Final Fantasy Tactics

Wydana Japonii i Stanach Zjednoczonych gra Final Fantasy Tactics różnił się znacznie od innych gier serii. Główną częścią gry są turowe bitwy rozgrywane na obszarze podzielonym na pola. Jak sama nazwa wskazuje, gra wymaga od gracza umiejętności taktycznych. W walce pomaga rozbudowany system klas i umiejętności, przypominający nieco ten z FF5. Co rzuca się na oczy po włączeniu gry i kilku pierwszych bitwach? Dużo czasu minie, zanim się ją ukończy. Poszczególne bitwy są długie a co dopiero cała gra.

Graficznie jest dość średnio, żeby nie powiedzieć słabo. Jest to chyba najgorzej wyglądający FF na PsOne. Wszystkie postacie w grze są dwuwymiarowe i zostały umieszczone w trójwymiarowym środowisku. Wygląda to niesympatycznie. Place bitew są dość ubogie w jakiekolwiek detale i tworzą mało sprzyjający klimat. Na szczęście muzyka ratuję grę, jeśli chodzi o stronę techniczną.

System turowy, wprowadzony w grze różni się od tego, co znamy z Heros of Might & Magic czy choćby szachów. Bardziej odpowiada realiom Baldurs Gate'a. W każdej turze postać może się poruszyć i wykonać atak. Ataki dzielą się na natychmiastowe oraz takie, które mogą zostać wykonane po kilku kolejnych turach, np. rzucanie czaru zaczyna się w jednej a kończy w kolejnej turze. Czas jaki upływa pomiędzy kolejnymi turami zależy od szybkości postaci. Dzięki takim realiom musimy dokładnie planować swoje ruchy. Dodatkową nowością jest tu pole rażenia czarów, które trafiają nie tylko "namierzoną" jednostkę, ale obszar kilku pół dookoła.

Od razu muszę powiedzieć, że gra nie wszystkim się spodoba. Ale to już musicie ocenić sami.