Chocobo

Autor: Sephiria

Chocobo to sympatyczne zwierzaki, które w czasie premiery pierwotnej wersji Final Fantasy VII (lata 1997–1998 na konsole, rok 1998 konwersja PC) stały się niemal znakiem firmowym serii dla szeroko pojętej braci Graczy. Należy pamiętać, że do tego czasu seria Final Fantasy była znana tylko posiadaczom konsol NES (w Polsce jej klonem był Pegazus) oraz SNES i właśnie Final Fantasy VII zmieniła ten stan rzeczy. Z kolei konsolowcy utożsamiali Chocobo z Final Fantasy już od części trzeciej. Pewnym było więc, że w najsłynniejszym dziś epizodzie FF na pewno ich nie zabraknie.

Rzeczywiście, sympatyczne kurczako-strusie powróciły w FF VII i to do tego w znakomitym stylu. Zaprogramowano im wiele nowych funkcji i dobrze, że tak się stało, bo od czasu Final Fantasy IV rola Chocobo stopniowo malała i w końcu zostały zepchnięte na margines w Final Fantasy VI.

W siódmym odcinku serii Chocobo służą nie tylko jako środek transportu, co zawsze było ich domyślną rolą, ale oferują też szereg dodatkowych atrakcji. Do wyboru mamy:

Wyścigi Chocobo to jedna z wielu mini-gier w FF VII i z pewnością jest jednym z elementów dających największą frajdę z zabawy. Ścigając się i wygrywając zarabiamy walutę Gold Saucer (GP), którą można przeznaczyć na kupowanie dóbr (w tym tych wyjątkowych, jak choćby Gil Plus materia) albo zdobywamy ciekawe fanty (akcesoria, materie, przedmioty zużywalne). Pomocną w wyścigach okaże się hodowla, która da nam dostęp do nowych rzadkich odmian Chocobo, których na wolności nie ma. Odpowiednia opieka nad hodowanymi kurczakami sprawi, że uzyskasz dostęp do wyjątkowych i standardowo niedostępnych odmian. Wyjątkowe okazy pozwolą zdominować nam wyścigi dzięki ich sile, a dodatkowo te specjalne okazy mają wyjątkowe właściwości i dzięki nim można dotrzeć do kilku największych skarbów w grze, nieosiągalnych nawet za pomocą statku powietrznego. Sztandarowym przykładem niech tu będzie osławiona summon materia Knights of Round.

Widać zatem, że zainwestowanie w nie czasu i odrobiny cierpliwości da bardzo wymierne korzyści. Po takim wstępie twój apetyt na pewno urósł, zatem nie przedłużam wstępu i zapraszam do czytania szczegółów. Sekcję z uwagi na objętość podzieliłam na kilka części. Wykorzystajcie w tym celu poboczne menu.