Final Fantasy XVI
Final Fantasy XVI
Właśnie zostało dane do ogrywania tutaj: Final Fantasy XVI Demo (tylko na PS5)
Data wydania pełnej gry jest podana na: 22 czerwca 2023 o 12:00AM
I kolejny FF uparł się na mechanikę staggering, a to znaczy że po nabiciu odpowiedniej ilości obrażeń, przeciwnicy idą na kolana i dają się za darmo okładać ciosami, jak dla mnie to dosyć nie satysfakcjonujące okładanie leżącego na ziemi bezbronnego przecinwika.
Ogólnie wygląda bardzo imponująco graficznie, ale również potwierdza kompletne odejście serii od gameplayu który wypromował serię.
Co myślicie o nowym FF? ja się raczej nie skuszę, gameplay dosyć nie mój, przypomina nowego God of War/Souls like z bardziej rozbudowanym systemem kontrowania po udanym bloku/uniku.
Lore nowego świata tez troskę taki bardziej mroczny świat Digimon, a to znaczy że główny wątek fabularny krąży w oku postaci łączących się z swoim elementarnym duszkiem dający nam dodatkowe skille.
Data wydania pełnej gry jest podana na: 22 czerwca 2023 o 12:00AM
I kolejny FF uparł się na mechanikę staggering, a to znaczy że po nabiciu odpowiedniej ilości obrażeń, przeciwnicy idą na kolana i dają się za darmo okładać ciosami, jak dla mnie to dosyć nie satysfakcjonujące okładanie leżącego na ziemi bezbronnego przecinwika.
Ogólnie wygląda bardzo imponująco graficznie, ale również potwierdza kompletne odejście serii od gameplayu który wypromował serię.
Co myślicie o nowym FF? ja się raczej nie skuszę, gameplay dosyć nie mój, przypomina nowego God of War/Souls like z bardziej rozbudowanym systemem kontrowania po udanym bloku/uniku.
Lore nowego świata tez troskę taki bardziej mroczny świat Digimon, a to znaczy że główny wątek fabularny krąży w oku postaci łączących się z swoim elementarnym duszkiem dający nam dodatkowe skille.
Re: Final Fantasy XVI
System GoW i GoW Ragnarők bardzo mi odpowiada. W ogóle GoW o wiele bardziej przyciągnął mnie do PS4 niź FFXV "beta test edition" :D. Teoretycznie FF VXI powinna mi pasować. ALE nie. Oglądałam filmy na YT i FF XVI mi jakość nie pasuje - na pewno nie kupię dla niej PS5. Ja sobie spokojnie ogarnę F XV jak już uporam się z Ragnarokiem i wymaksuję sobie wszystkie zbroje w NG+ GOW 2018 (platynka zrobiona już 2 lata temu). Ostatnio bardziej ogarniam mój,a właściwie nasz (konto męża) backlog na GoGu. Sama Children of Morta zabrała mi jakieś 150 h.
If you want the world
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Re: Final Fantasy XVI
Plany sobie a życie sobie. Wystarczyła wyprzedaż PS5 przed wprowadzeniem wersji slim, by mąż zamówił nasz egzemplarz. Chcąc nie chcąc mamy PS4 i PS5. No, a jak na święta zaczęła się wyprzedaż w PS Store to długo nie trwało, jak staliśmy się posiadaczami FF XVI.
Przede wszystkim czekałam na Jedi Survivor, ale rzuciłam już okiem na szesnastkę. Nie powiem, jak na arpg nie najgorzej, choć Elden Ring to nie jest. Niemniej jest to sygnał, że SE chyba powoli wychodzi z kryzysu twórczego, jaki pojawił się koło FF XIII/FF XIV. Na razie za mało mam na liczniku, by zająć jakieś konkretne stanowisko.
Przede wszystkim czekałam na Jedi Survivor, ale rzuciłam już okiem na szesnastkę. Nie powiem, jak na arpg nie najgorzej, choć Elden Ring to nie jest. Niemniej jest to sygnał, że SE chyba powoli wychodzi z kryzysu twórczego, jaki pojawił się koło FF XIII/FF XIV. Na razie za mało mam na liczniku, by zająć jakieś konkretne stanowisko.
If you want the world
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Re: Final Fantasy XVI
Dobra, jakiś czas temu ukończyłam główny wątek fabularny. Więc powiem uczciwie, że myliłam się i to bardzo.
Porównując XV i XVI zdecydowanie bardziej ciągnie XVI niź XV. Przy całym swoim wielkim tragizmie Noctis wypada według mnie mniej wiarygodnie niż Clive. Owszem obaj mają tragiczną przeszłość, ale zdecydowanie bardziej współczuje Clive'owi, księciu, którym pomiatała własna, chora na władzę i osobistą godność matka.
Ogólnie mam wrażenie, że XVI jest zdecydowanie lepiej przemyślana niż XV, która latami rodziła się w bólu. Wszystkie postacie mają jakieś interesujące i nieabstrakcyjne tło oraz historię, swoje motywy etc. Wyjątkiem jest tutaj Ultimalius, który przypomina trochę wyciągniętego z kapelusza w ostatniej chwili Necrona zz FFIX - ot, bóg z kompleksem niższości, który jak go Clive w finale ładnie podsumował bał się własnej niemocy i tego, że stworzeni przez niego ludzie mogą go przerosnąć. Sru - wszystko rozwalić, uciec i spróbować jeszcze raz raz - może się uda. W gruncie rzeczy Ultimalius =
Z jednej strony może i mamy fuzję draw z FFVIII i Digimona, ale wokół tego dobrze upleciony jest węzeł wątku głównego. Ma to odzwierciedlenie w finałowej walce, więc może być. System rozwoju to hybryda poprzednich pomysłów: zdobywasz poziomy i podnosisz statystyki, aa za AP wykupujesz zdolności i ich ulepszenia. Nie razi. Świat gry jest różnorodny, ale nie tak cholernie rozbudowany na siłę jak w XV ("bo po 10 latach produkcji trzeba było nie wiadomo co pokazać").
System walki - idziemy trochę w stronę GOW, ale z zachowaniem staggera. Nie jestem wielką fanką systemu stagger w ogóle, ale tu jest chyba lepiej, jak w FF XIIII. Stagger trwa zdecydowanie krócej, ma dwa etapy (częściowe i całkowite przełamanie). Walka zyskuje na dynamice, a grając na konsolach nie unikniemy parcia na dynamikę walki.
Porównując XV i XVI zdecydowanie bardziej ciągnie XVI niź XV. Przy całym swoim wielkim tragizmie Noctis wypada według mnie mniej wiarygodnie niż Clive. Owszem obaj mają tragiczną przeszłość, ale zdecydowanie bardziej współczuje Clive'owi, księciu, którym pomiatała własna, chora na władzę i osobistą godność matka.
Ogólnie mam wrażenie, że XVI jest zdecydowanie lepiej przemyślana niż XV, która latami rodziła się w bólu. Wszystkie postacie mają jakieś interesujące i nieabstrakcyjne tło oraz historię, swoje motywy etc. Wyjątkiem jest tutaj Ultimalius, który przypomina trochę wyciągniętego z kapelusza w ostatniej chwili Necrona zz FFIX - ot, bóg z kompleksem niższości, który jak go Clive w finale ładnie podsumował bał się własnej niemocy i tego, że stworzeni przez niego ludzie mogą go przerosnąć. Sru - wszystko rozwalić, uciec i spróbować jeszcze raz raz - może się uda. W gruncie rzeczy Ultimalius =
Z jednej strony może i mamy fuzję draw z FFVIII i Digimona, ale wokół tego dobrze upleciony jest węzeł wątku głównego. Ma to odzwierciedlenie w finałowej walce, więc może być. System rozwoju to hybryda poprzednich pomysłów: zdobywasz poziomy i podnosisz statystyki, aa za AP wykupujesz zdolności i ich ulepszenia. Nie razi. Świat gry jest różnorodny, ale nie tak cholernie rozbudowany na siłę jak w XV ("bo po 10 latach produkcji trzeba było nie wiadomo co pokazać").
System walki - idziemy trochę w stronę GOW, ale z zachowaniem staggera. Nie jestem wielką fanką systemu stagger w ogóle, ale tu jest chyba lepiej, jak w FF XIIII. Stagger trwa zdecydowanie krócej, ma dwa etapy (częściowe i całkowite przełamanie). Walka zyskuje na dynamice, a grając na konsolach nie unikniemy parcia na dynamikę walki.
If you want the world
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Wrażenia
Oj, wywołała ta gra u mnie sporo sprzecznych emocji, głównie z powodu absurdalnie dobrych "dobrych" fragmentów przeplatanych dość ubogimi lub zdecydowanie zbyt mało wciągającymi elementami.
Zaczynając od pozytywów - gra miała być dojrzała i jest. Bez cringu, bez durnych momentów - to się doskonale udało. Fabuła i jej przedstawienie na najwyższym poziomie, dla mnie sama czołówka serii. Można by o jakości i reżyserii ważnych scenek fabularnych mówić godzinami, o tym jak dobra jest w nich grafika i jak fenomenalne jest aktorstwo - zwłaszcza Ben Starr, Ralph Ineson i Harry Lloyd. Początek nie nastrajał optymistycznie do przedstawienia postaci, ale z czasem cała banda wygnańców zaczęła błyszczeć, szczególnie Gav. Nie można też nie wspomnieć o najlepszym Cidzie w całej serii. Niesamowicie irytujące i zrobione na modłę koreańskiego MMO z 2005 roku początkowe questy pięknie na końcu linii questowej procentują, dając świetną historię i bardzo często kończąc się tragicznie. Co najważniejsze - powaga i tragizm nie są na siłę i tylko dla szokowania. Dobry scenariusz i reżyseria robią swoje.
Muzyka - dzieło Sokena dostało nagrodę na Game Awards, inaczej powinni się zdefenstrować. Tak jak nie lubię grać na słuchawkach, tak tu zdecydowanie efekt był najlepszy. Dużo zróżnicowanych i wspaniale wykonanych utworów, zarówno standardów serii w nowej aranżacji, bombastycznych motywów symfonicznych i orkiestrowych, całe fragmenty muzyki klasycznej - doskonałe. Czego nie można powiedzieć o wszystkich aspektach graficznych. Mimo, że grafika jest ogólnie na wysokim poziomie, szczególnie w scenkach, to niestety wydajność nawet po patchu w obu trybach potrafi spać i to regularnie - zwłaszcza podczas eksploracji. Trik z zmniejszeniem rozdziałki do 720 w czasie walki sprawdził się doskonale, jest płynnie i bez przycięć. Co do samej walki - najlepszy aspekt to oczywiście bitwy Eikonów, czerpiące ile się da z klasyki filmów kaiju i (w jednym konkretnym przypadku) Gundama całymi garściami. Spektakl jak w Asura's Wrath, a to najlepsza rekomendacja. Genialna też jest ilość i wprowadzenie elementów klasycznych serii, setki nawiązań i easter eggów. Zarówno subtelnych, jak i tych bardzo rzucających się w oczy.
Pora na minusy. Wydajność, niestety nawet po patchu podczas eksploracji klatki potrafią polecieć w dół. Bardzo irytujące i wybijające z rozgrywki są scenki w czasie rzeczywistym, zazwyczaj podczas rozmów z NPCami w czasie questów. Bardzo ograniczone i super sztywne animacje, ruch postaci robotyczny i nieładny. Wręcz widać jak odpalają się po kolei kolejne skrypty na kolejne ruchy (wyjmowanie miecza itp). Niestety wygląda to jak we wspomnianym powyżej starym MMO, albo RPG z początku wieku - mi się najbardziej skojarzyło z pierwszym KotORem i jego charakterystyczną sztywnością postaci w czasie dialogów. Nie pomaga fakt, że czasem scenka występuje pomiędzy jednym starciem a drugim, gdzie zostaje użyty model Cliva z walki - ten najmniej szczegółowy, z okropnymi teksturami twarzy (wygląda jak przypadek tygodniowego zatwardzenia). Do tego design questów... Początkowe ładnie budują świat, postacie itp. Ale siermiężność biegania w ta i we w tą z kilkoma deskami i niepotrzebny ekran z przekazywaniem przedmiotów to lekka przesada. I tak niestety jest przez bardzo długi czas. Questy robią się fajne dość późno, mocno po 50% gry. Miałkość eksploracji też nie idzie na plus. Wszystkie korytarzowe, liniowe sekcje fabularne są świetnie zaprojektowane, ale niestety eksploracja świata nagradza niestety tylko kilkoma akcesoriami i broniami przez cała grę, za to zbiera się 987687597986387458 materiałów (no kooooooocham materiały w skrzynkach :V ) do ulepszeń, które wykorzysta się dopiero tak naprawdę w NG+. Walki też się czepne - liczyłem na mistrzowski poziom DMC, z wieloma combosami, potrzebą juggli i ogólnym kombinowaniem godnym zacnego slashera; a tu zadek. Jedno combo; juggle tylko przedłużają walkę, nie oferując większych obrażeń niż wciskanie 4x kwadratu, a ich wartość unikowa jest niska - bo poziom trudności gry jest bardzo niski. Wyszedł z tego bardzo uproszczony i zubożony DMC, gdzie odpalamy umiejkę po umiejce, wypełniając czas pomiędzy ich cooldownami robieniem uników i klepaniem combosa. Do tego późne dodanie limitu dodatkowo pokazuje ubogość systemu walki przez wiele pierwszych godzin gry. Rozwój postaci jest bo jest, wiele więcej powiedzieć nie można.
Co prowadzi do bardzo irytującej mnie rzeczy - a mianowicie projektu gry i systemu walki pod obligatoryjne NG+. Dopiero pod koniec NG+ jest możliwość zmaksowania wszystkich umiejek i w pełni wykorzystania potencjału ich miksu - bardzo kiepski pomysł. Gdyby np. dowolny GoW czy Horizon tak zrobił - zjedzono by go za to. Nie ma to jak dać pełen potencjał (i tak niewielki) na ostatnie chwile, na endgame NG+, gdzie i tak nie ma za bardzo na co go wykorzystać, bo najsilniejsze hunty i tak sa poste, a superbossa w grze brak. Wielka szkoda, że rozstaw przeciwników z NG+ nie został użyty podczas pierwszego przechodzenia gry, bo jest znacznie ciekawszy i oferuje spore zróżnicowanie. Ktorego podczas pierwszego runu brakowało, zwłaszcza że w grze występuje naprawdę małe zróżnicowanie stworków.
Doceniam nowatorskie podejście FF XVI, zawsze miała by to seria zmieniająca się z części na część, stale ewoluująca. Niestety, w tym przypadku uważam, że kilka niedoróbek technicznych i durnych decyzji projektowych sprawiło, że wszystkie podjęte kroki w przód zostały wyrównane przez te, które są wręcz deewolują. Do tego mogło nastąpić większe zdecydowanie CBU3 do kogo ma być kierowana – do ludzi z FF14 (których miała ściągnąć wieloma rozwiązaniami typowymi dla MMO) czy do fanów gier akcji (jest zbyt prosta). Dobra gra, która mogła by być jeszcze lepsza.
Zaczynając od pozytywów - gra miała być dojrzała i jest. Bez cringu, bez durnych momentów - to się doskonale udało. Fabuła i jej przedstawienie na najwyższym poziomie, dla mnie sama czołówka serii. Można by o jakości i reżyserii ważnych scenek fabularnych mówić godzinami, o tym jak dobra jest w nich grafika i jak fenomenalne jest aktorstwo - zwłaszcza Ben Starr, Ralph Ineson i Harry Lloyd. Początek nie nastrajał optymistycznie do przedstawienia postaci, ale z czasem cała banda wygnańców zaczęła błyszczeć, szczególnie Gav. Nie można też nie wspomnieć o najlepszym Cidzie w całej serii. Niesamowicie irytujące i zrobione na modłę koreańskiego MMO z 2005 roku początkowe questy pięknie na końcu linii questowej procentują, dając świetną historię i bardzo często kończąc się tragicznie. Co najważniejsze - powaga i tragizm nie są na siłę i tylko dla szokowania. Dobry scenariusz i reżyseria robią swoje.
Muzyka - dzieło Sokena dostało nagrodę na Game Awards, inaczej powinni się zdefenstrować. Tak jak nie lubię grać na słuchawkach, tak tu zdecydowanie efekt był najlepszy. Dużo zróżnicowanych i wspaniale wykonanych utworów, zarówno standardów serii w nowej aranżacji, bombastycznych motywów symfonicznych i orkiestrowych, całe fragmenty muzyki klasycznej - doskonałe. Czego nie można powiedzieć o wszystkich aspektach graficznych. Mimo, że grafika jest ogólnie na wysokim poziomie, szczególnie w scenkach, to niestety wydajność nawet po patchu w obu trybach potrafi spać i to regularnie - zwłaszcza podczas eksploracji. Trik z zmniejszeniem rozdziałki do 720 w czasie walki sprawdził się doskonale, jest płynnie i bez przycięć. Co do samej walki - najlepszy aspekt to oczywiście bitwy Eikonów, czerpiące ile się da z klasyki filmów kaiju i (w jednym konkretnym przypadku) Gundama całymi garściami. Spektakl jak w Asura's Wrath, a to najlepsza rekomendacja. Genialna też jest ilość i wprowadzenie elementów klasycznych serii, setki nawiązań i easter eggów. Zarówno subtelnych, jak i tych bardzo rzucających się w oczy.
Pora na minusy. Wydajność, niestety nawet po patchu podczas eksploracji klatki potrafią polecieć w dół. Bardzo irytujące i wybijające z rozgrywki są scenki w czasie rzeczywistym, zazwyczaj podczas rozmów z NPCami w czasie questów. Bardzo ograniczone i super sztywne animacje, ruch postaci robotyczny i nieładny. Wręcz widać jak odpalają się po kolei kolejne skrypty na kolejne ruchy (wyjmowanie miecza itp). Niestety wygląda to jak we wspomnianym powyżej starym MMO, albo RPG z początku wieku - mi się najbardziej skojarzyło z pierwszym KotORem i jego charakterystyczną sztywnością postaci w czasie dialogów. Nie pomaga fakt, że czasem scenka występuje pomiędzy jednym starciem a drugim, gdzie zostaje użyty model Cliva z walki - ten najmniej szczegółowy, z okropnymi teksturami twarzy (wygląda jak przypadek tygodniowego zatwardzenia). Do tego design questów... Początkowe ładnie budują świat, postacie itp. Ale siermiężność biegania w ta i we w tą z kilkoma deskami i niepotrzebny ekran z przekazywaniem przedmiotów to lekka przesada. I tak niestety jest przez bardzo długi czas. Questy robią się fajne dość późno, mocno po 50% gry. Miałkość eksploracji też nie idzie na plus. Wszystkie korytarzowe, liniowe sekcje fabularne są świetnie zaprojektowane, ale niestety eksploracja świata nagradza niestety tylko kilkoma akcesoriami i broniami przez cała grę, za to zbiera się 987687597986387458 materiałów (no kooooooocham materiały w skrzynkach :V ) do ulepszeń, które wykorzysta się dopiero tak naprawdę w NG+. Walki też się czepne - liczyłem na mistrzowski poziom DMC, z wieloma combosami, potrzebą juggli i ogólnym kombinowaniem godnym zacnego slashera; a tu zadek. Jedno combo; juggle tylko przedłużają walkę, nie oferując większych obrażeń niż wciskanie 4x kwadratu, a ich wartość unikowa jest niska - bo poziom trudności gry jest bardzo niski. Wyszedł z tego bardzo uproszczony i zubożony DMC, gdzie odpalamy umiejkę po umiejce, wypełniając czas pomiędzy ich cooldownami robieniem uników i klepaniem combosa. Do tego późne dodanie limitu dodatkowo pokazuje ubogość systemu walki przez wiele pierwszych godzin gry. Rozwój postaci jest bo jest, wiele więcej powiedzieć nie można.
Co prowadzi do bardzo irytującej mnie rzeczy - a mianowicie projektu gry i systemu walki pod obligatoryjne NG+. Dopiero pod koniec NG+ jest możliwość zmaksowania wszystkich umiejek i w pełni wykorzystania potencjału ich miksu - bardzo kiepski pomysł. Gdyby np. dowolny GoW czy Horizon tak zrobił - zjedzono by go za to. Nie ma to jak dać pełen potencjał (i tak niewielki) na ostatnie chwile, na endgame NG+, gdzie i tak nie ma za bardzo na co go wykorzystać, bo najsilniejsze hunty i tak sa poste, a superbossa w grze brak. Wielka szkoda, że rozstaw przeciwników z NG+ nie został użyty podczas pierwszego przechodzenia gry, bo jest znacznie ciekawszy i oferuje spore zróżnicowanie. Ktorego podczas pierwszego runu brakowało, zwłaszcza że w grze występuje naprawdę małe zróżnicowanie stworków.
Doceniam nowatorskie podejście FF XVI, zawsze miała by to seria zmieniająca się z części na część, stale ewoluująca. Niestety, w tym przypadku uważam, że kilka niedoróbek technicznych i durnych decyzji projektowych sprawiło, że wszystkie podjęte kroki w przód zostały wyrównane przez te, które są wręcz deewolują. Do tego mogło nastąpić większe zdecydowanie CBU3 do kogo ma być kierowana – do ludzi z FF14 (których miała ściągnąć wieloma rozwiązaniami typowymi dla MMO) czy do fanów gier akcji (jest zbyt prosta). Dobra gra, która mogła by być jeszcze lepsza.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...
That seize and hold the wind...
- Go Go Yubari
- Ifrit

- Posty: 4675
- Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
- Lokalizacja: Gotham
Re: Wrażenia
Więcej napiszę, jak przejdę NG+ (kiedyś w tym roku), ale dołączam do wtf is this combat system. Przez całą grę nawalałam jeden przycisk, może dwa.
Sama gra dawała mi dużo funu fabularnie, ale zwykłe walki były tak bardzo usypiające (poza Leviathanem etc.). Dobre, jak mózg ci nie mózguje i potrzebujesz chillować. W kilku momentach bardzo czuć rękę ludzi od XIV, a to lokacja idealna na dungeon, czy to walka (wspomniany Leviathan i spółka).
To produkcja typu, przeżywaj historię i patatajaj na kurze, czasem powciskaj przycisk, żeby coś zabić.
Ale tak, historia wynagradza, a skały są piękne.
PS: ten kto wymyślił nagą scenkę na kamieniach, powinien sam iść i zobaczyć, jak to musi być fun.
Sama gra dawała mi dużo funu fabularnie, ale zwykłe walki były tak bardzo usypiające (poza Leviathanem etc.). Dobre, jak mózg ci nie mózguje i potrzebujesz chillować. W kilku momentach bardzo czuć rękę ludzi od XIV, a to lokacja idealna na dungeon, czy to walka (wspomniany Leviathan i spółka).
To produkcja typu, przeżywaj historię i patatajaj na kurze, czasem powciskaj przycisk, żeby coś zabić.
Ale tak, historia wynagradza, a skały są piękne.
PS: ten kto wymyślił nagą scenkę na kamieniach, powinien sam iść i zobaczyć, jak to musi być fun.
XVI mnie zachwyciła. Pewnie, ma swoje minusy, ale okazuje się, że jestem w stanie wiele wybaczyć jak zaserwują mi takiego miodnego casta i historię.
Pamiętam jak marudziłam zanim gra wyszła, że setting nie taki, że imiona durne - aż zagrałam w demo, które rozwaliło mi mózg. Tak, choć system walki nie byłby moim pierwszym wyborem (jest solidny, ale do FF wolałabym coś bardziej taktycznego), starcia z Eikonami to istny majstersztyk. Pod względem aktorstwa to chyba jedna z najlepszych produkcji jakie widziałam, nieraz zdarzyło mi się uronić łzę. Ba, do tej pory potrafi mi się chlipnąć jak słucham OSTa.
Jak Soken dał radę nadać szesnastce unikatowego charakteru tworząc muzykę do dwóch fajnali jednocześnie nie mam pojęcia, ale chwała mu za to.
Zgadzam się, że animacje rozmów z NPC wyglądają sztywno, bywa trochę pusto a same lokacje mogłyby być bardziej różnorodne. W tych miejscach czuć cięcia budżetowe. Co do sidequestów, jestem w mniejszości której się one całkiem podobały. Najlepiej jest je na pewno robić na bieżąco żeby się nie zmęczyć materiałem, ale pod koniec sama byłam zaskoczona tym, jak się emocjonalnie zaangażowałam. Z przynieś podaj pozamiataj robią się z czasem naprawdę ciekawe quest chainy (co można łatwo ominąć, jeżeli skreśli się je na początku).
Z innych minusów… nie obraziłabym się na więcej Jill. Trochę bez powodu spychana jest na drugi plan. Endgame jest wybrakowane, nawet wliczając DLC, wiele bym dała za jakieś poukrywane znajdźki i zagadki.
Mam ogromną nadzieję, że nie zrezygnują z dorosłego tonu w kolejnych częściach, o ile się ich doczekamy. Według ich ostatnich analiz, większość graczy w FF to stare dziady, więc może wyciągną z tej lekcji odpowiednie wnioski i pozostaną przy starszych protagonistach. Clive wymiata.
Pamiętam jak marudziłam zanim gra wyszła, że setting nie taki, że imiona durne - aż zagrałam w demo, które rozwaliło mi mózg. Tak, choć system walki nie byłby moim pierwszym wyborem (jest solidny, ale do FF wolałabym coś bardziej taktycznego), starcia z Eikonami to istny majstersztyk. Pod względem aktorstwa to chyba jedna z najlepszych produkcji jakie widziałam, nieraz zdarzyło mi się uronić łzę. Ba, do tej pory potrafi mi się chlipnąć jak słucham OSTa.
Jak Soken dał radę nadać szesnastce unikatowego charakteru tworząc muzykę do dwóch fajnali jednocześnie nie mam pojęcia, ale chwała mu za to.
Zgadzam się, że animacje rozmów z NPC wyglądają sztywno, bywa trochę pusto a same lokacje mogłyby być bardziej różnorodne. W tych miejscach czuć cięcia budżetowe. Co do sidequestów, jestem w mniejszości której się one całkiem podobały. Najlepiej jest je na pewno robić na bieżąco żeby się nie zmęczyć materiałem, ale pod koniec sama byłam zaskoczona tym, jak się emocjonalnie zaangażowałam. Z przynieś podaj pozamiataj robią się z czasem naprawdę ciekawe quest chainy (co można łatwo ominąć, jeżeli skreśli się je na początku).
Z innych minusów… nie obraziłabym się na więcej Jill. Trochę bez powodu spychana jest na drugi plan. Endgame jest wybrakowane, nawet wliczając DLC, wiele bym dała za jakieś poukrywane znajdźki i zagadki.
Mam ogromną nadzieję, że nie zrezygnują z dorosłego tonu w kolejnych częściach, o ile się ich doczekamy. Według ich ostatnich analiz, większość graczy w FF to stare dziady, więc może wyciągną z tej lekcji odpowiednie wnioski i pozostaną przy starszych protagonistach. Clive wymiata.
Re: Wrażenia
Zabawa w zbijanie gąbek, mówię Ci. Za to naprawdę dobrze zmienione ustawienie wrogów, tak powinni być ustawieni w NG. Nie byłoby takiego poczucia jednorodności.Go Go Yubari pisze: Więcej napiszę, jak przejdę NG+ (kiedyś w tym roku), ale dołączam do wtf is this combat system. Przez całą grę nawalałam jeden przycisk, może dwa.
I muzyka. Muzyka urywa tyłek.Go Go Yubari pisze:Ale tak, historia wynagradza, a skały są piękne.
O tym samym pomyślałem, jak się zaczęło. Chyba romantyzm w studio zwyciężył z rozsądkiem.Go Go Yubari pisze:PS: ten kto wymyślił nagą scenkę na kamieniach, powinien sam iść i zobaczyć, jak to musi być fun.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...
That seize and hold the wind...
Re: Final Fantasy XVI
Ej, patrzcie, był już wątek o FFXVI! :D
Re: Wrażenia
Ja nie mogę, normalnie sztab delikatnoskórych. Przecież w tamtych czasach, jak nie było łóżka, czy ławy, a nawet siana, to nasi przodkowie oddawali się pasji, gdzie popadło. A że tym dwojgu akurat zachciało się nad morzem, to gdzie mieli iść? Albo kamienie, albo piach co wszędzie wchodzi. Poza tym, przypomnijcie sobie, w jakich okolicznościach oni wreszcie konsumują to uczucie, które w nich płonie od lat. Homo sum, humani nihil a me alienum puto.Gveir pisze: czw 09 kwie, 2026 18:21O tym samym pomyślałem, jak się zaczęło. Chyba romantyzm w studio zwyciężył z rozsądkiem.Go Go Yubari pisze:PS: ten kto wymyślił nagą scenkę na kamieniach, powinien sam iść i zobaczyć, jak to musi być fun.
Zgadzam się co do muzyki. W XV Shimomura zamęczyła mnie tą liczbą orkiestrowych patetycznych kawałków - było ich zwyczajnie zbyt dużo. Dlatego delikatna muzyka na gitarze w XVI, która gdzieś tam sobie plumka w tle, była bardzo na plus. Oczywiście były także nastrojowe i zjawiskowe kawałki, jak choćby ta w Tower of the Fallen.
Welcome to FF XV+ eraGveir pisze: czw 09 kwie, 2026 18:21Go Go Yubari pisze:(...) ale dołączam do wtf is this combat system. Przez całą grę nawalałam jeden przycisk, może dwa.
wise ass, żeby nie powiedzieć łajza(s) ;D
If you want the world
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
- Nienormalny_PS2
- Malboro

- Posty: 673
- Rejestracja: śr 04 maja, 2005 03:16
- Lokalizacja: Chronoles
Re: Wrażenia
Nawet wcześniej, bo już XIII była takim samograjem poza bardziej wymagającymi przeciwnikami.



