Wrażenia
: pt 27 mar, 2026 12:53
Oj, wywołała ta gra u mnie sporo sprzecznych emocji, głównie z powodu absurdalnie dobrych "dobrych" fragmentów przeplatanych dość ubogimi lub zdecydowanie zbyt mało wciągającymi elementami.
Zaczynając od pozytywów - gra miała być dojrzała i jest. Bez cringu, bez durnych momentów - to się doskonale udało. Fabuła i jej przedstawienie na najwyższym poziomie, dla mnie sama czołówka serii. Można by o jakości i reżyserii ważnych scenek fabularnych mówić godzinami, o tym jak dobra jest w nich grafika i jak fenomenalne jest aktorstwo - zwłaszcza Ben Starr, Ralph Ineson i Harry Lloyd. Początek nie nastrajał optymistycznie do przedstawienia postaci, ale z czasem cała banda wygnańców zaczęła błyszczeć, szczególnie Gav. Nie można też nie wspomnieć o najlepszym Cidzie w całej serii. Niesamowicie irytujące i zrobione na modłę koreańskiego MMO z 2005 roku początkowe questy pięknie na końcu linii questowej procentują, dając świetną historię i bardzo często kończąc się tragicznie. Co najważniejsze - powaga i tragizm nie są na siłę i tylko dla szokowania. Dobry scenariusz i reżyseria robią swoje.
Muzyka - dzieło Sokena dostało nagrodę na Game Awards, inaczej powinni się zdefenstrować. Tak jak nie lubię grać na słuchawkach, tak tu zdecydowanie efekt był najlepszy. Dużo zróżnicowanych i wspaniale wykonanych utworów, zarówno standardów serii w nowej aranżacji, bombastycznych motywów symfonicznych i orkiestrowych, całe fragmenty muzyki klasycznej - doskonałe. Czego nie można powiedzieć o wszystkich aspektach graficznych. Mimo, że grafika jest ogólnie na wysokim poziomie, szczególnie w scenkach, to niestety wydajność nawet po patchu w obu trybach potrafi spać i to regularnie - zwłaszcza podczas eksploracji. Trik z zmniejszeniem rozdziałki do 720 w czasie walki sprawdził się doskonale, jest płynnie i bez przycięć. Co do samej walki - najlepszy aspekt to oczywiście bitwy Eikonów, czerpiące ile się da z klasyki filmów kaiju i (w jednym konkretnym przypadku) Gundama całymi garściami. Spektakl jak w Asura's Wrath, a to najlepsza rekomendacja. Genialna też jest ilość i wprowadzenie elementów klasycznych serii, setki nawiązań i easter eggów. Zarówno subtelnych, jak i tych bardzo rzucających się w oczy.
Pora na minusy. Wydajność, niestety nawet po patchu podczas eksploracji klatki potrafią polecieć w dół. Bardzo irytujące i wybijające z rozgrywki są scenki w czasie rzeczywistym, zazwyczaj podczas rozmów z NPCami w czasie questów. Bardzo ograniczone i super sztywne animacje, ruch postaci robotyczny i nieładny. Wręcz widać jak odpalają się po kolei kolejne skrypty na kolejne ruchy (wyjmowanie miecza itp). Niestety wygląda to jak we wspomnianym powyżej starym MMO, albo RPG z początku wieku - mi się najbardziej skojarzyło z pierwszym KotORem i jego charakterystyczną sztywnością postaci w czasie dialogów. Nie pomaga fakt, że czasem scenka występuje pomiędzy jednym starciem a drugim, gdzie zostaje użyty model Cliva z walki - ten najmniej szczegółowy, z okropnymi teksturami twarzy (wygląda jak przypadek tygodniowego zatwardzenia). Do tego design questów... Początkowe ładnie budują świat, postacie itp. Ale siermiężność biegania w ta i we w tą z kilkoma deskami i niepotrzebny ekran z przekazywaniem przedmiotów to lekka przesada. I tak niestety jest przez bardzo długi czas. Questy robią się fajne dość późno, mocno po 50% gry. Miałkość eksploracji też nie idzie na plus. Wszystkie korytarzowe, liniowe sekcje fabularne są świetnie zaprojektowane, ale niestety eksploracja świata nagradza niestety tylko kilkoma akcesoriami i broniami przez cała grę, za to zbiera się 987687597986387458 materiałów (no kooooooocham materiały w skrzynkach :V ) do ulepszeń, które wykorzysta się dopiero tak naprawdę w NG+. Walki też się czepne - liczyłem na mistrzowski poziom DMC, z wieloma combosami, potrzebą juggli i ogólnym kombinowaniem godnym zacnego slashera; a tu zadek. Jedno combo; juggle tylko przedłużają walkę, nie oferując większych obrażeń niż wciskanie 4x kwadratu, a ich wartość unikowa jest niska - bo poziom trudności gry jest bardzo niski. Wyszedł z tego bardzo uproszczony i zubożony DMC, gdzie odpalamy umiejkę po umiejce, wypełniając czas pomiędzy ich cooldownami robieniem uników i klepaniem combosa. Do tego późne dodanie limitu dodatkowo pokazuje ubogość systemu walki przez wiele pierwszych godzin gry. Rozwój postaci jest bo jest, wiele więcej powiedzieć nie można.
Co prowadzi do bardzo irytującej mnie rzeczy - a mianowicie projektu gry i systemu walki pod obligatoryjne NG+. Dopiero pod koniec NG+ jest możliwość zmaksowania wszystkich umiejek i w pełni wykorzystania potencjału ich miksu - bardzo kiepski pomysł. Gdyby np. dowolny GoW czy Horizon tak zrobił - zjedzono by go za to. Nie ma to jak dać pełen potencjał (i tak niewielki) na ostatnie chwile, na endgame NG+, gdzie i tak nie ma za bardzo na co go wykorzystać, bo najsilniejsze hunty i tak sa poste, a superbossa w grze brak. Wielka szkoda, że rozstaw przeciwników z NG+ nie został użyty podczas pierwszego przechodzenia gry, bo jest znacznie ciekawszy i oferuje spore zróżnicowanie. Ktorego podczas pierwszego runu brakowało, zwłaszcza że w grze występuje naprawdę małe zróżnicowanie stworków.
Doceniam nowatorskie podejście FF XVI, zawsze miała by to seria zmieniająca się z części na część, stale ewoluująca. Niestety, w tym przypadku uważam, że kilka niedoróbek technicznych i durnych decyzji projektowych sprawiło, że wszystkie podjęte kroki w przód zostały wyrównane przez te, które są wręcz deewolują. Do tego mogło nastąpić większe zdecydowanie CBU3 do kogo ma być kierowana – do ludzi z FF14 (których miała ściągnąć wieloma rozwiązaniami typowymi dla MMO) czy do fanów gier akcji (jest zbyt prosta). Dobra gra, która mogła by być jeszcze lepsza.
Zaczynając od pozytywów - gra miała być dojrzała i jest. Bez cringu, bez durnych momentów - to się doskonale udało. Fabuła i jej przedstawienie na najwyższym poziomie, dla mnie sama czołówka serii. Można by o jakości i reżyserii ważnych scenek fabularnych mówić godzinami, o tym jak dobra jest w nich grafika i jak fenomenalne jest aktorstwo - zwłaszcza Ben Starr, Ralph Ineson i Harry Lloyd. Początek nie nastrajał optymistycznie do przedstawienia postaci, ale z czasem cała banda wygnańców zaczęła błyszczeć, szczególnie Gav. Nie można też nie wspomnieć o najlepszym Cidzie w całej serii. Niesamowicie irytujące i zrobione na modłę koreańskiego MMO z 2005 roku początkowe questy pięknie na końcu linii questowej procentują, dając świetną historię i bardzo często kończąc się tragicznie. Co najważniejsze - powaga i tragizm nie są na siłę i tylko dla szokowania. Dobry scenariusz i reżyseria robią swoje.
Muzyka - dzieło Sokena dostało nagrodę na Game Awards, inaczej powinni się zdefenstrować. Tak jak nie lubię grać na słuchawkach, tak tu zdecydowanie efekt był najlepszy. Dużo zróżnicowanych i wspaniale wykonanych utworów, zarówno standardów serii w nowej aranżacji, bombastycznych motywów symfonicznych i orkiestrowych, całe fragmenty muzyki klasycznej - doskonałe. Czego nie można powiedzieć o wszystkich aspektach graficznych. Mimo, że grafika jest ogólnie na wysokim poziomie, szczególnie w scenkach, to niestety wydajność nawet po patchu w obu trybach potrafi spać i to regularnie - zwłaszcza podczas eksploracji. Trik z zmniejszeniem rozdziałki do 720 w czasie walki sprawdził się doskonale, jest płynnie i bez przycięć. Co do samej walki - najlepszy aspekt to oczywiście bitwy Eikonów, czerpiące ile się da z klasyki filmów kaiju i (w jednym konkretnym przypadku) Gundama całymi garściami. Spektakl jak w Asura's Wrath, a to najlepsza rekomendacja. Genialna też jest ilość i wprowadzenie elementów klasycznych serii, setki nawiązań i easter eggów. Zarówno subtelnych, jak i tych bardzo rzucających się w oczy.
Pora na minusy. Wydajność, niestety nawet po patchu podczas eksploracji klatki potrafią polecieć w dół. Bardzo irytujące i wybijające z rozgrywki są scenki w czasie rzeczywistym, zazwyczaj podczas rozmów z NPCami w czasie questów. Bardzo ograniczone i super sztywne animacje, ruch postaci robotyczny i nieładny. Wręcz widać jak odpalają się po kolei kolejne skrypty na kolejne ruchy (wyjmowanie miecza itp). Niestety wygląda to jak we wspomnianym powyżej starym MMO, albo RPG z początku wieku - mi się najbardziej skojarzyło z pierwszym KotORem i jego charakterystyczną sztywnością postaci w czasie dialogów. Nie pomaga fakt, że czasem scenka występuje pomiędzy jednym starciem a drugim, gdzie zostaje użyty model Cliva z walki - ten najmniej szczegółowy, z okropnymi teksturami twarzy (wygląda jak przypadek tygodniowego zatwardzenia). Do tego design questów... Początkowe ładnie budują świat, postacie itp. Ale siermiężność biegania w ta i we w tą z kilkoma deskami i niepotrzebny ekran z przekazywaniem przedmiotów to lekka przesada. I tak niestety jest przez bardzo długi czas. Questy robią się fajne dość późno, mocno po 50% gry. Miałkość eksploracji też nie idzie na plus. Wszystkie korytarzowe, liniowe sekcje fabularne są świetnie zaprojektowane, ale niestety eksploracja świata nagradza niestety tylko kilkoma akcesoriami i broniami przez cała grę, za to zbiera się 987687597986387458 materiałów (no kooooooocham materiały w skrzynkach :V ) do ulepszeń, które wykorzysta się dopiero tak naprawdę w NG+. Walki też się czepne - liczyłem na mistrzowski poziom DMC, z wieloma combosami, potrzebą juggli i ogólnym kombinowaniem godnym zacnego slashera; a tu zadek. Jedno combo; juggle tylko przedłużają walkę, nie oferując większych obrażeń niż wciskanie 4x kwadratu, a ich wartość unikowa jest niska - bo poziom trudności gry jest bardzo niski. Wyszedł z tego bardzo uproszczony i zubożony DMC, gdzie odpalamy umiejkę po umiejce, wypełniając czas pomiędzy ich cooldownami robieniem uników i klepaniem combosa. Do tego późne dodanie limitu dodatkowo pokazuje ubogość systemu walki przez wiele pierwszych godzin gry. Rozwój postaci jest bo jest, wiele więcej powiedzieć nie można.
Co prowadzi do bardzo irytującej mnie rzeczy - a mianowicie projektu gry i systemu walki pod obligatoryjne NG+. Dopiero pod koniec NG+ jest możliwość zmaksowania wszystkich umiejek i w pełni wykorzystania potencjału ich miksu - bardzo kiepski pomysł. Gdyby np. dowolny GoW czy Horizon tak zrobił - zjedzono by go za to. Nie ma to jak dać pełen potencjał (i tak niewielki) na ostatnie chwile, na endgame NG+, gdzie i tak nie ma za bardzo na co go wykorzystać, bo najsilniejsze hunty i tak sa poste, a superbossa w grze brak. Wielka szkoda, że rozstaw przeciwników z NG+ nie został użyty podczas pierwszego przechodzenia gry, bo jest znacznie ciekawszy i oferuje spore zróżnicowanie. Ktorego podczas pierwszego runu brakowało, zwłaszcza że w grze występuje naprawdę małe zróżnicowanie stworków.
Doceniam nowatorskie podejście FF XVI, zawsze miała by to seria zmieniająca się z części na część, stale ewoluująca. Niestety, w tym przypadku uważam, że kilka niedoróbek technicznych i durnych decyzji projektowych sprawiło, że wszystkie podjęte kroki w przód zostały wyrównane przez te, które są wręcz deewolują. Do tego mogło nastąpić większe zdecydowanie CBU3 do kogo ma być kierowana – do ludzi z FF14 (których miała ściągnąć wieloma rozwiązaniami typowymi dla MMO) czy do fanów gier akcji (jest zbyt prosta). Dobra gra, która mogła by być jeszcze lepsza.