Multikino i Helios (nie wiem o innych) puszczają starsze, dobrze znane filmy. Sięgają po tytuły jak Alien, Terminator, Shawshank Redemption czy nieco nowsze jak Interstellar. Bylem kilka razy, obecnie czekam na Blade Runner z 1982 (będzie też druga część).
Myślę, że to fajna alternatywa dla siedzenia w domu przed tv i oglądania czegoś ponownie. Tymbardziej przy takich produkcjach jak BR z uwagi na ujęcia i muzykę. Inna sprawa, że niektórych pozycji człowiek w ogóle nie miał możliwości zobaczyć na dużym ekranie.
Nie pamiętam, kiedy byłam ostatnio w kinie. Może na Deadpoolu. Przez pandemię i ideolo warunki do oglądania w domu, przestało mi się chcieć. Za dużo ludzi, jak na mój gust. Jak na emeryturze dostanę Batmana 2, to pójdę.
Są szanse, lubią puszczać duże i znane filmy. Warto zaglądać, program jest chyba miesiąc czy dwa do przodu jakoś.
Z ilością ludzi też nie jest źle. Na ponownym Interstellar było sporo przyznam, ale byłem i na takich gdzie sala była może w 1/3 pełna. Zawsze na podglądzie możesz sprawdzić i w razie czego zwrócić bilet. Obejrzeć w domu pod kocem pijąc kawę, za oknem deszcz
Ale są filmy, że warto chyba iść do tego kina zobaczyć świetne ujęcia na dużym ekranie i poczuć muzykę w kościach
Zeszły rok mieliśmy dość bogaty kinowo: Working Man, Ballerina, Amator, F1 i jeszcze ze dwa, o których zapomniałam.
Na stare filmy nie zdarzyło mi się iść na seanse retro, ale kto wie? Nie wszystko mam na płytach _^_
Chociaż niektóre oldies tak przylgnęły do telewizji, że nawet dziwnie by było iść na to znowu do kina. Np. Ścigany zz Fordem i Jonesem - rzadko leci i zawsze z chęcią rzucę okiem w TV.
If you want the world
Use your mind, take control
Feel the strength - rise from within
If you really want it, the world is yours
Znowu może i tak, ale pierwszy raz to już inna bajka. Taki Blade Runner byl dlugo po premierze zanim ja i inni się urodzili. Widziałem wielokrotnie, ale tego typu filmy chętnie oglądam w kinie bo to jednak inne doświadczenie. Szczególnie, jeśli film oferuje piękny czy ciekawy świat, dobrą muzykę. Tutaj ta futurystyka (którą swoją drogą fajnie zobaczyć z dzisiejszej perspektywy) i muzyka Vangelis są dla mnie piękna mieszanką na srebrny ekran.