Mam spore zaległości w tym temacie. M.in. nie podzieliłam się jeszcze swoimi spostrzeżeniami po
Shamballi (...jakby owe spostrzeżenia kogoś w ogóle interesowały. _^_)
Film oglądałam dawno, dawno temu w wersji japońskiej. Jeśli chodzi o fabułę, zrozumiałam mniej więcej wszystko.

Blah, blah, blah, inny świat, rakiety, cyganka, blah, blah, blah, wojna, alchemii niet, Envy, blah, blah, blah, brama, otworzyć... i tak dalej.

Jak się okazuje, to wystarczyło, bo po ostatecznym dorwaniu angielskich napisów nie stwierdziłam wcale, żeby historia nabrała jakieś głębi. IMHO sporo zmarnowanego potencjału. Najbardziej zirytował mnie jeden z końcowych dialogów,
Kod: Zaznacz cały
Ed vs. pani Ekhart/Eckheart:
Ed: Ale dlaczego chcesz teraz zniszczyć ten świat!? (Przecież szukała utopii do zamieszkania...)
Ekhart: Bo ja... bo ja się przestraszyłam!
_^_ Jak mogli tak poważny temat - nienawiść, uprzedzenia rasowe - upchnąć w tak spłyconej formie?
W ogóle brakowało mi ciekawszej fabuły, emocjonalnej głębi i takich tam 'szczegółów'. Co oczywiście nie zmienia faktu, że film oglądałam w kółko, bo samo gapienie się na Eda (to ubranie! *__*) wywoływało u mnie syndrom upośledzonej fangirl.

Czyli subiektywnie byłam zachwycona, ale obiektywnie mogłabym dużo ponarzekać.
Conqueror of Shamballa zrobił na mnie takie samo pierwsze/drugie wrażenie jak AC.
Kod: Zaznacz cały
Zakończenie filmu dostaliśmy typowo japońskie, czyli 'pół obsady ginie, ale i tak wszyscy jesteśmy szczęśliwi'. Biedny Alphonse, nawet Hohenheima zrobiło mi się żal. A przede wszystkim żal mi Winly, bo Ed i Al dostali to, czego chcieli, a biednej dziewczynie pokazano figę z makiem. :/
Z drugiej strony to fajnie, że bracia wylądowali w naszym świecie. Te implikacje. _^_
Na koniec mojego ględzenia najlepsze smaczki z filmu:
--Hilter. Bez komentrza. O.o On jest tu taki... mięciutki. (???)
--Polska pojawia się w jednym z dialogów. :D
--Niemiecka gazeta 'Die Zeit' narysowana jest jak gazeta japońska (!?), czyli zaczyna się od prawej strony. Żenująca wpadka albo celowe posunięcie, podejrzewam raczej to pierwsze.