: wt 03 lis, 2009 20:34
U nas żadna, a z humanistami się nie zadaję
Poza jednym, który problemów z matmy akurat dużych nie ma.
Najlepszy Polski Poradnik Final Fantasy
https://k-ff.com/phpBB3/
Heh. Nie, ale jeśli matura ma być automatyczną przepustką na studia, zamiast egzaminów wstępnych, to niech chociaż coś znaczy.Gveir pisze:Luci, czyżby marzyły się czasy przedwojenne, kiedy maturzysta mógł od razu prawie po zdaniu iść i dostać bez większych problemów burmistrza w jakimś średnim miasteczku? ;]
Przestaję pojmować, co dokładnie przez to rozumiesz?Lenneth pisze:Gdyby jeszcze stała się minimalnie 'elitarna'...
To zależy raczej po części od nauczyciela, któremu albo się chce i dostajesz ciekawe problemy do rozwiązania, albo się nie chce i masz banalne zadania z wykorzystaniem trzech wzorów na cały rok szkolny.dark_raven pisze:A to, co mamy teraz, to tępe przepisywanie banalnych wzorków z książeczki.
AhaZ jednej strony - rozumiem, że to pierwszy rok, w zasadzie eksperyment, a ludzie, którzy układali ten egzamin, nie chcą zamykać "humanistom" drogi na studia. Ktoś chce studiować, dajmy na to, bibliotekoznawsto albo asyriologię i hetytologię (jest taki kierunek na UW), to po co go udupiać obowiązkową matmą. Z drugiej strony...
Jasne :]dark_raven pisze:http://www.edulandia.pl/E...matematyki.html Dzisiejsza próbna matura z matematyki. Daawno nie widziałem takiej komedii. W podstawówce miałem trudniejsze sprawdziany niż ta parodia matury. Chyba strasznie się uparli, żeby tych "chómanistów" przepchnąć.
To dowaliłeś ^^dark_raven pisze:I później mamy tych pseudohumanistów, co nie umieją niczego
Gveir to jest bardzo proste myślenie, lepsi na wyżyny bez względu na ich osobowość, psychikę na jak najlepsze stanowiska bo są "lepsi", (a że potem traktują ludzi jak psy to inna sprawa), a "gorsi" do najcięższej roboty i jeszcze się ciesz, że Ci płacą. Kit, że rodziny za to nie założysz, nie utrzymasz, a potem pretensje, że jest niż demograficzny, dużo emerytów, patologia w domach, dzieci się nie uczą, ludzie uciekają za granicę, a taki "degenerat społeczny" mnie obił już nie mówiąc o coraz większej ilości samobójstw. Może nie żyjemy w Tajlandii, Wietnamie, Chinach gdzie jest jeszcze ciężej, ale to samo myślenie.Gveir pisze:Przestaję pojmować, co dokładnie przez to rozumiesz?
Może to i fakt, ale najpierw moi drodzy trzeba być spokojnym o chleb codzienny nikomu przy tym nie szkodząc, a potem możemy sobie pofilozofować.dark_raven pisze:A matematyka musi być obowiązkowa, nie mniej niż język ojczysty czy obcy, bo na niej opiera się cała nauka,
Zależy jaki Wydział i Stanowisko. Na inspektora Wydziału Kontroli Płatników Składek trzeba się trochę bardziej namęczyć. Z Wydziałem Ubezpieczeń i Składek, czy Wydziałem Realizacji Dochodów lub Działem Finansowym, względnie Należności Pracowniczych nie powinno być problemu, pod warunkiem że przejdziesz przez sito procesu rekrutacji (a o to nie jest łatwo).Dyzio_USSJ pisze:c) miłym panem w ZUS-ie (przynajmniej w moim mieście jak chodzi o obsługę to jest naprawdę solidna)
Tia... w podstawówce miałam 6 z matmy i umiałam ją śpiewająco, za to po ogólniaku ledwo miałam 4,a nauczycielka obrzydziła mi przedmiot, że byłam szczęśliwa, że już więcej matmy w swoim życiu (poza sytuacjami życia codziennego) nie zaznam. Kto wie? - może robiłabym coś przełomowego w tej chwili prowadząc jakieś wyliczenia i badania, a tak zostałam humanistką, z powodu ułomności konkretnego nauczyciela.Dyzio_USSJ pisze:Matma nie jest zła jak się ma odpowiednią ilość godzin w tygodniu, dobrego nauczyciela, który wytłumaczy bo do każdego można jakoś trafić, pokaże na różnych przykładach, a nie palnie gadkę i męczcie się sami.
A tam... fiza jest fajna, tylko trzeba się do niej przyłożyć.Dyzio_USSJ pisze: Prawdziwą zmorą jest fizyka, której już nie mam na szczęście, nie matma.
Można tak samo powiedzieć, że "matma jest fajna, tylko trzeba się przyłożyć" - w praktyce problem z obojgiem przedmiotów w kontekście nauczania szkolnego jest dokładnie taki sam: o tym, czy lubi się/nie lubi i dobrze/źle pojmuje przedmiot, decyduje w największym stopniu prowadzący go nauczyciel. Sam od czasów gimnazjum nie lubiłem zbytnio fizyki - przedmiot jest trudny (taka jakby matematyka sprowadzona na ziemięSephiria pisze:A tam... fiza jest fajna, tylko trzeba się do niej przyłożyć.
Moje ego ma się dobrze i dalej rośnie.Dyzio pisze:Generalnie niektórzy z Was mają chyba przerośnięte ego, które nigdy nie zostało zachwiane albo jesteście elitą nad elity, która jest tak zdolna, że nie musi robić nic bo wszystko im łatwo przychodzi więc mogą krytykować całą resztę.
Powiem tak, to czy jest się humanistą czy ścisłowcem nie zależy od nas. Człowiek rodzi się z pewnymi predyspozycjami/zdolnościami/talentem (zwał jak zwał), które po prostu sprawiają, że jedne rzeczy rozumiej szybciej drugie wolniej. W ogóle charakter, psychika człowieka w dużej mierze kształtuje się już w płodzie więc o czym tu mowa _^_? Biologia, genetyka jest brutalna i choćbyś miał cholernie wielkie ambicje, choćbyś tyrał ponad siły, pewnego stopnia nie przeskoczysz (co innego Twoje dzieci).
Zdecyduj się w końcu, czy nauka w technikum wiąże się dla Ciebie z brakiem kompleksów, czy wręcz przeciwnie.Dyzio pisze:Mam pretensje do ludzi, którzy mają lepsze zdolności