Strona 7 z 37

: pt 10 cze, 2005 21:20
autor: Rinciaq
moze jakies owsiki czy cus oO idz do weterynarza ; p


zdecydowanie wole psy, nie podrapia CIe jak sie do nich przytulisz ; ) Koty w miare ok, ale tylko małe, duze sa wredne i maja takie straszne oczy brrrrrrr....ale i tak najlepsze sa konieeeeeeeee (moja kochana Bona, i tak CIe kocham mimo ze mnie podeptalas ; p)

: pt 10 cze, 2005 21:23
autor: Izrail
Rinciaq pisze:ale i tak najlepsze sa konieeeeeeeee
Rinciaq pisze:nieeeeeeeee
To mój stosunek do koni :lol:

: pt 10 cze, 2005 21:36
autor: Ashramus
Erelen_Galakar pisze:od wczoraj liże się ciągle po odbycie i cała się trzęsię. Wie ktoś moze dlaczego?
Powiem tak, nie wiem. I najlepiej zadzwon do wyterynarza, popytaj.. moze ktos wie czy to cos powaznego.

Chociaz mialem pewne mysli, ale hmm.. zachowam dla siebie bo nie wszyscy skonczyli tu 18 lat :twisted:

: pt 10 cze, 2005 21:47
autor: pho3n1x
Boni pisze: Kot Twoje zwłoki zje prędzej niż pies.
Wiadomo, ale to o niczym nie świadczy. A co ty byś zrobił jakbyś np. został zasypany w jakiejś kopalni (przykład naciągany, ale dobry) z przyjacielem, który podczas zasypania umarł. Nikt by o tobie nie wiedział a ty byś siedział bez jedzenia. Ciekawy jestem czy aby przeżyć nie zacząłbyś wcinać martwego koleżki, co ... CO ... CO ? ? ?

: pt 10 cze, 2005 21:50
autor: Boni
pho3n1x pisze: Wiadomo, ale to o niczym nie świadczy. A co ty byś zrobił jakbyś np. został zasypany w jakiejś kopalni (przykład naciągany, ale dobry) z przyjacielem, który podczas zasypania umarł. Nikt by o tobie nie wiedział a ty byś siedział bez jedzenia. Ciekawy jestem czy aby przeżyć nie zacząłbyś wcinać martwego koleżki, co ... CO ... CO ? ? ?
Mówimy tu o zwierzętach. Pies, gdyby Ciebie naprawdę uważał za pana, nie tknął by Ciebie i wolał by zdechnąć z głodu. Widzisz. Kot na to patrzy z innej perspektywy. :]

No a teraz na marginesie wspomnę że zjadł bym. Ale tylko skrajne przypadki ukazują naturę ludzką w pełnej okazałości. A z resztą to w ogóle to innego.

: pt 10 cze, 2005 22:25
autor: pho3n1x
Zawsze można znaleść jakieś "ale". Dla kota śmierć właściciela to jest bardzo ekstremalna sytuacja, gdyż nie ma ona szans na przeżycie jeśli czegoś nie znajdzie. A po za tym, kot przywiązuje się do osoby, zapachu, głosu, sposobu poruszania a nie do ciała, które (nie wiedzieć czemu ;) ) po pewnym czasie zalatuje stęchlizną.

: pt 10 cze, 2005 22:58
autor: Ashramus
pho3n1x pisze:Dla kota śmierć właściciela
Kot w pustym mieszkaniu Szymborskiej, rewelacja w tym temacie.

: pt 10 cze, 2005 23:16
autor: pho3n1x
Czy ja wiem. Wiersz z kotem w sumie miał mało wspulnego. Ważniejszy wontek to "poszukiwanie Boga" itp.

: pt 10 cze, 2005 23:36
autor: Ashramus
pho3n1x pisze:. Wiersz z kotem w sumie miał mało wspulnego
Wszystko zalezy od interpretacji, chociaz na "malo wspolnego" to sie zgodzic nie moge. Interpretuje sie od sensow najprostszych, wiec o kocie jest na bank:) To tak jakby Potop nie byl o Polsce tylko oniryczna projekcja wojazy Sienkiewicza po Usa przetransponowana dzieki melancholi.. sry, pierwsza plaszczyzna jest najpewniejsza:)

: pt 10 cze, 2005 23:51
autor: pho3n1x
Ale to było tak metaforyczne (trudne słowo :) ) że sens oczywisty zamierał w natłoku ogólnego opószczenia i poszukiwania, a kto służył jedynie jako najprostrzy model do ukazania zachowań osoby zagubionej w "bezwierze".

: pt 10 cze, 2005 23:55
autor: Ashramus
Moze i masz racje, tyle ze do mnie to nie przemawia..
Do mnie przemawia kotek ktory czeka na swojego wlasciciela i nie wie co jest grane.. takie to proste a takie przepelnione kocia egzystencja :)

: sob 11 cze, 2005 17:53
autor: Lady Luck
Izrail pisze:Rinciaq napisał/a:
ale i tak najlepsze sa konieeeeeeeee


Rinciaq napisał/a:
nieeeeeeeee


To mój stosunek do koni
Mam odobny, chociaż może nie aż tak ... ekstremalny... :wink:
Lubię konie, pod warunkiem, że nie ma zamiaru mnie pogryźć/kopnąć ... Pomagałam koleżance w opiekowaniu się dwoma klaczami i o ile jednej sie aż tak nie bałam, to do drugiej bz jakiegoś długiego przedmionu (a`la bat) nie podchodziłam, bo od razu chciała sie na mnie rzucać.. Po takich przeżyciach uważam konie za... niewdzięczne (Karine karmiłam i raz omal mnie nie zabiła.. wielkie dzięki.. :? )

: sob 11 cze, 2005 17:56
autor: Ashramus
Do koni nic nie mam, nie lubie tego 'dziwnego' stosunku jaki maja do koni male i nie tylko male dziewczynki. Wietrze w tym jakis poddtekst faliczny;) Pozatym bardzo mnie bawi okreslenie 'koniara'. Ma dla mnie nacechowanie pejoratywne.. ale coz:)

: sob 11 cze, 2005 19:00
autor: Lenneth
Za ten 'podtekst faliczny' powinnam Ci raz a dobrze przyłożyć. :> Wypraszam sobie. :>
Też przeżywałam okres fascynacji końmi: trzy obozy jeździeckie i sporadyczne weekendowe wypady do pobliskiej stadniny, rysowanie, naklejki, plus oczywiście 'my little pony' w wersji dla Barbie. :twisted: :roll: Ba, powiem więcej, konie wciąż jeszcze nie przestały mnie bawić, tzn. wierzę, że kiedyś jednak nauczę się nieźle jeżdzić.

: sob 11 cze, 2005 19:05
autor: Boni
Co to koniara?