Erelen pisze:W dodatku piękne kraojobrazy i ci bishoneni
Od kiedy to zagorzały przeciwnik yaoi zachwyca się bishounenami?

[Ale co racja, to racja, krajobrazy śliczne, a Hauru jest boski.

I naprawdę trudno mi powiedzieć, w których włosach wygląda lepiej.

A scena 'nie jestem piękny' była genialna, już o tym wspominałam. ^____^]
Erelen pisze:Jeden raz to za mało dla mnie
Zgadzam się, też muszę się przejść jeszcze raz.
Btw, Erelen, a jak Ci się podobało rozwiązanie motywu Stracha na Wróble?

I ogólnie całe zakończenie?

Miyazaki sparodiował się celowo, czy to wszystko było na serio? ^^
Erelen pisze:Ostatnio zacząłem oglądać serię telewizyjną Kenshina i muszę wszystkich fanów naszego pokojowego samuraja ostrzec
Ekhem. Jestem fanką, anime lubię najmniej ze wszystkiego, co związane jest z Kenshinem, a mimo to obejrzałam całą serię trzy razy. Prawdziwy fan kiczu się nie boi.
Erelen pisze:Anime jest żałosne, przesłodzone, z walk zrobili widowisko. To co w mandze rozstrzygano przez jeden, góra kilka ciosów, tutaj zamienia się w całą widowiskową zabawę.
Tak, długość pojedynków trąci 'Rycerzami Zodiaku', 'Dragon Ballem' i czym tam jeszcze. Z reguły dlatego, że Kenshin i jego przeciwnicy lubią wstawiać długie, pompatyczne gadki... tak średnio co dwa ciosy. IMHO, kilka walk jest jednak niezłych --
-- żeby daleko nie szukać.
Erelen pisze:W dodatku wszystkie mroczne momenty jak narazie zostały ubarwione, wygląda to tak, jakby przystosowano serię dla młodszych widzów.
Bo tak jest. 'Kenshina' nieprzypadkowo puszczali na amerykańskim Cartoon Network (przy czym wsześniej musieli go ponoć jeszcze bardziej ocenzurować. -_-)
Manga jest nieco inna, przede wszystkim polityczna, sporo tam krytyki pod adresem dawnej władzy, wyrzekania na niesprawiedliwość społeczną, etc. To w mandze dostajemy scenę, w której młody Kenshin odcina swojemu przeciwnikowi obie ręce, a następnie rzuca mu je pod nogi z tekstem 'chyba coś zgubiłeś'. W anime coś podobnego byłoby nie do pomyślenia.
Główną bolączką anime są oczywiście tzw. fillery - bezsensowne zapychacze czasu antenowego, jak np. odcinek w cyrku, seria o dziewczynie-piracie, etc. Cała końcówka serii też jest jednym wielkim fillerem. Nawiasem mówiąc, jedyny godny polecenia fragment serialu to odcinki związane z Shishio. A dla pań ewentualnie owa nieszczęsna końcówka, bo jedną z niewielu zalet serialu jest to, że bohaterownie pięknieją z odcinka na odcinek. Pod koniec są już nawet ładni.
Erelen pisze:Mangę gorąco polecam, serię telewizyjną odradzam (choć jeszcze całej nie obejrzałem).
Ja natomiast nie polecam mangi wydawanej w Polsce. Serio. Tłumacz kompletnie sp******** robotę. -_-
Normalnie nie przeklinam i nie zachęcam do piracenia się, ale tym razem powiem wprost - wszystkim zainteresowanym radzę olać to, co wydają u nas, i od razu poszukać sobie angielskojęzycznych skanslacji.
[Uf, ale się rozpisałam. Pewnikiem dlatego, że 'Rurouni Kenshin' to dalej moja ulubiona seria
ever. ^^]