Strona 60 z 112

: sob 10 wrz, 2005 22:35
autor: Faris
Ja słyszałam po prostu, że Amerykanie chcą nakręcić NGE live - tzn zmeinione nazwiska, uproszczona fabuła, w roli Shinjiego chcieli chyba obsadzić Daniela Radcliffe'a :lol: Ostatnio za dużo o tym nie słyszałam, ale aż strach się bać :D

: sob 10 wrz, 2005 22:36
autor: Go Go Yubari
http://eva.trivialbeing.net/index.php?c=images
http://eva.trivialbeing.net/images.php

[ Dodano: 05-09-11, 00:16 ]
PS: (nie bywam w sklepach, gdzie sprzedają mangi, info ze strony wydawnictwa) -Ukazał się 7my tom Ranmy 1/2

: ndz 11 wrz, 2005 14:44
autor: Izrail
lol jak zobaczyłem 13 tom naruto to myślałem że z krzesła spadne :lol: Wcześniej tłumaczenia technik były jeszcze jako takie, ale tutaj koleś przebił sam siebie :] Pominę już "tysiąc siewek", po których już miałem łzy w oczach, ale Raikiri - "Przecinak gromu" sprawiło, że rotfla zaliczyłem pełną parą :lol:

: ndz 11 wrz, 2005 17:19
autor: Go Go Yubari

: wt 20 wrz, 2005 01:08
autor: Erelen_Galakar
Ostatnio zacząłem oglądać serię telewizyjną Kenshina i muszę wszystkich fanów naszego pokojowego samuraja ostrzec :) Anime jest żałosne, przesłodzone, z walk zrobili widowisko. To co w mandze rozstrzygano przez jeden, góra kilka ciosów, tutaj zamienia się w całą widowiskową zabawę. W dodatku wszystkie mroczne momenty jak narazie zostały ubarwione, wygląda to tak, jakby przystosowano serię dla młodszych widzów. Mangę gorąco polecam, serię telewizyjną odradzam (choć jeszcze całej nie obejrzałem).

: wt 20 wrz, 2005 16:58
autor: Erelen_Galakar
Luci już wcześniej o tym wspominała, to polski tytuł Howl's Moving Castle :)

: wt 20 wrz, 2005 19:07
autor: Lenneth
Erelen pisze:Luci już wcześniej o tym wspominała, to polski tytuł Howl's Moving Castle :)
Argh, nie mów na niego Howl. -_- 'Howl's Moving Castle' to z kolei tytuł amerykański, którego szczerze nienawidzę (...miałam to nieszczęście usłyszeć próbkę amerykańskiego dubbingu w tym filmie.. i dziękuję, więczej nie trzeba :/)

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to sugeruję koniecznie wersję jap. z napisami. ^^ Głosy Kalcifera i głównego bohatera po prostu rządzą. ^^

: czw 22 wrz, 2005 14:27
autor: Erelen_Galakar
Dzisiaj obejrzałem "Ruchomy Zamek Hauru" i muszę przyznać, że ten film jest wręcz boski. Hauru jest wspaniały, akcja ciekawa i intrygująca, czego chcieć więcej. W dodatku piękne kraojobrazy i ci bishoneni :) Kto tego jeszcze nie widział napewno musi pójść do kina :) Jeden raz to za mało dla mnie :) Czas się znowu wybrać :)

Kod: Zaznacz cały

Hauru o wiele przystojniej wygląda z czarnymi włosami niż jako blondyn :) Kto się nie zgodzi? :>

: czw 22 wrz, 2005 15:30
autor: Lenneth
Erelen pisze:W dodatku piękne kraojobrazy i ci bishoneni
Od kiedy to zagorzały przeciwnik yaoi zachwyca się bishounenami? XD
[Ale co racja, to racja, krajobrazy śliczne, a Hauru jest boski. XD I naprawdę trudno mi powiedzieć, w których włosach wygląda lepiej. XD A scena 'nie jestem piękny' była genialna, już o tym wspominałam. ^____^]
Erelen pisze:Jeden raz to za mało dla mnie
Zgadzam się, też muszę się przejść jeszcze raz.
Btw, Erelen, a jak Ci się podobało rozwiązanie motywu Stracha na Wróble? :lol: I ogólnie całe zakończenie? :lol: Miyazaki sparodiował się celowo, czy to wszystko było na serio? ^^
Erelen pisze:Ostatnio zacząłem oglądać serię telewizyjną Kenshina i muszę wszystkich fanów naszego pokojowego samuraja ostrzec
Ekhem. Jestem fanką, anime lubię najmniej ze wszystkiego, co związane jest z Kenshinem, a mimo to obejrzałam całą serię trzy razy. Prawdziwy fan kiczu się nie boi. ;)
Erelen pisze:Anime jest żałosne, przesłodzone, z walk zrobili widowisko. To co w mandze rozstrzygano przez jeden, góra kilka ciosów, tutaj zamienia się w całą widowiskową zabawę.
Tak, długość pojedynków trąci 'Rycerzami Zodiaku', 'Dragon Ballem' i czym tam jeszcze. Z reguły dlatego, że Kenshin i jego przeciwnicy lubią wstawiać długie, pompatyczne gadki... tak średnio co dwa ciosy. IMHO, kilka walk jest jednak niezłych --

Kod: Zaznacz cały

Kenshin vs Jin'eh, Kenshin vs Saitou
-- żeby daleko nie szukać.
Erelen pisze:W dodatku wszystkie mroczne momenty jak narazie zostały ubarwione, wygląda to tak, jakby przystosowano serię dla młodszych widzów.
Bo tak jest. 'Kenshina' nieprzypadkowo puszczali na amerykańskim Cartoon Network (przy czym wsześniej musieli go ponoć jeszcze bardziej ocenzurować. -_-)
Manga jest nieco inna, przede wszystkim polityczna, sporo tam krytyki pod adresem dawnej władzy, wyrzekania na niesprawiedliwość społeczną, etc. To w mandze dostajemy scenę, w której młody Kenshin odcina swojemu przeciwnikowi obie ręce, a następnie rzuca mu je pod nogi z tekstem 'chyba coś zgubiłeś'. W anime coś podobnego byłoby nie do pomyślenia.

Główną bolączką anime są oczywiście tzw. fillery - bezsensowne zapychacze czasu antenowego, jak np. odcinek w cyrku, seria o dziewczynie-piracie, etc. Cała końcówka serii też jest jednym wielkim fillerem. Nawiasem mówiąc, jedyny godny polecenia fragment serialu to odcinki związane z Shishio. A dla pań ewentualnie owa nieszczęsna końcówka, bo jedną z niewielu zalet serialu jest to, że bohaterownie pięknieją z odcinka na odcinek. Pod koniec są już nawet ładni.
Erelen pisze:Mangę gorąco polecam, serię telewizyjną odradzam (choć jeszcze całej nie obejrzałem).
Ja natomiast nie polecam mangi wydawanej w Polsce. Serio. Tłumacz kompletnie sp******** robotę. -_-
Normalnie nie przeklinam i nie zachęcam do piracenia się, ale tym razem powiem wprost - wszystkim zainteresowanym radzę olać to, co wydają u nas, i od razu poszukać sobie angielskojęzycznych skanslacji.

[Uf, ale się rozpisałam. Pewnikiem dlatego, że 'Rurouni Kenshin' to dalej moja ulubiona seria ever. ^^]

: czw 22 wrz, 2005 23:55
autor: Erelen_Galakar
Lucrecia pisze:Od kiedy to zagorzały przeciwnik yaoi zachwyca się bishounenami? XD
Hmm... nadal jestem przeciwnikiem Yaoi, ale zmieniłem podejście do związków homo :) Ostatnio ich nawet bronię (to tak offtopem małym XD).
Lucrecia pisze:Zgadzam się, też muszę się przejść jeszcze raz.
Mów kiedy :D Nie lubię chodzić samemu do kina :) Wolę w towarzystwie :)
Lucrecia pisze:btw, Erelen, a jak Ci się podobało rozwiązanie motywu Stracha na Wróble?

Kod: Zaznacz cały

Od początku podejrzewałem, że to jest ktoś zamieniony w stracha na wróble. Gdy okazało się, że to prawda, nie byłem zbytnio zaskoczony.
Wydaje mi się, że Miyazaki specjalnie tak się zachował. W końcu zazwyczaj jak coś wygląda na jedno, to okazuje się drugim. A tutaj taka niespodzianka :)
Co do samego zakończenia, to mocno trąci kiczem, ale za to kiczem przemyślanym i celowym. Tak jakby Miyazaki chciał, abyśmy tak najpierw pomyśleli, a dopiero później zaczęli się zastanawiać o co tak naprawdę chodziło. Chodź prędzej popłakałbym się na takim kiczu niż na ckliwym Titanicu :)
Co do wspaniałych momentów to

Kod: Zaznacz cały

co myślisz o zachowaniu się naszego demonka na końcu :) Tak trąciło to kiczem, że myślałem, że nie wytrzymam i się popłaczę. Niby się tego spodziewałem, ale zostało to tak rozwiązane, że przeżyłem szok :)
Oh, zapomniałem dodać. W polskich kinach niedługo premiera Appleesed :)

: sob 24 wrz, 2005 12:04
autor: Taiki
Oglądnąłem Kenshina ... 3 razy ^^ jest jedną z moich ukochanych serii Anime i raczej nic tego nie zmieni, jakoś nieodczułem tych przekolorowań (które zresztą są w każdym anime, przecież to jest głównie przeznaczone dla mas). Ostatnią serię faktycznie można sobie podarować (odcinki 63-95).Jest nudna jak flaki z olejem ,ale pierwsza seria bardzo podobała mi się mimo zapychaczy.
To przede wszystkim zależy od gustu, do jednych trafi do innych nie. Znam kilka osób,jednej się podoba kenshin ,innej nie ,a ostatnia uważa go za taką średnio-dobrą serię.

: ndz 25 wrz, 2005 23:08
autor: Go Go Yubari
Obejrzałam właśnie film InuYasha pod "boskim" tytułem: "The love that transcendents time". Ueh. Tytuł może i zapowiada kiepską mydlaną operę (i momentami tak jest), ale ogólnie jest kapitalny. W skrócie i bez spoierów. Zły koleś z Chin chce podbić Japonię. Oczywiście do walki stają z nim InuYasha (buc i chamek jak zwykle *___*), Kagome (...), Miroku (perwersja jego jest boska *___* Miroku rox), Sango (czy jak jej tam.. ta z bumerangiem większym od niej samej no ;p) i pchła Mjoga (czy jakoś tak). Ognisty piesek z przyczyn, których nie wyjawię jest...niedysponowany czasowo. Więc jest duzo łubudu, rachu ciachu z przerwami na ckliwe gadki i jeszcze więcej łubudu i rachu ciachu. Kończy się wiadomo jak, ale obejrzeć warto. Dla Miroku. O. XDDD

: wt 27 wrz, 2005 18:26
autor: Kairi-chan
Potrzebuję na jutro wiedzieć kto sprowadził mangę do Polski i gdzie jest jakieś Centrum Polsko-Japońskie (bodajże związane z tym panem). Za wszelką pomoc będę bardzo wdzięczna : )


i btw
Hmm... nadal jestem przeciwnikiem Yaoi,
*cough* powiem o tym twojej sensei >.<

: śr 28 wrz, 2005 11:04
autor: Cierń
Jestem ciekaw, czy oglądał ktoś z was Girls Bravo (pierwszy sezon, bo drugiego nie znalazłem; jeszcze :grin: ). Normalnie myślałem, że posikam się ze śmiechu. Jest to komedia (trochę perwersyjna, a nawet miejscami bardzo, no dobra bardzo perwersyjna jest prawie zawsze :D :D ). Postacie są bardzo ciekawe. Chociażby można zacząć od głównego bohatera (w sumie jest tam dużo głównych postaci, bo występują one prawie cały czas) Yukinariego, który ma mały wzrost i był od lat męczony z tego powodu przez dziewczyny, aż nabawił się ginofobi (choroby, która wywołuje u niego wysypkę po zetknięciu się z kobietą) Gdy wraca on zmęczony ze szkoły, to chce się wykąpać i... po pewnych zdażeniach trafia do świata, gdzie tylko 1/10 to mężczyźni... tam znowu dzieją się pewne ciekawe wydarzenia... Nie będę opowiadał całej historii... Wspomnę tylko jeszce, że często dochodzi tam do zabawnych sytuacji, z udziałem Fukuyamy (koleś, który ma obsesję na punkcie kobiet i wykorzystuje każdą sposobność by je dotknąć, co najczęściej kończy się jakimś kombo ze strony Kirie) normalnie nie do opisania. Polecam, już dawno nic mnie tak nie rozśmieszyło. Występują tam głównie dziewczyny, grono męskie kończy się własnie na Fukuyamie i Yukinarim (no jest jeszce pewien agent...) :twisted: :twisted:

: śr 28 wrz, 2005 11:10
autor: Lenneth
Cierń pisze:Jestem ciekaw, czy oglądał ktoś z was Girls Bravo (...)
Erelen, anime dla Ciebie! :lol: :lol: :lol:

Właśnie obejrzałam sobie jakąś przypadkową OAVkę - "Quiet Country Cafe" - i stwierdzam, że to miły tytuł o niczym. Raczej nie polecam... chyba że ktoś bardzo chce odpocząć od walk, fantastyki, sf, szybkiej akcji, romansu, etc.