Strona 48 z 69

: wt 09 sty, 2007 23:10
autor: Sogetsu
kilmindaro pisze:Czyli trzeba odbierać możliwość dostąpienia zbawienia tym ludziom, którzy to widzą to jako dobre tylko dlatego, że tak ich praprapradziadów omamił szatan? Dlaczego mają cierpieć za nie swoje winy, tylko za winy ich przodków? I że ich przodkowie nie wiedzieli, ze Szatan jest zły?
umm, z powodu istnienia czegoś takiego jak grzech pierworodny i jego następstw?

: wt 09 sty, 2007 23:13
autor: Gveir
kilmindaro pisze:Czyli trzeba odbierać możliwość dostąpienia zbawienia tym ludziom, którzy to widzą to jako dobre tylko dlatego, że tak ich praprapradziadów omamił szatan? Dlaczego mają cierpieć za nie swoje winy, tylko za winy ich przodków? I że ich przodkowie nie wiedzieli, ze Szatan jest zły?
Źle zrozumiałeś. Mówiłem tu o sytuacji, kiedy oni nigdy nie mieli żadnej styczności z chrześcijaństwem i nie będą mieli, bo tak wynikało z dyskusji i takie przedstawienie sprawy ułatwiało wyjaśnienie pewnych rzeczy i toku rozumowania. W sytuacji opisanej przeze mnie - IMO nie trafią do nieba. W przypadku, jaki podałeś, trafią, jeżeli uwierzą i odpokutują, ale z głębi serca. That's that. No i oczywiście dodajmy to co właśnie powiedział Sogetsu.
kilmindaro pisze:Tyle że Adolf dokonał wyboru. Społeczeństwo, w którym się wychował, nie widziało wcale mordowania niewinnych jako dobrego. On sam tak postanowił, i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny. U niego moralność nie była kształtowana przez wieki tradycji czy religię. On to robił, bo tak mu się uwidziało.
Niekoniecznie. Adolf był wychowany w rodzinie nacjonalistycznej, jego otoczenie miało już pewne wytyczone i ustalone 'zasady' i zachowania, w tym już wliczając wypaczoną moralność. Wierząc w jej mądrość i sprawiedliwość, Adolf nie dokonywał wyboru - podążał dalej 'jedyną słuszna ścieżką', rozwijając ją bardzo twórczo. Co i tak jest w niezgodzie z koncepcja chrześcijańskiej moralności = jest zue. Bye, Adolf - idziesz do piekła. Jeżeli by było tak jak wynikało z Twojego pierwszego postu, Adolf nie poszedłby do piekła. EOT.

: śr 10 sty, 2007 15:50
autor: Nathaniel
Gveir pisze: Źle zrozumiałeś. Mówiłem tu o sytuacji, kiedy oni nigdy nie mieli żadnej styczności z chrześcijaństwem i nie będą mieli, bo tak wynikało z dyskusji i takie przedstawienie sprawy ułatwiało wyjaśnienie pewnych rzeczy i toku rozumowania. W sytuacji opisanej przeze mnie - IMO nie trafią do nieba. W przypadku, jaki podałeś, trafią, jeżeli uwierzą i odpokutują, ale z głębi serca. That's that. No i oczywiście dodajmy to co właśnie powiedział Sogetsu.
Czy oni mają odpokutować za to co uważali za dobre?? dokonali wyboru, według nich najlepszego.W ich opini robili do dla dobra swojego i najbliższych im ludzi. Kierowali się własnym odczuciem dobra i zła.
Niekoniecznie. Adolf był wychowany w rodzinie nacjonalistycznej, jego otoczenie miało już pewne wytyczone i ustalone 'zasady' i zachowania, w tym już wliczając wypaczoną moralność. Wierząc w jej mądrość i sprawiedliwość, Adolf nie dokonywał wyboru - podążał dalej 'jedyną słuszna ścieżką', rozwijając ją bardzo twórczo. Co i tak jest w niezgodzie z koncepcja chrześcijańskiej moralności = jest zue. Bye, Adolf - idziesz do piekła. Jeżeli by było tak jak wynikało z Twojego pierwszego postu, Adolf nie poszedłby do piekła. EOT.
Sprawa wyglada podobnie jak w dzisiejszych rodzinach muzułmańskich. Małe dziewczynki i przyszłe kobiety od płodu są poniżane, bite, uczone niższości, uwazanie siebie za gorsze od zwierząt i gdy przyjdzie odpowiedni czas, wychodzą za mąż i czują się jak u siebie w domu całkowicie podporządkowane mężczyźnie uważając to za rzecz z góry przyjęta i całkowicie normalną

: śr 10 sty, 2007 16:08
autor: Gveir
Nathaniel pisze:Czy oni mają odpokutować za to co uważali za dobre?? dokonali wyboru, według nich najlepszego.W ich opini robili do dla dobra swojego i najbliższych im ludzi. Kierowali się własnym odczuciem dobra i zła.
Tak, mają za to odpokutować. To co robili było tak czy tak złe, mimo, że sami uważali to za dobre. Czy może uważasz, że było to dobre? A może nie przeczytałeś dokładnie tego co pisałem i nie rozumiesz, że chodziło mi o warunki jakie podałem. A swoją drogą - co Boga będzie obchodziło, że robili to w dobrych intencjach i wedle swojego uznania warunków dobra i zła, jeżeli rację w tych sprawach ma tylko Bóg? Zostaną osądzeni w tych ramach, nie według swojego widzimisie, nie wiadomo choćby jak bardzo było ugruntowane kulturowo. EOT, nie mam zamiaru dalej toczyć dyskusji teologicznej, kiedy wolałbym filozoficzną... A po drugie to jest o szkole :P

: śr 10 sty, 2007 16:40
autor: theodolit
Hmm tak w sumie jeszcze na 1 post podtrzymujac offtop - to tak naprawde wiara ociera sie o fanatyzm - wymaga od wyznawcy "całkowitego" jednoznacznego i niepodważalnego przyjęcia autorytetu religi - realizowania zalecen, przykazan i praw ...

Jak ktos filtruje to przez wlasne pomysy, dodaje i ujmuje - to nie wierzy w pełni w 'kosciol' ktory wyznaje tylk idzie sobie gdzies obok :p

ot taki mały kłujący offtop ;p

: czw 11 sty, 2007 00:13
autor: Sogetsu
theodolit pisze:to nie wierzy w pełni w 'kosciol' ktory wyznaje tylk idzie sobie gdzies obok :p
jak ktoś "wierzy w kościół" zamiast w Boga to na prawdę jest fanatykiem.

: czw 11 sty, 2007 07:35
autor: Pinhead
Sogetsu pisze:jak ktoś "wierzy w kościół" zamiast w Boga to na prawdę jest fanatykiem.
Niestety masz racje.Ale kościół ,to nie jest budynek,kościół to ludzie ,którzy tworzą pewną grupę wiernych którzy wspólnie się modlą.Niestety pojęcie kościoła się zmieniło,teraz kościół to budynek, w którym wierzący się modli żeby zostać "zbawionym".

: czw 11 sty, 2007 07:49
autor: Nathaniel
Pinhead pisze: Niestety masz racje.Ale kościół ,to nie jest budynek,kościół to ludzie ,którzy tworzą pewną grupę wiernych którzy wspólnie się modlą.Niestety pojęcie kościoła się zmieniło,teraz kościół to budynek, w którym wierzący się modli żeby zostać "zbawionym".
W moim odczuciu kościół stał się instytucją, gdie tylko nieliczni chodzą z włąsnej, nieprzymuszonej woli aby się "oczyścić" z grzechów dnia codziennego. Teraz znaczna większość udaje się aby posłuchać jak ksiądz jedzie po ludziach którzy za mało dają na tacę/ kolendę (słysze to co jakiś czas) lub nie wstępują do jakiś kółek różańcowych i nie jeżdżą z księdzem na jakieś pielgrzymki...

: czw 11 sty, 2007 08:03
autor: theodolit
W całym zagadnieniu wiara/kosciół jest sporo prawdy w hmm bodajze 'pomniejszych bostwach' Pracheta (Świat dysku) - gdzie w pewnym momencie wiara w instytucja zastappuje wiare w boga

Chodziło mi tylko o to (zeby poddenerwoac ludzi) założenia:

1. W jakis sposob wierzysz w Boga
2. Jakos stajesz sie członkiem kosciola (Rzymsko katolicki, Prawosławny, Protestancki czy 1500 2800 innych wersji) Łacznie z Buddyznem, Mahometanizmem, Hare Krishna czy innym Scjentologja i jakimkolwiek wyznaniem (łacznei z ateizmem - bo to i tak wierzysz ze nic nie ma ) ;D

3. Jak juz jestes członkiem kosciola - to jak nie słuchasz tych ktorzy Cie prowadza - to tak do konca nie jestes jego członkiem - kapujecie o co mi biega ? To tak jak zapisac sie na kurs prawa jazdy i słuchac tylko co 2 wakazowki instruktora ;)

4. Osoby, ktore postepuja 100% zgodnie z tym co głosza ich przywódcy duchowi (bo po wstapieniu do kocioła uznajemy ich za swoich przewodnikow - racja ?) sa o 1 kroczek od fanatyzmu - racja ?

ale spoko nie jest to taki istotny problem ktory miałby spedzac sen z powiek ;D

: czw 11 sty, 2007 08:10
autor: Pinhead
Theodolit ,niestety chrześcijaństwo zdominowało świat(wszystko dzięki inkwizycji,krucjatom),ale kiedyś słyszałem bardzo dobry tekst, "jak powiesz że świętych nie ma ,to nawet ateista się obrazi". Smutne ale prawdziwe

: czw 11 sty, 2007 15:56
autor: Eiko
Pinhead pisze: kościół
Jak to moja katechetka mówiła Kościół to ludzie, a kościół to budynek XD O pierwszą literę chodz ;)

W sumie to rakuje mi takich nauczycieli jak John Keating w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów... Nauczyciele uważają, że jak zapiszemy połowę zeszytu i wykujemy na blachę podręcznik to to wystarczy... Może niekiedy tak, ale przeważnie nie... A w tym filmie John Keating nie tylko wpajał wiedzę, ale i uczył życia, a przecież to jest najważniejsze umieć żyć, a ni tylko być... Hmmm i wcale nie uważam tak jak ta cała dyrekcja tej szkoły- to nie przez Keatinga zginął chłopak, ale przez rodziców... Może to nie temat o filmach, ale w końcu o szkole to myślę, że możew to być jak mogły być sprawy wiary :P

: pn 23 kwie, 2007 17:51
autor: Dyzio_USSJ
Hehe..... Jutro egzamin gimnazjalny, życzcie mnie i innym powodzenia :grin:.

: pn 23 kwie, 2007 17:55
autor: Dyzio_USSJ
Humanistyczną, jeśli stereotyp że próbny egzamin jest zawsze trudniejszy niż normalny to jestem spokojny :smile:

: pn 23 kwie, 2007 17:59
autor: Gveir
Bądź spokojny, próbne są naprawdę trudniejsze :] Tylko nie daj się zjeść strachowi :wink:

: pn 23 kwie, 2007 18:03
autor: KAIN
Lub chorobie przez co miałem na próbnych połowę pkt mniej...