: sob 10 cze, 2006 23:39
Byłam , obejrzałam, podobało się...bardzo :]
Sporo tego, a więc może spróbuje w punktach
:
-Muzyka- taka, jakiej oczekiwałam Utwory wzięte żywcem z gry to strzał w dziesiątkę, bo w ten sposób z miejsca można było poczuć się jak w Silent Hill.
-Miasto- dobrze odtworzone, brakowało mi jedynie kilku charakterystycznych lokacji - Heaven's Night (choćby tylko napis :D) albo stacji benzynowej (czepiam się
). Z drugiej strony to dobrze,że wszystkie miejsca nie zostały odtworzone z chirurgiczną precyzją, bo w ten spsób film wnosi coś nowego :] A więc odnośnie miasta- sama nie wiem, czego chcę
Było dobrze, klimatycznie, silentowo. Boska mgła, popiół padający z nieba i ten wszechobecny brud- szkoła wyglądała tak, jak należy ( choć ławka należąca do Alessy powinna być z tyłu klasy, co było tak podkreślane w grze
)
-Klimat- mogę z czystym sumieniem przyznać,że poczułam się jak podczas oglądania filmików z gry :] Widać,że twórcy byli dobrze zaznajomieni z grą i że tworzyli SH przede wszystkim dla fanów. Syreny były bo być musiały- nie wyobrażam sobie przejscia do alternatywnego świata bez tego charakterystycznego dźwięku :] Stworzyły niesamowitą atmosferę i straszyły bardziej niż potwory..
-Potwory - tutaj mam mieszane uczucia,Przestraszyłam się więc,że taki przesyt będzie panował juz do końca, ale na szczęscie to były bezpodstawne obawy.
-Piramidogłowy- *___________________________________* Wyszedł bosko, ale na tym koniec- potraktowano go jak podrzędnego potworka, który w kulminacyjnym momencie wyskakuje z szafy i krzyczy "booo"
Rozczarowanie i zmarnowany potencjał- jeżeli już do SH1 wrzucać motywy z SH2, to przynamniej warto by było sensownie to argumentować
No cóż, pozostaje się tylko cieszyć,że w ogóle pomyśleli o wiernych fanach Kata.
-Fabuła- początkowo jedynka, tylko Harry zmienił płeć- tutaj nie mam zastrzeżeń. Im dalej tym gorzej im szło- pod koniec w ogóle miałam wrażenie,że film skrócono i spłycono,żeby zmieścić się w ramach czasowych ( pewnie najwiecej scen wyleciało właśnie z końcówki) Widać,że postać grana przez Seana Bean'a wrzucona była na siłę, bo jego rola polegała na wykrzykiwaniu "Rose" przez cały czas. Poza tym "mieszkańcy" Silent Hill to kiepscy statyści, nadużywający teatralnych gestów (a może to tylko ja musiałam się czegoś uczepić, więc uczepiłam się ich
).
Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju: czy to moja chwila nieuwagi sprawiła,że Z góry przynaję,że mogłam to ominąć
. W ogole przez cały seans w kinie miałam ochotę złapać pilota i pobawic się stopklatką 
-Postacie- Aktorzy wypadli przekonująco, nawet mała Sharon nie drażniła ( a nieczęsto się zdarza,żeby mnie małoletni aktor nie wprowadził w stan nerwicy
) Strój Rose był prawdziwie silentowy, mogłaby z powodzeniem zostać bohaterką SH5, Cybil wyglądała tak, jak powinna, Alessa tylko minimalnie przypominałą Sadako, ale.....ALE Dahlia to całkowita porażka, co oni zrobili tak świetnej postaci?! Aktorka z niej przecież niebrzydka, co widać było na retrospekcjach, natomiast w charakteryzacji starej i szalonej Dahlii ktoś się mocno zagalopował. Podobał mi się natomiast jej głos- juz na trailerach wiedziałam,że to on jedynie będzie w stanie uratować tę postać w moich oczach
Podsumowując: ekranizacja na miarę doskonałej gry, ode mnie ma mocną 5 w szkolnej skali
Nie spodziewałam się za wiele po próbie upakowania klimatu i fabuły SH w 2 godzinach i ładnym, komercyjnym opakowaniu, jednak mile mnie film zaskoczył. Ci, co nie grali niech sobie darują i przejdą chociaż SH1, a fanom i tak polecać nie trzeba. Niech zamilkną ci, co nie grali, a mają ochotę krytykować film
Pozostaje teraz czekać na wydanie DVD ( albo seans w jakimś kinie niedaleko, może zakupią film na wakacje i będzie się można wybrać po raz drugi ^^ ) Btw: oby na DVD dali wycięte sceny.
Sporo tego, a więc może spróbuje w punktach
-Muzyka- taka, jakiej oczekiwałam
Kod: Zaznacz cały
( z totalnym zaskoczeniem w postaci "Maternal Heart" w mieście , "Letter.." w scenie podróży samochodem i "Waiting for you" na stacji benzynowej)-Miasto- dobrze odtworzone, brakowało mi jedynie kilku charakterystycznych lokacji - Heaven's Night (choćby tylko napis :D) albo stacji benzynowej (czepiam się
-Klimat- mogę z czystym sumieniem przyznać,że poczułam się jak podczas oglądania filmików z gry :] Widać,że twórcy byli dobrze zaznajomieni z grą i że tworzyli SH przede wszystkim dla fanów.
Kod: Zaznacz cały
Pierwsze sceny w mieście ściągnięte żywcem z SH1- po tym, jak Rose budzi się w kręgielni (?) byłam zawiedziona,że to nie bar i że obok nie ma Cybil XD-Potwory - tutaj mam mieszane uczucia,
Kod: Zaznacz cały
bo przy pierwszym spotkaniu w kanałach (?) odniosłam wrażenie,że przesadzono z ich ilością i że są nieco efekciarskie- te nadpalone dzieciaki wyszły im nieco sztucznie, poza tym w pewnym momencie było ich zbyt wiele. Kod: Zaznacz cały
Potworek atakujący Cybil i Rose na drodze był zapowiedzią wysokiego poziomu dalszych maszkar :] Colin przypomniał mi potworki z SH4, poruszające się na dwóch rękach, a pielęgniarki miały bezbłędny design. Co do tych ostatnich- poruszały sie zbyt "tanecznym" krokiem, co wyglądało z początku komicznie- przypomniał mi się teledysk Sophie Ellis-Bextor :lol: Jednak scena z ich udziałem była udana i aż żal,że zadowoliły się latarką, zamiast iść za Rose XDKod: Zaznacz cały
Początkowo pomyślałam,że pierwsze pojawienie się Piramidka i obecność męża Rose w tym samym miejscu i czasie mają ze sobą związek, ale to był fałszywy trop..-Fabuła- początkowo jedynka, tylko Harry zmienił płeć- tutaj nie mam zastrzeżeń. Im dalej tym gorzej im szło- pod koniec w ogóle miałam wrażenie,że film skrócono i spłycono,żeby zmieścić się w ramach czasowych ( pewnie najwiecej scen wyleciało właśnie z końcówki) Widać,że postać grana przez Seana Bean'a wrzucona była na siłę, bo jego rola polegała na wykrzykiwaniu "Rose" przez cały czas. Poza tym "mieszkańcy" Silent Hill to kiepscy statyści, nadużywający teatralnych gestów (a może to tylko ja musiałam się czegoś uczepić, więc uczepiłam się ich
Kod: Zaznacz cały
Ich przywódczyni miała grać fanatyczkę, ale imo przesadziła z ekspresją i nie przypadła mi do gustu :/ Odejście od fabuły z gry mi nie przeszkadzało, bo film nie był odtwórczy, jednak gra aktorska całej tej zgrai fanatyków sprawiła,że kocówka nie wyszła zbyt ciekawie: głównie chodzi mi tu o mój subiektywny odbiór- byłam uprzedzona odkąd ta baba po raz pierwszy się odezwała. Jeżeli chodzi o rozwiązanie motywu Alessy- jej złego i dobrego wcielenia, to przyznam że nie był wielkim zaskoczeniem, ale tworzył logiczną całość. W ogole niewiele było w filmie zaskakujących rozwiązań fabularnych, ale przecież nie o zwroty akcji chodziło ;) Sama końcówka z Rose i Sharon/Alessą, wracającymi do pustego domu bardzo mi się spodobała- nie było happy endu z rodzinką ściskającą się na tle zachodzącego słońca :]Kod: Zaznacz cały
w filmie nie uświadczyłam żadnej wzmianki o dziwnych mocach Alessy? Była mowa o tym,ze nazwano ją czarownicą, ale nie pamiętam,żeby wspominano o konkretnych powodach tego stanu rzeczy. -Postacie- Aktorzy wypadli przekonująco, nawet mała Sharon nie drażniła ( a nieczęsto się zdarza,żeby mnie małoletni aktor nie wprowadził w stan nerwicy
Kod: Zaznacz cały
Lisa bardzo mnie w filmie ucieszyła, za to należy się twórcom wielki plus ( choć co do dobory aktorki odtwarzającej jej rolę miałabym pewne zastrzeżenia) Scena w której siada obok łóżka Alessy i zalewa się krwią jest naprawe cudowna ( najazd na czerwone buty rlz, jednak krew na twarzy wypadła sztucznie)