Strona 44 z 69

: ndz 24 gru, 2006 15:34
autor: Sword
Sogetsu pisze:lol, jak tak to wszystko czytam, to wydaje się, że polskie szkoły przypominają więzienia z amerykańskich filmów :lol:
Moja będzie chyba jeszcze bardziej przypominać, bo dyrektor myśli o założeniu monitoringu. A było to kiedyś najlepsze gimnazjum w mieście, eh...
Sogetsu pisze:ja miałem szczęście chodzić jeszcze do normalnej podstawówki
Też miałam to szczęście. To były błogie, spokojne dni...Bójki zdarzały się naprawdę rzadko.

: ndz 24 gru, 2006 15:39
autor: Boni
Poprostu gimnazjów nie powinno być, bo ich obowiązywanie przypada na okres burzy hormonów, a to + nowe środowisko może dać nieporządany efekt :) W starym systemie ludzie znali się od 7 roku życia i inaczej się do siebie odnosili w okresie dorastania.

Whatever. Idę czytać finanse i dzwonić po mediach ^^

: ndz 24 gru, 2006 15:42
autor: Raven
Sogetsu pisze:ja miałem szczęście chodzić jeszcze do normalnej podstawówki
Sword pisze:Też miałam to szczęście. To były błogie, spokojne dni...Bójki zdarzały się naprawdę rzadko
U mnie z kolei sytuacja była odwrotna. Jak już wspomniałem, moje gimnazjum jest nienormalnie normalne (a i tak ponad połowa uczniów mówi że "atmosfera im się nie podoba", ciekawe co by powiedzieli u Was :twisted: ) Za to czasów szkoły podstawowej wolę nie wspominać.... Bójki, wyzwiska, znęcanie się na każdym kroku. Ludzie myślą, że do podstawówek chodzą niewinne dzieci, które dopiero w gimnazjum stają się groźne. A prawda jest taka, że w podstawówkach wszyscy mają to gdzieś, bo myślą że to przecież tylko małe dzieci, i tylko się tak bawią. :evil:

[ Dodano: Nie 24 Gru, 2006 15:46 ]
Boni pisze:Poprostu gimnazjów nie powinno być, bo ich obowiązywanie przypada na okres burzy hormonów, a to + nowe środowisko może dać nieporządany efekt W starym systemie ludzie znali się od 7 roku życia i inaczej się do siebie odnosili w okresie dorastania.
Ja oczywiście jestem za młody, żeby wiedzieć, jak było w starym systemie, ale wiem, że w dzisiejszych czasach, w kompleksach podstawówka+gimnazjum, czyli de facto w starych podstawówkach, nieustannie dochodzi do znęcania się gimnazjalistów nad dziećmi z pierwszych klas SP. Powiedzcie szczerze (bo ja nie wiem) czy za starego systemu nie było tak?

: ndz 24 gru, 2006 15:48
autor: apple
U mnie b. podobnie jaku Sogetsu... Poszłam do gimnazjum, gdzie w zasadzie większość osób się szanuje (!) podczas gdy w podstawówce każdy tylko obrażał każdego >< A i tak większośc twierdzi, że podstawówka to taka fajna była o_O'

: ndz 24 gru, 2006 16:03
autor: Grzybek Z Octu
dark_raven pisze:Powiedzcie szczerze (bo ja nie wiem) czy za starego systemu nie było tak?
Nie dark, ani trochę. Za moich czasów, czyli w latach 1991-94, klasy 1-3 miały zajęcia wyłącznie na parterze i zejście tam z wyższych pięter nie było mile widziane. Pilnowano tego i ewentualni wycieczkowicze byli bacznie obserwowani przez nauczycieli. Oczywiście czasem mały GZO widział jak "ci dorośli" przechodzą korytarzem gdy nauczycieli na dyżurze nie było, ale nigdy, przenigdy nie spotkał się z aktami przemocy z ich strony (koledzy grzybka też).

: ndz 24 gru, 2006 16:05
autor: Faka
Bo podstawowka to wielkie zarty, nauczyciele puszczaja kazdego ucznia do nastepnej klasy. Schody zaczynaja sie dopiero, gdy juz sa w gimnazjach to juz tak latwo nie jest, jak im sie wydawalo w podstawowce. U mnie z tego, co pamietam, to 6 osob nie zdalo do 2 klasy gimnazjum, a wiec po czesci troche jes takze wina nauczycieli, ktorzy daja po d%pie uczniom, co wzmaga sie w nich agresja wobec innych rowiesnikow... Niestety, ale ja tak to widzialem.

: ndz 24 gru, 2006 16:09
autor: Raven
Grzybek Z Octu pisze:Za moich czasów, czyli w latach 1991-94, klasy 1-3 miały zajęcia wyłącznie na parterze i zejście tam z wyższych pięter nie było mile widziane. Pilnowano tego i ewentualni wycieczkowicze byli bacznie obserwowani przez nauczycieli. Oczywiście czasem mały GZO widział jak "ci dorośli" przechodzą korytarzem gdy nauczycieli na dyżurze nie było, ale nigdy, przenigdy nie spotkał się z aktami przemocy z ich strony (koledzy grzybka też).
No, ale w takim razie to jest to kwestia odpowiedniej kontroli i pilnowania, a nie systemu edukacji. I nie ma tu nic do rzeczy czy gimnazjum jest, czy go nie ma. Może trochę za bardzo bronię gimnazja (wszak rzeczywiście mają dużo wad) ale podstawówka była najgorszym okresem w moim życiu.

: ndz 24 gru, 2006 16:30
autor: Boni
dark_raven pisze:Bo podstawowka to wielkie zarty, nauczyciele puszczaja kazdego ucznia do nastepnej klasy. Schody zaczynaja sie dopiero, gdy juz sa w gimnazjach to juz tak latwo nie jest, jak im sie wydawalo w podstawowce. U mnie z tego, co pamietam, to 6 osob nie zdalo do 2 klasy gimnazjum, a wiec po czesci troche jes takze wina nauczycieli, ktorzy daja po d%pie uczniom, co wzmaga sie w nich agresja wobec innych rowiesnikow... Niestety, ale ja tak to widzialem.
I tu zaczyna się rola rodzica. Moi rodzice byli wymagający i od małego chcieli bym pomimo lightu był the beściacki. Z tego też powodu owocowało to na przyszłość. Jeśli rodzic nie przypilnuje i nie będzie też aktywny w życiu szkoły (!!) to g**o często wychodzi z tego całego edukowania.

: ndz 24 gru, 2006 16:36
autor: Raven
Boni pisze:dark_raven napisał/a:
To Faka napisał a nie ja.

: ndz 24 gru, 2006 18:34
autor: Grzybek Z Octu
Zgadzam się z Bonim i darkiem.

To nie kwestia systemu, ale Wychowania, przez wielkie W. Ludzie z pokolenia na pokolenie nie są genetycznie mniej lub bardziej warunkowani na prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań agresywnych. To środowisko kształtuje ich postawy i odpowiednie wzorce zachowań. A to przede wszystkim obowiązek rodziców. Jeśli brak odpowiednich ku prawidłowemu rozwoju stymulacji - wówczas obserwujemy nastolatków-morderców, gwałcicieli czy alkoholików. Aby podać mniej drastyczne przykłady: imo kultura to także umiejętność rozmowy, opanowania swoich negatywnych emocji w momentach zdenerwowania, powiedzenia dzień dobry nielubianemu sąsiadowi, czy też nie zanieczyszczania chodnika swoją śliną. ( :roll: )

: pn 25 gru, 2006 13:41
autor: Zeratul
Heh... u mnie podstawówka to była prawdziwa sielanka, a to głównie z tego względu, że chodziłem do malutkiej, starej, wiejskiej szkoły (ok. 50 uczniów). W mojej klasie było 7 osób (w tym jedna dziewczyna :/). Siedzieliśmy sobie cały czas w malutkiej klasie i nie było mowy o jakiejkolwiek przemocy. Na przerwach zajmowaliśmy się głównie jedzeniem czipsów i wymienianiem się pokemonami :D Poza tym pracowała tam moja mama, a potem moja siostra, która później została wychowawczynią... mojego brata :lol: (jest od niego o 14 lat starsza).

Jeżeli chodzi o gimnazjum, to dalej wieś, ale tym razem zebrała się hołota już z połowy gminy. Towarzystwo gorsze, chuligaństwo zauważalne, ale można było znaleźć sobie niszę i nie ulec żadnej przemocy. Także ogólnie nie było najgorzej.

No a liceum, to już sama elita :D

: pn 25 gru, 2006 16:45
autor: Sword
Grzybek Z Octu pisze:To nie kwestia systemu, ale Wychowania, przez wielkie W. Ludzie z pokolenia na pokolenie nie są genetycznie mniej lub bardziej warunkowani na prawdopodobieństwo wystąpienia zachowań agresywnych. To środowisko kształtuje ich postawy i odpowiednie wzorce zachowań. A to przede wszystkim obowiązek rodziców
Zgadzam się w 100%. To rodzic ma głównie wychowywać, a nie szkoła. Ale niestety, niektórzy rodzice myślą na odwrót. (Na szczęście nie moi :). ) Środowisko też jest ważne, ale często na to, w jakim środowisku się obracamy mają wpływ rodzice. (Chodzi mi o to, że dziecko, które wie, że kradzież jest ''be'' i brzydzi się nią (rodzice powinni o to zadbać) raczej nie będzie chciało kumplować się z osobami, które kradną. )
Zeratul pisze: Poza tym pracowała tam moja mama
I przez to musiałeś być grzeczny :D.

: wt 26 gru, 2006 17:20
autor: Sogetsu
Sword pisze:
Sogetsu pisze:ja miałem szczęście chodzić jeszcze do normalnej podstawówki
Też miałam to szczęście. To były błogie, spokojne dni...Bójki zdarzały się naprawdę rzadko.
przez "normalną" miałem na myśli taką składającą się z ośmiu klas^^
tak w ogóle to miałe do czynienia z dwiem podstawówkami. klasy 1-3 kończyłem na wsi (ale szkoła była większa od tej, do której chodził Zeratul). pamiętam, ,że zanim budynek szkoły był ukończony, podstawówka mieściła się na parterach w dwóch skrzydłach internatu: klasy od 0 do 3 czy 4 na jednym skrzydle, reszta na drugim. take pogrupowanie było bardzo dobre, dzięki temu praktucznie nie było żadnego zaczepiania ze strony starszych uczniów. później, gdy wszystkie klasy były w jednym budynku czasem się zdażyło, że "ktoś coś komuś", ale o pobiciach nie było mowy ("bójki" które się zdarzały u mmnie w klasie trudno brać na poważnie). pamiętam tylko, że mieliśmy na początku lekko dziwnego dyrektora, który kazał sobie na baczność prawie "dzień dobry mówić", ale robił też coś bardzo ciekawego: co jakiś czas były apele, na których dawał sprawozdanie z działalności szkoły i jednym z punktów było wystąpienie uczniów, którzy coś przeskrobali, 9aby wszyscy mogli sobie ich obejrzeć) oraz opis co takiego zrobili.
już dla samego uniknięcia czegoś podobnego wielu się pilnowało.

[ Dodano: Wto 26 Gru, 2006 17:23 ]
Sword pisze:
Zeratul pisze: Poza tym pracowała tam moja mama
I przez to musiałeś być grzeczny :D.
przerąbane trochę. przeważnie uczniowie, których bliscy pracują w szkole do której chodzą, są, jeśli nie napiętnowani z tego powodu, to przynajmniej podejrzewani o tzw "chody" i zawyżanie ocen (miałem taki przypadek w technikum)

: śr 27 gru, 2006 10:43
autor: Nathaniel
Bójki zdarzaly się rzadko... :? to chyba moja podstawówka i gimnazjum to jakieś takie wybrakowane byly...
JEszcze dziś pamiętam jak bylem w 2-giej klasie podst. i pryszedl ósmoklasista i zacząl w nas krędą rzucać, no to my fik, on mik i na jego glowie znalazl się kosz od śmieci, w końcu co mógl zrobić jak 30 osób się na niego rzucilo :D
A tak na poważnie to trochę przeraża mnie sytuacja w szkoalch.Przykad:
Idę sobie spokojnie chodnikiem, jest okolo 20.00 a tu slysze w pobliżu: "Spier.., bo jak ci przypier.. to cię ch... strzeli!!" Zaciekawiony (może jakieś burda znów będzie czy co) dyskretnie zaglądam, a tam dzieciaki doslownie mi do pasa sięgające się kamieniami wielkości ich glowy rzucają...

: śr 27 gru, 2006 14:33
autor: Sword
Nathaniel pisze: A tak na poważnie to trochę przeraża mnie sytuacja w szkoalch.Przykad:
Idę sobie spokojnie chodnikiem, jest okolo 20.00 a tu slysze w pobliżu: "Spier.., bo jak ci przypier.. to cię ch... strzeli!!" Zaciekawiony (może jakieś burda znów będzie czy co) dyskretnie zaglądam, a tam dzieciaki doslownie mi do pasa sięgające się kamieniami wielkości ich glowy rzucają...
No to u mnie nie jest jeszcze tak źle. Jak słyszę takie hasła to od dresów. Dzieciaki u nas jeszcze nie są aż tak zdemoralizowane.