Grzybek Z Octu pisze:Pragnienie spokoju, chęć odwetu, myśli idealistyczne, wołanie o pomoc..
Analogia zresztą do zjawiska Werteryzmu swego czasu, w którym masa nieszczęśników odebrała sobie życie.
Masz całkowitą rację. Dodaj do tego jeszcze młody wiek osób, które są w gimnazjum, a otrzymasz bombę zegarową, która co jakiś czas wybucha, zostawiając za sobą same trupy. Gdyby naprawdę starano się teraz pomóc dzieciakom w gimnazjum, to np. psycholog i pedagog by byli wszędzie i zajmowali się problemami, zamiast siedzieć i popijać kawkę - przy czym zauważam pewną prawidłowość: psychologowie jeśli są, to w 90% przypadków zajmują się czym trzeba, a pedagog ma to serdecznie gdzieś. Jak choćby w liceum do którego chodziłem - pani zajmowała się dosłownie wszystkim innym, niż dzieciakami, a jedyną rzeczą jaka ją interesowała to ubiór uczniów, a raczej ocenianie zagrożenia jakie stanowią po samym ubiorze. Wszyscy noszący spodnie w kroku, włosy na żel i bluzę z kapturem mieli u niej natychmiast opinię narkomanów, meneli i łobuzów, obojętnie jak byli normalnie, spokojni i jak dobrze się uczyli. Ale to nic w porównaniu z wyszukiwaniem przez nią satanistów... Ile to razy wołała mnie na korytarzu, do siebie do biura, czy sprawdzała w specyficznej konwersacji czy nie jadam aby kotów i tanim winem nie zapijam... Dla niej mój i kilku innych osób wygląd był oznaką bycia satanistą pierwszej klasy. Jako że zawsze chodziłem ubrany na całkowicie czarno, glany, długie włosy, od drugiej liceum broda - byłem tym który miał najbardziej przerąbane. I niby czemu? Zamiast zwracać uwagę na dilerów, prześladowców, czy pomagać uczniom w trudnej sytuacji mentalnej zajmowała się pierdołami. Starczyłoby, żeby wszyscy pedagodzy byli normalni - i byłoby znacznie lepiej.
Dyzio_USSJ pisze:Gveir ja miałem piekło w pierwszej klasie teraz jakoś daje rade może dlatego że przypakowałem (ale to brzmi....) i nie pozwalam sobie wszystkim mówić co im sie żywnie podoba ale wierze że z pewnością miałeś większe.
Współczuję, bo widzę, że jesteś w takiej samej sytuacji. U mnie upokarzanie i prześladowanie skończyło się po tym, kiedy pewnego razy nie wytrzymałem, złapałem pewnego osobnika przy szkole i zaślepiony złością (brzmi głupio, ale miałem biało przed oczami) pobiłem go do prawie nieprzytomności, łamiąc mu nos, wybijając trzy zęby, a potem dorwałem następnego, który (nie wiem dokładnie, bo bał się potem nawet to zgłosić) wyszedł z tego z połamanymi żebrami i dokumentnie rozkwaszonym ryjem. Dodam, że jestem raczej spory i siły mi nie brakuje, ale nie spodziewali się, że ktoś kto znosił przez półtora roku upokorzenia psychiczne i najróżniejsze zaczepki w końcu ich zmasakruje. Dlatego powiadam - czasem nie ma innego wyjścia, niż porządnie pobić tego, kto prześladuje, kiedy nikogo nie obchodzi to, że uczeń jest jest już na skraju maksymalnego załamania psychicznego. I to jest według mnie powód, dla którego wprowadziłbym taki rygor w szkołach, że by trzeszczało.
Dyzio_USSJ pisze:Mówi sie że młodość to najlepsze lata a to gó... prawda!!!
Bo to są najlepsze lata - o ile ktoś Ci ich nie zepsuje.
dark_raven pisze:Ja osobiście mam to szczęście, że uczę się w niewielkim prywatnym gimnazjum, gdzie nie ma takich problemów, co jest prawdziwą rzadkością. Patrze więc na to wszystko jakby przez pancerną szybę. Czasami myślę, że nie wytrzymałbym tygodnia w publicznej szkole na 1000 osób...
Ciesz się, naprawdę, bo masz bardzo dobrą sytuację, w takich szkołach przynajmniej pilnują tak jak trzeba i nie ma czegoś takiego, lub jest w znacznie mniejszym stopniu niż gdzie indziej. Skąd inąd, moje gimnazjum było małe, na każdy rocznik przypadały trzy równoległe klasy, wiec jak widzisz w takich szkołach też można się spotkać z maksymalnym zezwierzęceniem.
Teraz gdy skończe gimnazjum zamierzam przyjść do szkoły już ubezpieczony tzn. spora ręka, spora siła. Uprawiam kulturystyke dla siebie ale jeśli mam czerpać z tego jakieś profity albo odstraszać natrętów samym wyglądem to czemu nie??
Po raz kolejny popieram. Siła fizyczna wystarczy, żeby odgonić dręczycieli i w razie czego dać im wycisk. W liceum problem jest znacznie mniejszy, i ludzie wychodzą ze szczeniackiego wieku w jakim są w gimnazjach, a i troszkę bardziej się pilnuje. Ale i tak z powodu kilku osób, które myślały że będą sobie mogły po mnie i w licku jeździć jak i w gimnazjum na początku 'udowodnić' że nie warto ze mną zaczynać, bo stłukę do stanu nieużywalności przez kilka dni.
Sword pisze:Teraz nawet nie próbują ze mną zadzierać, bo
a) mam glany, a kopniak z glana jest dosyć bolesny
b) zabójcze spojrzenie+postawa z wysoko uniesioną głową
c) a jak to nie zadziała to łokieć+pięść
Wszystkie punkty są jak najbardziej skuteczne i poprawne. I udowadniają jak ciekawie jest w polskich szkołach, żeby dziewczyna musiała w taki sposób bronić się przed innymi.
"Zero tolerance must be issued forth."