Strona 5 z 30

: śr 03 lis, 2004 00:03
autor: Lenneth
Sephiria pisze:o Seymourze to ja już od dawna mówię, że powstał po to, by Seifer miał z kim pić piwo w klubie Big LOSERS :D
No wiesz!!! :lol: Seifera to ja nie znoszę... więc proszę mi go tu nie stawiać na równi z the great Seymourem! :evil:

Za co ludzie tak właściwie nie znoszą tego faceta? :o Spotkałam się m.in. z argumentami, że jest gruby (jak!? gdzie!?), dziwny (ok, ale większość postaci w Finalach taka właśnie jest...) i ma pedalski głos. Świetnie, ale czy słyszeliście kiedyś wersję japońską? Tę, która TAK BARDZO różni się od amerykańskiej...? TĘ, w której głos Seymoura brzmi cholernie seksownie? :D

EDIT: ups, wysłało mi niedokończonego posta. Jakiś spisek przeciwo Seymourowi, czy co? :lol: Anyway, piszę dalej!

Seymour nie jest ani słabą, ani tym bardziej papierową postacią. Jego historia (korzenie, pochodzenie społeczne, kariera, motywacja) została całkiem nieźle skonstruowana -- na pewno sto razy lepiej niż w przypadku Seifera (i o wiele dokładniej niż w przypadku Sephiego czy Kuji). Jasne, motyw 'tragicznego dzieciństwa' powoli robi się koszmarnie oklepany, ale póki co, wciąż fascynuje. Przynajmniej takie dziewczynki jak ja. :D

: śr 03 lis, 2004 00:13
autor: Sephiria
A może to wynika po prostu z tego, że Seymour nieudalnie x razy staje na drodze jak Seifer? Stąd dla mnie są członkami-założycielami "the FF LOSERS Club" :D

: śr 03 lis, 2004 00:21
autor: Lenneth
Nieudolnie, to fakt... ale który złoczyńca może NA SERIO zmierzyć się z drużyną napakowanych mega-herosów? :lol: ....Śmierci Seymoura (hm, liczba mnoga od tego rzeczownika wygląda cokolwiek dziwnie... :D) przynajmniej są ładne. I dość realistyczne -- bo facet nie rozpada się na kawałki w blasku kolorowych światełek, tylko zwyczajnie osuwa się na kolana. Jego tekst: "Yuna... would you pity me now?" jest taki... ludzki.

PS: Seifer z kolei wyglądał zabawnie, kiedy Gilgamesh cisnął nim o ścianę. Jeden z moich ulubionych fragmentów w FF8. :lol:

: śr 03 lis, 2004 00:26
autor: Sephiria
Na tym tle najlepiej wygląda Beatrix - niby ją pokonujemy, a za każdym razem na odchodne zostawia taki prezent, że :lol:...

Seifer w sumie też dość realistycznie pada, np. osuwa się na nogi pod koniec CD 2 przy walce z Edeą, której broni.

: śr 03 lis, 2004 00:38
autor: Madtrax
Przeciez Seifer i Seymour przegrywaja ciagle z "naszymi" bo tak maja w kontrakcie :lol:
Wywaliliby ich gdyby wygrywali - jakby ich tak napakowac jak "naszych" to wtedy byloby inaczej :lol:

: śr 03 lis, 2004 00:41
autor: Lenneth
Sephiria pisze:Na tym tle najlepiej wygląda Beatriź - niby ją pokonujemy, a za każdym razem na odchodne zostawia taki prezent, że :lol:...
Pokonujemy....? No właśnie, niby tak, ale zawsze jakoś miałam wrażenie, że to ona spuszcza mojej drużynie łomot, a nie vice versa... :lol:
Sephiria pisze:Seifer w sumie też dość realistycznie pada - np osuwa się na nogi pod koniec CD 2 przy walce z Edeą, której broni.
Prawda, prawda... ale u Seymoura wygląda to jeszcze lepiej. :D (...widzisz, jeśli chodzi o tego pana, to mogę go bronić do upadłego. Między innymi właśnie dlatego, że nikt go nie lubi. :) Po prostu poczuwam się do odpowiedzialności, i tyle. Wszyscy pod niebiosa wychwalają Sepcia, a kto zajmie się promowaniem całej reszty? :wink: Jako typowa fangirl bardzo się staram: http://www.fanfiction.net/c2/3652/0/1/ :D

: śr 03 lis, 2004 00:43
autor: Sephiria
No cóż Braciaka muszę bronić/promować/whatever :wink: w końcu niech się czuje przydatny :lol: lol XD

No a Seymour to wg większości tutaj ta przysłowiowa ciota - podobny tylko Yu Yevon jest gorszy :D

: śr 03 lis, 2004 00:49
autor: Lenneth
Poprawiłam link, już działa.

...A Sepcia naprawdę bronić nie trzeba. Chyba nikt nie jest na tyle głupi, że nazwać go ciotą. :lol: (...no, chociaż sama nie wiem; całe to jego skórzane, ekhem, wdzianko..... :D)

Btw, ktoś tu gdzieś napisał (nie w tym wątku), że 'ciota' i 'pedał' to nie to samo. Nie wiedzieć czemu, jakoś trudno mi pojąc ogrom tej różnicy... :wink: Ktoś zechce mnie oświecić?

: śr 03 lis, 2004 10:10
autor: Lenneth
Koki pisze:Pedał - osobnik o odmiennymch preferencjach seksualnych.

Ciota - huh. Tu definicja różni się dla każdego. Jak dla mnie to na pewno wszystkie bishoneny, ale Tidus teżpodpada pod tą kategorię(Goła klata, łańcuch, kolczyk).
...Ale to by oznaczało, że niemal każdy hiroł z Finala jest ciotą. :D Sephy (goła klata, skórzane pasy), Cloud (włosy na żel, kolczyki), Vincent (chyba za dużo doujinshi się naoglądałam, ale ten to dopiero jest 'męski inaczej'! :lol:), Squall (wisiorek, kolczyki), Wakka (żel, klata), etc, etc.

Nota bene, wg w/w kryteriów taki np. Kuja nie jest ciotą (bo ma zakrytą pierś, nie nosi kolczyków i nie używa żelu... :wink:). Pobodnie zresztą jak Hojo i jemu podobni.

...Cóż, po prostu japoński wizerunek macho nieco różni się od naszego. Mnie to odpowiada. :D Nie lubię gierojów z kwadratową szczęką, typu komiksowy Batman. :) Już wolę Tidusa. :lol:

PS: Moim zdaniem największa ciota w Finalu to Palmer. Kropka. 8)

: śr 03 lis, 2004 12:39
autor: Madtrax
Ja tu widze, ze niektorzy to az palaja niechecia do takich osobnikow :lol:
Ja tam tez lubie taki styl :>

: śr 03 lis, 2004 14:23
autor: Dante
PS: Moim zdaniem największa ciota w Finalu to Palmer. Kropka.
eee tam gadasz 8) Po prostu był dobrze zbudowany ;)

: śr 03 lis, 2004 14:54
autor: Lenneth
Madtrax, dzięki za 'wsparcie'. :P

'Dobrze zbudowany', co? Ach, ta wszechobecna poprawność polityczna! :lol: Po angielsku powiedzieliby o Palmerze, że jest 'horizonatally challenged'. :D

A tak wracając to tematu wątku: czemu nie można głosować na Garlanda? Nie, żebym go zaraz uważała za złoczyńczę wszechczasów, ale dziwi mnie ta nieobecność... :?

: śr 03 lis, 2004 14:58
autor: Sephiria
A Garland to taki miły dziadzio, tylko trochę cierpi na starczą demencję :lol:

Hm w sumie skoro jest Kuja i Seymour to powinni być też Seifer i Garland, ale ankieta chyba już więcej opcji nie przyjmie.

: śr 03 lis, 2004 15:09
autor: Lenneth
Sephiria pisze:A Garland to taki miły dziadzio, tylko trochę cierpi na starczą demencję :lol:
ROTFL!!! :D

[Garland: Co to ja dzisiaj miałem zrobić...? Ach, już wiem... wziąć proszeczki, wypolerować sztuczną szczękę, opowiedzieć Zidane'owi bajkę na dobranoc, podbić Gaię... Zaraz! Tylko gzie ja położyłem tę sztuczną szczękę... *drapie się po łysinie*]

...a Seifer to taki miły dzieciak, który chciał tylko pobawić się w wojnę i rycerzy. :D

: śr 03 lis, 2004 16:29
autor: Madtrax
Wsparcie :lol: - ja to mam powiedzmy na codzien :D
"Pani (odwracam glowe) by... PRZEPRASZAM pan byl na dzis umowiony" - no ROTFL (tekst z mojej wizyty u dentystki buahahah, ahhh ta nie dowidzaca asystentka :lol: )

Seifer przeciez byl spoko - ot czasem to z niego i dupek, ale spoko :D . Jego wina, ze ktos mu namieszal w dyni (i jeszcze pewnie malo mu placili bo wiekszosc zgarnal glowny hero Squall :lol: )