Dokładnie. Jak mnie to dzisiaj na tvn24 wpieniło. Najlepszym filmem "Katyń", którego recenzenci, mimo tematu, nie oszczędzali. Ludzie w kinie umierali z nudów. Film jest poprawny. Bo takie właśnie filmy robi "mistrzunio" Wajda. Wszystkie poprawne, "głębokie" i "mądre". Podobnie oceniono, w sondażu <chusteczka wie> wśród jak starych zgredów przeprowadzonym, że najwybitniejszym aktorem wszech czasów <polskim> jest <fanfary> Daniel Olbrychski. No litości. Sondaże to g. prawda, a opinie się daje takie, jakie trzeba na dana chwilę. Recenzenci, którzy Katyń wcześniej oceniali obiektywnie, przed Oscarami dorwali się fali "Katyń wielkim filmem jest". Teraz Kaczor odznaczy Wajdę za wszystko co się da i ogłosi żałobę narodową, z powodu przegranej Wajdy w Oscarach. Wszelkie telewizje strzelą focha i za rok nawet Canal+ nie będzie transmitował rozdania Oscarów... Porażka.
Swoja droga śmieszy mnie, że choć TVP nie wykupiło możliwości transmitowania gali, to cały dzień trąbiono o Shitoscarach na tvp właśnie. Jak łazili po czerwonym dywanie, to mądrale z tvp gadały o Katyniu, Kamińskim i Katyniu oraz Wajdzie.
Katyń to film, który porusza ważny temat, ale jest filmem słabym. Widz nie ma możliwości polubienia jakiejś postaci, poznania jej, bo bohaterów jest masa i na dodatek wszyscy na koniec giną. Temat - ok, wykonanie (scenariusz, poprowadzenie fabuły) - kiepskie i poprawne. Nawet wszystkie "gwiazdy" polskich seriali, nie są w stanie wyprowadzić tego filmu poza granice Polski. Sama nominacja też mnie zdziwiła, ale na szczęście członkowie Akademii mają na tyle mądrości, aby nagrodzić film konkretny, jakim jest/są "Fałszerze", zamiast opowieści o kupie żołnierzy, z których każdy jest mniej lub bardziej nijaki. "Szeregowiec Ryan" nie opowiadał o wszystkich członkach kompanii i dlatego jest niezwykły. Wajda kocha mega historie i głębokie tematy, lecz jest zbyt starej daty i zbyt zamknięty w swym "geniuszu", aby dostrzec, iż widz się gubi w natłoku postaci. Lepsza jedna, świetnie stworzona kreacja i opowieść, aniżeli 10 w 1. Gdy coś jest o wszystkim, jest o niczym.
Się rozpisałam. Nie czytajcie. Ja po prostu średnio lubię "mistrzunia" Wajdę
