Strona 37 z 65

: ndz 25 lut, 2007 14:17
autor: Schrödinger
Screenszot ten imo ma duży potencjał....
Obrazek

: ndz 25 lut, 2007 14:26
autor: Gveir
Ten bliżej: Teraz... kręcisz z nią?!
Vaan: Tak, wolę młodsze! I mam już dosyć facetów!
Larsa: Ale ja jestem ku**a chłopakiem!
Ten bliżej: O_O
Vaan: Jasna cholera... A w nocy nie wyczułem!
Larsa: Bo wtedy byłem po kąpieli...

: ndz 25 lut, 2007 15:11
autor: Raven
Mały: Tak tato, to ten pan mnie łapał za krocze po mszy!
Vaan: To ministranci już księdzu nie wystarczają?
Facet po lewej: Nie... Ale ty mi się podobasz, młody!

: ndz 25 lut, 2007 16:59
autor: kwazi
Basch: Ale wiesz... Ja potrzebuję kogoś wyjątkowego T__T Tyle lat w odosobnieniu.... :/
Vaan: Mówie Ci, Basch... DOBRY jest ^__^
Basch:....
Vaan: Idealny do szybkich robótek! ^___^
Larsa: Zgada sie - jestem BARDZO sprawny i delikatny ^__^
Basch:....
Vaan: ...no co się zastanawiasz? Lepszego krawca nie znajdziesz! :D
Basch:... Czy my mamy jednakowe "potrzeby" na myśli? O__o'

: ndz 25 lut, 2007 21:19
autor: Sephiria
Basch: Jaki miły piękny uke. <do Vaana) odsuń się chłopcze
Larsa: sorry dziadku, ale ja już mam swojego seme. Poza tym spójrz na siebie: brudny, spocony, śmierdzisz, jesteś brodaty i byś rozorał moją piękną delikatną skórę. A tutaj mam prawdziwego metro-seme ^^
Basch... T_T
Vaan: Wiesz Basch, Kimahri byłby bardziej w twoim typie.
Basch... Niebiesko futerrrrko ^_____^

: pt 02 mar, 2007 19:23
autor: Go Go Yubari
Vaan: Oto mój nowy padawan. Mniemam, iż będzie wyśmienitym uke ^^

: sob 03 mar, 2007 12:05
autor: Isia
Blondie bez brody: Zapłaciłem wpisowe, czesne i ufundowałem koniak dla nauczycieli! Jak śmiałeś wystawić dwóję na okres mojemu synusiowi maluszkowi kochanemu <rozpływa się>. To takie mądre dziecko, a takie niezrozumiane biedactwo <dziesięciogodzinny opis zalet synusia>
Blondie z brodą: (myśli) A mogłem uczyć w szkole dla sierot po summonerach...

: sob 03 mar, 2007 18:33
autor: Schrödinger
Niepopisaliście się specjalnie. Wszystkie jakoś na JEDEN temat. Więcej fantazji, ludzie.

Vaan: Hej Bash, my, to znacyz ja i Larsa chcemy mieć dziecko.
Bash: Świetnie!
Vaan: Tak, tylko jest jeden problem. Nie wiemy jak to zrobić...
Bash: Zróbcie po prostu co natura wam każe.
Larsa: To znaczy co, mamy się wytarzać w budyniu jodłując?
Bash: ... No to już po was...

.... No dobra. To nie było proste wbrew pozorom.
Następny zadaje kilmindaro. (powodu nie podano)

: pn 05 mar, 2007 17:20
autor: Go Go Yubari
Garnet: No, więc Zidane niby jest fajny ale ma ogon i w ogóle poza tym ma małego wiecie o czym mówie i jest denerwujacy rozpasł się na piwie i czipsach nie idzie z nim o niczym pogadać wsiowy głupek bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla bla....
Gołąb: To jak? Dziobiemy?
Gołębie: Dziobiemy!
<Garnet zostaje zadziobana przez gołębie>

: pn 05 mar, 2007 17:24
autor: Nienormalny_PS2
Garnet (zdenerwowana głośnym szeptem) : Proszę was do cholery, nie srajcie tutaj :!:
Gołębie : Grrr :!: Grrr :!: lol lol Grrr :!:

: pn 05 mar, 2007 17:25
autor: Ababeb
Gołąb: Gruuuuu.
Inny gołąb: Gru.
Gołąb wykonujący skomplikowany manewr za Garnet: Gru, gruuu!
Garnet: Ja pie*****, nie dość że beznadziejnie zarabiam, to bycie weterynarzem jest beznadziejne i tak. Ciekawe jak bym skończyła, gdybym poszła na farmację...

: pn 05 mar, 2007 17:52
autor: Raven
Garnet: Chyba jestem seksoholiczką. Wszędzie widzę ptaki.

: pn 05 mar, 2007 18:15
autor: Isia
Garnie: Kocha... nie kocha...kocha... Nie kocha? :( Nieeeeee... To nie może być prawda! (chlip!) <wyrzuca oskubanego ptaszka za mur. Plask! łapie następnego> To jeszcze raz... Kocha...nie kocha...kocha... (i tak aż do utentegowanej śmierci/wyginięcia gołąbków)

: pn 05 mar, 2007 18:46
autor: kwazi
Garnet: Że co? Jaka "hala"? Skąd jesteście?? ... Nigdy nie słyszałam o "Katowicach"... To pewno gdzieś na innym kontynencie? A jak chcecie na targi - to mamy je przed zamkiem ^_^ :*

: pn 05 mar, 2007 20:04
autor: Eiko
Garnet: Przyznam Wam się- mam lęk wysokości
Gołąb przywódca: No.... To musisz się go pozbyć
Garnet: Tak, ale jak??
Gołębie: Pomożemy Ci
*i zrzucają ją na ziemię.... za balkonem rzecz jasna*
Narrator: Nigdy nie ufaj ptakom