: pn 21 mar, 2005 18:52
Ja jem co chce, kiedy chce i ile chce :DKoki pisze:To widzę że tylko ja tu jem co chcę kiedy chcę i ile chcę?
Najlepszy Polski Poradnik Final Fantasy
https://k-ff.com/phpBB3/
Ja jem co chce, kiedy chce i ile chce :DKoki pisze:To widzę że tylko ja tu jem co chcę kiedy chcę i ile chcę?
A ja widzę, że nie chciało Ci się przeczytać dokładnie poprzednich postów :]Koki pisze:To widzę że tylko ja tu jem co chcę kiedy chcę i ile chcę?
Tu się mylisz. Jem 1200 kcal dziennie a mam bardzo urozmaicone i bardzo dobre posiłki. Nie czuję się osłabiona, a wręcz przeciwnie. I nie jam tak bo muszę, tylko z wyboru, żeby na starość nie mieć takich problemów jak moja babcia...90% żył w odcinku szyjnym zatkanych to tylko jeden z problemów...Orion pisze:Dla mnie wogóle to wymyślanie z liczeniem kalorii czy jedzeniem minimalnych ilości jest chore.Na grubszą metę prowadzi tylko do osłabienia organizmu i wiecznego głodu.
Ruch jest ważny, ale tylko z odpowiednią dietą coś da. Bo co to za sens pływać, jeździć na rowerze, jak mówisz, a potem zjeść 3 pizze, poprawić Snikersami i popić colą? Odpowiednie odżywianie mylnie jest nazywane od razu "odchudzaniem się". Sportowcy też mają odpowiednia dietę, a czy muszą ją stosować? Taki Małysz chociażby?Orion pisze:Jak ktoś chce mieć zgrabną sylwetkę to niech ruszy tyłek sprzed komputera i się zajmie jazdą na rowerze,bieganiem czy chociażby pływaniem jak Dante.
Ja to rozumiem i szanuje,ale osobiście by mi to nie odpowiadało.Oczywiście staram się ograniczać jedzenie niezdrowych rzeczy,ale nie potrafie sobie wyobrazić sytuacji kiedy jestem głodny i nie mogę jeść bo przekroczyłem magiczną liczbę iluśtam kalorii.Go-Go-Yubari pisze:Tu się mylisz. Jem 1200 kcal dziennie a mam bardzo urozmaicone i bardzo dobre posiłki. Nie czuję się osłabiona, a wręcz przeciwnie. I nie jam tak bo muszę, tylko z wyboru, żeby na starość nie mieć takich problemów jak moja babcia...90% żył w odcinku szyjnym zatkanych to tylko jeden z problemów...
To akurat potrafię rozróżnić :].Go-Go-Yubari pisze:Odpowiednie odżywianie mylnie jest nazywane od razu "odchudzaniem się".
Nie tylko w tym wieku,osobiście nie znam kobiety która by była w 100% zadowolona ze swojej sylwetki i ciała.Z facetami jest podobnie,ale już jednak trochę lepiej.Sephiria pisze:skłonności do niskiej oceny własnego ciała w tym wieku są najwyżej rozwinięte
Tu się zgadzam, poza tym aby być na "diecie" wystarczy wyeliminować puste kalorie. Ja aby dojść do takiej wagi jaką chcę mieć, na podstawie tabelek i prostych działań matematycznych muszę jeść nie więcej niż 2000 kalorii. Jeszcze niedawno zjadałem ponad 3000 jedząc mniej niż teraz (bo 3 Grześki, snickers, cola, słone paluszki, pizza i deser czekoladowy to bomba), teraz za to zjem kilka jabłek, bananki, grejfruty i inne rzeczy, a się okazuje, że nie przekraczam 2000 (rzadko dobijam do 1800), w dodatku oczywiście ćwiczę (gdyż sama dieta nie wystarczy). Więc można być na diecie a jeść dużo i różnorodnieOrion pisze:Zgadzam się,dieta jest ważna.Ale wkurza mnie takie gadanie w stylu"jaki/a to ja nie jestem gruby/a,muszę się lepiej odżywiać",po czym cały dzień człowiek żyje na jogurcie i nie rusza się z domu.Z tymi pizzami masz rację,trzeba umieć zachować umiar.
Tak jest!Sephiria pisze:Poza tym troszkę pełniejsze uda i biodra nie świadczą zaraz o otyłości/nadwadze - na twoim miejscu bym się cieszyła, że nie jesteś "chuda jak patyk"(czyli przesadnie chuda), bo ani to atrakcyjne, ani zdrowe.
Kiślu.Lady Luck pisze:Odnośnie diet, to kuzynka przez tydzień jeździła na kisielu (kiślu...? em... Yubari, jak jest poprawnie..?),
Kobieta powinna mieć kształty, a nie być wieszakiem. Wkurzają mnie pokazy mody, gdzie pokazywane są anorektyczki w ubraniach, których normalna kobieta nigdy nie włoży. Żadna przesada nie jest wskazana. Ciało też trzeba mieć.Lady Luck pisze:Sephiria napisał/a:
Poza tym troszkę pełniejsze uda i biodra nie świadczą zaraz o otyłości/nadwadze - na twoim miejscu bym się cieszyła, że nie jesteś "chuda jak patyk"(czyli przesadnie chuda), bo ani to atrakcyjne, ani zdrowe.
Tak jest!