: czw 24 mar, 2005 14:05
Sam serial, w porównaniu z mangą, wypada blado -- tam to dopiero dostajemy śliczną kreskę! *oczy się błyszczą* Artbook do serii jest wspaniały; wciąż nie mogę odżałować, że podczas ostatniej wizyty w Berlinie poskąpiłam na niego pieniędzy.
...I właściwie na ślicznej kresce (oraz poruszanych tematach: anioły, kazirodztwo, homoseksualizm, istnienie Boga) lista moich pochwał się kończy. Kiedy dotarłam do dwudziestego tomu (czy coś w te okolice) fabuła stała się tak zagmatwana, że już kompletnie nie rozumiałam, kto kogo, z kim i dlaczego... a taki chaos to nie jest to, co tygrysy lubą najbardziej.
...I właściwie na ślicznej kresce (oraz poruszanych tematach: anioły, kazirodztwo, homoseksualizm, istnienie Boga) lista moich pochwał się kończy. Kiedy dotarłam do dwudziestego tomu (czy coś w te okolice) fabuła stała się tak zagmatwana, że już kompletnie nie rozumiałam, kto kogo, z kim i dlaczego... a taki chaos to nie jest to, co tygrysy lubą najbardziej.