: śr 26 lip, 2006 13:47
nałogowy palacz bez chęci do rzucenia powie: "na coś trzeba umrzeć". A jesli ktoś sam sie zdecyduje na rzucenie to juz nie wazne z jakiego powodu
Najlepszy Polski Poradnik Final Fantasy
https://k-ff.com/phpBB3/
Bzdura - nasz organizm ma ograniczone możliwości regeneracyjne. Niech przemówi dobitny przykład: noworodek rodzi się z komplikacjami, w postaci pępowiny oplatającej się wokół szyi powodującej duszenie. Jeśli trwa to zbyt długo następuje proces oddychania beztlenowego, a nieco później apoptoza czyli niszczenie przez sam organizm "ledwo dychających" lub zniszczonych komórek. W konsekwencji noworodek umiera, bo jego organizm nie potrafi zatrzymać reakcji niszczenia komórek. OK, załóżmy że apoptoza jest do zatrzymania (m. in hormon erytropoetyna wykazuje pewne efekty wstrzymujące apoptozę, przez lepsze dotlenienie krwi). OK zatrzymaliśmy apoptozę, ale pozostaje problem obumarłych lub bardzo poważnie zniszczonych komórek. W przypadku mózgu zmiany te są niemal nieodwracalne a takiemu dziecku grozi trwałe kalectwo - terapia i rehabilitacja może jedynie poprawić stan zdrowia lub w bardzo niewielkim stopniu przywrócić sprawność.targaroth pisze:ale mowiłem że to nie jest cudowne uleczenie sie płuc w 1 rok tylko mozolna regeneracja przez ok 10 lat po tym jak paliło sie 30... tak wiec są szanse dla palacze.. bo niektorzy moga powedzieć że jak pale 30 lat to juz mnie nic nie uratuje. Gxwno prawda bo można sie "wyleczyć" i swoje płuca
Z medycznego punktu widzenia masz rację. "Zgon" powoduje jedno i drugie, ale odnośnie oddziaływania na ludzką psychikę marihuany i alkoholu mam swoje zdanie. Mogę poprzeć to swoim własnym doświadczeniem i doświadzceniem niektórych znajomych. Nie popieram ani jednego ani drugiego bo i marihuana i alkohol to jedno wielkie gówno. Jednak większość ludzi których znam reagują trochę inaczej po jednym i drugim.Sephiria pisze:Mechanizm działania obu jest podobny a cel działania ten sam - konkretna partia komórek w mózgu. Tworzenie jakiegoś rozdziału jest sztuczne. Działanie obu to relaksacja, w pewnym okresie "na bani" i po 'upaleniu" pamięć i intelekt faktycznie znacznie lepiej działają, ale potem po obu urywa się film (blokada pamięci krótkiej). Różnica polega na tym, że do urwania filmu trzeba sporo alkoholu + skłonności osobnicze.
Tak zgadzam się...ale jak już mówiłem z własnego doświadczenia wiem że po marihuanie, ludzie którzy po wódce są agresywni, okazują sie potulni jak baranki. Być może że masz rację iż zalezy to w dużej mierze od osobowości ale jak dla mnie alkohol i marihuana jednak tochę się różnią.Sephiria pisze:BeeBBo napisał/a:
Porównaj ilu ludzi po wódce dostaje napadu agresji i porównaj do marihuany. Zdziwiłby Cię wynik.
To wszystko zależy od tego, co w głowie człowieka siedzi i po tym, jakie skłonności odziedziczył po rodzicach. Ostatnio powraca teoria, że część naszych zachowań i skłonności (np. do nałogu) jest dziedziczona (np. ja po ojcu mam skłonność do nałogów). Prosty przykład: psychol + MJ = masakra, psychol + alkohol =... masakra. Tak więc to nie rodzaj środka a osobowość determinuje efekt.
Dziwne...może powiesz że się czepiam ale zapach czystej marihuany jest naprawdę miły.Jaco pisze:Dlaczego na siłęNaprawdę nie mogłem znieść tego smrodu.
A żebyś wiedziałJaco pisze:Kimahri napisał/a:
Z tego ci wiem, to to chyba pachnie jak siano? cos takiego, i w porownaniu z papierosami to ma przepeikna woń ^^
Jaaaaaaaaaaaaasne........
Moja babcia wypala paczkę dziennie, co wychodzi jakieś ~150zł miesięcznie. -_-'Jamal pisze:. Jak palę sam to mi starczają na kilka dni
No patrz. Dobry jesteś, bo palę od jakichś powiedzmy 10 miesięcy i dziennie ostatnio zaczynałem powoli dobijać do dwóch paczek (głównie Marlboro Red's i jak potrza tańszych i na dłużej Route 66 Mocne (25) ). Na szczęście teraz siedząc w robocie mam nieco palenie utrudnione, więc w ciągu dyżuru 24h idzie jedna paczka, ale jak jest wolne... 12 godzin i paczki potrafi nie być.Jamal pisze:Jak palę sam to mi starczają na kilka dni (do 5 szlugów dziennie).
Oprócz tego, że trawka jak każdy narkotyk niszczy połączenia nerwowe i robi z mózgu sieczkę. Mam kupla z liceum, który zaczął palić trawę po maturze. Do tej pory minęły tak mniej więcej trzy lata. A on - nie pamięta co robił 5 minut temu, ludzi nie poznaje, jego osobowość się zmieniła, objawy głodu ma jak porządną delirkę po trzydniowym chlaniu. No i co najgorsze - tak mu wyerodowało mózg, że wątpię czy kiedykolwiek wróci do normalnego stanu. I to ma być 'bycie zdrowszym od fajek i alkoholu'? Nigdy.Jamal pisze:Mowił mi że tam całe rzesze ludzi "grassują" i że jest to zdrowsze i lepsze od fajek i alkoholu. Co wy na to??
Co racja to racja, przed wojskiem pojechałem na dwa tygodnie do Holandii i dzień w dzień było palenie a na pod koniec wyjazdu leciały tam końskie dawki zioła - po powrocie miałem takie dziury w mózgu, że nie potrafiłem przeczytać 4 stron książki, bo nie pamiętałem co było 2 strony wcześniej. Teraz zmądrzałem i trawę mogę zapalić raz na miesiąc albo nawet rzadziej, ale mam kumpla który chce palić często (na szczęście nie ma za co). Wszystko zależy od psychiki i jak to traktuje.Gveir pisze:Oprócz tego, że trawka jak każdy narkotyk niszczy połączenia nerwowe i robi z mózgu sieczkę.
Jarał codziennie i to w sporych ilościach. Teraz jest już niemal warzywem po prostu, a szkoda, bo to inteligentny chłopak był.CePeN pisze:Gveir, ten Twój koleś wyżej wymieniony musiał chyba palić Marię w okropnych ilościach, bo znam ludzi którzy to palą i są normalni. Chyba coś więcej musiał sobie używać, albo jarał codziennie.
CePeN pisze:Co do papierosów to niestety palę od 5 lat, obecnie palę paczkę dziennie Cameli żółtych, próbowałem kiedyś rzucić ale... nie wyszło; świadomość przepalania ok 200 zł miesięcznie mnie nie przeraża - zarabiam to mnie stać.
Właśnie - zawsze ciekawili mnie ci, którzy zaczęli palić dla szpanu. Nie paliłem anie w podstawówce, ani w gimnazjum ani w liceum. Zacząłem niedawno, nie dlatego że miałem zamiar szpanować (bo teraz się nie da), przy sprzeciwie przyjaciół (przeciętny i Tygrysek do tej pory łeb mi suszą o to ;] ), dlatego, że po prostu mnie do tego ciągnęło i tyle. Żadna większa filozofia, albo mogę powiedzieć - większa na pewno niż palenie dla szpanu. Po prostu najzwyczajniej w świecie to lubię.CePeN pisze:palenie już od dawna przestało być szpanem.
Poranna zaprawa: papieros i kawa :DGveir pisze:Po prostu najzwyczajniej w świecie to lubię.