Strona 27 z 69

: śr 04 sty, 2006 21:10
autor: Sephir
Tia, ja własnie kończe gimnazjum i musze powiedziec ze poziom jest zenujący... zapisałem sie do klasy informatycznej... dopiero po jakims czasie od poczatku roku szkolnego dowiedzielismy sie ze jest to klasa matematyczno-informatyczna... no ale dobra... pierwsza lekcja infy... PAINT!!! i wałkowalismy to z miesiac... koeljny miesiac... NOTATNIK! potem EXEL! WORD! POWER POINT! Boże! Litości! TO ma byc klasa informatyczna? No bez jaj... własnie sie uczymy html'a.... bosh... poziom rzecz jasna podstawowy! Eh... Nie bede wspominał ze gra...khy khy... pracujemy na komputerach niezdolnych praktycznie do niczego... nne przedmioty także nie reprezentują żadnego wysokiego poziomu. Dajmy na to technika... wiedzieliscie że rysunek wkrętaka (śrubokręta ;) ) jest absolutnie niezbędny w dalszym życiu? Oczywiiistee prawda? :D

: śr 04 sty, 2006 21:17
autor: Jaco
Sephir pisze:PAINT!!! i wałkowalismy to z miesiac... koeljny miesiac... NOTATNIK! potem EXEL! WORD! POWER POINT! Boże! Litości! TO ma byc klasa informatyczna? No bez jaj... własnie sie uczymy html'a.... bosh... poziom rzecz jasna podstawowy!
I ty jeszcze narzekasz? Gimnazjum - Mistrz Klawiatury, Paint, hmm.... robiłem coś innego w gimnazjum? :lol: Już w podstawówce było lepiej - DOs i NC :] Tyle, że tam Windowsa nie mieli :D HTMLa nawet w liceum nie miałem i teraz muszę zrobić stronę, a nic nie umiem :P (infa mi już się skończyła - to na inny przedmiot....)

: śr 04 sty, 2006 22:12
autor: Boni
ta, moze mi powiecie że office'a macie w paluszku? :] Heh, znalem takiego jednego, przed głupiego worda zamiast być pierwszy, to był trzeci czy czwarty na konkursie prezydenckim :roll: oczywiście etap centralny... i co tu dużo mówić, pozory mylą ^^ <patrzy na ecdl'a :lol: )

jesli o mnie chodzi... pierwszy rok technologia informacyjna, drugi i trzeci rok, eli, potem c++ potem jeszcze coś, whatever... i tak nic mnie to nie obchodzi :lol: ech, szkoda że mam takiego nauczyciela co ma bzika a nie umie uczyć -_-'

Tak czy owak, moja szkoła o dziwo ma dobrze wyekwipunkowane sale, ale to nie zasługa ciała pedagogicznego czy czegokolwiek tam, ale poświęcenia uczniów... a sorry, mojej klasy :]

: śr 04 sty, 2006 22:41
autor: Krzysiek2099
Kurde ale nawaliliście :)

Nie będę cytował, niechce mi się szukać ale dorzucę kilka groszy (przecież to mój temat :D).

1. Co do kiepskiej kadry nauczycielskiej. Muszę się niestety zgodzić. Jak byłem praktykantem to miałem straszną opiekunkę praktyk. Jakaś niedzisiejsza. Musiałem chodzić na wszystkie lekcje a na prośbę o wcześniejsze zwolnienie usłyszałem "a kiedy odrobisz" :shock: . Baba ostra była to się musiałem bardziej przyłożyć. Był okres sprawdzianów. Byłem straszny. Ciągle łaziłem, nie pozwalałem się odzywać bez pytania, każdy szmer był tępiony (jak to moja sprawa :P). I do tego "służbista". A babka siedziała tylko. Niewiele mówiła. Klasy były praktycznie moje. Czas wolny? Dzieciaki mogły o tym zapomnieć. Byłem tak przygotowany, że to mi brakło czasu i często kończyłem poprzednią lekcję na następnej (jeżeli na następnej mieli sprawdzian to mieli mniej czasu). I teraz szok. Pod koniec praktyk dzieciaki się mnie pytają (różne klasy, różne grupki - kilkadziesiąt razy) czy będę w tej szkole uczył. Na odpowiedź, że to były tylko praktyki 100% pytających powiedziało "szkoda" i że "jestem fajniejszy od tej nauczycielki". Szok. Ja? Lepszy od niej? Przecież ona skończyła studia. Ma doświadczenie teoretyczne i praktyczne. Dałem się im we znaki. Ja? Lepszy? :D :lol: Spytałem dlaczego wolą mnie. "Bo siedziałem z nimi i tłumaczyłem lub pokazywałem. Każdemu z osobna jak było trzeba. Ona tego nie robiła...". Szkoda mi było im powiedzieć, że niecierpię tej roboty.

2. To w następnym topiku napiszę. Teraz jestem w pracy...

: śr 04 sty, 2006 23:22
autor: Faris
Sephir pisze:Dajmy na to technika... wiedzieliscie że rysunek wkrętaka (śrubokręta n ) jest absolutnie niezbędny w dalszym życiu? Oczywiiistee prawda
Ja już wiem trochę na ten temat ;) Opanowałam do perfekcji rysunki złożeniowe i wykonawcze młotka :lol:

Nie będę się wypowiadac na temat informatyki - jak jest, każdy wie. "Zaawansowani" uczniowie mogą pobawic się jedynie w prezentacje :lol:

: czw 05 sty, 2006 01:01
autor: Go Go Yubari
Lubiłam technikę. Szydełkowanie, gotowanie etc. Fajnie było. Nie wiem co teraz jest, ale ja (baba starej daty) miło wspominam te zajęcia. Pamiętam, ze moje koreczki robiły w szkole furorę 8) Teraz już zapomniałam jak się robi na drutach czy szydełkuje, a i ze zwykłą iglą i nitka miewam problemy. Co do rysunków technicznych to ja zawsze z matematyki, obliczen etc. noga (lewa) byłam :roll:

Moja informatyka byla fajna w podstawowce. Rysowaliśmy w Paintcie do woli XD Osiągnęłam takie mistrzostwo, ze Titanic to był pryszcz dla mnie. Potem niestety (w liceum) facet twierdził, ze panie nic nie umieją, więc narazie musza wysłuchac wykładu "jak włączyć komputer", a panowie moga sobie grać. Wtedy znienawidziłam informatykę (a raczej bardzo znielubiłam pana od informatyki, który mimo to był całkiem ok).

: czw 05 sty, 2006 01:32
autor: Ivy
Go Go Yubari pisze:Lubiłam technikę. Szydełkowanie, gotowanie etc. Fajnie było. Nie wiem co teraz jest, ale ja (baba starej daty) miło wspominam te zajęcia. Pamiętam, ze moje koreczki robiły w szkole furorę Cool Teraz już zapomniałam jak się robi na drutach czy szydełkuje, a i ze zwykłą iglą i nitka miewam problemy. Co do rysunków technicznych to ja zawsze z matematyki, obliczen etc. noga (lewa) byłam Rolling Eyes
Teraz program techniki się chyba za wiele nie różni, tylko że trzeba trafić na odpowiedniego nauczyciela :lol: W podstawówce uczyła mnie babka, z którą gotowaliśmy, szyliśmy i, czasem, przerabialiśmy teorię, więc te lekcje były raczej przyjemne i na luzie (chociaż kobieta potrafiła w przypływie szału rzucać sprzętem i przyłożyć "niechcący" XD)
Ale:
Faris pisze:Opanowałam do perfekcji rysunki złożeniowe i wykonawcze młotka Laughing
..w ostatniej chyba klasie podstawówki (czyli teraz II gimnazjum) dostaliśmy za nauczyciela pana Danka XD Faris dobrze tego miłego człowieka poznała, bo właśnie się z nim męczy.
Tępawy, nudny i ślepo zapatrzony w teorię z książki. Kurczowo trzyma się programu i przerabia wszystkie niedorzeczne zagadnienia, takie jak "budowa młotka", albo "instalacja elektryczna w domu" itp. Na jego lekcjach trudno nie parsknąc śmiechem, szczególnie, gdy przychodzi do wystawiania ocen. Według niepisanej zasady: im mniej znaczący przedmiot, tym bardziej wymagający i głupi nauczyciel, z techniką są zawsze największe problemy :lol:
W liceum było to samo, z tym , że akurat w tym wypadku rzadko bywałam na lekcjach- wagary były ciekawsze XD Jednak nigdy nie zapomnę niezwyle ważnej rady, jakiej udzielił mi ów wspaniały człowiek: "Nigdy nie wkładajcie rąk do kuchenki mikrofalowej, kiedy jest włączona!!!" :lol: :lol: :lol:

Tekst dedykowany wszystkim nauczycielom techniki XD

: czw 05 sty, 2006 02:06
autor: Lenneth
Widzę, że co kraj to obyczaj... a raczej co szkoła, to inny program. W życiu nie katowano mnie zajęciami z kontrucji młotka, śrubokrętu (-ta?) czy mikrofalówki. O.o Miałam za to osobny przedmiot o Unii Europejskiej (przypominam, były to czasy, kiedy Polska dopiero nieśmiało ubiegała się o członkostwo), czyli tak zwaną propagandę na całego. Dodatkowo ekonomia, gdzie nauczyłam się m.in. wypełniać PIT dla małżeństw (razem z kolegą, w którym się podkochiwałam XD). :D Plus Wychowanie Obywatelskie, jeszcze jeden przedmiot o UE i tym podobnych. :roll: Słowo daję, że był w moim życiu taki czas, kiedy traktat z Maastricht znałam chyba na pamięć (i jeszcze po niemiecku. :roll:). Na co mi to teraz? :roll:

A, zapomniałabym o Przysposobieniu Obronnym, gdzie (a jednak!) wkuwaliśmy konstrukcję granatów i rodzaje alarmów przeciwpowietrznych. Sama teoria, bo facet od PO był pacyfistą - nie chciał nas zabrać na strzelnicę, chociaż to było w programie. :/

Informatyki nie mieliśmy w ogóle. :roll: Najpierw dlatego, że nie było kompów (były za to maszyny do pisania, ale pożytek z nich taki, że po zaliczeniu przedmiotu na bdb dalej piszę szybciej za pomocą tylko jednej ręki -_-). Potem kompy wstawili, ale zapomnieli o kadrze - trafił nam się jakiś kryminalista-wojskowy w roli nauczyciela. Na każdej lekcji robił nam kartkówkę. Z hardware'u i terminologii, zero praktyki. -_- Wyleciał z tej roboty zanim przeszliśmy do Worda, ot cała historia. -_- A potem przedmiot nam się skończył.

Na koniec coś z innej beczki:
Ivy pisze:Jednak nigdy nie zapomnę niezwyle ważnej rady, jakiej udzielił mi ów wspaniały człowiek: "Nigdy nie wkładajcie rąk do kuchenki mikrofalowej, kiedy jest włączona!!!"
Poturlałam się zdrowo. XDDDD

: czw 05 sty, 2006 02:17
autor: Ivy
Lucrecia pisze:Poturlałam się zdrowo. XDDDD
Ale przynajmniej jesteś w domu, a ja zaliczyłam glebę w klasie :lol:
Lucrecia pisze:Informatyki nie mieliśmy w ogóle.
A ja miałam w liceum...z panem od techniki XDDD

: czw 05 sty, 2006 07:14
autor: Sephir
A nasz pan od infy jest po prostu extra... (cóż za ironia =D ), wczoraj wkurat była infa to on jak zawsze stoi przy tablicy cos tam nadaje, nikt, po prostu nikt go nie słucha, a on mimo to gada... Najgorsze jak chcesz sie go o cos zapytać, możesz drzec morde a on jak gada z kims innym to za chiny cie nie usłyszy :roll: Wczoraj kolega chciał sie spytac o jakieś oceny, to sie drze i nic... to mu pomagamy: "Czemu ten komputer dymi!!!??? AAAAA!!!!! PALI SIĘ!!!! ZOSTAW TĄ GASNICĘ!!! [odgłos krzesła uderzającego o ścianę] AAAA!!! RATUNKU!!!! NIE! ZOSTAW MNIE SKU**SYNU!!! AAA!!!"... nie usłyszał oczywiscie =_____="

: czw 05 sty, 2006 09:53
autor: Go Go Yubari
Rotfl. A mieliscie Historię Kultury Materialnej? XD Bo ja miałam. Komentarz - :lol:

Ja za to nie za fajnie wspominam plastyke z podstawówki. Nauczycielki zmieniały się cześciej niz ustawa przewiduje, a na dodatek zwykle szły z ksiązką - co było bez sensu, jak sama ksiązka zresztą. No i zwykle 3/4 rysunków na zaliczenie, ja rysowałam XD Teraz talent zanikł, eh.

: czw 05 sty, 2006 12:28
autor: Krzysiek2099
2. 3/4 przedmiotów jakie uczymy się w życiu do niczego nam się nie przyda. Niestety szkolenie nastawione jest na uniwersalizm (Ace: "co jest do wszystkiego - jest do niczego") i jeżeli choć jedna osoba wykożysta to co było na jakiś zajęciach to już jest sukces szkolnictwa (dla mnie bzdura). Niema doskonałej szkoły <-> niema doskonałej metodyki nauczania. I nigdy nie będzie...

: czw 05 sty, 2006 12:40
autor: Ivy
Krzysiek2099 pisze:Niema doskonałej szkoły n> niema doskonałej metodyki nauczania. I nigdy nie będz
Ale wystarczy normalny nauczyciel, potrafiący wybrać z programu to, co jest potrzebne, żeby ta szkoła była mniej beznadziejna ;)

: czw 05 sty, 2006 12:53
autor: Krzysiek2099
Ivy pisze:
Krzysiek2099 pisze:Niema doskonałej szkoły n> niema doskonałej metodyki nauczania. I nigdy nie będz
Ale wystarczy normalny nauczyciel, potrafiący wybrać z programu to, co jest potrzebne, żeby ta szkoła była mniej beznadziejna ;)
Hehehe dobre sobie. Wybrać z programu. To nie takie proste. Wcale nie jest tak, że nauczyciel uczy co chce. Program jest dla nauczycieli a nie nauczyciele dla programu. Oni mają uczyć to co jest w programie a nie w nim grzebać i wybierać. Jak się jakiemuś nie podoba może napisać program autorski ale aby mógł z niego korzystać musi mieć akceptację Ministerstwa. Każdy nowy program tak naprawdę nie jest nowy. Jest jedynie modyfikacją innego. A nawet jakby był całkiem inny to i tak jest jeszcze coś takiego jak ramy programowe narzucone przez tęgie głowy z Ministerstwa czy innych urzędów, poza które nowy program nie może wykraczać.
Programy jak i sama Metodyka nie dopuszczają błędów ludzkich. Mimo, że pisane przez ludzi.
Także sam nauczyciel nie wystarcza.

: czw 05 sty, 2006 13:14
autor: Ivy
Krzysiek2099 pisze: Hehehe dobre sobie. Wybrać z programu. To nie takie proste. Wcale nie jest tak, że nauczyciel uczy co chce. Program jest dla nauczycieli a nie nauczyciele dla programu. Oni mają uczyć to co jest w programie a nie w nim grzebać i wybierać. Jak się jakiemuś nie podoba może napisać program autorski ale aby mógł z niego korzystać musi mieć akceptację Ministerstwa. Każdy nowy program tak naprawdę nie jest nowy. Jest jedynie modyfikacją innego. A nawet jakby był całkiem inny to i tak jest jeszcze coś takiego jak ramy programowe narzucone przez tęgie głowy z Ministerstwa czy innych urzędów, poza które nowy program nie może wykraczać.
Programy jak i sama Metodyka nie dopuszczają błędów ludzkich. Mimo, że pisane przez ludzi.
Także sam nauczyciel nie wystarcza.
Nie kłóć się :> ;) , bo moja staruszka uczy już od 20 lat i dobrze wiem, jak to jest z tymi programami. Sama zawsze wspomina, że gdyby trzymała się sztywno programu, to nie tylko uczniowie, ale i ona sama zasypiałaby na swoich lekcjach XD Prawda jest taka, że nauczyciel musi przygotować uczniów pod kątem egzaminów- tak więc pewnych zasad i wiadomości musi ich wyuczyć, bo to jego święty obowiązek. Jednak sposób nauczania i selekcja materiału nalezy już wyłącznie do niego samego i tylko nierozgarnięty nauczyciel będzie ślepo podążał za wytycznymi.
Podejrzewam też, że nie czytałeś takiego "programu "- miałam to (nie)szczęście i przyznam, że to straszny stek bzdur, pisany przez paniusie z ministerstwa, nie mające pojęcia o nauczaniu w praktyce. Wiele jest tam niepotrzebnych rzeczy, sporo zbędnych punktów i podpunkcików, pisanych nabzdyczonym tonem, tylko dlatego, żeby wszystko brzmiało naukowo i mądrze. Od nauczyciela wiele zależy i nawet najlepszy program nie zrobi profesora ze zwykłego nudziarza, czy tępaka.