Strona 22 z 29

: czw 29 wrz, 2005 23:27
autor: pho3n1x
Dante pisze:heh wszystkiego tu nie przeczytałem ale jak na razie to rządzi ^^
Hehe, zawołam mamę to Ci wypisze więcej takich akcji z mojego dzieciństwa XD

: sob 01 paź, 2005 00:09
autor: Luna
Heh... Jak byłam mała to było dopiero...Jak się łapało traszki, żaby, padalce i inne badziewia i się z tego zakładało hodowlę... XD Ale wszystkie zwierzątka zawsze zwiewały na następny dzień :sad: Ale głównie jak byłam małym szczylem, to razem z koleżanką kombinowałyśmy głównie na czym tu zarobić :lol: Zbierałyśmy ślimaki żeby je sprzedać, bo usłyszałyśmy że skupują winniczki w jakiejś restauracji francuskiej :lol: Albo sprzedawałyśmy kapsle...Do tego celu wyrwałyśmy jeszcze młodszą koleżankę, zawiesiłyśmy jej na szyi taką dużą perfidną kartkę z ceną i posadziłyśmy z tymi kapslami na krześle na środku ulicy :> Biedne dziecko...Ale mało się starała, nie przyniosła nam zbyt dużo kasy... :razz:

: ndz 02 paź, 2005 15:44
autor: Myszu
Ja jak bylem maly to z niejednego drzewa sie spadlo i nie jeden raz sie niezle poturbowalo. Na pamiatke mam calkiem pokazny album z moimi zdjeciami rentgenowskimi. Eeh to byly czasy.

: ndz 02 paź, 2005 18:56
autor: Dante
Pamiętam że kiedyś miałem czekac na rodziców w domu bo nie wzięli ze sobą kluczy. Ale kumple przyszli po mnie i (siła wyższa) trzeba było w piłke lecieć pograć. Wziąłem klucze, wrzuciłem pod wycieraczke, a żeby rodzice się zczaili że tam właśnie są to zostawiłem w drzwiach kartkę "klucze są pod wycieraczką!" :D

Teraz zostawił bym jeszcze dopis "zostawcie mi kompa" :P

: ndz 02 paź, 2005 22:08
autor: Boni
Ech, aż smotno się robi gdy się to czyta ale już np. tego się nie zrobi... I pomyśleć że pegazusy rozpoczęły likwidację owych przyjemnostek. ;)

: pn 03 paź, 2005 07:51
autor: 356Warlock
Ja teraz żałuje jednego ... jak byłem mały wiecej dziewczyn się kołomnie kręciło(hordy) - się je kijem przeganiało - wkońcu koledzy sobie jaj robili ... Tearaz jak widze je wszytkie to mi głupio - ale normalnie jest na co popatrzeć niektóre przecudnie wyrosły :wink: (to i tak że mi cześć mówią)...Tylko że kiedys człowiek głupi był... :evil:

: czw 01 gru, 2005 21:25
autor: Harry Strife
Co jest? Wygasł temat? Napewno znacie jakieś jeszce historie z dzieciństwa ;)
Ja osobiście jakichś szczególnych rewelacji w życiu młodym nie miałem, ale powiem tyle : byłem głupi i jak myślę, co robiłem kiedyś to :shock:

: pt 02 gru, 2005 09:07
autor: BeeBBo
Harry Strife pisze:byłem głupi i jak myślę, co robiłem kiedyś to

właśnie dlatego nikt juz o swoim dzieciństwie mówić nie chce :lol:

: pt 02 gru, 2005 18:32
autor: Jaco
Jakiś czas temu dostałem eSa od kumpla który się pyta: "pamiętasz taką gre na c64, co się królikiem samurajem chodziło(...)". I wzięło mnie na sentymentalną podróż w czasie :] Jak żem dzieckiem był to pyrałem na Commodorcu że aż miło :) W wyżej wymienioną grę (Usagi Yojimbo) musiałem natychmiast zagrać (chwała emulatorom) bo bym nie zasnął ;) Co do gry - została ona zrobiona na podstawie mangi o tym samym tytule. A więc mój pierwszy kontakt z m&a miał miejsce przy C=64, a nie Pszczółce Maji ^^

: sob 03 gru, 2005 13:56
autor: Boni
Ja pamiętam adventurera jakiegoś że na początku za człekiem jakaś kula leciała XD Dizzy, Zorro ( :lol: ), Henry's House, Gravecośtam, jakieś kung fu... ech, Commandos :D Oj, było tego oj było... a najlepsze było kręcenie śrubokrętem żeby głowicę ustawić i te wgrywanie, piski jęki... ech ^^'

: sob 03 gru, 2005 15:20
autor: kwazi
Boni pisze:a najlepsze było kręcenie śrubokrętem żeby głowicę ustawić i te wgrywanie, piski jęki... ech ^^'
Na moim "sprzęcie" (:lol:) - Atari 800 XL - nie można było bawić się śrubokrętem... :( Głowicy nieszło regulowac... Może dlatego była tak wrażliwa, że musiałem z pokoju wychodzić aby się gra wczytała. Ehhh... To były czasy! <sentymentalna łza pojawia się w oku...>. Dziś sam sie sobie dziwie, że miałem cierpliwość czekać aż się taka gra "wczyta" z magnetofonu (średnio 30 min.). Wtedy "kartridż" wydawał mi się szczytem osiągnięć technologicznych XD

: sob 03 gru, 2005 16:58
autor: Sephir
Ja nigdy nie miałem Commodore. Kiedy ja byłem mały, Pegazus był na topie :D Ehh...to były gry... Contra (szczególnie na dwóch), Żółwie Ninja, te wszystkie strzelanki (kaczki, dziki zachód itp.) Eh, eh i jeszcze raz eh! A ile sie miało wtedy zapału, przechodząc wciąż ten sam level od nowa. Na pegazusie nie było memory carda to i wszystkie dłuższe gry się cały czas od nowa przechodziło (ewentualnie passwordy :grin: ). Pamiętam spędzone całe dnie przy Tiny Toon Adventure . A jak przy samym końcu gra się zacinała? Wyjmowało się kardridż, "przedmuchiwało" i grało się od nowa. Upór przede wszystkim! Dzisiejsze extra gry ze wspaniałą grafiką, muzyką, fabułą, realistycznością, w pełni w 3D, nie dorównują grom z tamtych czasów pod względem grywalności....

: sob 03 gru, 2005 19:51
autor: Jaco
Boni pisze:Ja pamiętam adventurera jakiegoś że na początku za człekiem jakaś kula leciała XD
Rick Dangerous :]
kwazi pisze:Dziś sam sie sobie dziwie, że miałem cierpliwość czekać aż się taka gra "wczyta" z magnetofonu (średnio 30 min.).
LOL! Ja bym w taką grał cały dzień, bo by mi się nie chciało wgrywać drugiej ;) A teraz mój magnetofonik się popsuł :( Co bogatsi mieli czytnik dyskietek - tym to sie zyło :D Pegazus to inny świat. Zawsze grałem u kogoś albo pożyczałem od kogoś zeby sobie pograć. A jak już się dorobiłem własnego to się spalił w tydzień^^

: ndz 04 gru, 2005 15:13
autor: Cierń
Na commodore u mnie królowała Giana Sisters, Montezuma`s Revenge i Commando ... XD Pegazusa nie miałem, ale batmana XD Tam to w Micro Machines i inne takie się grało :twisted:

: ndz 04 gru, 2005 22:03
autor: Boni
Sephir pisze:Upór przede wszystkim! Dzisiejsze extra gry ze wspaniałą grafiką, muzyką, fabułą, realistycznością, w pełni w 3D, nie dorównują grom z tamtych czasów pod względem grywalności....
Święta racja, twórcy chyba zapomnieli co to znaczy robić grę... teraz liczy się tylko przyciągnięcie oka... ;)
kwazi pisze:(średnio 30 min.)
oho, u mnie commondore z pewnością szybciej wczytuje gry... heh, pamiętacie komendę (?) strzałka w lewo i duże L ? :D Potem spacja i tak dalej, swoją drogą ja kiedyś na atari grałem często w chowanego :lol: To była gra, grałem i grałem mimo tego, że postaci wkółko w tych samych miejscach sie chowali... XD

Anyway nowe era przyszła w momencie gdy brat z niemiec przywiózł Game Boya i Nintendo 64 :lol: Cała ulica sie zebrała :lol: Ech, Mario 64 to była gra... Wszystkie sekrety, wszystkie smaczki sam odkryłem i to bez jakiejkolwiek znajomości języka.... Jestem z siebie taki dumny :D (najtrudniejsze były gwiazdki w rundzie ze stoczeniem kuli żeby bałwana zrobić a druga (nader głupia) była jak trzeba było strzelić z armaty w cypel ściany-tylko fart się liczył :/ ) , anyway gierka była grywalna, nie powiem ^^ Potem Mario cart, a na końcu waverace... nie było mnie stać zbytnio na kartridże no a potem era PSX-ów... Pamiętam pierwsze zetknięcie... chyba przy GT1 to było... Oj pamiętam pamiętam... p_p

[ Dodano: Nie 04 Gru, 2005 ]
Jaco pisze: Rick Dangerous :]
Respect :]

Jaco pisze:Zawsze grałem u kogoś albo pożyczałem od kogoś zeby sobie pograć.
Ja ten aspekt lepiej pominę milczeniem XD :lol:

[ Dodano: Nie 04 Gru, 2005 ]
aha, zazdrość wykwitła na mej twarzy gdy widziałem ludzi z psx'ami. :grin:

[ Dodano: Nie 04 Gru, 2005 ]
Cierń pisze:Pegazusa nie miałem, ale batmana XD
A co to, batman to jakaś konsola? :D