Strona 20 z 29

: ndz 04 lut, 2007 13:41
autor: Schrödinger
Przepraszam, słyszałem, że tu można postay nabijać?
OK. Żarty na bok. Ja tylko krótko w sprawie Ashe.

Może ująłem to niewłaściwie.
Niech sprawa stoi jasno. Ashe, jest przede wszystkim bardzo fajną dziewczyną i z łóżka bym raczej nie wyrzucił. Czyli jako postać sama w sobie mi się podoba wizualnie i intelektualnie. Tak samo podoba mi się Schwarzenegger w roli terminatora niż gubernatora, a kawę wolę gorącą niż zimną. Problemem dla mnie jest to, że ona nie pasuje i do reszty ekipy a zarazem i do scenariusza. Zaraz to spróbuję wytłumaczyć.
Ivy pisze:Pomijajac fakt, że "zemsta" jest świetnym motywem przewodnim niejednego filmu, to musze zaprotestować- Ashe nie chciała krwawej zemsty (...)
Lenneth pisze:(...) nie mogę przejść obojętnie obok postu Schrödingera, który objeżdża Ashe właśnie za to, co czyni z niej fajną postać. (...)
Schrödinger pisze:Niełatwo przede wszystkim utożsamić się z kimś, kiedy celem podróży jest "zemsta".
Widać Tobie niełatwo. Ja nie miałam takich problemów. (...)
Schrödinger pisze:To chyba nie ta bajka. Jej podstawowa taktyka to oko za oko, tamci siłą, to i my też.
A wolałbyś, żeby była jak Czarodziejka z Księżyca? Tamci siłą, to my nadstawimy drugi policzek i pokonamy ich różową potęgą naszej miłości? (...)

Może niekoniecznie miłością bo to oczywiście absurdalne. Tu chodzi raczej o pretekst formalny. Bezpośrednio demonstrowana siła wspomagana jedynie subiektywną oceną sytuacji to raczej domena terorystów. Teroryści mogą się stać bohaterami pod warunkiem, że widz (gracz) ma absolutne przekonanie, że to co robią nasze postacie, jest dobre. (przykł. VII) Dlaczego? hmmm.... dlatego, że człowiek w zasadzie jest dobry?
Mi się jakoś nie wydawało, żeby ten świat miał się za moment wywrócić i stać się piekłem dla ich mieszkańców tylko dlatego, że jeden ZUY będzie miał nad nim władzę. Archades miał się całkiem dobrze. Chociaż to, że antagonista jest mało przekonujący jak mówiłem plusem nie jest.
Po drugie, jeśli oglądałaś/łyście Gwiezdne Wojny to wiesz/wiecie: żeby dobro obróciło się w stronę zła musi mieć katalizatora. Vaan i cała reszta nie posiada tej ciemnej strony. Nie będę wymieniał co to za wesołki bo to już chyba zrobiłem w poprzednim poście, zresztą to nie ten topic. W każdym razie, w stosunku do sytuacji panującej wokół nich, są obojętnie niezadowoleni (oprócz Basha, bo on jest mocno politycznie i emocjonalnie związany z Ashe). Ale to najwyżej niezadowolenie. Są przecież oni porządnymi obywatelami, niektórzy porządnymi marginesami społecznymi, którzy mają większe lub mniejsze problemy ale nie takiego kalibru jak Ashe. Przychodzi baba do Vaana i mówi "chodźmy ratować świat", jakbym to ja był Vaan'em powedziałbym "sorry laska, mam tylko 17 lat, jestem młody i szukam przygody, to prawda, ale twój problem generalnie mnie przerasta. To, że nie chodzę do szkoły i klepię biedę nie znaczy, że życia mi nie szkoda. A tak w ogóle to nawet mam marzenie zostać piratem i wolnym człowiekiem, a nie patriotą." I to mi nie pasi w kontekście do wycieczki gdzie Ashe jest ich przewodnikiem. Tak samo zachowywałby się Balflear. To są wolni ludzie od polityki. O Fran i Penelo nie da się tego powiedzić tylko dlatego, że one nie mają własnego "ja" (O, tak! Vaan jako protagonista ma większy potencjał stać się prawdziwym bohaterem ratujący świat, bo może się zmienić wewnątrznie, wchłonić zło/dobro jak gąbka). Ale na Boga Odyna, tych dwóch trzeba było przekonać solidnie. Najlepiej czynem a nie słowami. Brak tego wyjaśnienia psuję cały logiczny obraz świata. A postacie stają się bardziej papierkowe. i to właśnie przez nią.

Tyle wystarczy bredzenia. A o niedoszłym romansie pomiędzy B i A napisze gdzie indziej. ;)

: czw 22 lut, 2007 11:02
autor: Ulcia
Ja nienawidzę Quistis z ósemki!! Jest nadęta, nudna i słaba. :evil:
Niom a tak poza tym nie lubię głównego bohatera piątki - nijaki i nie odgrywa większej roli w grze...no poza tym, że jest głównym bohaterem :wink:

: czw 22 lut, 2007 18:26
autor: Sephiria
Ulcia pisze:Ja nienawidzę Quistis z ósemki!! Jest nadęta, nudna i słaba
Po dwudziestolatce spodziewałam się nieco bardziej wyrafinowanej argumentacji, nie wspopminając już o długości wypowiedzi.

Quistis słaba? Jeśli zaniedba się jej rozwój to faktycznie nie będzie miała wiele do powiedzenia, ale w pełni rozwiniętą Blue Magic z większością wrogów znakomice da sobie radę sama. Micro Missles odbiera HP procentowo i na takich bossów jak choćby Bahamut (a trzeba liczyć też dwa Red Dragon przed nim w tym tego z Back Attack) działa znakomice, Bad Breath dołoży praktycznie każdemu poza Omegą, ShockWave Pulsar swobodnie przebija 9999 dmg Limit, jeszcze White Wind i Mighty Guard. Do tego ma niezłą Magic i nieźle drawuje się nią czary. Na pewno nie jest słaba, bo wbrew pozorom postacie w FF 8 są całkiem nieźle zbalansowane.
Ulcia pisze:nadęta,
W którym miejscu? Jako instruktor jest przecież w takiej pozycji, że nie może pozwolić sobie na spoufalanie z uczniami. Później w grze, gdy jej relacje z resztą zespołu opierają się na zasadzie przyjaźni rónież nie widać u niej jej żadnego zarozumialstwa. Mylisz je z byciem poważną i faktycznie Quistis jest dużo bardziej poważna od reszty, ale potrafi też żartować (co jest kilka razy pokazane), a nawet się wkurzyć. Jedna z najbardziej realnych postaci w FF 8, tylko to trzeba dać jej szansę, a nie gęgać że słaba zarozumiała etc.
Ulcia pisze:nudna
Ponownie, w którym miejscu? Za to że przeżywa dylematy morlane? Squall też i wszyscy go za to kochają (w tym ja). Za to, że jest taka serio? Squall też i wszyscy mówią, że jest "cool". Tak więc określ mi dokładnie gdzie Quis jest nudna i porządnie to uargumentuj.

: pt 23 lut, 2007 16:30
autor: neo rpgomaniak
Mi tam Yuna nie przeszkadzała choć akcje nagłego napadu śmiechu i gwizdania były lekko naciągane ^^" Natomiast nie mogłem przekonać się do Seymura. Według mnie jeden ze słabszych czarnych charakterków. Może przez ten jego głos xDD Ogólnie zbyt uczuciwy jak na gównego złego i trochę zbyt pokorny xD Ehhh chciabym zobaczyć jakąś nową Kefkę xD

: pt 23 lut, 2007 18:38
autor: Sword
neo rpgomaniak pisze:Natomiast nie mogłem przekonać się do Seymura. Według mnie jeden ze słabszych czarnych charakterków. Może przez ten jego głos xDD
Głos ma chyba nawet gorszy niż Tidus, co wydawało się rzeczą niemożliwą.

: sob 24 lut, 2007 12:54
autor: Sephiria
Sword pisze:Głos ma chyba nawet gorszy niż Tidus, co wydawało się rzeczą niemożliwą.
I dlatego, co już raz mówiłam, Seymour ma przydomek Gayus, który osobiście mu tu nadałam.

: sob 24 lut, 2007 16:28
autor: Lenneth
Sephiria pisze:I dlatego, co już raz mówiłam, Seymour ma przydomek Gayus, który osobiście mu tu nadałam.
A chcesz warna i w zęby za pisanie spamerskich, jednozdaniowych, nic nie wnoszących do tematu postów, które sama tak tępisz? :evil: :] :evilbat:

[ Żeby nie było, mój będzie dwuzdaniowy. :twisted: ]

: sob 24 lut, 2007 20:09
autor: Sogetsu
odnośnie Seymoura - po tym co czytałem na forum, spodziewałem się nie wiadomo jak wielkiej tragedii a okazało się być znośnie. jak jest wkurzony to ma trochę ładniejszą barwę głosu, zaś jego normalny ton kojarzy mi się z głosami podłożonymi w Skaut Kwatermaster.

: sob 24 lut, 2007 21:21
autor: Gveir
Sam Seymour jest znośny, ciekawa i sensowna postać, ale jego głos jest taki jak to już kiedyś pisałem i w z uporem maniaka powtórzę - tak jakby wylali mu coś gorącego na genitalia, a w zwieraczach coś utknęło permanentnie. To chyba jedyny przykład postaci, jaka była sensowna, ciekawa, ale szlag mnie trafiał jak tylko go słyszałem i zbrzydził go do reszty....

: ndz 25 lut, 2007 15:47
autor: King VERMIN!
Szymek był ok. Inna sprawa, że jego głos mi jakoś nie przeszkadzał, może dlatego, że pasował IMO głos do jego designu? Inna sprawa, że zrobiono tu podobny zabieg jak z Sephem w pewnym momencie: możliwość gry Szymkiem przez krótką chwilę i podniecanie się jaki jest od dopakowany :D

: wt 27 lut, 2007 20:39
autor: mikolajp
FF VII: Cait Sith i Yuffie. Niemożliwie denerwujący. :]
FF X: Za Kimharim nie przepadałem. :]
FF X-2: Jestem w trakcie(po I chapterze) i Yuna jak narazie straciła cały swój urok z X, Paine też jest troszkę średnia. :]

Pozdrawiam, Mikołaj!

: wt 27 lut, 2007 20:50
autor: Nienormalny_PS2
mikolajp pisze:FF X: Za Kimharim nie przepadałem. :]
Why :?: Mówi tylko kiedy trzeba, uczynny, honorowy, lojalny. Czego chceć więcej od guardiana :?: Chyba za wygląd go nie lubisz.

: wt 27 lut, 2007 21:49
autor: Mroova
FF7

- Caith Sith - ogólnie za całokształt Twórczości, bezczeszczenie klimatu Epickiej opowieści (w sumie w FF9 Quina też była infantylna, ale odbierałem ją pozytywnie, śmieszyła, a nie irytowała, poza tym FF7 ma trochę cięższy klimat a to zobowiązuje do kierowania poważniejszymi postaciami niż Kot sterujący kupą złomu), Limity cienkie, zero osobowości, parszywy zdrajca

- Don Corneo - gruby zapluty dziad z kompleksem małego członka xD . Może nie jest to jakaś ważna postać, ale ilekroć musiałem przechodzić etap z jego udziałem to aż mnie skręcało, sam nie wiem dlaczego. Ale w sumie od tego jest ten topic, żeby okazać swoją nienawiść do takich plugawych, grubych serdli jak ten xD

FF8

- Selphie - nieszkodliwa idiotka. Tępe dziecko wojny i Giertycha. Infantylna, bez osobowości, bez charakteru, minimalnej choć dawki charyzmy

FF9

- Brahne - kolejna z cyklu wkurzających grubasów. Dwulicowa, perfidna, ale ... płytka... Typowe "zuo i mrock". Nie ma nic na swoj obronę, jej charakter jest bardzo spłycony. Nie miała ciężkiego dzieciństwa (Seymour), nie "przeszła na złą stronę mocy", zero atrakcyjności dla fabuły. Ot "zrobię sieczkę, zabiję spadkobierczynię tronu". Bezwartościowa kupa mięcha o naprawdę parchatym uśmiechu ;p

- Eiko - infantylny gówniarz. Zero motywu do dołączenia do drużyny (z czasem jakieś naciagne można znaleźć). Gotuje obrzydliwą zupę z Moogli, macha flecikiem, zamyka "kupów" w rękawie, jest 2 razy niższa nawet od Viviego (sic!), infantylizm, brak głębi (patrz wyżej). Ot - naiwne dziecko. Ratują ją nieco umiejętności bojowe, ale i tak za każdym razem zostaje kwestia machania z niedowierzeniem czachą, kiedy takie małe coś przywołuje Madeena :D

FF10

Nie znalazłem postaci serio wkurzającej, a tym bardziej znienawidzonej. Denerwuje cukierkowatość Yuny, wieśniactwo Wakki i kilka innych, ale postacie są chyba najlepiej odwzorowane, w każdej można odnaleźć dobre strony (Ba! Wieśniak, jest jedną z nich ulubionych postaci :) )

: śr 28 lut, 2007 16:29
autor: Kimahri
mikolajp pisze:Za Kimharim nie przepadałem. :]
Dzieki ^^ :*

Dla mnie to jest jedna z takich... fajnych postaci, nie jest człowiekiem, wiec sie wyróżnia. Lepiej jest czasem nic nie mowić , niż gadać bzdety jak Yuna. Fakt,. ze jest jedna z najsłabszych postaci, ( brak scieżki w SG ) i do tego OW na niezbyt wysokim poziomie, ale jest postacią przyjemną i zawsze u mnie miejse ma ;)

: śr 28 lut, 2007 18:10
autor: neo rpgomaniak
Fakt,. ze jest jedna z najsłabszych postaci, ( brak scieżki w SG ) i do tego OW na niezbyt wysokim poziomie, ale jest postacią przyjemną i zawsze u mnie miejse ma
O_O U mnie to była najsliniejsza postać w teamie. Jeden cios i po bossach xD

FF9: Ja tam Brahne lubiłem :) Ale wkurzały mnie te dwa downy... Ekhem clauny. Dowcipy mieli takie, że arz ironiczne. Ogólnie nie potrzebne postacie. No i wkurzał mnie Steiner... Mimo, że był silny to właził pod pantofel Garnet i ogólnie taki ślepo służący pionek. Po za tym wyrwał moją ukochaną Beatrix xD Co dla mnie imo ten związek był najmniej odpowiedni ze wszystkich finali :P

Aha i niektórzy czepiają się Yuny i Tidusa, że ich związek był taki sztuczny. Ja się z tym nie zgadzam co z resztą widać na końcu FFX :)