Strona 20 z 29

: pt 12 sie, 2005 06:05
autor: Boni
Garnet pisze: a jelsi chodiz o takie podworkowe zabawy..bardzo lubilam tez taka w strzalki..rysowalo sie na ziemii strzalki i trzeba bylo trafic do osob rysujacych,ofkoz czesto dawali strzalki w rozne strony,trzeba sie bylo wracac jak zle sie poszlo etc... XD
To się nazywa podchody, m' am. :613:

: sob 13 sie, 2005 01:59
autor: Ivy
Boni pisze:To się nazywa podchody
W to się bawiłam na harcerskich obozach - właściwie, to harcerką byłam kilka dobrych lat,ale tylko dlatego,żeby się właśnie na różne wyjazdy załapać :P

: sob 13 sie, 2005 14:22
autor: Garnet
no tak podchody..lol..juz nie ta pamiec..ale nawet pamietam ze i tak chyba mowilismy czesciej na to strzalki :lol:

a ja z natury len i w harcerstwo sie nie bawilam ^^ ;)

: sob 13 sie, 2005 14:47
autor: Boni
Garnet pisze:no tak podchody..lol..juz nie ta pamiec..ale nawet pamietam ze i tak chyba mowilismy czesciej na to strzalki
Mnie bardziej niż rysowanie strzałek rajcowało ich ścieranie. :] :wink:

: sob 13 sie, 2005 17:00
autor: Zito
Podchody pamiętam z harcerstwa świetna zabawa. Jeszcze były sztandary które wg mnie są dużo fajniejsze :D. Szczególnie gdy zaczyna się w dzień a kończy nocą. Taki capture the flag na pół serio.
W miejscowości, niedaleko której rozbiliśmy namiot na tych wakacjach, można było kupić gumę TURBO. To był dla mnie szok :D myślałem, że ta firma dawno już zbankrutowała. A tu dokładnie takie samo opakowanie, ,ten sam smak, nawet była karteczka z fotką samochodu. Przypomniało mi się dzieciństwo :P. ehh

: sob 13 sie, 2005 17:02
autor: Ivy
Zito pisze:W miejscowości, niedaleko której rozbiliśmy namiot na tych wakacjach, można było kupić gumę TURBO. To był dla mnie szok n myślałem, że ta firma dawno już zbankrutowała. A tu dokładnie takie samo opakowanie, ,ten sam smak, nawet była karteczka z fotką samochodu. Przypomniało mi się dzieciństwo n. ehh
:shock: Ale nie powiesz, że gumę Donald też mają.. Ciekawe czy jest gdzieś jeszcze ta moja kolekcja kartek z samochodami z gum Turbo :lol:

: sob 13 sie, 2005 17:54
autor: Izrail
Zawsze te gumy za syf miałem, to je dawałem komuś, a sobie tylko naklejki zostawiałem :] Jeszcze go gdzieś mam nawet... :lol:

: sob 13 sie, 2005 19:11
autor: Colly
Ja z obozu harcerskiego pamiętam nasze uzbrojenie (bowiem był to niestrzeżony teren) i stanie na czatach po nocach (dwie godziny i zmiana) :D .

Jako uzbrojenie mieliśmy dwie skrzynki, w której była słoma i inne zapełniające trociny, a w nich... pałki ZOMO :mrgreen: .
A co do czatów - na początku było okropecznie zimno i w dodatku trochę się bałem (pod koniec był luz :P). Ale dostałem taką latarę halogenową, że jak się przyświeciło przy jeziorze, to drugi brzeg było widać :wink: . No i pewnego razu słyszę, że ktoś idzie od strony jeziora, no to ja na niego latarą... idzie dalej w moim kierunku... ja dalej mu latarą prosto po oczach. No ale gość dalej idzie!
Co by tu zrobić, żeby gość sobie poszedł... no to pomyślałem, że wystarczy, że zamiast dzieciaka będzie myślał, że ma kogoś doroślejszego. Rozstawiłem nogi, jedną ręką halogenem tak świeciłem, że gość nie mógł nic widzieć, w drugiej ręce ścisnąłem pięść... prócz tego napiąłem klatę do góry, co by gość widział kogoś przypakowanego... XD

No ale gość dalej idzie... w końcu podchodzi na odległość 5 metrów i mówi: "Jak tak bardzo będziesz eksploatował latarkę, to mi baterie wyczerpiesz" :mrgreen: .

PS dla niekumatych: to był właściciel owej latary - jeden z harcerzy :P .

Eh, stare czasy... :lol: pamiętam jeszcze czołgi na Rynku Głównym w Krakowie (mieszkałem tam), zamieszki w Śródmieściu, gaz łzawiący gryzący w mieszkaniu w kamienicy na drugim piętrze...

: sob 13 sie, 2005 19:31
autor: Lenneth
Mhm, do harcerstwa nigdy nie mnie nie ciągnęło, ale ze swoich 'zwykłych' obozów też pamiętam podchody (środek nocy, trafiliśmy na mokradła, tonęliśmy po kolana w zimnym błocie), kilometrowe marsze po plaży (też już po zapadnięciu zmroku), chrzty morskie, kąpiel w zakazanym jeziorze o czwartej nad ranem, kiedy spali jeszcze wszyscy opiekunowie, robienie pętli na wielkiej, trzymetrowej huśtawce, włażenie chłopakom do pokoju przez balkon (na drugim -sic!- piętrze), obrzucanie się ziemniakami na stołówce, głupie żarty z soleniem cudzej herbaty... ech, to były czasy. :) Zwłaszcza chrzty wspominam z rozrzewnieniem, szczególnie te, na których nie trzeba było jeść specjalnej 'zupki' -- i człowiek mógł się spokojnie przyglądać, jak wymiotuje druga połowa kolonii. :P

: sob 13 sie, 2005 20:36
autor: Faris
Ja na razie poszłam na dwie zbiórki i tyle :D może kiedyś sie do tego całego harcerstwa przekonam :D

: sob 13 sie, 2005 20:52
autor: Maester
E tam, 'stare' harcerstwo to było podobno coś, teraz na zbiórkach pije się tanie wino... O_o

: sob 13 sie, 2005 20:59
autor: Colly
Maester - bo niektórzy pod przykrywką harcerstwa robią obozy AA... Prawda jest taka, że teraz lepiej jest wstąpić do ZHR niż do ZHP, bo w tym drugim jest coraz gorzej. I ten regres ZHP można było zaobserwować już nawet 10 lat temu.
Oczywiście w ZHR tez się takie rzeczy zdarzają, ale tacy delikwenci są wydalani. W ZHP nie ma kto ich wywalić, bo góra robi to samo -_- .

: ndz 14 sie, 2005 04:13
autor: Ivy
Heh..harcerstwo to tylko okazja do tańszych, ciekawych wyjazdów- w podstawówce był poligon wojskowy, rajd w Warszawie, obóz nad jeziorem :D Mundurek nosiłam pod przymusem, a na zbiórki chodziłam jak na skazanie :P Jedyne, co wyniosłam z tej całej przynależności, to znajomość alfabetu Morse'a - zupełnie nieprzydatna, a do tej pory i tak już nic nie pamiętam XD

: pn 15 sie, 2005 02:30
autor: Jaco
Fajnne były wyścigi resoraków :D Rysowało się tor a potem pstrykało w te autka :D Przypomniały mi się zabawy na klatce schodowej. Albo turlanie piłeczki po schoach, albo kto splunie niżej, albo zjeżdzanie po poręczy......albo Street Figchter vs. Mortal Kombat :D (takie niby walki ;) )

: pn 15 sie, 2005 08:58
autor: Izrail
Jaco pisze:albo Street Figchter vs. Mortal Kombat n (takie niby walki n )
Jak chcesz to ci Izrail Kombat na maila prześlę :lol: Wszyscy sa tym zachwyceni :wink: No a takie zabawy typu rozwałka też mi się podobały... Moim ulubionym fighterem był ludzik Lego :> Nawet jakąś skomplikowaną fabułę wymyśliłem i się chyba 3 miesiące bawiłem :]