Jestem już po szczęśliwym seansie "Nieustraszonych Braci Grimm". :D
Oj, bardzo dobry film, bardzo dobry. Już dawno tak miło nie bawiłam się w kinie (...bo dawno nie byłam w kinie, ale ciii.

) Serio, nasuwają mi się same superlatywy. Film jest wciągający i naprawdę mnie oczarował - ciekawą historią, masą niewymuszonego humoru, baśniową grozą niektórych scen, przepiękną scenerią. Fabuła czerpie garściami z najpopularniejszych i najbardziej znanych opowieści, ale mimo to zachowuje świeżość i oryginalność. Genialne były wszystkie wątki oparte na antagonizmach między Niemcami i Franuzami (murem stoję tu za Niemcami

), dodatkowo rozwalił mnie ostatni tekst czarnego charaktreru o francuskiej kuchni. :D
Dwaj tytułowi bracia grają bardzo dobrze, a towarzyszący im Włoch - Mistrz Tortur - jest po prostu rewelacyjny.
Kilka osobnych słów należy się zaczarowanemu lasowi, w którym rozgrywa się bardzo duża część akcji -- po prostu rewelacja. Ależ oni to cudnie zrobili. O.o; Klimat momentami taki, że Burton by się nie powstydził. *__*
Jednym słowem Baśń przez duże B, gorąco polecam... no chyba, że ktoś ma fobię na tle robaków.

I nie lubi ogladać, jak wygląda ściąganie skóry z zająca (???) i wyciskanie krwi z truchełka. W kinie obok mnie siedziała dziewczynka (na oko czernastoletnia), której piski i odgłosy "grozy" doprowadzały mnie raz do śmiechu, raz do szału.
Może i nie jest to "dzieło" do wielokrotnego oglądania (wpisuje się w schemat "obejrzyj, naciesz się i zapomnij"), ale przynajmniej raz zobaczyć warto. :]
Na koniec jeszcze jedna uwaga: tak, Jaś i Małgosia nazywali się oryginalnie Hans i Grete (w tym filmie: Greta), bo bajka najpierw powstała po niemiecku, a dopiero potem doczekała się przekładu na polski.

Ja rozumiem, że nie każdy musi to wiedzieć, ale strasznie mnie wkurzało, kiedy banda ignorantów w kinie (3/4 sali) śmiała się w głos, kiedy w napisach czytali "Jasiu, Jasiu!", a dziewczynka wołała "Hans, Hans!"
No i co w tym takiego dziwnego?

Język niemiecki być piękny język.
