Strona 18 z 34

: czw 06 paź, 2005 12:12
autor: Boni
E i palacze bierni, którze notabene często nawet boją się zwrócić uwagę że sobie nie życzą żeby ktoś palił. Phi, czego tu się bać. :roll:

: czw 06 paź, 2005 12:27
autor: Ivy
Go Go Yubari pisze:Małolaty głównie dla szpanu ( "patrzcie jestem cool i trendy, bo palę fajki" -_-')
Jak szłam do liceum, to faktycznie był szpan - zaczęłam palić, jak miałam 16 lat, bo to było takie "cool", wszyscy palili (niemal cała moja klasa w liceum) . IMO ta głupia moda wśród starszej młodzieży nieco przeszła - teraz widać, że jak nastolatek mądry i chce iść za modą, to fajek nie pali. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich, bo problem papierosów jeszcze nie zniknął i dłuuugo nie zniknie- zawsze znajdzie się jakiś zbuntowany gimnazjalista, albo zestresowany student :lol: Jednak zauważyłam, że w moim towarzystwie coraz mniej ludzi pali, lub traktuje fajki jako coś, czym można imponować, To raczej wstyd przyznać się do nałogu, słabości i żaden szpan, kiedy śmierdzisz jak popielniczka.
btw- rzuciłam dawno temu i jakoś mi nie brakuje- zapalę raz na dwa, trzy miesiące do piwa tylko po to,żeby za chwilę tego pożałować :lol: Wiem, że do fajek nie wrócę, bo szkoda zdrowia i świeżego oddechu. Poza tym nareszcie mogę dobiec na autobus bez zadyszki :]

: czw 06 paź, 2005 16:33
autor: Izrail
Ivy pisze:niemal cała moja klasa w liceum
Heh, u mnie akurat niewiele osób pali :] To mnie zaskoczyło, bo pamiętam jak w gimie co druga osoba na przerwie siup za szkołę na fajeczkę -_- A teraz... wreszcie czyste powietrze ^_^

: czw 06 paź, 2005 17:56
autor: I am Vincent
Ja nigdy nie paliłem, nie czułem potrzeby żeby to robić, ale jednak u mnie jest trochę tak jak napisał Izrail, na przerwie za szkółkę i...

sorry,:D

: czw 06 paź, 2005 19:06
autor: Boni
E? W mojej szkole to mało kto pali. Ta, sama inteligencja :roll: Ale to oczywiście pozory, nie raz widziałem, jak za domem pogrzebowym się chowali i tam palili syski.

Ivy pisze:Poza tym nareszcie mogę dobiec na autobus bez zadyszki :]
Faktycznie musiałaś palić jeden za drugim, albo miałaś daleko do autobusu. No wiesz, w takim wieku to ciężko mieć zadyszkę... ee... chyba. Mniejsza o to, dla mnie to wciąż jest dziwne jak widzę kogoś palącego albo pijącego, nawet jak ten ktoś skończył 18 lat.

I am Vincent pisze:Izrael
:lol:

: czw 06 paź, 2005 22:20
autor: Ivy
Boni pisze:Faktycznie musiałaś palić jeden za drugim, albo miałaś daleko do autobusu. No wiesz, w takim wieku to ciężko mieć zadyszkę... ee... chyba. Mniejsza o to, dla mnie to wciąż jest dziwne jak widzę kogoś palącego albo pijącego, nawet jak ten ktoś skończył 18 lat.
Po fajkach oddech jest płytszy, do tego moje odwieczne problemy z oskrzelami :roll: Wierz mi- to potrafi człowiekowi dopiec :]
Izrail pisze:Heh, u mnie akurat niewiele osób pali :]
No właśnie- moda się zmienia, a teraz panuje taka na niepalenie, albo przynajmniej skończyły się przechwałki i imponowanie kumplom.

: pn 10 paź, 2005 17:10
autor: Dante
No właśnie- moda się zmienia, a teraz panuje taka na niepalenie, albo przynajmniej skończyły się przechwałki i imponowanie kumplom.
Nieeee, u mnie w licku jak się wychodziło ze szkoły trzeba było po omacku pierwsze dwie minuty iść, bo jakoś dziwnie się widoczność ograniczała akurat na tym odcinku. Teraz nie zauważamy że ludzie nie palą dla szpanu bo mało kto z osób 20+ ma znajomych 14/16 a tam zdaje się szpan bierze górę.

Pamiętam że rzuciłem palenie bo zimno w łapy było w okolicach grudnia.

: sob 05 lis, 2005 22:53
autor: Dante19
Ja uważam że wszystkie używki są dla ludzi,bez względu na to czy psują zdrowie czy nie każdy człowiek ma wolną wole i moze roibć co chce.Nie potrzebne są ostrzeżenia o szkodliwosć Narkotyków,alkocholu itp. bo i tak każdy zrobi jak uważa...pozatym i tak kiedyś umrzemy.. :/

: ndz 06 lis, 2005 08:56
autor: Boni
Ale świadomość tego co się bierze musi zaistnieć, toteż słowa typu:
Dante19 pisze:Nie potrzebne są ostrzeżenia o szkodliwosć Narkotyków,alkocholu itp. bo i tak każdy zrobi jak uważa.
Nie mają sensu i świadczą nieco negatywnie o osobie która je wypowiada. Bez urazy XD

Napiłbyś się cyjanku potasu gdybyś wiedział co to jest? A napiłbyś się gdybyś nie wiedział co to jest? No widzisz. :wink:

: ndz 06 lis, 2005 11:29
autor: Abbaddon
Boni pisze:Napiłbyś się cyjanku potasu gdybyś wiedział co to jest?
Od kiedy cyjanit jest cieczą _^_ a tym bardziej używką ? Inna sprawa o samobójcach nie słyszałeś ? :P

: ndz 06 lis, 2005 11:36
autor: Boni
Inna sprawa, że cyjanku na sucho raczej sie nie bierze. Rozpuszczalny jest :roll:

To tylko hiperbolizacja, a o samobójstwie tu nie było mowy. Oj.

: ndz 06 lis, 2005 11:52
autor: Abbaddon
Nie wiem czy poprawiasz się na silę... czy jakoś starasz się ominąć gafę, ale odpuść ;-) Mój pierwszy dyplom technikalny to chemia stąd wiem iż "cyjankiem" określa się sól potasową kwasu cyjanowodorowego - cyjanek potasu: KCN. [nie ma to jak hobby] Cyjanku nigdy się nie bierze, a jest wchłaniany nawet prze skórę, wystarcza mu tylko 6% wilgotność w powietrzu do uwalniania toksyn a najlepiej wchłania się przez błony śluzowe, drogi oddechowe, skórę i z przewodu pokarmowego. Czyli równi dobrze można połknąć grudkę lub podłożyć ja pod język.

Zdajesz maturę z chemii ;-)


A wypowiedzi kolegi Dante19 nawet nie komentowałem skoro wierzy w coś takiego jak wolna wola.

: ndz 06 lis, 2005 11:55
autor: Boni
Dobra, ale ja oglądam hollywodzkie filmy i tam się rozpuszcza :] ( :lol: )

Tak czy śmak sedno mego posta nie leżało w tym, czy się cyjanek rozpuszcza czy nie, może nawet lewitować. ;)

: ndz 06 lis, 2005 12:29
autor: Abbaddon
Boni pisze:No widzisz.
a skąd wiesz że odpowiedz jest twierdząca ?

Inna sprawa 0 trzeba by [już dawno] zmienić tytuł tego tematu gdyż wedle medycyny (rozpatrywanej na każdym podłożu- też medycyny zdrowia psychicznego]: Używka - substancja pochodzenia roślinnego przeznaczona do użytku codziennego, a z powodu swego składu chemicznego działająca pobudzająco na układ nerwowy: kawa, herbata, alkohol, wino, tytoń, przyprawy, afrodyzjak i tym podobne A tu już były wymieniane substancje pochodzenia cysto chemicznego. A zadziwiło mnie ze nikt o używkach niematerialnych nie wspominał [no oprócz nie zawodnej Sephi, i nikt solidnie nie pociągnął dalej jej myśli :/]... np. sławne: "opium dla ludu" ;-).

Moje podejście do sprawy: Wszystko jest dla ludzi, a to co i jak ogranicza się tylko do tego kim jesteś, z kim i gdzie. Jest wiele grup bardzo podatnych na cokolwiek... przykład gwiazdy Hoolywoodu, nie tylko chleją, ćpają i uzależniają się od czego się da to jeszcze załapują się na jakieś sekty i inne pierdoły.

Ja sam.... ja sam w ogolenie nie rozumiem uzależnień [już pisałem że jestem ograniczony ;-)]. Znam typa w moim wieku... ma żonę dzieciaka... jak stracił prace bo żonka z dzieciakiem chyba jedli mech.. bo on i tak przesiadywał w knajpie... smutne, chore żałosne... Ja... Papierosów nie palę, narkotyków żadnych już nie biorę od trzech lat [za droga impreza :/] chociaż jak koś by miał Conocybe lactea i czestował... [mam najlepsze wspomnienia po tym ;-) ze wszystkich używek; A jak brałem to tylko na imprezach najczęściej oczywiście dziecię konopi siewnych [także wzbogacone wersje jak prasowany afgan ;-)], czasami jakieś stymulanty i psychodeliki nigdy depresantów. Ale naprawdę bardzo rzadko... czemu, lubię badać świat organoleptycznie... i rzadko kiedy ufam opisom jakiś doznań innych ludzi.
Alkohol, prawie tylko piwa, ale jak mnie nie stać to nie pije, kofeina, praktycznie nigdy. Fenyloetyloamina, ciężko ją ominą w dzisiejszych czasach ja jest wszędzie... ale żeby nadużywać nie sądzę [bo jak ... nawet wszystkie dezodoranty mam na alkoholu ;-)], tv, net.... kiedyś myślałem że jestem uzależniony [non stop działają i pierwsza rzecz po wywindowaniu się z łóżka to odpalenie kompa]. Ale wiem że nie... bo jakoś bajtowo przeżyłem dłuższe chwile rozłąki [tak jak z piwem ;-)]. To co napisałem.... nie chwale się tym ni chełłpie, ale też nie żałuje... jestem po prostu realista uważam ze mam ten osławiony moralny kręgosłup że mogę otwarcie o tym mówić niezależnie czy ktoś potraktuje mnie jak jakiegoś uzależnionego ćpuna z hivem [pozdrowienia dla tatusia :/] czy będzie patrzył na mnie jak na idoliczny totem i żądał więcej opowieść...

Za to wiem od czego jestem uzależniony: od książek! Nie potrafię już normalnie podrutować samemu jak nie mam książki... I naprawdę jest to uzależnienie [z psychologicznego punktu widzenia] bez książki w podróży [lub czekając na coś] staje się bardzo drażliwy, nie potrafię się skupić [a jak obok mnie stoją mariole i ględzą o paznokciach albo staruchy narzekające na co się da.... dzisu!!] that's all folks!

: śr 11 sty, 2006 10:30
autor: targaroth
własnie niedawno spróbowalem tabaki.. i co?? .............. i nic.. tylko troche takiego ożeźwienia mozna na nudnej imprezie w nocy zeby nie zasnac jak nie można :P:P:P

a w ferie mam chętke zeby spróbować ziela... popularnego :) ciekawe jak będzie