Strona 16 z 29
: pn 13 lis, 2006 20:35
autor: Gveir
Nemesis pisze:Ta jej słodycz, to "oh ja biedna dziewoja" i fakt, że Tifa tak łatwo dała jej się z Clouda obrabować...
Hmm... a gdzie Aeris była w sytuacji 'damsel in distress'? Raczej dawała sobie radę, wielokrotnie działała na własną rękę i nie była taka... właśnie rozlazła charakterowo jak Tifa, która właśnie przez niezdecydowania dała sobie szybciutko podprowadzić Cloud'a.
Nemesis pisze:W ogóle oni wszyscy jacyś tacy nijacy imo. Zero jakiegoś wyraźnego charakteru. Nawet taka Yuna jest imo bardziej wiarygodna niż Cloud i Aeris razem wzięci.
Zależy co ko lubi, dla mnie Yuna była nierealistyczna w X i drażniąca z wielu powodów. A ta dwójka była IMO znacznie od niej ciekawsza. Sensowniej zaczęła się (paradoksalnie

) zachowywać w X-2 (i nie mówię tu o "- Key... Mon...'

), kiedy widać było, że przynajmniej robi coś sama z siebie, nie było w tym za bardzo nic wymuszonego i byłą 'nieco' radośniejsza. No i żałosne 'It sucks!' mi się podobało, na zasadzie kontrastu starego z nowym

W końcu powiedziała coś sama, nie zasugerowane przez innych czy wymagane od niej i wyraziła własną opinię, a co najważniejsze wprowadziła swój plan w życie wtedy, a nie podążała za czyimś.
: pn 13 lis, 2006 20:45
autor: Aeth
Pozwolę sobie na lekkiego offtopa, bo ciągle nie mogę zgodzić się z punktem widzenia, jakoby Yuna ratowała Spirę, bo jej mieszkańcy tego od niej wymagali...
Od dziecka dorastała jako dziecko Summoner'a i to był wielki czynnik w tym, jaka była.
To racja, nie mam co do tego wątpliwości. Ciągłe wspominanie ojca i jego wielkiego poświęcenia musiały w dużym stopniu wpłynąć na jej charakter, ale nie zgodzę się z tym, że już wtedy, kiedy jeszcze była dzieckiem, wymagano od niej pójścia w ślady Braski. To była jej decyzja, żeby tak uczynić - chociaż niewątpliwie wpływ czynników zewnętrznych, czyli tej presji, miał w tym jakiś wkład. Intencje Yuny były jednak czyste - chciała pokonać Sin, sama z siebie, i to jest właśnie ta wspomniana przeze mnie jej nieprzymuszona wola. Chciała utrzymać ten porządek, który dał Spirze jej ojciec. I dopiero w momencie, kiedy oficjalnie została Summonerką (może trochę wcześniej, ze względu na trening), zaczęto od niej wymagać pokonania Sin - i to było właściwie całkiem naturalne. Ale Yuna nie została Summonerką, bo chcieli tego ludzie, tylko dlatego, że chciała tego ona. Taki ja mam na to punkt widzenia
Zaś dyskusję na temat Clouda możemy zakończyć zatem stwierdzeniem, że jego charakter i ukazanie go w grze po prostu nie leży w zakresie mojego gustu. Niczym mnie do siebie nie przekonał. Lubię postacie zagubione, bo lubię patrzeć, jak się rozwijają i w końcu odnajdują swoje prawdziwe "ja", ale to, co sprezentowano nam w FFVII, zupełnie do mnie nie przemówiło. Cloud jest dla mnie zbyt niewyważony. Albo twórcy po prostu przesadzili z dawaniem mu zbyt wielu zbyt skomplikowanych problemów na głowę. Pytanie, czy wyszli z tego obronną ręką, pozostawiam otwarte
Nemesis pisze:W ogóle oni wszyscy jacyś tacy nijacy imo. Zero jakiegoś wyraźnego charakteru.
Dokładnie. W moim przypadku poza Redem pozostałe postacie po prostu nie były dostatecznie żywe i prawdziwe. Były właśnie nijakie. Średnie. Jak z filmu z trzema gwiazdkami na sześć możliwych

: pn 13 lis, 2006 20:53
autor: Go Go Yubari
Aeth nie wymagano, ale to tak jak jest rodzina prawników - z ojca na syna etc. i mają swoją kancelarię. I jest jedynak. To nawet jak szanują jego decyzje, to presja jest oczywista, nawet jeśli ten jedynak jest humanista i chce być malarzem. Podobnie było z Yuną. Nikt tego od niej nie wymagał, a Wakka i Lulu nawet starali jej się to wyperswadować, ale podsumujmy:
- Jesteś dzieckiem
- Ojciec sławnym smn był/jest
- Mieszkasz we wsi, gdzie jest kilka domów i świątynia, w której modlisz się codziennie i widzisz tam pomnik ojca...
Nie dość, ze miało to wpływ (niewatpliwie) IMO na zrypaną psychikę , to jeszcze zapewne było to głównym czynnikiem, który wpłynął na jej decyzję.
I koniec tego OT.
: pn 13 lis, 2006 21:36
autor: Sephiria
King VERMIN! pisze:niż Yuny: "I must defeet Sin!",
dokładnie - powtarzała to jak katarynka, tak samo jak Tidus I must destroy Sin... Do tego Yuna przez 2/3 gry robiła to, czego się po niej spodziewano - 0 jakiejś własnej inicjatywy i realizacji WŁASNYCH pragnień. To dopiero była postać bez charakteru, ot laleczka do której świetnie pasuje cytat z IX "a puppet, never to laugh never to cry."
Aeris oprócz tego też bywała chwilami kusicielką i prowokatorką, a niekiedy wyłaziły z niej "brudne mysli", brudne w cudzysłowiu. Chociażby akcja w burdelu Don Cornero, co przy jej zewnętrznym "rhóżu" dobitnie pokazywało, że nie da się jej tak od razu zapuszkować.
: pn 13 lis, 2006 21:51
autor: Gveir
Sephiria pisze:Chociażby akcja w burdelu Don Cornero, co przy jej zewnętrznym "rhóżu" dobitnie pokazywało, że nie da się jej tak od razu zapuszkować.
Dokładnie - tam ona była prowodyrką zabawy, a zwłaszcza było to widać w momentach, kiedy Corneo wybrał ją, albo kiedy wybrał Cloud'a. Nie taka prosta postać jak by się wydawało. Choć przy specyficznej narracji VII i braku pokazania dokładniej mimiki postaci można odnieść inne wrażenia na temat co niektórych postaci.
Aeth pisze:Lubię postacie zagubione, bo lubię patrzeć, jak się rozwijają i w końcu odnajdują swoje prawdziwe "ja", ale to, co sprezentowano nam w FFVII, zupełnie do mnie nie przemówiło. Cloud jest dla mnie zbyt niewyważony. Albo twórcy po prostu przesadzili z dawaniem mu zbyt wielu zbyt skomplikowanych problemów na głowę. Pytanie, czy wyszli z tego obronną ręką, pozostawiam otwarte
Czy zbyt wielu? Cloud miał dwa problemy, może trzy. Sepha i to co zrobił (włącza się w to pościg za nim), niezły syf w głowie, do którego się sam przyczynił - bo celowo zapomniał bolesną przeszłość, by go nie raniła i aby podołać oczekiwaniom jakie zostawił (dostaniu się do SOLDIER, a to mu się przecież nie udało, prosty mechanizm psychologiczny) i zemsta za Aeris. A że problemiki były poważne - to i mu się mieszało. Ale zawsze zrobił co trzeba. I dlatego go lubię - postać trafiająca w moje gusta. I rozumiem i szanuję, że można i jego i Aeris nie cierpieć

: pn 13 lis, 2006 23:35
autor: King VERMIN!
Ja to zawsze mówiłem tak: jakby FFX wyszedł jeszcze na PSX-a Yuna nie byłaby nigda aż tak tyrana. Dlaczego? Mimika, motion capture, głos. Gdyby ona była przedstawiona w super deformed to jedyna rzecz jaka by mogła wkurzać to te właśnie "I must..."
Można gadać wiele rzeczy o Cloudzie, jedno jest pewne, że w uniwersum FFVII było to coś nowego. Jak to kiedyś napisalem: cieniak, który nie dałby rady bez przyjaciół. Prawda, ale osobiście wolę Chmurę, od Tidusa - dzieciak był jak dla mnie zbyt gówniarski, zadufany w sobie, on nie miał słabości!! Żadnych!! Takiemu w real life by się strzeliło w morde

(ale co z tego? Evade&Counter... albo Auto-Life

) Chmurka traci w moich oczach jedynie z powodu fanboyów (a i tak jest to czynnik "z zewnątrz".) Tak to jest na drugim miejscu, a za nim Lu
Aeris była twarda. Jak Yuna powiedziała "It sucks" to się ludzie podniecali jakby conajmniej powiedziała "Die you s*******!!!!" Jak Aeris groziła Cornelowi to aż się uśmiałem, bo myślałem, że ona jest poprostu niezdolna do tego. Inna sprawa, że gdzieś od momentu w Świątyni wiało od niej... mrokiem? Niepewnością? Yuna była od początku do końća taka sama. Mimo, że ogólnie lubię jakoś postacię z FF, bo muszę mieć przecież jakąs odskocznię od Angeli, James'a, Eddiego, Waltera, Snake'a, Psycho Mantis'a i wielu innych, ale dla mnie Yunie była za bardzo Słit. Aeris była słit i bed i funny

: wt 14 lis, 2006 03:58
autor: Lenneth
W swojej miłej dyskusji zapomnieliście jeszcze o tym, że Aeris znajdowała się pod taką samą presją jak Yuna, jeśli nawet nie większą. O ile Yuna była tylko jedną z wielu Summonerek - i równie dobrze mogła, przynajmniej na początku, liczyć na to, że np. Isaaru ubiegnie ją w 'wyścigu' do pokonania Sina - to Aeris była ostatnią żyjącą spadkobierczynią Starożytnych. Na jej barkach spoczywał los całej planety. I jeśli mogła z tą Planetą rozmawiać, prawdopodobnie dobrze wiedziała o swojej roli, być może nawet od wczesnego dzieciństwa. To się dopiero nazywa odpowiedzialność.
Wydaje mi się jednak, że 'samopoświęcenie' Aeris było mniej wymuszone niż pielgrzymka Yuny. Aeris mogła w sumie wszystko olać i żyć spokojnie aż do śmierci/ końca świata... no, może najwyżej głosy nie dawałaby jej spać po nocach. Natomiast Yuna... wyobrażacie sobie, co było, gdyby przerwała pielgrzymkę...? Przecież już nigdy nie mogłaby spojrzeć ludziom w oczy, padłaby ofiarą publicznego ostracyzmu, nawet gdyby nikt nie powiedział jej ani jednego złego słowa prosto w twarz. A Yuna wydaje mi się być typem dziewczyny, której - mimo całej tej szczerej skromności - bardzo zależy na opinii otoczenia. Inaczej nie zachowywałaby się tak grzecznie, nie dygała z szacunkiem przed ważnymi osobami, etc.
Nie lubię się powtarzać, a o Aeris już chyba kiedyś pisałam, ale napiszę raz jeszcze, skoro trzeba: ona nie jest słodka i plastikowa. Przecież w pewnym momencie zostawia całą drużynę i wyrusza sama na drugi koniec świata (!), żeby sama (!) stanąć oko w oko z Sephirothem - no sorry, ale w takiej sytuacji 99% ludzi raczej sikałoby w majtki ze strachu, a nie podejmowało podobne decyzje. "Oh ja biedna dziewoja" - Nem, o czym Ty w ogóle piszesz? Last time I checked, to Yuna wypłakiwała się w jeziorze na klacie Tidusa, a nie Aeris na ramieniu Clouda. Aeris nie miała też problemów Yuny w stylu "ojej, zapomniałam się uczesać". _^_ Wychowała się w slumsach, potem nigdy nie narzekała podczas wędrówki z Cloudem. Umiała się zakręcić wokół faceta, który wpadł jej w oko, poflirtować - w przeciwieństwie do beznadziejnie biernej Tify. Drażniła się z nim czasami, a nie tylko chuchała i dmuchała na niego, jak stereotypowa 'dobra' heroina. Do tego przypominam, że w grze trafia się też subtelny ślad Reno/Aeris - myślicie, że facet taki jak Reno poleciałby na byle różową idiotkę...?
Yuna jest dla mnie porażką - postać skądinąd sympatyczna, ale naiwna i nudna jak flaki z olejem, natomiast Aeris pokazuje, jak to można być miłą dziewczyną w różu z jajami. :]
: śr 15 lis, 2006 01:16
autor: Sogetsu
Lenneth pisze:Wychowała się w slumsach, potem nigdy nie narzekała podczas wędrówki z Cloudem.
:nods: nie zapominajmy też o tym, że starcie z Reno i żołnierzami Shinry w kościele nie było pierwszą próbą pojmania Aeris. zanim spotkała Clouda musiała sobie najprawdopodobniej sama radzić w podobnych sytuacjach (nie bez powodu przecież nosiła ze sobą solidną, metalową lagę:)
: pt 17 lis, 2006 17:36
autor: Sword
Co się tyczy Aeris: zimna woda brzegi rwie. Wrażliwa i delikatna, ale jeśli trzeba było to, potrafiła sobie poradzić. Brakowało mi jej na 2 i 3 płycie

. W końcu miałam ją tyle czasu w drużynie...
: pt 17 lis, 2006 17:57
autor: Gveir
Co się tyczy Aeris: zimna woda brzegi rwie.
A nie "spokojna"?
Sword pisze:Wrażliwa i delikatna, ale jeśli trzeba było to, potrafiła sobie poradzić. Brakowało mi jej na 2 i 3 płycie

.
Każdemu prawie jej brakowało. A potrafiła sobie zawsze poradzić, jedynym wyjątkiem była chwila, kiedy porwali ją Turks - bo zawsze dawała sobie radę i działała nawet samodzielnie, bez reszty grupy.
: pt 17 lis, 2006 19:30
autor: apple
Gveir pisze:Co się tyczy Aeris: zimna woda brzegi rwie.
A nie "spokojna"?
A nie "cicha"?

Sorry za ot
: sob 02 gru, 2006 17:46
autor: Tesse
Cicha, cicha gdy pierwszy raz grałem w finala VII i Cloud spotkał Aeris w kościółku i potem zaczął ją ratować pomyślałem sobie: Jaka frajerka, ale potem gdy Aeris poświęciła się by ratować Marlene oraz poprowadziła drużynę windą w dół uznałem, że jest postacią niezwykle barwną. Mimo,że słodka z wyglądu potrafiła radzić sobie lepiej niż niejedna postać.
Cały czas była w mojej drużynie razem z Cloudem i Tifą.
Heh...a gdy doszło do ostatniej walki z Jenovą na 1 CD to nie widziałem monitora bo wszystko zamazywały mi łzy

: pn 04 gru, 2006 14:34
autor: Sword
Kod: Zaznacz cały
Mnie też. Dziwnie się grało bez niej w drużynie.
Tesse pisze:Heh...a gdy doszło do ostatniej walki z Jenovą na 1 CD to nie widziałem monitora bo wszystko zamazywały mi łzy

Chyba każdemu było wtedy smutno. Mi się udało nie poryczeć, ale niewiele brakowało.
: śr 06 gru, 2006 10:25
autor: Go Go Yubari
To jest temat o znienawidzonej postaci -_- To tak dla przypomnienia.
: sob 06 sty, 2007 15:32
autor: Inok
Seymoura nie lubie. głupia fryzura i głupi głos XDDD...
GGY: Może bardziej wyrafinowana argumentacja?