Garnet pisze:heh zabawa..w dom..ja to mojego kolegi molestowalam:P zeby ze mna lalkami sie bawil..i sie bawil :]
Ja zawsze z koleżanką się bawiłem w różne takie. W dom, w szkołę (tego ona nie lubiła), w bar oraz, ta dam w szpital ;] Fajnie się przeprowadzało operacje na różnych częściach ciała. Glisty roxowały

Potem cały brzuch był w strupach
Heh kiedyś bawiliśmy się w wychodek. Dziwne to było
No i oczywiście bawilismy się w bibliotekę. Jeszcze mam książki z kartami bibliotecznymi z tej zabawy. Heh, tyle latek już mają :]
Garnet pisze:mialam dosc pokazna kolekcje barbie..heh..z domkiem i basenem
Ja zawsze się bawiłem z koleżankami Kenem. Zawsze musiałem ich ratować od nienawistnego, złego miśka pluszowego lub coś tego typu ;]
Ja kiedyś jakąś Barbie miałem. Chciałem jej uciąć paznokcie u nóg bo sobie ubzdurałem i w to wierzyłem że jej odrastają. Wziełem żelazko i jej palce u stóp przetopiłem, więcej paznokci jej nie urosło :D
A jeśli chodzi o przebrania, to zawsze np. Z kolegą w coś tam ale jak to coś było infantylnie dennym ciuchem, np. skręcające się wąskie zielone dżinsy
Garnet pisze:autka byly fajne do przyszlej wprawy
Garnet, chyba nie powiesz, że instruktor Ciebie tam...... Ekhm, nie, nie ważne
