Scena w jeziorku spełniła moje oczekiwania: powalała wizualnie, cieszyła muzyką i nic poza tym. Nie oczekiwałam zresztą od niej jakichś głębszych wzruszeń - ot, zwykła finalowa sztampa, obliczona prawdopodobnie na amerykańskie nastolatki. -_-; A nudzić też się nie nudziłam, bo kocham w FFX wszystkie momenty, w których bohaterowie nurkują. Zawsze mam wtedy powód do śmiechu i romyślań.
Faris pisze:Hmm właśnie ja mam nadzieję, że w następnych częściach zrobią to trochę inaczej - subtelniej, żeby nie było tekstów w stylu "I love you"
Łudzisz się? -_- Jak świat światem, w FF wszystko musi być wyrażone dosadnie i z patosem, bo inaczej gracze pewnie nie załapią. Stąd miłe teksty w stylu "I luv u too, Tidus!!!!"
[sarkazm mode off]
Faris pisze:A tak na marginesie to wątek miłosny mi nie potrzebny.
Mnie tam potrzebny. Ale nie na siłę, nie w stylu Tidusa i Yuny, kiedy od początku wiadomo, co się święci. Jeszcze pół biedy, gdyby nie zrobiono sequela, wtedy całość zachowałaby przynajmniej resztki oryginalności...
Boni, odnośnie kwestii, kogo nam bardziej żal - Yuny czy Aeris - to Cię zaskoczę. Żal mi Yuny, bo--
Kod: Zaznacz cały
przez całe życie wisiało nad nią widmo śmierci, konieczność sprostania oczekiwaniom całego świata i takie tam. W jej sytacji chyba bym zwariowała. Aeris przynajmniej była szczęśliwa - na tyle, na ile to możliwe, kiedy jest się sierotą ze slumsów, oczywiście.
Boni pisze:Jak zaczęli z tą miłością w ff8 to do tej pory nie mogą przestać.
Ivy pisze:A czemu przestawać? (...) Wystarczyło by wplatać jedną z bohaterek gry w romans z czarnym charakterem
Final Fantasy X *cough, cough* Moje największe rozczarowanie pod tym względem. Pomyśleć tylko, jak byłoby pięknie, gdyby stworzono prawdziwy trójkąt miłosny między Tidusem, Seymourem i Yuną, a nie tylko historię pt. "Wanda, co Niemca nie chciała". T_T Ostatecznie wyszło na to, że "Tidus/Yuna forever, a Seymour i tak jej nie kochał".
[Ja tam sobie myślę, że kochał, ale ja ogólnie jestem dziwna i miewam obsesje. >_<]
W FF8 też cała masa zmarnowanego potencjału - Rinoa niby jeszcze parę miesięcy temu była z Seiferem, ale jakoś szybko jej przechodzi. O Garnet i Kuji nawet nie mam co wspominać. -_-
Coś nie na temat mi się zeszło, ale mówi się trudno, nie mogłam nie skomentować. ^^