Strona 14 z 19
: wt 30 maja, 2006 08:26
autor: white raven
moim zdaniem mozna dodac "żaden"

: ndz 25 cze, 2006 14:59
autor: Kimahri
Po dzisiajszym dniu powiem jednak , ze chyab FF IX jest najtrudniejsze.
Wiekszosc potworow moze nie sprawia problemow, ale problemem jest np. uzbieranie wszystkich przedmiotow, nauczyc Quine wszystkich Blue magic. Jako sama gra tez jest dosyc trudna pamietam jak okolu 2 dni meczylem sie zeby przejsc Fossil Roo, bossowie moze problemow sie stawiaja ale do najlatwiejszych tez nie nalezy ( nie to co FF VII I FF VIII).
: ndz 25 cze, 2006 15:26
autor: VaanFromRO
Moze sie troche zgodze co do trudnosci IX nad VII i VIII, bo pamietam jak mialem problem z bossem na 1CD (nie pamietam jak sie nazywal) taki jakis waz - dawno nie gralem :D i z bossem koncowym. Oni mi przysporzyli wiekszy klopot, niz Omega Weapon w FFVIII, czy Ruby albo Emerald w VII.
I tak moim zdaniem do najtrudniejszych Finali zaliczaja sie I, II i IV
: ndz 25 cze, 2006 15:33
autor: Scorpinus
Oj, najwięcej problemów miałem, gdy złapałem się za rom FFI z NESa. Już najzwykleisi przeciwnicy powodowali całkiem spore problemy i nie dotarłem nigdzie za daleko ... po prostu grę porzuciłem. Po części przez stopień trudności, po części iż inne pozycje miałem które mnie fascynowały (ach, to był czas gdy odkryłem arcygenialną gre
Cesarz
FFT znów czasami sprawiała problemy, ale wtedy zwykle wystarczało chwilę pomyśleć nad rodzajem skłuadu drużyny, umiejętnościami i taktyką do zastosowania i nie było problemu. Może czasami przy zodiakach niektórych szczęście pomagało równie dużo co planowanie, ale za pozycję trudną to bym jej nie określił

: ndz 25 cze, 2006 17:02
autor: Gveir
Po pograniu w czwórkę na SNES'a stwierdziłem, że FF IX nie był trudny

. W IX były trudne walki, ale to dlatego, że paramentry postaci nie rosną tak wysoko jak w VII i VIII i nie ma wielociosowych limitów. Niezłą jadę miałem z Ozmą i kiedy na niskim poziomie zaatakowałem Hadesa (jeden raz Cleave i pół drużyny leży). IV za to przeważnie szybko kończyła się natychmiastowym zejściem albo wrogów, albo drużyny w walce.
Swojego czasu namęczyłem się z Rubym i Emeraldem w VII - ale to byli pierwsi Weaponi, z jakimi potykałem w FF :D. FF X ma też wielu wrednych bossów, a szczególnie Nemesisa (ale utłukłem za pierwszym razem :D ) i Penanca, którego tłukłem tydzień, zanim skorzytałem ze strategii z Krypty - za dużo kombinowałem :D.
: ndz 25 cze, 2006 17:56
autor: MaStER
Ja myśle że nitrudniejszy jest FFV bo tam jest takie mozolne nabijanie na Omegę albo Shinryu.
: śr 19 lip, 2006 21:34
autor: Bambocha
nO GRAŁEM W ff7,8 i 9. I według mnie najtrudniejszym (i najnudniejszym

) "fajnalem" jest FF8. Najłatwiejszy jest FF9. 7 jest w sam raz

: pn 23 paź, 2006 11:49
autor: Tatsuo
Dla mnie najtrudniejszy jest, był i będzie (chyba) FINAL FANTASY VII, a konkretniej:
walka z Hojo na 2cd (końcówka). Ten jego atak dający petrify i (chyba) poison zawsze mnie denerwował

: pn 23 paź, 2006 12:22
autor: Gveir
Czy ja wiem? Wystarczyło się przed walką napakować do 50 lv i używać limitów, Ultimy i Bahamut'ów i baaardzo szybko się go dobijało. Już trudniejsza była walka z Reno i Rude na pokładzie Gelniki.
: pn 23 paź, 2006 19:27
autor: Raven
Gveir pisze:Już trudniejsza była walka z Reno i Rude na pokładzie Gelniki.
No co ty Gveir, toż to było jeszcze łatwiejsze. Regen+Barrier+Haste na wszystkich i po chwili już po nich.
: pn 23 paź, 2006 19:33
autor: Gveir
Niby prawda, ale chłopcy potrafili solidnie przywalić, a i naprawdę - zawsze sprawili znacznie więcej problemów niż Hojo, którego mordowałem w try miga. A że VII przeszedłem kilkanaście razy, to jakieś pojęcie mam, raven

: pn 23 paź, 2006 19:49
autor: Raven
Ja tam zawsze i Turków, i Hojo pokonywałem bez problemu. Tylko za pierwszym razem, kiedy miałem nędzny team, ostatnia forma Hojo trochę podskakiwała. Rude i Reno nigdy.
Gveir pisze:A że VII przeszedłem kilkanaście razy, to jakieś pojęcie mam, raven
Cóż... Ja marne trzy razy (pomijając powtarzany nieskończoną ilość razy pojedynek z Sephym)
Ale kiedy będę w twoim wieku, też pewnie będę miał tyle zaliczeń

: pn 23 paź, 2006 19:56
autor: Gveir
dark_raven pisze:Ja tam zawsze i Turków, i Hojo pokonywałem bez problemu. Tylko za pierwszym razem, kiedy miałem nędzny team, ostatnia forma Hojo trochę podskakiwała. Rude i Reno nigdy.
Nie wiem, może miewałem niewłaściwe podejście, bo od razu po rzuceniu na siebie kilku czarów ochronnych zapodawałem zmasowany atak fizyczny, a oni i tak byli całkiem nieźli. Co nie znaczy że byli jakoś tam trudni - po prostu jak pisałem trudniejsi od Hojo.
dark_raven pisze:Ale kiedy będę w twoim wieku, też pewnie będę miał tyle zaliczeń

Dzięki, poczułem się jeszcze bardziej staro

A swoją drogą, w Twoim wieku miałem już z 10 przejść na koncie

: pn 23 paź, 2006 20:03
autor: Raven
Gveir pisze:Dzięki, poczułem się jeszcze bardziej staro
Nie ma za co :D
Gveir pisze:A swoją drogą, w Twoim wieku miałem już z 10 przejść na koncie
Chyba po prostu za późno odkryłem Finala VII

Ale skoro przez rok od kupienia przeszedłem 3 razy, to prostą kalkulacją w twoim wieku będę miał co najmniej 18 przejść na koncie. :D
Dobra, EOT
: pt 15 gru, 2006 20:32
autor: Jaco
Ostatnio postanowiłem w końcu przejść sobie brakujące ogniwo w łańcuszku zwanym Final Fantasy (?). No w każdym bądz razie gram sobie w FF3 i muszę powiedzieć, że spodziewałem się dużo trudniejszej gry. Aktualnie zdobyłem już 3 kryształ i jakoś specjalnie za często napisu 'annihilated' nie widziałem. Grając w FF1, przechodząc z jednego miejsca na drugie, miałem problemy z pokonywaniem nieco trudniejszych potworków. Często musiałem dużo pakować na tych słabszych, co by na tych silniejszych szybko nie zginąć. W sumie po uzyskaniu lepszych jobów było dużo łatwiej (Ninja zamiast Thiefa!), ale i tak uwazam, ze FF1 było nieco trudniejsze (mówie o wersji NES no i Origins, bo tam chyba poziom trudnosci był zachowany, a w wersji na NESa zdobyłem tylko 1 kryształ).
A w FF3 nowe potworki nie robią się jakoś super silniejsze od poprzednich. Aktualnie moja ekipa radzi sobie z nimi całkiem dobrze (Knight, Master, BM i WM... chciałbym Dragoon'a, ale jeszcze nie mam dla niego broni >< ). Jedynie bossowie są cholernie ciężcy. Z szczurem sę strasznie męczyłem, gdzie mogliśmy używać tylko magii. Innych bossów w sumie pokonywałem za 1 razem, ale ja bym to nazwał wielkim fuksem

FF1 pod względem bossów był imo łatwiejszy :]
No cóż... moze jeszcze się zrobi trudniej :] Tak w ogóle ciekawe jak bardzo zmniejszą poziom trudności w wersji na DS'a....