: ndz 15 maja, 2005 18:12
Ot najlepsze jabłka to IMO spartany. Co prawda małe, ale nie liczy się ilość, a smak.
Najlepszy Polski Poradnik Final Fantasy
https://k-ff.com/phpBB3/
Heh, a właśnie, że zawsze go oglądałam; to jedna z moich ulubionych kreskówek. :D Tyle tylko, że jakoś mnie nie przekonała do tego zielonego obrzydlistwa.Sephiria pisze:Bluźnisz - za mało Popeye'a w młodości oglądałaś
Wyżywić to ja się wyżywię, pozostaje tylko pytanie: czym? :D Bo schabowy na okrągło to tak nie bardzo, a chyba tylko to umiem zrobić porządnie, z zawiązanymi oczyma. [...Oczywiście nie licząc mrożonej pizy czy zupek w proszku.Sephiria pisze:Sephi liczy: Garnet, Go-Go, Luci, Eiko, to już 4 - co jest siostry? Tylko ja jestem w stanie się wyżywić w kuchni czy co?
Bluźnisz^2, to się chyba skończy kłótnią i ciągnięciem za włosy : P. Szparagi mmmmmm, białe pychotka, a zielone to już w ogóle delicje - nigdy nie są łykowate, prawie ich obierać nie trzeba i smakują znakomicie.Lucrecia pisze:szparagi
To jeden z moich ulubionych gatunków :DLucrecia pisze:Ooo, Mati, właśnie o takie jabłka mi chodziło!
Szpinak szpinakiem, ale szparagi to co innego. Dobre są. Co Ty od nich chceszLucrecia pisze:Szpinak & szparagi =
Ja żadnych nie lubię, bo mam uczulenie na to paskudztwo.Mati-San pisze:Lucrecia napisał/a:
Ooo, Mati, właśnie o takie jabłka mi chodziło!
To jeden z moich ulubionych gatunków n
Tak poza tym to lubię wszystkie nie kwaśne gatunki.
Buahahaha, możemy zacząć się obrzucać groszkiem i marchewką. :D A tak serio, to wiadomo -- gusta są różne. Z zielonych warzyw trawię wyłącznie sałatę, ogórka (pod każdą postacią) i brokuły. A z białych -- kalafiora i cebulę.Sephiria pisze:Bluźnisz^2, to się chyba skończy kłótnią i ciągnięciem za włosy.
Um... smakują jak mydło?Boni pisze:Dobre są. Co Ty od nich chcesz
Zielone i kwaśne też pycha. No, może z wyjątkiem antonówek. ^^Mati pisze:Tak poza tym to lubię wszystkie nie kwaśne gatunki.
Na same jabłka nie jakotako ale na niektóre zw. w jabłkach kwasy jakieśtam... To samo z jagodami, no chyba że w odpowiedni sposób są spreparowane. Niemniej jednak uczulenie na jabłka jest niewielkie w porównaniu do uczulenia na tłuszcze roślinne <nie wszystkie>. Np. nie mogę jest nieprażonych pestek słonecznika, zjadłem dwa, trzy razy, i kiedy uświadomiłem sobie, że to właśnie od tych pestek mam opuchnięte wewnętrzne części uszu, nosa itp, ten p*** tempy ból żołądka i ostatni efekt- obrzydliwe swędzenie na całym ciele wśrodku na zewnątrz... Boże Drogi... Więcej nie tykam pestek słonecznika. Ps. zauważyłem że do niemieckich czekolad dają coś ze słoneczników <tłuszcz, tłuszcz...> że takie same objawy są jak zjem cosik... Heh, zostają polskie wyrobyDyzio pisze:Właściwie jak to jest Boni być uczulonym na jabłka ?
Ja tam za ananasem nie przepadam, ale reszta jest spoxGo-Go-Yubari pisze:gruszek, sliwek, winogron i ananasa.

Żadne tam utrudnienie. Na codzień i tak na to uwagi nie zwracam bo wiem co jeść a co nieDyzio pisze:No to masz z lekka ciężko Boni.