Strona 114 z 125

: pt 15 wrz, 2006 21:09
autor: Markfrompoland
Początek filmu - mało kto wie o co chodzi. Leci sobie jakiś rudzielec helikopterem, blah, blah, ktoś strzela, odlatują i następuje chwila refleksji dla widza, gdy na ekranie fruwają sobie jakieś zielone smugi czegoś. "Kurde, ładne to, ale o co chodzi, do cholery?" Potem jakaś dziewczynka coś opowiada, o jakimś ŻOŁNIERZU, cośtam, whatever, a potem jest pani co ją hojnie natura obdarzyła tentego i telefon, a potem gościu co ma motor, taki duży i tytuł nawet, i jedzie sobie, a potem jacyś goście co też mają motory, ale nie takie fajne i mają włosy białe, Kadaju jakiśtam, co za dałny, płaczą i jakiś braciszek i coś i oni go gonią, co się im mama zgubiła i się drą cośtam "Okaasan" i nagle takie cośie wybiegają spod ziemi i biegną i (najbardziej mnie rozwalający moment filmu, gdy go pierwszy raz oglądałem) nagle ten gościu z fajnym motorkiem coś naciska i się nagle sie takie klapki otwierają i 6 kawałków żelastwa i on bierze jeden i się z nimi ciula.

Takie (prawie, już oczywiście na przestrzał znałem VII) miałem odczucia gdy pierwszy raz oglądałem film i jestem pełen podziwu jak się ktoś nie znający FF się nim zainteresował... ^^ Ale film może być. :lol:

: sob 16 wrz, 2006 16:16
autor: equi
świetnie to opisałeś Markfrompoland!

Dokładnie takie same miałam odczucia (tyle, że jeszcze po Japońsku gadali i trzeba było szybko czytać tekst Krakersa) więc był pełny odjazd.

ZA 3 razem wersję amerykańską już się lepiej oglądało.

: ndz 17 wrz, 2006 13:39
autor: Gveir
equi pisze:ZA 3 razem wersję amerykańską już się lepiej oglądało.
Obejrzałem raz po angielsku, poszedłem vomitować z wrażenia, a potem już nigdy więcej nie próbowałem nawet włączać tego dubbingu, bo jest tylko dobry na cofkę, IMO ;) Niedobrane głosy, kiepscy aktorzy, tylko lipsync jako tako im wyszedł. A głos Sepha... już tu naprawdę dali kogoś niedobranego do postaci. Nie mogę tego filmu oglądać inaczej niż po japońsku, po prostu źle brzmi. Chociaż gdyby zrobili dubbing na poziomie MGS to by było do zobaczenia, a tak to po prostu nie warto sobie nerwów szargać.

: ndz 17 wrz, 2006 21:37
autor: siN
W FF7 nigdy nie grałem. Film obejrzałem. Jestem pozytywnie zaskoczony. A więc od początku.

Animacja bardzo mi się podobała, efekty komputerowe na najwyższym poziomie.
Głosy bohaterów jak dla mnie pasowały (angielskie) - nie jestem aż takim maniakiem, że muszę słuchać japońskiego, by bardziej wczuć sie w klimat. Oczywiście, uważam że japoński dodaje więcej klimatu niż angielski, mówię tylko że jak dla mnie wersja angielska jest ok, co za tym idzie - mogłem obejrzeć film bez zbędnego czytania napisów, gdyż wtedy traci się akcję, chociaż nie mam problemów z szybkim czytaniem.

Fabuła w sumie trochę trywialna, typowa japońska produkcja, super moce, skoczni bohaterowie, ratowanie świata (nie żebym miał coś przeciwko), ale jak najbardziej świetnie się to ogląda. Sama fabuła bardzo mi się spodobała :).

Rozbawiły mnie dodatki komediowe, np. ta muzyczka z telefonu podczas walki Tify z tym kolesiem w katedrze/kościele, hehe dobry motyw :).

Początek filmu był dla mnie trochę niezrozumiany, chodzi mi o ten helikopter - mógłby mi to ktoś wyjaśnić (kto, po co, ocb)?

Druga sprawa to Aeris - nic o niej nie wiem, poza tym że w 7 części posługuje sie magią i jak tutaj zdołałem się doczytać, to umarła. Jaki jest jej cel w tym filmie? Czy to tylko dodawanie otuchy Cloud'owi?

Trzecia sprawa to ten koleś na wózku, doktorek. Byłem pewien, że jest inwalidą, w każdym razie że niewiele może. Potem zaś jak zdjął ten płaszcz i zaczął strzelać do jednego z tych 3 złych gości, to kompletnie mnie zaskoczył. Kim on z kolei jest, jakie jest jego zadanie w filmie?

To narazie tyle moich pytań, byłbym wdzięczny za odpowiedzi.

: ndz 17 wrz, 2006 22:03
autor: Gveir
siN pisze:Głosy bohaterów jak dla mnie pasowały (angielskie) - nie jestem aż takim maniakiem, że muszę słuchać japońskiego, by bardziej wczuć sie w klimat.
Maniakiem nie jestem - uwielbiam angielski, ba - nawet go będę w przyszłości uczył, ale tu mi nie podszedł na całej linii ;)
siN pisze:Początek filmu był dla mnie trochę niezrozumiany, chodzi mi o ten helikopter - mógłby mi to ktoś wyjaśnić (kto, po co, ocb)?
Kto - Turkowie. Po co - po materiał genetyczny Jenovy (dokładnie to, co z niej zostało, to było zamknięte w pudełku które miał potem gość na wózku, Rufus.) O co biega - zabrać materiał genetyczny, żeby kolejny Seph nie powstał, a przy okazji odbudować Shinrę (wszczepiali komórki Jenovy ludziom i tak powstawali potężni SOLDIER).
siN pisze:Druga sprawa to Aeris - nic o niej nie wiem, poza tym że w 7 części posługuje sie magią i jak tutaj zdołałem się doczytać, to umarła. Jaki jest jej cel w tym filmie? Czy to tylko dodawanie otuchy Cloud'owi?

Kod: Zaznacz cały

Aeris - ostatnia z rasy Cetra, która niegdyś pokonała Jenovę, gdy ta przybyła z kosmosu w meteorze i próbowała zniszczyć planetę. Posiadała materię Holy, która była w stanie zniszczyć Meteor, który przyzwał Seph, aby zranić planetę na tyle, by zaczęła używać swojej energii do regeneracji, którą on z kolei mógłby wchłonąć i stać się istotą o boskiej mocy. Zabił ją, aby do tego nie dopuścić. A jej rola w filmie polegała na wyjaśnieniu Cloud'owi że nie jest winny jej śmierci i że ona go za to nie wini, oraz na tym, żeby właśnie pomóc mu z wydostaniu się z doła emocjonalnego, uzdrowieniu z Geostimgy i pomocy w ponownym pokonaniu Sepha. Była w sumie związana uczuciami z Cloud'em, tworzyli razem z Tifa ciekawy trójkącik :wink:
siN pisze:Trzecia sprawa to ten koleś na wózku, doktorek. Byłem pewien, że jest inwalidą, w każdym razie że niewiele może. Potem zaś jak zdjął ten płaszcz i zaczął strzelać do jednego z tych 3 złych gości, to kompletnie mnie zaskoczył. Kim on z kolei jest, jakie jest jego zadanie w filmie?
To Rufus - syn poprzedniego prezesa Shinry i jej obecny prezes. Jest na wózku, ponieważ oberwał mocno, kiedy budynek Shinry walił się po energetycznym ataku Weapona - żywej broni chroniącej planetę. Na dodatek jest chory na Geostigmę.

Kod: Zaznacz cały

Jego rola polega w filmie głównie na chęci odbudowy Shinry i zatrzymaniu Kadaja & Company od ponownego przyzwania Sepha, przez niedopuszczenie do tego, aby materiał genetyczny Jenvy wpadł w ich ręce.

: ndz 17 wrz, 2006 22:15
autor: siN
Gveir, dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie :).

: ndz 17 wrz, 2006 22:20
autor: Gveir
Nie ma za co, I'm always willing to help ^^

: pt 22 wrz, 2006 20:30
autor: equi
O LOL.
Te rozważania nad sensem życia były widać tak bardzo głębokie, że musiały gdzieś mi umknąć w ferworze pościgów i walki.
Ok, Może trochę przesadziłam, ale jednak Cloud miał takie dylematy.

Kod: Zaznacz cały

Po scenie w kościele Tifa twierdzi, że nie chce on dalej żyć z powodu Geostigmy
W trakcie walki z

Kod: Zaznacz cały

Kadajem, gdy ten wisi na krawędzi trzymając się jedną ręką a w drugiej ma pudełko z Jenovą, Cloud ma go "na widelcu"
ciekawe co sobie myśli? "kill or not to kill"

znalazłam link na tym forum do strony w której piszą, że Japończycy mają ten film rozpracowany w najdrobniejszych szczegółach i każdy element ma jakieś znaczenie, ale specjalnie tego nie publikują, żeby ludzie sami się głowili i dzielili pomysłąmi. To podobno ma być niezłą zabawa.
Więc jak sądzicie, co Cloud myślał mająć Kadaja na końcu miecza?[/code]

: sob 23 wrz, 2006 05:59
autor: Gveir
equi pisze:Ok, Może trochę przesadziłam, ale jednak Cloud miał takie dylematy.
Miał i to cały film, a zadaniem widza było właśnie domyślić się, co czuje Cloud i dlaczego.
equi pisze:znalazłam link na tym forum do strony w której piszą, że Japończycy mają ten film rozpracowany w najdrobniejszych szczegółach i każdy element ma jakieś znaczenie, ale specjalnie tego nie publikują, żeby ludzie sami się głowili i dzielili pomysłami. To podobno ma być niezłą zabawa.
Prawda, wszystko ma znaczenie - to nie jest film nastawiony tylko na walkę i depresyjny klimat, jak to uważa znakomita większość ludzi IMO. Prawda, walka i akcja zajmują naprawdę wielką część filmu, ale reszta scen ni jest tylko po to by miejsce między nimi wypełnić i robić klimat, ale ma znaczące przesłanie i ma zmusić do myślenia. Co prawda wszystko jest podane w typowo japoński sposób - zdawkowe, lakoniczne wypowiedzi, pełne patosu i wielkich komunałów dotyczących spraw wielkich, ale tak już bardzo często bywa. Jak dla mnie, AC nie jest tylko efektowną walką, ale też filmem, który chce coś przekazać - chociaż np: fabuła jest prościutka i króciutka.
equi pisze:Więc jak sądzicie, co Cloud myślał mająć Kadaja na końcu miecza?
"Zabić, nie zabić? A jeśli to prawda i z niego obudzi się Sephiroth?" Tylko moje przypuszczenie, ale równie dobrze nie musiał myśleć nic - po prostu walczył jak dwa lata temu, odzyskał siłę i motywację - tak ja mówi to Tifa na mostku Sierry.

Kod: Zaznacz cały

To była walka Clouda, pozwolili mu walczyć samemu, bo odzyskał to, czym był kiedyś i co było przypuszczalne, mógł zmierzyć się w chwilę później z Sephirothem. A walka z nim należała do niego, aby mógł odpowiedzieć za Aeris i wszystko to, co zniszczył Seph.
Oczywiście to tylko moja opinia :wink:

: sob 23 wrz, 2006 10:25
autor: Sephiria
Gveir pisze:Co prawda wszystko jest podane w typowo japoński sposób - zdawkowe, lakoniczne wypowiedzi, pełne patosu i wielkich komunałów dotyczących spraw wielkich, ale tak już bardzo często bywa. Jak dla mnie, AC nie jest tylko efektowną walką, ale też filmem, który chce coś przekazać - chociaż np: fabuła jest prościutka i króciutka.
Tak samo jak poprzednik, czyli TSW i boleję nad tym, że tak wielu jeździ po tym filmie bez wgłębienia się weń albo dlatego, że nie potrafią tam nic dostrzec.

: sob 23 wrz, 2006 12:05
autor: Ivy
Sephiria pisze:
Gveir pisze:Co prawda wszystko jest podane w typowo japoński sposób - zdawkowe, lakoniczne wypowiedzi, pełne patosu i wielkich komunałów dotyczących spraw wielkich, ale tak już bardzo często bywa. Jak dla mnie, AC nie jest tylko efektowną walką, ale też filmem, który chce coś przekazać - chociaż np: fabuła jest prościutka i króciutka.
Tak samo jak poprzednik, czyli TSW i boleję nad tym, że tak wielu jeździ po tym filmie bez wgłębienia się weń albo dlatego, że nie potrafią tam nic dostrzec.
Z tą drobną róźnicą że AC mnie zachwycił, a TSW zwyczajnie znudził :lol: Kilku moich znajomych- maniaków FF albo totalnych laików w tej kwestii, miało identyczne zdanie na ten temat. "Głębia" w TSW jest niezwyklle..płytka. Skoro film wywołuje u widza znudzenie, to żadne "wgłębiania się" nie pomoże.

Co do AC- fani dopisują czasem znaczenie scenom, które w zamyśle twórców zapewne nie miały głębszego znaczenia ;) Dla mnie to przede wszystkim film rozrywkowy, a wszelkich niuansów wolę doszukiwać się w grze.

: sob 23 wrz, 2006 21:06
autor: Gveir
Sephiria pisze:Tak samo jak poprzednik, czyli TSW i boleję nad tym, że tak wielu jeździ po tym filmie bez wgłębienia się weń albo dlatego, że nie potrafią tam nic dostrzec.
I dlatego że nikomu nawet nie chce się próbować zrozumieć poetyki tego typu filmów i mają przed oczami coś takiego - film z bardzo efektowną akcją = film płytki, ładny zapewne, ale niepotrzebnie i pretensjonalnie silący się na przesłanie, nie rozumiejąc, że to przesłanie jest, nawet jeśli jest wielki i widoczne tak bardzo, że mogłoby wyjść z ekranu w mordę strzelić...
Ivy pisze:Z tą drobną róźnicą że AC mnie zachwycił, a TSW zwyczajnie znudził :lol: Kilku moich znajomych- maniaków FF albo totalnych laików w tej kwestii, miało identyczne zdanie na ten temat. "Głębia" w TSW jest niezwyklle..płytka. Skoro film wywołuje u widza znudzenie, to żadne "wgłębiania się" nie pomoże.
Nie przeczę, że AC jest lepsze od TSW, ale nie mogę znieść jeżdżenia to tym filmie... Ani jedna jego chwila mnie nie znudziła, a wszystko co było w nim nie teges, było tylko winą niedoskonałej jeszcze wtedy technologii renderingu - jak na przykład nie do końca udane oddanie uczuć Aki i Rossa, przed sceną pocałunku na statku, reszta była perfekcyjna (pominę to, że reszta postaci nie była nawet w części tak dopracowana jak Aki, Cid i Ross).

: sob 23 wrz, 2006 23:32
autor: Ivy
Gveir pisze:Nie przeczę, że AC jest lepsze od TSW, ale nie mogę znieść jeżdżenia to tym filmie... Ani jedna jego chwila mnie nie znudziła, a wszystko co było w nim nie teges, było tylko winą niedoskonałej jeszcze wtedy technologii renderingu - jak na przykład nie do końca udane oddanie uczuć Aki i Rossa, przed sceną pocałunku na statku, reszta była perfekcyjna (pominę to, że reszta postaci nie była nawet w części tak dopracowana jak Aki, Cid i Ross).
Czyli nie dopuszczaz do siebie SUBIEKTYWNYCH opinii innych ludzi :> Kiedy po raz pierwszy ogladałam TSW nawet nie śmiałam marzyć o lepszej animacji, tak więc aspekt niedoróbek graficznych w ogóle nie miał wpływu na moją ocenę. Film od początku do konca nie "zaskoczył", nie miał w sobie jakiejś iskry, która by mi pozwoliła wytrwać na nim i nie przysnąć. Co z tego, że film ma przesłanie- wiele średniaków ma ambitne przsłanie :roll:

Btw Aki i Ross? Chyba raczej Aki i Gray ;)
Gveir pisze:I dlatego że nikomu nawet nie chce się próbować zrozumieć poetyki tego typu filmów i mają przed oczami coś takiego - film z bardzo efektowną akcją = film płytki, ładny zapewne, ale niepotrzebnie i pretensjonalnie silący się na przesłanie, nie rozumiejąc, że to przesłanie jest, nawet jeśli jest wielki i widoczne tak bardzo, że mogłoby wyjść z ekranu w mordę strzelić...
Wynika z tego,ze wszelkich krytyków tego akurat filmu wrzucasz do jednego wora i twierdzisz, że nie zrozumieli przesłania, bo nie próbowali odszukać głębi itd To nie jest uprzedzenie, jeźdzenie po filmie, albo niemożność zrozumienia "przesłania" lub piękna- film nie trafił w moje gusta i nie wciągnął, choć aż 3 razy dawałam mu ku temu szanse. Nie mam też w zwyczaju szufladkowania filmów przed ich obejrzeniem, nawet największym gniotom daję szansę i staram sie oglądać je do końca, żeby móc później sprawiedliwie ocenić. TSW uważam za ładnie wyglądającego średniaka- akurat szata graficzna mnie zachwyciła, denerwowały mało wyraziste postacie- jakoś mało mnie obchodziło co się z nimi stanie podczas ataku na miasto.

Dlaczego wolę AC? Znajome postacie, dynamiczna akcja, świetna muzyka, piękna oprawa graficzna itd Nie ma "głębi", ale wszystko trzyma się kupy i dobrze sie oglada, zamiast Bena Afflecka mamy Kadaja i innych srebrnowłosych (plus za design postaci ^^), a niedoróbki fabularne rekompensują liczne motywy z FF7 (czyli uczta dla fana xD) Sporo osób pokręci nosem i nazwie AC "gniotem", ale mnie się podobało i już XD :P

: ndz 24 wrz, 2006 00:26
autor: Gveir
Ivy pisze:Czyli nie dopuszczaz do siebie SUBIEKTYWNYCH opinii innych ludzi :> Kiedy po raz pierwszy ogladałam TSW nawet nie śmiałam marzyć o lepszej animacji, tak więc aspekt niedoróbek graficznych w ogóle nie miał wpływu na moją ocenę. Film od początku do konca nie "zaskoczył", nie miał w sobie jakiejś iskry, która by mi pozwoliła wytrwać na nim i nie przysnąć. Co z tego, że film ma przesłanie- wiele średniaków ma ambitne przsłanie :roll:
Ehh... naprawdę, muszę zacząć dodawać wszędzie gdzie się da "IMO", zresztą jakbym nie pisał cały czas, że to moją SUBIEKTYWNE zdanie i że to ja nie mogę znieść tego typu jeżdżenia... Ok., niech będzie - my bad ;) A na serio - od samego początku seans byłem porażony wyglądem filmu i wtedy też nie zwracałem na to uwagi, ale już drugi czy trzeci rzut okiem pozwolił wyłapać kilka kiksów animacyjnych, bo graficznych nie ma żadnych. Średniak... w sumie od tego filmu od samego początku nie wymagałem w najmniejszym stopniu przesłania czy głębi gry, ba - nawet nie oczekiwałem, że przemówi tą samą poetyką, w końcu inne medium. Na dodatek już pierwsze screeny pokazały bardzo amerykański design postaci - reasumując nie spodziewałem się czegoś wyjątkowego. Nie powiem Ci teraz, czy film spodobał mi się tak bardzo, bo oczekiwałem kompletnego gniota - a tu udany, sprawnie poprowadzony film s-f z całkiem wartką akcją (chociaż same sceny akcji... spodobały mi się tylko dwie: desant oddziału Gray'a i krótka akcja na pokładzie statku powietrznego, gdy

Kod: Zaznacz cały

Aki została postrzelona
natomiast reszta była średnia), zwojem fabuły zawiniętym całkiem nieźle, chociaż na pewno nie mistrzowskim i możliwym do zrobienia lepiej.
Ivy pisze:Btw Aki i Ross? Chyba raczej Aki i Gray ;)
Again - my bad :P
Ivy pisze:Wynika z tego,ze wszelkich krytyków tego akurat filmu wrzucasz do jednego wora i twierdzisz, że nie zrozumieli przesłania, bo nie próbowali odszukać głębi itd To nie jest uprzedzenie, jeźdzenie po filmie, albo niemożność zrozumienia "przesłania" lub piękna- film nie trafił w moje gusta i nie wciągnął, choć aż 3 razy dawałam mu ku temu szanse.
Nie wszystkich, wybacz - mam zdolność do generalizowania ogółu i uogólniania generalizacji :wink: Przy AC wynika to z tego, że naprawdę, każda ale to każda osoba, którą znam, a film widziała i go krytykowała, robiła właśnie to w ten sposób, jaki już opisałem. A uwierz - głosów tych było sporo.
Ivy pisze:Nie mam też w zwyczaju szufladkowania filmów przed ich obejrzeniem, nawet największym gniotom daję szansę i staram się oglądać je do końca, żeby móc później sprawiedliwie ocenić. TSW uważam za ładnie wyglądającego średniaka- akurat szata graficzna mnie zachwyciła, denerwowały mało wyraziste postacie- jakoś mało mnie obchodziło co się z nimi stanie podczas ataku na miasto.
Rozumiem, nie ma problemu. Nie każdemu musi się ten film spodobać. Ale postacie nie były aż tak rozmyte charakterologicznie, jak mówisz. Akurat IMO uważam, że były po prostu realistyczne i wypośrodkowane - bez żadnych przerysowań i ekstrem znanych z FF, bo nie ma co się oszukiwać, tam każda postać ma jakąś cechę wypchniętą na przód, która ma za zadanie uczynić ją widoczną i zapamiętywaną, a tu postawiono raczej na postacie zwykłych ludzi, bez uwypuklonego kontrastu jaki widać chociażby miedzy Zell'em a Squall'em. Nie mówię też że to postacie idealnie realistyczne - bo czasami ich decyzje i postępowanie nie trzymało się logiki i jakiegokolwiek sensu, a bardzo często wszystko było motywowane w baaardzo naiwny sposób, ale mimo wszystko, uważam że nie były takie złe, a film ciekawy.
Ivy pisze:Dlaczego wolę AC? Znajome postacie, dynamiczna akcja, świetna muzyka, piękna oprawa graficzna itd Nie ma "głębi", ale wszystko trzyma się kupy i dobrze sie oglada, zamiast Bena Afflecka mamy Kadaja i innych srebrnowłosych (plus za design postaci ^^), a niedoróbki fabularne rekompensują liczne motywy z FF7 (czyli uczta dla fana xD)
Wiesz, AC też stawiam na TSW, ale daleko po prostu mi do stwierdzenia, że to film średni. Czyżby zadziałał u mnie syndrom "najlepszego FF", który sprawia że dla większości grających pierwszy FF jest najlepszy, albo co najmniej dobry? Może - w kontekście FF VII, o ile pamiętam, to już kiedyś się do tego otwarcie przyznałem ;) No, z tym trzymaniem się wszystkiego w kupie w AC nie ma problemu... bo korzysta już ze świata przedstawionego w VII, a ten był całkiem nieźle skonstruowany. Mnie też cieszyły wszelkie smaczki i itp. pierdoły - AC uważam za naprawdę dobry film, ale do TSW nie mam też nic po prostu. A co do designu postaci, to fakt - drażniła mnie kwadratowa szczena Gray’a i paru innych postaci, za to Aki i Cid byli naprawdę dobrze zaprojektowani i patrzyło się na nich bez jakichś zgrzytów.
Ivy pisze:Sporo osób pokręci nosem i nazwie AC "gniotem", ale mnie się podobało i już XD :P
Ba, nie znają się po prostu XD A mi się TSW podobało po prostu i już i mam zamiar go bronić :wink:

: ndz 24 wrz, 2006 00:45
autor: Lenneth
Trzy grosze:

Ech... czyli jeśli jeżdżę po AC i uważam go za film płytszy od kałuży, to pewnie wina mojej niskiej inteligencji albo upartej niechęci do odkrycia zawartego w fabule przesłania? Geez, nie róbmy szopki w drugą stronę. Mnie się tam widzi (nie, nie ironizuję), że na przestrzeni ostatniego roku takie 'M jak Miłość' zawierało więcej ważniejszych przesłań i więcej 'nie rozmytych charakterologicznie, realistycznych i wypośrodkowanych' postaci niż całe AC wzięte pod lupę i prześwietlone X-rayem. So there.

Kino klasy B, C też często ma przesłanie, ale czy to czyni z niego od razu dzieło wysokich lotów?

Czy 'trzeba pogodzić się z własną przeszłością i spojrzeć w przyszłość' to taki odkrywczy morał, że automatycznie czyni z AC film wybitny, ba, chociażby dobry? AC jest IMHO dobre pod paroma innymi względami, ale jako ambitne kino moralnego niepokoju XD leży i dogorywa.