Kilmindaro... hm... fan(ka) Clouda, który uważa, że Cait Sith jest 'miły i pluszaty w dotyku'... zastanawiające. :D
Żartuję, żartuję. :]
neo rpgomaniak pisze:Ale nie jestem przekonany co do Lucreci. Niby taka ważna postać, a ja spotkałem ją dopiero za 7 razem grania w ff7 od początku.
Masz coś do Lucrecii?

[IMHO wystarczyło tyle scenek z jej udziałem, ile Square dało. Skoro już Vincent był postacią trzeciego planu, to co dopiero jego eks-kochanka. Resztę można sobie dopowiedzieć w wyobraźni. Poza tym Sephiroth i Hojo mieli ją w głębokim poważniu... to nie była ważna osoba.]
neo rpgomaniak pisze:I ten Reve, równie dobrze mogłoby go nie być...
Nie zgadzam się, Reeve to bardzo fajna postać - aż żal, że nie dali go dużo, dużo więcej, np. zamiast Sitha. Krytykujecie go za to, że
ale wg mnie to czyni tego bohatera jeszcze ciekawszym. :] Ot, normalny urzędnik ze zwykłymi, ludzkimi słabościami, który jednak potrafi zebrać się w sobie i pomóc przy ratowaniu świata. Przecież na tym właśnie polega odwaga - na pokonywaniu strachu i własnej niemocy.
Kod: Zaznacz cały
Btw, jest dla mnie oczywiste, że Reeve nie zdradził drużyny z powodu własnej zachcianki, tylko po prostu jako pracownik Shinry nie miał wyboru. Na pewno były jakieś naciski na niego. Myślmy realnie. _^_
Że już nie wspomnę o tym, że to taki sympatyczny człowiek z miłym dla oka chara-designem. :]