Strona 12 z 27

: czw 26 maja, 2005 15:08
autor: Lenneth
Sephiria pisze:Chwila, moment - dlaczego zawsze muszą być dwie dziewczyny wokół jednego faceta XD?
Bo tak mnie Final nauczył. :roll: ;) :lol:
Sephiria pisze:trójkącik Locke-Celes-Setzer, oto zdrowe proporcje
Nie mogę się z tym nie zgodzić. :twisted:
A Terrę damy generałowi Leo, nie przepadam za nim. :twisted:

Btw, odkryłam niedawno, że fanfiki Gau/Relm cieszą się pewną popularnością, ale co jest takiego wspaniałego w związku trzynastolatka i dziesięciolatki, to ja nie wiem... -_-

: czw 26 maja, 2005 15:21
autor: Sephiria
Uzupełnienie do mojej poprzedniej wypowiedzi(nie zdążyłam zedytować przed odpowiedzią Luci)
Lucrecia pisze:wątki miłosne w FF6 trochę kuleją (Cyan/dziewczyna z Marandy... :roll:), poza tym brakuje mi trójkąta Locke-Celes-Terra. Trójkąt taki pojawia się na samym początku gry, a potem magicznie rozpływa się w powietrzu, bo Terra -mimo swoich gadek o miłości- ma w sobie tyle emocji co śnięta ryba. -_-
Niestety masz racje - nie tylko Setzer-Darill, ale też Terra-Locke, Celes-Locke oraz Cyan-Lola, czy Cyan-Elaine szwankują. Wiesz, Terrze było sądzone niepokalane macieżyństwo :lol:, więc ją można spisać na straty, Celes-Locke - no tu coś było, ale zabrakło fajerwerków, Elaine-Cyan - statystyczne małżeństwo, które rozpada się po 7-u latach :lol:, Cyan-Lola - żołnierzyk zmienił się w nieśmiałego 13-toletniego dzieciucha (w tym miejscu przepraszam osoby 13+ - to nie jest skierowane przeciwko wam). Terra-General Leo yyy... Knight Opa + Cold Alien? :lol: Nope, to nie ma szans powodzenia XD
Lucrecia pisze:Btw, odkryłam niedawno, że fanfiki Gau/Relm cieszą się pewną popularnością, ale co jest takiego wspaniałego w związku trzynastolatka i dziesięciolatki, to ja nie wiem... -_-
Skończyłoby się na tym, że on dawałby jej suszone lub świeże mięso, a w zamian oczekiwałby podrapania za uchem -_-'. Co prawda potrzeby seksualne są zakodowane genetycznie, ale wątku miłosnego między nimi po prostu nie będzie - nie ma do tego podstaw.
Lucrecia pisze:Choć z drugiej strony... Edea jako Matron też ubierała się na czarno, więc taka yunowata to ona znowu nie była...
Manekin Skywalker też ubierał się na czarno zanim zrobił się z niego Darth Wia_g/d_ro :D. Nie widze zatem pzreszkód dlaczego Edea nie miałaby kochać kiecuszki w czerni ^_^(zresztą każda lubi czerń, bo w czerni wygląda najlepiej - wyszczupla, wypiększa, itd :P)

Edgara też trochę pokrzywdzono, bo zdaje się jego czar działał tylko na puściutkie blondynki (niestety "czarne" głupie i puste owce są wśród nas, siostry), które masowo spotykało się we wszystkich pubach każdego z miasteczek. No to na koniec mogli mu chociaż w outro zafundować jakąś milutką dziewoję.

: czw 26 maja, 2005 15:22
autor: Izrail
Lucrecia pisze:Gau/Relm
:lol: :lol: :lol:

A z trójkącikami to mogliby sobie dac spokój... -_-

: czw 26 maja, 2005 23:02
autor: Garnet
Lucrecia pisze:absolutna racja: Garnet, Ivy, nie oceniajcie tej postaci po okładce. Prawda jest taka, że Edea była milutka i w ogóle; za własne pieniądze opiekowała się grupką sierotek i takie tam. Rolling Eyes A wszystkie jest złe czyny były sprawką Ultimecii, która całkowicie kontrolowała ciało (plus pewnie część myśli) Edei.
Choć z drugiej strony... Edea jako Matron też ubierała się na czarno, więc taka yunowata to ona znowu nie była...
chyba ktos mnei zle zrozumial..mnie wlasnie ta jej dobra strona odkryta pozniej,matron itp..starsznie zdenerwowala gdyz nastawilam sie na calkiem co innego..

co do watku milosnego ..edea z cidem...nie wiem co ona jeszcze tam robi w ogole kolo tego faceta...naparwde nie wiem:]]

: pt 27 maja, 2005 00:06
autor: Lenneth
Dobrze Cię zrozumiałam, a (ukryte :wink:) przesłanie mojego posta brzmiało następująco: nie trzeba się było tak rzucać na 'mhroczność', kochani. Ale się wszystcy nacięli. Haha. Haha-HA. *dzika satysfakcja* :twisted:
;)

A Edea i Cid... faktycznie zaskakują, ale chyba z trochę innych powodów, niż Ci się wydaje. :wink: W końcu oboje są 'yunowaci' i kochani, więc pod względem charakterów świetnie do siebie pasują (...pamiętaj, prawdziwa Edea to kobieta, którą pociąga zmiana pieluszek oraz wycieranie nosów bandzie smarkaczy, nie jakaś 'mhroczna' laska z chorymi ambicjami.) Tyle tylko, że praktycznie całe życie spędzają w separacji; ona opiekuje się sierotami, on jeździ po świecie w poszukiwaniu funduszy na budowę Ogrodu. Potem ich drogi jeszcze bardziej się rozchodzą. Nie mają dzieci, nie mieszkają razem, o gorącej namiętności jakoś nie ma mowy. Więc to naprawdę cud, że ich małżeństwo trwa nadal.
Hmph, to jak oni się kochali (mówię w ogólnym sensie) -- korespondencyjnie? :roll: Przecież w takich warunkach to nawet dobrą przyjaźń trudno zbudować...
Sephiria pisze:Edgara też trochę pokrzywdzono, bo zdaje się jego czar działał tylko na puściutkie blondynki, które masowo spotykało się we wszystkich pubach każdego z miasteczek. No to na koniec mogli mu chociaż w outro zafundować jakąś milutką dziewoję.
Tja, nie wybaczę im tego. :/ .............. ;)
A tak serio, to nawet w samej grze inni bohaterowie czasem powtarzają, że Edgar jest niereformowalny i... nieskuteczny. :wink: Zresztą, nie oszukujmy się, głębokim intelektualistą to on też nie był, więc może proste laski powinny wystarczyć... :wink:

: pt 27 maja, 2005 00:59
autor: Sephiria
Ale był na tyle mądry, by Figaro dobrze prosperowało pod jego rządami - to chyba jest wystarczające świadectwo dla jego zdolności przewidywania i planowania. Powiedzmy, że Edzio nie rozumiał znaków dawanych przez płeć przeciwną :lol:
Lucrecia pisze:Tyle tylko, że praktycznie całe życie spędzają w separacji; ona opiekuje się sierotami, on jeździ po świecie w poszukiwaniu funduszy na budowę Ogrodu. Potem ich drogi jeszcze bardziej się rozchodzą. Nie mają dzieci, nie mieszkają razem, o gorącej namiętności jakoś nie ma mowy. Więc to naprawdę cud, że ich małżeństwo trwa nadal.
Hmph, to jak oni się kochali (mówię w ogólnym sensie) -- korespondencyjnie? Rolling Eyes Przecież w takich warunkach to nawet dobrą przyjaźń trudno zbudować...
To nie do końca jest tak - byli ze sobą, wziął ją za żonę wiedząc, że jest czarodziejką, byli ileś tam czasu ze sobą i potem zacząęła się historia z sierocińcem. Może nie mogli mieć dzieci i to była zastępcza forma satysfakcji i ekspresji matczynej/ojcowskiej miłości? W końcu ona wpadła na pomysł SeeD, a on go chciał urzeczywistnić i stąd potem ta przygoda z Norgiem oraz dłuuga rozłąka. Mawiają, że rozłąka wzmacnia uczucia i związek, choć tzreba przyznać, że jest pewien punkt, po przekroczeniu którego nie wiadomo co z tą miłością właściwie się stało. No ale zakładam, mając w pamięci outro, że Cid nadrobi małżeńskie zaległości (kto wie, może jak wrócił do sierocińca z Edeą to zaczął już nadrabiać, gdy my walczymy z Adel i Ulti? :P)

: wt 31 maja, 2005 10:52
autor: Ivy
Lucrecia pisze:To nie do końca tak. Celem głównego złego nie jest rozwalanie związku dwójki głównych bohaterów (...jak to ma miejsce w niektórych komiksach shoujo, żeby daleko nie szukać.) Zły ma zazwyczaj ciekawsze rzeczy do roboty
Chodziło mi mniej więcej o to samo ;)
Garnet pisze:no ttuaj to sie w ogole zawiodlam...juz myslalam takie beauty na evila bedzie...tratatam..a tu...klapa
Cały ten jej strój, równie niepraktyczny co seksowny i takie zimno bijące jej z oczu- po prostu wymarzona kobieta w roli czarnego charakteru...nic nie zapowiadało katastrofy..

: wt 31 maja, 2005 12:44
autor: Garnet
Cały ten jej strój, równie niepraktyczny co seksowny i takie zimno bijące jej z oczu- po prostu wymarzona kobieta w roli czarnego charakteru...nic nie zapowiadało katastrofy..
mogli zrobic na odwrot ulit jak edea a edea jako ulti..gdyz edzia o niebo milsza ^_^

co do edzi i cida...mi tez chodizlo o to ze na meijscu edzi to bym sobei kogos innego znalazla..nie takiego dziadzia :P :wink: ..ot..juz nawet Seifer lepszy :lol:

: wt 31 maja, 2005 12:56
autor: Izrail
Seifer? Z taką babcia jak Edea? :lol: Edea by się mogła spiknąć z Dr. Odinem :>

: wt 31 maja, 2005 14:03
autor: Sephiria
Edzie tzreba było spiknąć z Laguną - wtedy to dopiero Squall miałby dzieciństwo :lol:

: wt 31 maja, 2005 14:30
autor: Mischi
Izrail pisze:Z taką babcia jak Edea?
Czemu babcią - jak na swój wiek wygąda całkiem przyzwoicie
Ivy pisze:Cały ten jej strój, równie niepraktyczny co seksowny i takie zimno bijące jej z oczu- po prostu wymarzona kobieta w roli czarnego charakteru...nic nie zapowiadało katastrofy..
No cóż ... zamiast tego masz main bossa z wadą wymowy :D

A tak wacajac do tematu. Według mnie jednym z ciekawszych zwązków był Beatrix i Steiner - miłość przez przypadek :lol:

: wt 31 maja, 2005 14:53
autor: Eiko
Czy ja wiem... nie przez taki przypadek.

Kod: Zaznacz cały

 Dla mnie to wyglądało tak, jakby oni na siebie lecieli tylko nie umieli tego pokazać i dzięki temu listowi-pomyłce wreszcie wyszli z cienia ;)

: wt 31 maja, 2005 14:58
autor: Mischi
I dlatego właśnie przez przypadek - gdyby Eiko nie napisła listu, lub Baku go nie zgubił to Beti i Steiner by dalej potajemnie wzdychali do siebie i nici ze związku (bo żadne z nich nie odwazyło by się mówić o swoich uczuciach) - czysty zbieg okoliczności

: wt 31 maja, 2005 15:12
autor: Eiko
No i Eiko stała się "bohaterką" :D dla tej pary ;)

Co byście powiedzieli na parę Garnet+Steiner :lol: Nie chodzi o różnicę wieku ;) Skoro on tak bardzo o nią dba

Kod: Zaznacz cały

(wiem, jest księżniczką (Garnet))
to mogło by coś z tego być :lol:

: wt 31 maja, 2005 15:20
autor: Lenneth
OMG, właśnie przypadkiem trafiłam na fanfika Yuffie/Laguna. Pisanego na poważnie. :550: