No to toszkę klasyki z okazji powrotu do tych, od których u mnie całe zainsteresowanie metalem się zaczęło - Metallica:
St. Anger - dobry, ostry kawałek, chyba jedyny dobry ze skopanej najnowszej płyty.
One - piękny utwór, jedna z najwspanialszych pieśni antywojennych.
Unforgiven - świetna ballada z bardzo metaforycznym tekstem i niesamowitym teledyskim. Przesłanie rlz.
Unorgiven II - kontynucja starej pieśni, też piękna, prawie tak samo dobra.
Nothing Else Matters - znane praktycznie wszystkim... ale tak dobre, że trzeba zobaczyć jeszcze raz!
The Memory Remains - szalone, szybsze - milusie :D
Enter Sandman - fajna, refleksyjna piosenka.
Szkoda, że nie robili klipów do szybszych kawałków, ale trzeba się radować tym co jest ^^