Strona 11 z 27

: pt 20 maja, 2005 16:26
autor: Ashramus
To ciekawostka, ale osobista:) FF7 wplynal na moje zycie duzo bardziej niz mogloby sie wydawac:)

: pt 20 maja, 2005 17:01
autor: Lady Luck
Nie bądź taaakiiiii ^^

Ja tam bym Irvina z Selphie sparowała...
...sparowała...
kojarzy mi się to z hodowlą chocobo...

: śr 25 maja, 2005 13:10
autor: Ivy
Garnet pisze:whai I mean... hmm..to ze squall pozniej stal sie takim potulnym ...rycerzykiem
No właśnie...naprawdę mnie to zdenerwowało... Podobnie jak Edea, która nagle złagodniała... Najlepszym wątkiem miłosnym jest chyba miłość pewnego moga do Mogriki (najpiękniejszy mog/ mogrzyca :) ) Kupo! Szkoda, że wątek tak mało rozbudowany.. ;)
Wątki miłosne w serii FF mają wymiar lekko tandetny i cukierkowy... Ona go kocha, on ją takze, a między nimi stoi zły/mroczny...Ona go podrywa, on jest obojętny, a między nimi zły/mroczny...itd. Ale nie uważam, żeby to był tak jakiś minus- FF to nie brazylijska telenowela, ani komedia romantyczna- Wyjątkiem jest tu FFX2- tutaj całość opiera się na bardzo prostym schemacie, a wątek romantyczny to właściwie główna oś całej historii..

: śr 25 maja, 2005 14:55
autor: Ireth
wątki miłosne są jakie są, ale ja jakoś sobie nie wyobrażam FF bez wątków miłosnych^^ muszą być i już :D

: śr 25 maja, 2005 15:10
autor: Boni
W FF1 były? Wątpię.

: śr 25 maja, 2005 15:20
autor: Ireth
czepiasz sie Boni -_-

mam na mysli "nowożytne" Finale :wink:

: śr 25 maja, 2005 17:06
autor: Lady Luck
Hehe, nie byłoby FFX i FFX-2 bez wątku miłosnego właściwie :wink:

: śr 25 maja, 2005 22:35
autor: Lenneth
Ivy pisze:Wątki miłosne w serii FF mają wymiar lekko tandetny i cukierkowy...
Wywal słowo 'lekko' i już wszystko będzie się zgadzać. :wink:
Hmph, ale tak na dobrą sprawę... to my te Finale właśnie m.in. za to kochamy. ^^
Ivy pisze:Ona go kocha, on ją takze, a między nimi stoi zły/mroczny...Ona go podrywa, on jest obojętny, a między nimi zły/mroczny...itd.
To nie do końca tak. Celem głównego złego nie jest rozwalanie związku dwójki głównych bohaterów (...jak to ma miejsce w niektórych komiksach shoujo, żeby daleko nie szukać.) Zły ma zazwyczaj ciekawsze rzeczy do roboty (wyjątek: Seymour). Jeśli już w FF występuje jakiś schemat, to raczej ten: "Kocham cię, ale nie wiem, jak ci to powiedzieć. Poza tym, najpierw muszę uratować świat przed ostateczną zagładą." :wink:
Ivy pisze:Wyjątkiem jest tu FFX2- tutaj całość opiera się na bardzo prostym schemacie, a wątek romantyczny to właściwie główna oś całej historii..
Bo to 'extension pack', a nie normalny Final. :wink:

Btw, ostatnio mam jakieś ciągoty, żeby fanfika Squall/Quistis napisać. :wink:

: czw 26 maja, 2005 10:50
autor: Garnet
Ivy pisze:Podobnie jak Edea, która nagle złagodniała...
no ttuaj to sie w ogole zawiodlam...juz myslalam takie beauty na evila bedzie...tratatam..a tu...klapa

Lucrecia pisze:to my te Finale właśnie właśnie m.in. za to kochamy. ^^
tak? :P

: czw 26 maja, 2005 11:36
autor: Lady Luck
Lucrecia pisze:wyjątek: Seymour
Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że to napiszesz! :lol:

Lucrecia pisze:"Kocham cię, ale nie wiem, jak ci to powiedzieć. Poza tym, najpierw muszę uratować świat przed ostateczną zagładą."
Strzał w dychę :wink:

Lucrecia pisze:żeby fanfika Squall/Quistis napisać
Nono...

: czw 26 maja, 2005 11:43
autor: Lenneth
Garnet pisze:tak?
Tak. :P
Lady pisze:Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że to napiszesz!
Huh? ^^;
[Co chciałaś tymi słowami wyrazić? :twisted:]
Lady pisze:Nono...
A tymi? Aprobatę czy dezaprobatę? :wink:
Btw, mam już nawet mini-scenariusz, kiczowany jak cholera. :D Nie umiem pisać o 'uczuciach wyższych'. :roll:]

: czw 26 maja, 2005 11:51
autor: Lady Luck
Lucrecia pisze:[Co chciałaś tymi słowami wyrazić? ]
Że mamy to samo zdanie na temat Seymoura...? ^^"

Lucrecia pisze:A tymi? Aprobatę czy dezaprobatę?
Jak najbardziej aprobate :D

Ok, piszta teraz dalej o watkach miłosnych :wink:

: czw 26 maja, 2005 13:52
autor: Sephiria
Lady Luck pisze:Że mamy to samo zdanie na temat Seymoura...? ^^"
Seymour Gayus :lol: (Yes Luci, I did it on purpose ^^)
Garnet pisze:no ttuaj to sie w ogole zawiodlam...juz myslalam takie beauty na evila bedzie...tratatam..a tu...klapa
Aczkolwiek, inaczej historia kupy by się nie trzymała, no chyba że mamy mieć powtórkę z Manekina Skywalkera. Najpierw dobry Jedi - dobra opiekunka, a potem Darth Wiagr..eee.. znaczy Wiadro XD - Beautiful but madakwaking evil hot babe sorceress. Gdyby Edea miałaby być zła do końca, to nie mogłaby oddać swoich mocy Rinoy, bo to Ultimecja Edeą sterowała, a Edzia bez mocy czarodziejki była dla Ulti zbędna (stąd Ulti przesiadła się na młodszą siebie, czyli Rinnie) - Edzia sama z siebie była yunowato dobra. Idźmy dalej tym wątkiem - Edzia nie daje Rinoi mocy, Rinnie nie stanie się Ultimecją, Ultimecja nie posiądzie ciała Edzi i całą fabułę gry od akcji w Timber można rozbić o kant sosny.

BTW, czy tylko ja i Ladu zauważyłyśmy, że zboczyliśmy z tematu?

Wątki miłosne hm.... Szkoda, że w FF 6 ukatrupili Darill, zamiast na przykład pozwolić Graczowi ją odnaleźć, gdzieś tam w odmętach Gai. Na ewentualnie "przecież wtedy posypałaby się akcja w grobie Darill" odpowiadam: Setzer powiedział, że znalazł wrak Falcona, ale ani słowa nie było o ciele, a gdy nie ma ciała wtedy robi się grób i wkłada jakiś przedmiot zmarłej, lecz zaginionej osoby, by było do czego przychodzić. Teoretycznie więc Darill mogła się uratować, ale np w wyniku upadku stracić pamięć (troche jak Locke i Rachel), a w jej grobie nadal spoczywałby tylko Falvon i prowizoryczna mogiła. Wtedy możnaby było ją odnaleźć dla Setzera i pociągnąć ten bądź co bądź interesujący wątek miłosny. Prawda, że przycviągali się trochę na zasadzie "there can be only one", ale Darill miała w sobie to samo coś co Aeris(a raczej na odwrót). Gdyby pozwolić ich miłości kwitnąć to mielibyśmy tutaj dojrzałe Love story, zamiast tylko niewinnych podchodów Locke Celes, czy rozpamiętywanie Rachel. Z drugiej strony uśmiercenie darill lepiej wlywa na przedstawienie charakteru i postaci Setzera, choć nie można wykluczyć, że romans z Darill nie wyciągnąłby więcej z Seztera na światło dzienne.

: czw 26 maja, 2005 14:17
autor: Lenneth
Sephiria pisze:(Yes Luci, I did it on purpose ^^)
Then I shall hurt you on purpose. :twisted:

Co do Edei - absolutna racja: Garnet, Ivy, nie oceniajcie tej postaci po okładce. Prawda jest taka, że Edea była milutka i w ogóle; za własne pieniądze opiekowała się grupką sierotek i takie tam. :roll: A wszystkie jest złe czyny były sprawką Ultimecii, która całkowicie kontrolowała ciało (plus pewnie część myśli) Edei.
Choć z drugiej strony... Edea jako Matron też ubierała się na czarno, więc taka yunowata to ona znowu nie była... :wink:
Sephiria pisze:uśmiercenie darill lepiej wlywa na przedstawienie charakteru i postaci Setzera, choć nie można wykluczyć, że romans z Darill nie wyciągnąłby więcej z Seztera na światło dzienne.
Jako nieśmiała fanka pary Setzer/Celes nie mogę się z tym zgodzić; dobrze jest, jak jest, czyli z Darill martwą albo zaginioną. :wink:
Ale co racja, to racja, wątki miłosne w FF6 trochę kuleją (Cyan/dziewczyna z Marandy... :roll:), poza tym brakuje mi zdrowego trójkąta Locke-Celes-Terra. Trójkąt taki pojawia się na samym początku gry, a potem magicznie rozpływa się w powietrzu, bo Terra -mimo swoich gadek o miłości- ma w sobie tyle emocji co śnięta ryba. -_-

: czw 26 maja, 2005 15:02
autor: Sephiria
Lucrecia pisze:poza tym brakuje mi zdrowego trójkąta Locke-Celes-Terra
Chwila, moment - dlaczego zawsze muszą być dwie dziewczyny wokół jednego faceta XD? Luci - trójkącik Locke-Celes-Setzer, oto zdrowe proporcje :twisted:
Lucrecia pisze:wątki miłosne w FF6 trochę kuleją (Cyan/dziewczyna z Marandy... :roll:), poza tym brakuje mi trójkąta Locke-Celes-Terra. Trójkąt taki pojawia się na samym początku gry, a potem magicznie rozpływa się w powietrzu, bo Terra -mimo swoich gadek o miłości- ma w sobie tyle emocji co śnięta ryba. -_-
Wiesz, Terrze było sądzone niepokalane macieżyństwo :lol: