: sob 28 paź, 2006 23:25
Z Bodhi był tylko jeden problem techniczny - kapłańska Ochrona Przed Negatywną Energią trwała bardzo krótko, a nie miała mało HP, więc można było się dorobić troszkę wpierdziel, jeśli, nie ubiło się szybko. Ale był sposób, zwłaszcza z Yoshimo - pułapki w korytarzu, wybiegała i już jej nie było po sekundzie w sumieSephiria pisze:Doprawdy? Skoro masz TAK DOPAKHOWANĄ postać? Ok, żarty na bok. Przesadasz - Jon i Bodhi mówili ładnie, ale ja czekałam tylko na to by skończyli paplać i podstawili tyłek do kopa. Bodhi od początku była słaba, poza pięknymi enigmatycznymi gadkami nie było ją na nic stać i tak też umarła (2 Fireballe i po sprawie). Też mi szczujący strashny wampyr, który zwiewa na widok naszej transformacji - śmiech przez płacz.W ogóle straszna nie była.
No, ostatnie starcie z Jonem nie było takie proste (w Suldanessellar'ze), ale mając tak podpakhowaną (Sephiria pisze:Jon miał klasę był klimatyczny, ale mocny był tylko w gębie i bynajmniej nie był straszny. Co najwyżej był zabawny, gdy się denerwował za każdym razem jak mu się nacisnęło na odcisk.
Strasznie to MOŻE było w leżu Jona pod Athkatlą, ale wystarczyło wyjść na Waukeen's Promenade i "zaszczucie" pryskało (i specjalnie 'zaszczucie' bo te proste walki w jego norze to spacer, po którym ciężko raczej się przestraszyć).
Straszne to one nie były - ale walka z nimi była przyjemna, a muzyka świetna. Z tym, że Thaxll'ssyllia był zdecydowanie najsłabszy, ale za Firkraag'a zabierałeś się jako pierwszego. W ich przypadku nie chodziło o strach - ale o uczucie epickiej bitwy z potężnym wrogiem - jak to w heroic fantasy bywa.Sephiria pisze:Smoki też nie są straszne - Tax'illya jest słaba, Nizidramaiyt też, Firkraaga można banalnie ubić, a Abadon nie ma się co bać.
No, nie upraszczajmyDwójka jeszcze bardziej - tam fabuły nie było, no oprócz "EJ, SKOPIE CI TYŁEK".
Prawda, zgadzam się - masz rację, ale tylko na łaskę bogów wody i kamienia, tych epizodycznych lokacji jest tak wiele? Prawda, są zróżnicowane, ale każda zamyka się w sumie w jednym schemacie - wejdź, wyrżnij, zbierz łupy, idź dalej.Sephiria pisze:Ok inne odniesienie - czy Tidus na początku sprawnie władał mieczem i był super cool opalonym madafaką? Nie - potrzebował czasu, treningu i oswojenia. Podobnie nasz bohater - by zostać bohaterem trzeba przejść te drobne 'bezsensowne' etapy, potem pierwsze poważniejsze przygody i wreszcie ten główny wątek. Proces bardzo naturalny. Potem drobne epizody stanowią miłą odskocznię od głównego wątku.
Powiedziałem nieraz i podkreślałem, że jest banalna, a nie najwyższych lotów - a najwyższych lotów jest otoczka i realizacja przecież -_-"Sephiria pisze:Świetne, sieczkę nazywać fabułą najwyższych lotów _^_.. to taaaaakie ghłębokie ^___^
Prawda, był niewielki, ale tętnił życiem i miał klimacik dobry.Sephiria pisze:Owszem Wrota są większe i piękniejsze, ale zauważ, że nie trzeba wielkich środków by uzyskać taki efekt. Beregost jest tego znakomitym przykładem.
Masz może w rodzinie kardiologa jeszcze?Sephiria pisze:To ty uważaj na serce, bo wygląda na to że jakiś zawałowiec jesteś