Trudno mówić o nienawiści w stosunku do postaci z gry, ale powiedzmy, że najchętniej bym ukatrupiła:
1 Yunę- za to,że w FFX była przeraźliwie dobrą, naiwną, prostolinijną, nudną postacią, której w dodatku nie dało się słuchać przez ten słodki i delikatny, angielski, głosik. A także za to,że w FFX-2 uległa całkowitemu odmóżdżeniu, wskutek czego stała się jeszcze bardziej nieznośna, niż wcześniej. Yuna tańcząca, śpiewająca, Yuna klaskająca w dłonie i podskakująca- ZABIĆ ją (ee a raczej : HATE HATE

)
2 Tidusa- nie dość, że strój beznadziejny, to jeszcze pokopany charakter i wygląd kaczki( co nie jest mile widziane ostatnio

). Jego angielski głos jest denerwujący, a odzywki przywodzą na myśl najbardziej rozpuszczone amerykańskie nastolatki. Jednym słowem- niewypał.
3. Rikku z FFX-2 - Głupi dzieciur, a zarzuty podobne, co w przypadku Yuny z FFX-2. W dziesiątce to świetna postać, niegłupia i całkiem nieźle pomyślana- tym bardziej uderza jej głupota w kontynuacji. Szkoda słów- na tle tych dwóch panienek Paine to prawie jedna z ulubionych postaci z FF
4.Terra- za dobra i przez to nudna. Po jej przemowie z końca gry, rodem z telenoweli made in Brasil, po prostu jej nie trawię.
5.EX-Death - po czarnym charakterze można się spodziewać znacznie więcej, niż tylko zakutego łba

Mdły i bezbarwny, Kefka bije go na głowę nawet różnorodnością pikseli :D
Na tym chyba koniec.
Widze,że Cait Sith jest taki niepopularny, ale mnie jakoś zawsze był obojętny. Niezbyt charyzmatyczna postać, w dodatku nieprzydatna w walce, ale nie zauważyłam jakichś większych wad.
Quina- z początku pomyślałam- paskuda w fartuchu, w dodatku przygłupia

Ale z czasem można ją polubić, bo często jest źródłem zabawnych sytuacji. Bardzo ciekawa postać, zyskuje przy bliższym poznaniu ( nie warto się zrażać na początku)