: ndz 04 lut, 2007 12:11
Niedawno zakończyłem seans z serią Black Lagoon ^^ Ogólne wrażenia są bardzo pozytywne i chociaż w głębi duszy chciałbym by było więcej odcinków, to autorzy dobrze postanowili zamknąć serię w 24 epizodach (nie wiem jak jest z mangą ^^’ )
Pierwsza seria rozpoczyna się gdy poznajemy gościa Okajima Rokuro, który to jest „biznesmenem” (cóż za słowo
), a ściślej ujmując chłopakiem do bicia dla swoich zwierzchników... Sytuacja odmienia się, gdy zostaje wysłany przez swoich szefów, by dostarczyć pewien dysk... jednak natrafia na przeszkodę... W tym momencie poznajemy resztę pierwszoplanowych postaci, czyli najemników z Lagoon Company (którzy zajmują się głównie szmuglowaniem różnorakich rzeczy na swojej łodzi dla różnych klientów ). Jest ich trzech, a dobrani są oni na zasadzie pewnego kontrastu. Szefem grupy wydaje się wielki, łysy murzyn z bródką i ciemnymi okularami, który to zajmuje się sterowaniem łodzią torpedową... kolejna jest świetna postać kobieca a mianowicie Revy (świetny sposób bycia, narwana, ale jakże ładna ^^), która to zajmuje się eliminowaniem „przeszkód” można rzec permanentnie
(a robi to głównie swoimi 2 berretami o nazwie „Cutlass Sword”) Ostatnim członkiem Lagoon Company jest Benny... geniusz informatyk zajmujący się zdobywaniem informacji, komunikacją etc.
I właśnie oni stają na drodze Okajimie odbierając mu dysk... ale Revy myśli (zawsze łasa na zarobek
), że uda się wyłudzić jeszcze okup za Okajime... jednak kolejne wydarzenia pokazują jak bardzo się myli i...
Anime w całokształcie jest dosyć krwawe i przedstawia całkowitą bezwzględność światka przestępczego, gdzie życie człowieka się w ogóle nie liczy (uwielbiam takie klimaty)
I tu pewna refleksja
Jeszcze mam kilka słów odnośnie kilku postaci, ale może o tym później... (tzn. w innym poście
)
Przejdę do natury czysto technicznej... kreska jest świetna, a postacie rysowane są szczegółowo (ładnie wyeksponowane są charakterystyczne cechy rysów twarzy etc.)... oczywiście widoczny jest udział komputera w całokształcie, jednak świetnie maskowany i nie psujący kształtu ostatecznego, a wręcz dodający pewnego specyficznego uroku. Twórcy również bardzo dobrze odwzorowali wszelkiego rodzaju uzbrojenie. No a Heireken, to po prostu mistrzostwo... na pierwszy rzut oka myślałem, że to jest idealnie odwzorowane piwo Heineken razem z nazwą
Muzyka jest świetna, a kawałki zróżnicowane... szybki opening z migającymi fragmentami obrazu w płynny i przyjemny sposób wprowadza nas w świat bezwzględnych wydarzeń w Roanapur. Ending jest mistrzowski... odcinki się kończą w świetnych momentach (oczywiście te, które są połączone fabularnie) gdy widzimy jeszcze sytuację, a do uszu wkrada się subtelny dźwięk endingu powodujący u mnie ciarki ^^ Muzyka jest w dobry sposób przypasowana do sytuacji... szybkie rytmy podczas walk... Kawałek z gitarką akustyczną i syntezatorem „El Sol se Recuesta” jest boski :D .
To co się mi nie podobało, to bohaterowie mówiący po angielsku w drugiej serii (autorzy chcieli utrzymać, że niektórzy się nie mogą ze sobą porozumieć, bo byli tam Rosjanie, Amerykanie, Japończycy etc. którzy między sobą mówili po swojemu (ale był japoński) a z innymi po ichnemu... czasami to irytowało a to ze względu na beznadziejny akcent... kobieta, która podkładała głos Revy w oryginale mówiła świetnie, ale jak już przechodziła na angielski, to czuć było na kilometr, że wymawia te słowa aż wielkim wysiłkiem i bez zdecydowania... i to nie tylko ona...
Autorzy ogólnie umieścili w anime wiele smaczków, często zawartych w jednym kadrze, bądź zdaniu wypowiedzianym przez bohaterów.
Jeszcze mógłbym pisać i pisać, ale może sobie wszystko dokładniej poukładam. A anime szczerze polecam ^^ (btw. dzięki Gveir
)
Pierwsza seria rozpoczyna się gdy poznajemy gościa Okajima Rokuro, który to jest „biznesmenem” (cóż za słowo
I właśnie oni stają na drodze Okajimie odbierając mu dysk... ale Revy myśli (zawsze łasa na zarobek
Anime w całokształcie jest dosyć krwawe i przedstawia całkowitą bezwzględność światka przestępczego, gdzie życie człowieka się w ogóle nie liczy (uwielbiam takie klimaty)
I tu pewna refleksja
Kod: Zaznacz cały
postać Balalaiki... jeżeli w pierwszej serii wydawała się mi jako postać przyjemna w pewnym względzie, to już w drugiej serii pokazała swoje prawdziwe oblicze... oblicze żołnierza, który to jest bezwzględny i wykonuje swoje zadanie bez względu na to co się dzieje. W wielu scenach pokazuje swoje wyrachowanie i taki jakiś chłodny profesjonalizm... przecież wiemy, że była w armii ZSRR i miała wysoki stopień wojskowy... jak się dowiadujemy straciła wszystko razem z upadkiem ZSRR... ale jej kompania pozostała razem z nią. Twórcy świetnie wkomponowali fragmenty jej życiorysu... krótka scena z wojny, migawka przedstawiająca ją jako dziecko, migawka przedstawiająca pogrzeb, a najbardziej przemawiająca i mocna migawka jak maszeruje na czele swojej kompanii... Nie dowiedzieliśmy się dlaczego i kiedy stała się „Fry Face” Jak dla mnie jedna z mocniejszych postaci w serii... taka na dobrą sprawę strasznie prawdziwa, naznaczona bagażem doświadczeń i przeżyć, które to sprawiły taki stan rzeczyPrzejdę do natury czysto technicznej... kreska jest świetna, a postacie rysowane są szczegółowo (ładnie wyeksponowane są charakterystyczne cechy rysów twarzy etc.)... oczywiście widoczny jest udział komputera w całokształcie, jednak świetnie maskowany i nie psujący kształtu ostatecznego, a wręcz dodający pewnego specyficznego uroku. Twórcy również bardzo dobrze odwzorowali wszelkiego rodzaju uzbrojenie. No a Heireken, to po prostu mistrzostwo... na pierwszy rzut oka myślałem, że to jest idealnie odwzorowane piwo Heineken razem z nazwą
Muzyka jest świetna, a kawałki zróżnicowane... szybki opening z migającymi fragmentami obrazu w płynny i przyjemny sposób wprowadza nas w świat bezwzględnych wydarzeń w Roanapur. Ending jest mistrzowski... odcinki się kończą w świetnych momentach (oczywiście te, które są połączone fabularnie) gdy widzimy jeszcze sytuację, a do uszu wkrada się subtelny dźwięk endingu powodujący u mnie ciarki ^^ Muzyka jest w dobry sposób przypasowana do sytuacji... szybkie rytmy podczas walk... Kawałek z gitarką akustyczną i syntezatorem „El Sol se Recuesta” jest boski :D .
To co się mi nie podobało, to bohaterowie mówiący po angielsku w drugiej serii (autorzy chcieli utrzymać, że niektórzy się nie mogą ze sobą porozumieć, bo byli tam Rosjanie, Amerykanie, Japończycy etc. którzy między sobą mówili po swojemu (ale był japoński) a z innymi po ichnemu... czasami to irytowało a to ze względu na beznadziejny akcent... kobieta, która podkładała głos Revy w oryginale mówiła świetnie, ale jak już przechodziła na angielski, to czuć było na kilometr, że wymawia te słowa aż wielkim wysiłkiem i bez zdecydowania... i to nie tylko ona...
Autorzy ogólnie umieścili w anime wiele smaczków, często zawartych w jednym kadrze, bądź zdaniu wypowiedzianym przez bohaterów.
Jeszcze mógłbym pisać i pisać, ale może sobie wszystko dokładniej poukładam. A anime szczerze polecam ^^ (btw. dzięki Gveir