Voice of A Distant Star - krótkie, jednoodcinkowe OVA zrobione przez jednego faceta, Mokoto Shinkai'a, wcześniej sam zrobił słynne She and Her Cat. Opowiada o dwójce przyjaciół ze szkoły, których łaczy coś więcej niż przyjaźń. Niestety dziewczyna zostaje wybrana do dołączenia do floty, która ma walczyć z rasą Tarsjan, istot które zniszczyły bazę na Marsie. Po tym jak wyrusza, komunikują się mailami, ale z powodu odległości w układzie słonecznym idą coraz dłużej, pół roku, rok, osiem lat... Na dodatek ona się nie starzeje, ponieważ kiedy flota skacze z prędkością wyższą niż prędkość światła, na ziemi czas płynie normalnie. Dla niej upływa pół roku, a dla chłopaka kilkanaście. Są mechy, kosmici, miłość i inne rzeczy, na dodatek w 24 minutach. Mogłoby wyjść kiczowate paskudztwo, a tu zonk! Akcja rozwija się sprawnie, pokazuje wielką tęsknotę bohaterów i jest przeplatana króciutkimi scenami walki. Treści udało się upchnąć więcej niż w niejeden 26 odcinkowy serial. Strona technicza - bardzo dobra i szczena opada na myśl że zrobił to jeden człowiek. Efektów komputerowych mogliby się uczyć inni twórcy anime. Szczególnie ładne jest niebo i chmury, mało gdzie można takie ładne spotkać. Muzyka - dobra, robiona przez przyjaciela twórcy, Tenmona. Filmik powala, a kiedy wiadomo, że zrobił to jeden człowiek, to podziw jeszcze bardziej rośnie. Polecam, pogodna opowieść o samotności i tęsknocie.
No to teraz odkopanie czegoś z daaawna :D.
Gagarin pisze:Niezwykle zaintrygowała mnie postać Lucy (ma nawet rogi), wokół której toczy się akcja, kobieta jest niebezpieczna jak bomba wodorowa, bezwzględna i bez skrupułów odrywa ludziom głowy, członki oraz miażdży korpusy.
Ale za to bardzo zagubiona, skrzywdzona, samotna i tylko winą ludzi było to, że Lucy uważała ich za śmieci i mordowała bez mrugnięcia (bardzo ładnym ^^) okiem. Bardzo skomplikowana postać, co coraz łatwiej dostrzec z rozwojem akcji, bo na początku sprawaia wrażenie mordujących wszystkich ignorantki.
Gagarin pisze:Kouta to typowy niezdecydowany student (facet), wiele przeszedł w dzieciństwie, co odbija się na akcji - sympatyczna postać, trochę może bezpłciowa,
Nie, no, jego to znieść nie mogłem - jak na tak przejaskrawione i wyraziste anime, to taka ciapa zupełnie nie pasowała... Tragiczny gość, jedyne co zrobił dobrze, to
Kod: Zaznacz cały
wybaczył Lucy wydarzenia z przeszłości i ją uściskał tak, jak było trza od samego początku ^_^
A poza tym to na niego patrzeć nie mogłem.
Krew leje się strumieniami, rozczłonkowane ciała latają w ilościach kilku/kilkunastu/kilkudziesięciu na odcinek (nie zawsze), sadyzm jest normalny - Lucy wydłubująca oczy Bento na plaży to jeszcze nie jest nic. Fabuła jest niezła, pokomplikowana, a samo przedstawienie świata w sposób maksymalnie realistyczny (czyt. maksymalna znieczulica i zezwierzęcenie ludzi, nikogo innego) jest ewenementne, nawet w m&a. To trzeba zobaczyć, ale nie każdemu się spodoba, bo to seria uwielbiana albo nienawidzona.