: pn 14 mar, 2005 19:12
Od zawsze pamiętam te zajęcia z polskiego języka - zero własnej inwencji, bo racje mają jedynie nauczyciele. Nieważne jakbym to zinterpretował, nieważnym jest również mój osobisty punkt widzenia - jeśli jest sprzeczny z tym przedstawionym przez wykładowcę. Wszystko oparte jest na wzorcach i nie ma nawet możliwości poszerzać nieco swojej wyobraźni poprzez to co robimy w szkole. Tam uczą głupoty i podporządkowania schematom! Dlatego pracodawcy cenią sobie ludzi z wyobraźnią i inwencją twórczą w czasach dzisiejszych - tacy ludzie to wyjątki które jakimś cudem nie dały się "ustawić" za młodu.
Mowa jest o młodych którzy lekcje rozkładają. Zazwyczaj powody są inne, ale znałem człowieka który zachowywał się w ten sposób jedynie dlatego że nie pozwolono mu mówić tego co myśli, tylko przyjąć to co mu jest wmawiane. Może to brzmi śmiesznie nieco i przypomina bardziej czasy rusyfikacji ale w niektórych szkołach naprawdę tak bywa.
Zdaje się że tu bardziej chodzi o poczucie humoru i gust jeśli mowa o dowcipie słownym - w tym i sarkaźmie i drwinie. To że ciebie nie śmieszą pewne zachowania nie znaczy że każdy który inaczej zareaguje jest debilem 
Testy gimnazjalne to był taki niesamowity banał, że smiać mi się chciało jak te pytania zobaczyłem. Pozwolę sobie zauważyć że należę do rocznika experymentalnego, czyli tego który szlaki nowego systemu przeciera od ładnych lat paru. Taki szum ludzie wywołali odnośnie tych testów przed ich ujawnieniem, a jak przyszlo co do czego okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Więcej stresu było na miesiąc przed datą egzaminu niż po rozdaniu tych bzdurnych kartek.
Co do matmy "prostej" - ja mam w szkole matmę rozszerzoną i przyznać muszę Erelenie że racji mieć nie masz. Rzeźnia w szkole z tym materiałem niesamowita i naprawdę nie wyobrażam sobie nauki do matury...
Co do "nowego" systemu i jego poziomu. Zazwyczaj to jest tak że jako pierwszy rocznik idący systemem nowym musimy zaopatrywać się w komplety nowych i tak wspaniale pachnących książek kosztujących krocie tylko po to... żeby kilka miechów później dojść do wniosku że identyczne zbiory zadań chociażby z matmy są w starych pitagorasach
Ale książeczka z napisem "klasa 3" być musi i nie ma gadania. Podobnie sprawy się mają z fizyką, chemią czy polskim. Gdzież tu jest mądrość narodu polskiego? Pewnym jest napewno fakt, że ktoś na tym nieźle zarabia już od czasu dłuższego.
Mowa jest o młodych którzy lekcje rozkładają. Zazwyczaj powody są inne, ale znałem człowieka który zachowywał się w ten sposób jedynie dlatego że nie pozwolono mu mówić tego co myśli, tylko przyjąć to co mu jest wmawiane. Może to brzmi śmiesznie nieco i przypomina bardziej czasy rusyfikacji ale w niektórych szkołach naprawdę tak bywa.
No hmmm... ja się śmiałem a za debila się nie uważam(...)robią buraczarnię i wszyscy (debile) się śmieją z tego
Testy gimnazjalne to był taki niesamowity banał, że smiać mi się chciało jak te pytania zobaczyłem. Pozwolę sobie zauważyć że należę do rocznika experymentalnego, czyli tego który szlaki nowego systemu przeciera od ładnych lat paru. Taki szum ludzie wywołali odnośnie tych testów przed ich ujawnieniem, a jak przyszlo co do czego okazało się że zupełnie niepotrzebnie. Więcej stresu było na miesiąc przed datą egzaminu niż po rozdaniu tych bzdurnych kartek.
Co do matmy "prostej" - ja mam w szkole matmę rozszerzoną i przyznać muszę Erelenie że racji mieć nie masz. Rzeźnia w szkole z tym materiałem niesamowita i naprawdę nie wyobrażam sobie nauki do matury...
Co do "nowego" systemu i jego poziomu. Zazwyczaj to jest tak że jako pierwszy rocznik idący systemem nowym musimy zaopatrywać się w komplety nowych i tak wspaniale pachnących książek kosztujących krocie tylko po to... żeby kilka miechów później dojść do wniosku że identyczne zbiory zadań chociażby z matmy są w starych pitagorasach