Strona 9 z 19

: ndz 03 lip, 2005 18:47
autor: Eiko
Też uważam, że FFX jest o wiele trudniejsze od FFX-2. Nicy ten Char (czy jak mu tam było) jest trudny, ale na upartego można przejść :) Co prawda używałam CatNipa, ale jakbym grała drugi raz (o przechodzeniu Via Infinito mowa) to może by mi się udało :) W FFX zaś może MA jeszcze nie jest takie trudne (te z area conquest), ale Darki nie dość, że mają dużo Hp to jeszcze jednym atakiem zabijają i o ile na MA można walczyć Aeonami i wygrać to z Darkami chyba nie... Szczególnie nie pojedyńczymi... Do Penance'a jeszcze nie doszłam, więc nie mówię nic na jego temat ;) FFX jest trudniejsze, bo ma więcej takich dodatków i bossowie są bardziej odporni (dodatkowi). Ale jeszcze się wypowiem jak przejdę Darki i Penance'a :)

: ndz 03 lip, 2005 18:47
autor: Go Go Yubari
Faris pisze:Ale w FFX jest Zanmato... I to chyba to samo, co Cat-Nip w FFX-2.... Ale się nie wtrącam więcej..
A) Zanmato każdego nie pokonasz,bo:
*) trzeba mieć duuuzo kasy na mocnych bossów
*Trzeba miec dobry układ z Yojimbo, zeby płacić mniej
B) Jeszcze musisz zdąrzyc użyc tego CatNip'a... i Yuna musi miec "żółte życie", a wtedy blisko jej do grobu.
C) Oj to nie to samo...Zanmato wykańcza wroga bez względu na wszystko. Jak Y. go uzyje to po balu. CatNip pomaga, ale czasem trzeba niexle się nastrzelać, żeby zabić np. Tremę...z 2-3 razy...-_- boss...phi.

FF9 może jest tylko łatwiejsze od FFX-2, choc tutaj też bym polemizowała. Ogólnie FF9 i FFX-2 proste są, a FFX-2 na dodatek krótki i nudny...Ani razu nie miałam w FFX-2 "Game Over"...heh :?

Eiko napisał/a:
i o ile na MA można walczyć Aeonami i wygrać to z Darkami chyba nie...

Swobodnie możesz wystawiać aeony w walce z Dark Aeonami. Zanmato nie raz ratuje zadek, ale musisz zdązyc przywołać Yojimbo, a z tym może być juz trudniej n
Co do kasy, to wystarczy pozaramiac w Omega Ruins walcząc z Mimic...dużo kasy...:>

: ndz 03 lip, 2005 18:50
autor: Eiko
Go-Go-Yubari pisze:FF9 może jest tylko łatwiejsze od FFX-2,
Przynajmniej w FF9 nie ma takiej ogromnej pomocy jak CatNip i dlatego jest dla mnie trudniejsze :) O ile Ozmę pokonałam za jakimś dziesiątym razem to Tremę za drugim albo trzecim i uważam, że FF9 jest trudniejsze

[ Dodano: Nie 03 Lip, 2005 ]
Go-Go-Yubari pisze: Zanmato nie raz ratuje zadek, ale musisz zdązyc przywołać Yojimbo, a z tym może być juz trudniej n
Wiem ;) Ale jak dla mnie to Yoyimbo za mało go używa. A z tym, żeby zdążyć go przywołać to nie ma problemu... Dajesz komuś first strike i zmieniasz go na Yunę (bądź dajesz to Yunie i po bólu) Tylko Yoyimbo niekiedy sam czegoś używa (Wakizashi u mnie) beż mojej zgody i kolejka mu przepada

: ndz 03 lip, 2005 19:01
autor: __Sephiroth
Trudność w pokonaniu określonego przeciwnika nie wynika z naszych umiejętności (no choć nie do końca, bo i to również ma znaczenie), ale przede wszystkim z tego co oferuje nam gra. Jeżeli tak jak w FF8 mam możliwość w szybkim tempie, łatwo i przyjemnie doprowadzić wszystkich bohaterów do 99 lv. to jaki Boss da mi radę? Odpowiedź jest prosta - żaden.

Moje zdanie odnośnie trudności w serii oparte jest o to jak łatwo wytrenować mogę swoich bohaterów, a w każdej wymienionej przez ankietera pozycji jest taka możliwość. W niektórych szybciej a w innych wolniej. Wyjątkiem jest FFT. Pokonanie przeciwników wymaga znacznego wysiłku z racji tego jak trudno jest wyćwiczyć bohaterów. Brniesz przez grę z tym na co "ona" Ci pozwala i stawiasz czoło przeciwnikom z większym bądź mniejszym skutkiem.

FFT jest dość trudny, cała reszta - łatwa.

FF10 i 10-2 - brak zdania...

: pn 04 lip, 2005 02:00
autor: Sephiria
__Sephiroth pisze:Jeżeli tak jak w FF8 mam możliwość w szybkim tempie, łatwo i przyjemnie doprowadzić wszystkich bohaterów do 99 lv. to jaki Boss da mi radę? Odpowiedź jest prosta - żaden.
W FF 8 poziom (i co za tym idzie HP oraz taktyki pzreciwnika) rozwijają się wraz z rozwojem postaci. Głowy za to nie dam, ale to chyba jedyny FF, gdzie masterowanie postaci to broń obosieczna.

: pn 04 lip, 2005 02:15
autor: Ivy
Sephiria pisze:W FF 8 poziom (i co za tym idzie HP oraz taktyki pzreciwnika) rozwijają się wraz z rozwojem postaci
Jednak w pewnym momencie rozwoju druzyny, gdy postacie maja swoje najlepsze bronie, Squall Lionhearta, itd, nawet potwory na najwyższych poziomach przestają stanowić zagrożenie. Zejscie do Ultimy np i walki z ruby dragonami na nizszych poziomach było dla mnie stresujące, natomiast ta sama wycieczka z drużyna "dopakowaną" wydawała się być spacerkiem.. chociaz teoretycznie nie pozinno być większej różnicy..

: pn 04 lip, 2005 02:19
autor: Sephiria
Sam poziom to nie wszystko - dochodząc do najwyższych poziomów opanowujesz wszystko do perfekcji, wiesz dokłądnie kogo czym jak najszybciej załatwić, aby jak najmniej się trudzić. Obok treningu po prostu liczy się wiedza.

: pn 04 lip, 2005 17:09
autor: __Sephiroth
Zgadzam się, że wiedza ma nie mniejsze znaczenie jak dobrze wyszkolona drużyna. Jednak przy poziomach sięgających max 99 lv. różnica ta zaczyna się zacierać, gdyż przeciwnik - mimo własnego podnoszenia umiejętności jest za słaby a pokonanie go nie wymaga większego wysiłku.

Inaczej sprawa wygląda podczas potyczki z Omegą Weaponem, gdzie bez używania przedmiotów typu Holy War i limitów The End :P walka jest w stanie stać się uciążliwa, pomimo tego jak bardzo jest schematyczna.

Trudność zatem przypada na umiejętne wyszkolenie postaci. We wszystkich częściach serii jest taka możliwość, jednak w jednych przychodzi nam to łatwiej a w innych trudniej. Bo jeżeli mam 99 lv. to walka z Omegą bez Holy War jest dla mnie dziecinadą i szczerze mówiąc nigdy tego przedmiotu nie używałem. W sytuacji gdybym był na poziomie nie przekraczającym 50 lv. pokonanie Omegii stałoby się trudne, jeżeli nie niemożliwe.

Oczywiście trudności gry nie określa się na podstawie jednego przeciwnika, a jej ukończenie będzie dla nas łatwe bądź nie w zależności od tego jakim będziemy dysponować zespołem.

W porównaniu widać to najlepiej... Doświadczony gracz na niskim poziomie będzie miał kłopoty w pokonaniu Ruby Dragona. W momencie, gdy osiągnie 99 lv. u wszystkich, najlepsze uzbrojenie, umiejętności GFów oraz magię - ten sam Ruby Dragon zostanie pokonany przez gracza totalnie początkującego...

Różnica potencjałów waha się od momentu rozpoczęcia gry, i to ona decyduje o jej trudności. Można także wspomnieć o tym czy łatwo mi wydrenować drużynę i jak wielki będę miał z tym problem? Ale o tym pisałem w poprzednim poście... Powtórzę się tylko, że w FF8 trening jest wyjątkowo łatwy, prosty i przyjemny. Wszyscy pamiętamy Island Close to Hell.

: ndz 10 lip, 2005 01:02
autor: Jenov
Mnie akurat tak szybkie nabijanie expa w FF8 nie przypadło do gustu. Ot, kilka godzin i max level osiągnięty. Troche bez sensu zważywszy na fakt, że w poprzednich częściach szło to mozolnie, przez co uczucie satysfakcji było znacznie większe. Poza tym miło powspominać jakie to katusze człowiek przeżywał byle upragnione "99" na liczniku zobaczyć :grin:

: ndz 10 lip, 2005 08:00
autor: Boni
Jenov pisze:Mnie akurat tak szybkie nabijanie expa w FF8 nie przypadło do gustu. Ot, kilka godzin i max level osiągnięty. Troche bez sensu zważywszy na fakt, że w poprzednich częściach szło to mozolnie, przez co uczucie satysfakcji było znacznie większe. Poza tym miło powspominać jakie to katusze człowiek przeżywał byle upragnione "99" na liczniku zobaczyć
niom, ale z drugiej strony to dobrze, po co czas marnować, skoro tak czy siak los "złych" jest z góry przesądzony a oni nawet o tym nie wiedzą :lol: ;)

[ Dodano: Nie 10 Lip, 2005 ]
__Sephiroth pisze:W sytuacji gdybym był na poziomie nie przekraczającym 50 lv. pokonanie Omegii stałoby się trudne, jeżeli nie niemożliwe.
Im mniejszy level tym łatwiej. Wystarczy dobry junction :P Chyba że ktoś leveluje z racji abiliti: Bonus. Ja tak robiłem :) Grałem cieniasami, a potem jak zdobyłem bonusy to se brałem powerów i expowałem i tak miałem grarisowe 75 punktów do siły, sprengu i innych takich :)

: ndz 10 lip, 2005 13:09
autor: Jenov
Rozmowa toczy się od dłuższego czasu o części ósmej a ja tak patrze na tytuł tego topika i myśle sobie czy aby przypadkiem nie powinien widnieć tam napis NAJŁATWIEJSZY zamiast NAJTRUDNIEJSZY ? :lol:

[ Dodano: Nie 10 Lip, 2005 14:20 ]
Sephiria pisze:
__Sephiroth pisze:Jeżeli tak jak w FF8 mam możliwość w szybkim tempie, łatwo i przyjemnie doprowadzić wszystkich bohaterów do 99 lv. to jaki Boss da mi radę? Odpowiedź jest prosta - żaden.
W FF 8 poziom (i co za tym idzie HP oraz taktyki pzreciwnika) rozwijają się wraz z rozwojem postaci. Głowy za to nie dam, ale to chyba jedyny FF, gdzie masterowanie postaci to broń obosieczna.
Tu masz racje, podam sprawdzony przykład. Walka z Edeą (koniec 1 CD), w przypadku gdy nasz level wacha się ok. 15 - 17 czarownica posiada 4500-5000 HP. Gdy stawiamy jej czoła na poziomie 25, ma już tych pkt. życia 20 000 (!). Tę akurat cechę zaliczam na plus ;)

: czw 18 sie, 2005 17:38
autor: gokusama
Dla mnie chyba najtrudniejsze jest [shadow=red]FF7[/shadow], czasami przejscie dalej graniczylo z cudem (droga przez pustynie), lub zamek Kuji w [shadow=green]FF9[/shadow], niedosc ze ciezko znalezc droge to na dodatek pelno potworow :D.

: czw 18 sie, 2005 17:47
autor: Lenneth
...To mi przypomina, jak przez dwa dni szukałam Świątyni Starożytnych. Co za hardkor. -_-

: sob 20 sie, 2005 13:09
autor: Ivy
Ech..ja kumplowi rysowałam mapki, jak dotrzeć do statku White Seed :D Biedak spędził 2 tygodnie na szukaniu, a później okazało się,że jeszcze nie obejrzał wszystkich scenek, by móc go odnaleźć - tak to jest, jak się gra z solucją i wie, co zaraz nastąpi :lol:
Nie ma chyba tak naprawdę najtrudniejszego FF, bo każdą część da się przejśc bez wsparcia poradników, w żadnym nie mozna się zaciąć w jakimś miejscu w fabule, przy zagadce etc.. (Nie mówię tu o bossach dodatkowych - FFX pod tym względem króluje, bo posiada MA, Dark Aeony i Penance- spora kolekcja do ubicia . ) Trochę tego brakuje fanom, którzy znają serię FF na wylot i oczekują większych wyzwań, no ale, jak wiadomo, SE myśli o szerszym kręgu odbiorców i wysokiej sprzedaży.
Niechlubnym wyjątkiem może być jedynie FFX-2, w którym, z niewiadomych względów, jesteśmy zmuszeni do nabijania procentów - rozwiązanie drażniące i sztucznie przedłużające rozgrywkę - jedyny FF przy którym sięgnęłam po solucję z przymusu :roll:

: sob 27 sie, 2005 11:57
autor: Markfrompoland
Trudna (ale nie aż tak) Była Ultimecia...Poprawka, Zamek Ultimecii. Kurde jak pierwszy raz to robiłem to się w zamku załamałem i postanowiłem od nowa przechodzić... Te cholerne sługi... A najgłupsze było z nazywaniem obrazu (bo nie miałem okazji korzystać z neta bo pojechałem se nad morze i wziąłem konsolke bo miałem nadzieję że jakiś telewizorek na miejscu bedzie no i był) i nawymyślałem jakieś "Ogrody ognistego wysłannika" i inne takie... Ale blisko byłem...