Zgadzam się, że wiedza ma nie mniejsze znaczenie jak dobrze wyszkolona drużyna. Jednak przy poziomach sięgających max 99 lv. różnica ta zaczyna się zacierać, gdyż przeciwnik - mimo własnego podnoszenia umiejętności jest za słaby a pokonanie go nie wymaga większego wysiłku.
Inaczej sprawa wygląda podczas potyczki z Omegą Weaponem, gdzie bez używania przedmiotów typu Holy War i limitów The End

walka jest w stanie stać się uciążliwa, pomimo tego jak bardzo jest schematyczna.
Trudność zatem przypada na umiejętne wyszkolenie postaci. We wszystkich częściach serii jest taka możliwość, jednak w jednych przychodzi nam to łatwiej a w innych trudniej. Bo jeżeli mam 99 lv. to walka z Omegą bez Holy War jest dla mnie dziecinadą i szczerze mówiąc nigdy tego przedmiotu nie używałem. W sytuacji gdybym był na poziomie nie przekraczającym 50 lv. pokonanie Omegii stałoby się trudne, jeżeli nie niemożliwe.
Oczywiście trudności gry nie określa się na podstawie jednego przeciwnika, a jej ukończenie będzie dla nas łatwe bądź nie w zależności od tego jakim będziemy dysponować zespołem.
W porównaniu widać to najlepiej... Doświadczony gracz na niskim poziomie będzie miał kłopoty w pokonaniu Ruby Dragona. W momencie, gdy osiągnie 99 lv. u wszystkich, najlepsze uzbrojenie, umiejętności GFów oraz magię - ten sam Ruby Dragon zostanie pokonany przez gracza totalnie początkującego...
Różnica potencjałów waha się od momentu rozpoczęcia gry, i to ona decyduje o jej trudności. Można także wspomnieć o tym czy łatwo mi wydrenować drużynę i jak wielki będę miał z tym problem? Ale o tym pisałem w poprzednim poście... Powtórzę się tylko, że w FF8 trening jest wyjątkowo łatwy, prosty i przyjemny. Wszyscy pamiętamy Island Close to Hell.