Jako że w końcu mi się zachciało wykończyć Omegę Mk. XII i zebrać Wyrmhero Blade, to należało by podsumować...
Grafika jest świetna. Lokacje tak samo. Słusznie ucięto połowę polygonów w porównaniu z X i dano lepsze tekstury, no i ile ślicznych rozmyć, efektów cząsteczkowych i tym podobnych ^^ Sterylności brak (oprócz zamierzonej na statkach Imperium i w Draklor). Za grafikę najwyższe noty :] Za lokacje też. Balfonheim, Bhujebra i Nalbina są po prostu prześliczne, a Rabanastre ma ten rozmach i wielkość, ale w sumie jest zbyt powtarzalne i szybko się nudzi. No i świetne widoki w lokacjach otwartych. I wreszcie w porównaniu z X na otwartych terenach nie jest pusto - tu kamyk, tam kamyk, tu drzewko, tam drzewko, tu ruinka, ty młynek, nierówności terenu też od groma. Jedne z najlepszych lokacji w całej serii. Muzyka jest za to... przeciętna i chwilami cholernie monotonna, bitewna zostaje w głowie na dłużej, chociaż to też nie poziom tego co było kiedyś. Tylko depresyjny motyw z Paramina Rift i smętek z Nabreus Deadlands pamiętam do tej pory, przy czym Paramina Rift miało przearanżowaną muzę z Cetra Ruins z VIII (My Final Heaven bodaj). Tu lekka porażka.
System walki super. Szybki, dynamiczny i łatwy do przyswojenia, ale na początku jest nic innego jak chaos

Musi być dobry, bo dopiero pod sam koniec gry zautomatyzowałem walkę Gambitami (kolejna genialna rzecz), kiedy brałem się za wykończenie najpotężniejszych Mark Hunt'ów i Omegi

Do tego S-E pomyślało i nadało mu głębie typową dla cRPG i MMORPG napędzanych walką w czasie rzeczywistym, żeby nie było za prosto i zbyt nudno. Combo rate, ilość rodzajów broni, akcesoria, wpływ pogody i podłoża na obrażenia zadawane przez magię i celność łuków, zbroje - jedna z lepszych różnorodności w całej serii. Na dodatek przemyślana. Tylko że to kolejna część w której magia w walce oprócz leczącej i statusowej jest zupełnie zbędna _^_ Na początku nie powiem, niektóre Elite Marks wymagały strategii opartej o zaklęcia bojowe, ale z czasem zupełnie przestały się przydawać - zdecydowanie zbyt szybko. Quickening'i są ciekawe i stoi za nimi logika (no i efektowne aż miło), ale też szybko trzeba było się z nimi rozstać, zwłaszcza że MP wiecznie mało i potrzebne do dobrze ustawionych Gambitów wspomagających. Rozwój postaci - niezły, ale lekko nieprzemyślany, licencje wydaja się być lekko na chybił - trafił rozrzucone, no i to że nie widać dalej niż jedno pole co się dalej znajduje sprawia, że można zbłądzić i dopiero dobra mapka LB albo jego znajomość mogą pomóc. Poza tym - kto cholera widział, żeby wykupywać licencje na używanie broni itp? WTF? Mogło by być lepiej, ale swoje zadanie spełnia.
Fabuła zacną jest. W końcu nie świr chcący władać światem, a znacznie bardziej ciekawe zmagania o władzę nad własnym losem przykryte wojną królestw. Tylko ja się pytam dlaczemu tak późno główny wątek się odkrywa? Przeca Venat i nieśmiertelni byli na tyle ciekawi, że można było by to pokazać znacznie tego więcej

Tak samo kwestia bogów Ivalice nie była nawet liźnięta, a cały czas przewijała się przez (GENIALNY) bestiariusz

Wszystko rozbiło się o za małą ilość scenek, kutfa.
Przy postaciach też się popisali. Idąc w detale:
Vaan - piąte koło u wozu, osoba zdecydowanie psująca przyjemność posiadania tak fajnej reszty postaci. Charakterek może i jakiś miał, nie był irytujący jak Tidus (Teh Voice!) i znacznie bardziej naturalny. Czasami walnął coś zabawnego. No i pod względem statystyk najlepszy był. Ale wpływ na fabułę zerowy miał. Przynajmniej nie latał za Ashe i nie wchodził jej pod spódniczkę. I miał obleśną klatę _^_
Penelo - szóste koło u wozu, kontynuacja serii 'młoda, kawaii panienka w drużynie, ADHD included'. Ale za to całkiem przyjemna postać, pogodna i nawet ciekawa, chociaż praktycznie nic o niej nie było. In plus.
Ashe - księżniczka z jajami ;] Emo, ale sensowne, potrafiła zrobić co zamierzyła, no i miała mordercze ciągotki co do Imperium i Cryst. Trochę za bardzo niezdecydowana, ale tak czy tak potrafiła pokazać pazurki. I wcale nie miała syndromu 'I must defeat Empire' ;> Też zacnie. Tylko ja się pytam, po co jej ta różowa spódniczka a'la panienka z E-5?

Podobno jej design miał uderzyć we francuskie nuty, co z twarzy wyszło, ale cóż... cycków nie posiadała.
Balthier - zacność nad zacnościami. Wredna, ironiczno - cyniczna gadzina, maniera wymowy wręcz idealna. Tekstami potrafił położyć, dystansem też. Strój fajny, nawet obcisłe spodzienki nie były drażniące

Świetna, dojrzała postać, ma gość w sobie coś i nie są to flaki ;]
Fran - nice ass she had

Przy pierwszym usłyszeniu jej głos mnie zdziwił, ale pasował idealnie. Króliczek sado-maso, ale bez natręctwa (i oczywiście całkowicie przypadkowe, ciekawe pozy przy mierzeniu z łuku i rzucaniu czarów)

Widziała dużo, nie zachowywała się jak idiotka, inteligencja na wysokim poziomie, tak jak i umiejętności dogryzania Balthier'owi. No i świetnie między nimi iskrzyło, jedyny przypadek jaki wyszedł na dobre grze w ograniczeniu ilości odpowiedzi i scenek - niedopowiedzenia zrobiły z nich najlepszą finalową parę ever. Stała członkimi drużyny i nie, nie na pozycji lidera, chociaż fajnie było czasem popatrzeć na jej pikselowy tyłek ;]
Basch - miał być głównym bohaterem, ale panowie uznali, że jest zbyt stary i poważny na to miejsce, bo Vagrant Story z takim hero sprzedał się źle. Bardzo zła decyzja _^_ W intro miał zacny wygląd i aurę doświadczonego rycerza/żołnierza, a po swoim upadku trzymał fason jak trzeba. Kolejna dojrzała postać, zaangażowana ale z dystansem i spokojem. No i ma fajny fryz i fachowy zarost, a co! Przy tym krótkie spodenki i klata na wierzchu wcale nie wyglądały źle, ba - nawet bardzo dobrze. Zdecydowanie świetnie wyglądał w walce dwuręcznym mieczem albo kataną.
Reddas - długo liczyłem, że się w końcu do drużyny przyłączy na stałe, a tu taki zonk... Zacny osobnik, ciekawa postać i świetny design. Dwa miecze miał! ^^
Larsa - rozpuszczony gówniarz, ale za to kolejny przykład świetnej postaci. Nie dziwię się, że panie dostały na jego punkcie świra ;>
Vayne - to mógł być najlepszy główny zły całej serii zaraz po Sephie. W sumie IMO jest, ale znowu wszystko rozbiło się o małą ilość scenek. Bezlitosny tyran, przy tym nie świr chcący podbijać dla podboju, jeno z głębszym, ciekawszym celem. Kawał zacnego drania.
Cid, Venat, Gabranth i reszta postaci tak samo dobra. To chyba część w której miałem najmniej wątów do postaci i po prostu dało się je lubić, od samego początku. Bo były znacznie bardziej ludzkie i dojrzale przedstawione chyba.
Postaci zacne, na poziomie i dojrzałe (with some consideration) - największy plus całej gry. Scenki zdecydowanie też - reżyseria bardzo dobra, sama dojrzałość tematów i przedstawienia wydarzeń zasługuje na pochwałę (scena zmuszenia Gabranth'a do 'skrócenia cierpienia' pani Judge to majstersztyk i jeden z najlepszych przykładów). ALE ICH ZA MAŁO

Inne plusy: długość, replay value ogromny, zróżnicowanie i design wrogów, najlepszy bestiariusz w całej serii, rozmach i epickość całości, minimalizacja infantylizmu, mnóstwo rzeczy do zdobycia (Sky Pirate's Den - super pomysł, małe a cieszy) i do zrobienia (Hunty, ryby itp.). I wiele innych rzeczy.
Wady - ZA MAŁO SCENEK, NA APISA I OZYRYSA!

Rozumiem że to miała być rewolucja w serii i zmiana w stosunku do X, ale czasami można się było znerwić przechodząc dwa wielkie obszary geograficzne bez jednej scenki czy filmiku (jak sytuacja około Phon Coast). No i z czasem walka stawała się monotonna, ale wtedy ratowały Gambity. O monotonnej muzie już mówiłem. Tylko czemu tak wiele wątków skrócono na chama i pominięto przez obcięcie fabuły

Mocno to zmarnowało wielki potencjał jaki tkwił w postaciach... Zwłaszcza głównym złym i Balthier'ze z Fran.
Dobra to część, bardzo dobra. Stawiam ją w jednym szeregu z VII, X, VIII i VI. Jakieś 9, 9+/10.
Post sponsorowany przez nudne popołudnie, słowa 'dojrzały' i 'zacny' oraz zatwardzenie twórczo-umysłowe.