Co do sprawy "the" - dyskusyjność pojęcia i określenia jest na tyle duża, że według moich psorków to co napisałem jest równie poprawne, co błędne :D. Za poprawę dziękuję, bo o to chodziło i postaram się bardziej po angielsku stawiać "the" niż po amerykańsku

.
Lenneth pisze:Pomroczność jasna?

Straszna choroba - powiadam

.
Lenneth pisze:Some/ a little combat,
Nie zgodzę się - miało być jak było, z tym, że nie dodałem znaku zapytania na końcu zdania. Takie lekko szpanerskie powiedzonko, typowo amerykańskie z racji "ściśnięcia" - "Little combat, anyone?" - w stylu bardzo daring/defying naprzeciw kogoś do sprowokowania.
Lenneth pisze:the defeated one, English
W obu przypadkach masz rację.
Lenneth pisze:I'm/ I am, THE owner of
Dyskusyjne, jak pisałem. Można tak i tak - "the" dodaje sztywości w tym przypadku, a osoba mówiąca to sama precyzuje że jest właścicielem, że dookreślające/definiujące "the' nie jest konieczne, choć anglik by tak powidział.
Lenneth pisze:megalomaniAc, (lepiej brzmi) one for each hand, a little combat
Pierwsze miało być przymiotnikiem, a tak można. Drugie - fakt, brzmi znacznie lepiej. A trzecie - często zjadam literki

.
Lenneth pisze:Sam pytałeś, a ja akurat tędy przechodziłam. XDDD (Ale teraz już sobie idę i bynajmniej nie zamierzam się nikogo czepiać. XDDD)
A i dobrze - bo o to chodziło i o to prosiłem, nie

. I żadnego czapiania się nie zauważyłem.