Strona 8 z 22
: pn 30 maja, 2005 15:47
autor: Lady Luck
Nienormalny_PS2 pisze:Erelen prawdę mówiąc,ja się nauczyłem pływać poprzez skoki do głębokiego basenu blisko bandy
Ty mu chyba tego nie radzisz? O_o
Nienormalny_PS2 pisze:Istotną również rzeczą jest nie panikować jak się zachłyśniesz wodą
Dokładnie tak. Pełen spokój na zadzadzie: "Kurczaki, napiłem się tej paskudnej wody... bleee..."
Ja płotrafię pływać, ale wolę wiedzieć, że kiedy przystanę, to mam grunt pod nogami

Bo jeśli nie, to zamiast się odprężyć myślę sobie: "A jak mnie skurcz złapie? Uratuje mnie ktoś? Czy ktoś w ogóle widzi, że ja tytaj płynę sobie? A jak mnie fala zakryje? (kiedy w morzu pływam

)Co wtedy? A będzie ktoś płakał po mnie? A boli, jak się pod wodą umiera?"

: pn 30 maja, 2005 15:52
autor: Izrail
Lady Luck pisze:ale wolę wiedzieć, że kiedy przystanę, to mam grunt pod nogami
ja odwrotnie - wolę zdecydowanie głęboką wode bez gruntu...
Lady Luck pisze:A będzie ktoś płakał po mnie? A boli, jak się pod wodą umiera?

To mnie rozwaliło

: pn 30 maja, 2005 15:54
autor: Nienormalny_PS2
Lady Luck pisze:Ty mu chyba tego nie radzisz? O_o
Zapomniałem,że ja nienormalny jestem.Faktycznie może mu się ta metoda nie spodobać :D.
Lady Luck pisze:A jak mnie fala zakryje? (kiedy w morzu pływam Wink )Co wtedy?
Nie powinno się w morzu wypływać za daleko.Można,ale to trzeba już dobrze rąsiami i nóziami wymiatać :D.
Lady Luck pisze:A boli, jak się pod wodą umiera?
.......Erelen,nie zwracaj na to uwagi....Weź najlepiej kolesia/koleżankę,piłkę dużą i się "pluskaj" :D w wodzie.Próbuj się utrzymać na powierzchni,jak Ci się uda to powoli głębiej i głębiej i już drugi brzeg

.
: wt 31 maja, 2005 12:00
autor: Dante
Istotną również rzeczą jest nie panikować jak się zachłyśniesz wodą.Niektórzy tracą wtedy kompletnie łeb.
Taa, nieraz ratownik zycie stracił przez panikę wśród ratowanej osoby. Człowiek w tym stanie łapie się wszystkiego co pod rękę wpadnie, łącznie z wybawicielem, i wciaga ze sobą pod wodę. Prawdziwie groźnym i niesłychanie nieprzyjemnym widokiem jest spojrzenie tonącego człowieka. Nic poza chaosem w nich nie zobaczysz, a do tego człowiek taki dostaje kopa adrenaliny na tyle silnego, że staje się kilkukrotnie silniejszy. Może to się wydać być może nieludzkie niektórym ludziom, ale w takim wypadku ratownik po dopłynięciu po prostu czeka w odpowiedniej odległości aż koleś zacznie odjeżdżać i dopiero wtedy przystępuje do akcji...
Lady eee tam boli. Nie wmówisz mi że uczucie pękania pęcherzyków płucnych nie jest przyjemnym, albo to niesamowite wręcz odrętwienie, kiedy tracisz władzę nad własnym ciełem i jedynym co jest ci dane zobaczyć to widok pięknego, letniego słoneczka zerkającego na ciebie znad tafli wody. Oczywiście trzeba by nadmienić przy tym fakt, że jeszcze przez jakieś 2 minuty jesteś świadkiem własnej śmierci...

: wt 31 maja, 2005 12:19
autor: BeeBBo
Smutna perspektywa...Życie jest nieprzewidywalne. Kilkanaście lat temu utopił się mój znajomy z bloku. W momencie jak skoczył do basenu PP dopadł go nagły paraliż...Topił sie na oczach własnego brata, który na domiar złego nie umiał pływać. Ja z kolegami bawiliśmy się 200 m dalej w piaskownicy...Nie zapomne tego widoku nigdy...
: wt 31 maja, 2005 12:51
autor: Zito
Pływanie (dwa razy nawet brałem udział w prawdziwych zawodach, bez sukcesu niestety, ale nie byłem ostatni;)) , kosz, rower to mi nawet dobrze wychodzi, próbowałem wspinaczki - nie jest to moją domeną :D. Chciałem sobie zrobić kurs na ratownika wodnego, ale jak usłyszałem od trenera że mam 100 godzin za frajer przepracować na basenie to podziękowałem.
: wt 31 maja, 2005 15:42
autor: Eiko
BeBBo w jakiejś gazecie czytałam o podobnym przypadku. Przyjaciółki poszły nad wodę i w pewnym momencie jedna się kąpała, a druga chyba siedziała na brzegu. Wtem ta w wodzie zaczęła się topić, a ta druga myślała, że jej przyjaciółka się wygłupia... Ta pierwsza zginęła na oczach drugiej... Ja nbym takiego czegoś nie przeżyła chyba... Wspomnę, że ta druga umiała pływać, ale nie myślała, że dzieje się coś złego.
: wt 31 maja, 2005 17:41
autor: Sephiria
Eiko pisze:Wtem ta w wodzie zaczęła się topić, a ta druga myślała, że jej przyjaciółka się wygłupia... Ta pierwsza zginęła na oczach drugiej... Ja nbym takiego czegoś nie przeżyła chyba... Wspomnę, że ta druga umiała pływać, ale nie myślała, że dzieje się coś złego.
Przepisy (między innymi kodeksu ruchu na wodzie - to dla sterników łodzi, żeglaży i płetwonurków rzecz oczywista) mówią dość jasno - każde wymachiwanie rękoma jest sygnałem wzywania pomocy i należy natychniast udać się w miejsce tego sygnału by udzielić pomocy. Ta dziewczyna miała szczęście, że nie miała sprawy o nieudzielenie pomocy koleżance, ewidentnie potrzebującej wsparcia- nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego pzrestrzegania.
: wt 31 maja, 2005 18:14
autor: Erelen_Galakar
Sephi pisze:Przepisy (między innymi kodeksu ruchu na wodzie - to dla sterników łodzi, żeglaży i płetwonurków rzecz oczywista)
A dla hydrologa druga Biblia

Ale dzięki za "zachęcanie" do pływania. Ja chcę jednak jeszcze trochę pożyć

: wt 31 maja, 2005 19:09
autor: Eiko
Sephiria tylko, że tam nie było nikogo i chyba był zakaz. No dobra to było w Bravo Girl

: wt 31 maja, 2005 22:16
autor: BeeBBo
Sephiria pisze:Przepisy (między innymi kodeksu ruchu na wodzie - to dla sterników łodzi, żeglaży i płetwonurków rzecz oczywista) mówią dość jasno - każde wymachiwanie rękoma jest sygnałem wzywania pomocy i należy natychniast udać się w miejsce tego sygnału by udzielić pomocy. Ta dziewczyna miała szczęście, że nie miała sprawy o nieudzielenie pomocy koleżance, ewidentnie potrzebującej wsparcia- nieznajomość prawa nie zwalnia z obowiązku jego pzrestrzegania.
Sephiria we własnej osobie! Nic dodać nic ująć!
Wiesz w tym momencie prawo miałbym głęboko w d***. Gdybym mój kolega zginął praktycznie z mojego powodu najprawdopodobniej zakończyłbym swoje życie. Po prostu nie mógłbym żyć z tym dalej...
: śr 01 cze, 2005 00:06
autor: Krzysiek2099
Dante

raz uratowałem dziewczynę przed utonięciem (adrenalina nauczyła mnie wtedy pływać bo normalnie to niepotrafię za dobrze nie mówiąc o ratowaniu kogokolwiek). Niestety jej kochaś (co okazało się później - miał żonę) był już pod wodą i ponad 10 minut go szukaliśmy bo niemogliśmy się dogadać z dziewczyną, gdzie zszedł pod wodę. Tylko lakoniczne wskazywanie palcem równolegle do tafli wody i słowa "tam, tam". Niemogliśmy określić odległości od brzegu. W każdym bądź razie - widziałem oczy o których piszesz. Nikomu nie życzę takiego widoku nie mówiąc o byciu tą osobą.
: śr 01 cze, 2005 08:12
autor: Dante
Prawo prawem, wejście do wody to ostateczność. Musisz wziąść pod uwagę że możesz już stamtąd nie wrócić... Aż nadto było przypadków takich, że facet wskakuje ratować człowieka i sam zaczyna się topić. Są dwa typy ludzi których na miejscu wypadku zdecydowanie nie powinno być. Ich obecność zazwyczaj jedynie przysparza większych kłopotów:
1. Człowiek mający warunki by pomóc, jednak miast tego postanawia sobie popatrzeć,
2. Człowiek który za wszelką cenę chce pomóc, niestety nie jest w stanie podołać temu zadaniu.
Co do "przeżyć nieciekawych": zdazyło mi się trafić pewnego razu na imprezę, na której to poznałem całkiem przyjemną kobietę(dziewczynę). Nie mogę powiedzieć że specjalnie długo żeśmy rozmawiali - było tam aż nadto wiele osób. Zamieniliśmy jednak kilka zdań. Tydzień później potrącił ją samochód na zielonym świetle... Nie zginęła na moich oczach ani nie była moją przyjaciółką, bądź co bądź jednak daje do myślenia.
Krzysiek - gratulacje

Nie codzień można uratować komuś życie.
: śr 01 cze, 2005 12:53
autor: Ireth
podstawowa sprawa : ratować kogos tak zeby samemu nie stać się ofiara ..lepiej jeden trup niż dwa

:/:/ ..wiem ze drastyczne, ale prawdziwe...
....chyba nie miałam przypadku jakiś drastycznych przezyć związanych z wypadkiem kogoś bliskiego ( mam rówieśników na mysli) ...
...szkoda że większośc wypadków w wodzie zdazra się przez ludzką głupotę...
..Sephiria ...wysałabyś do sądu
dziecko, które już i tak przezyło szok i będzie miao uraz na całę zycie?? no to powodzenia .... -_-"
: śr 01 cze, 2005 13:17
autor: Eiko
W sumie to jak już wiesz, że kogoś nie uratujesz, a wiesz także, że będzie Ci strasznie ciężko po śmierci tej osoby i nie wiesz jak długo wytrzymiesz to lepiej puścić się z tonącym/tonącą...