Nowe FF7 - Remake, Rebirth - co sądzicie :)
Moderator: Moderatorzy
Nowe FF7 - Remake, Rebirth - co sądzicie :)
Jestem ciekaw czy graliście w reedycję siódemki. Ja się świetnie bawiłem, ukończyłem obie, chociaż nie mam ambicji skończyć ich "na platynę". Moogle mnie męczą :D
Re: Nowe FF7 - Remake, Rebirth - co sądzicie :)
No, między nami chemii nie ma. Niestety, przegapiłam okno zwrotu. Może to za dużo powiedziane, że "męczę się" z Remake, ale nie trawie tych zmian z tymi duszkami i wciskaniem na siłę postaci, których w oryginale nie było. np. ten blondas na motorze. Za dużo też zbędnych pierdół, typu snucie się po nie wiadomo jak wielkiej ulicy po wybuchu Sector 5 reactor. Podglądanie Tify od spodu w Shinra HQ
już odpuszczę. Po co to komu? Nie gram dla eye candy, tylko dla rozrywki. Zatrzymałam się zaraz jakoś po momencie wizyty u rodziców Jessie. Nie gram głównie dlatego, że po prostu mam inne świetne gry:
1) na PS4 i PS5: Jedi Fallen Order: platynę na PS4 już mam
, teraz robię platynę na PS5
, Jedi Survivor napoczęta, czeka w kolejce, Napoczęty GoW Ragnarök na PS4, w GOW 2018 jeszcze rodowałam ta platynę self challengem zupgrade'owannia każdego epic pancerza, napoczęte Horizon Forbidden West na PS4, a już 3. część na horyzoncie. Potem jest kończona FF XVI, która jest o niebo lepsza od XV, którą też muszę skończyć. Podoba mi sie klimat i historia w XVI, postacie o wiele głębsze. Ultimaliusa w sumie już zabiłam, ale cofnęłam się by zrobić Echoes of the Fallen i Rising Tide. Echoes przeszłam w jeden dzień - walka z Omegą wymagająca, ale dałam radę
. Rising Tide napoczęłam.
2) Potem jeszcze OGROMNY backlog gier na GoGu. Nie wymienie tytułów, które czekają na instalację, Mam rozgrzebanego Wiedźmina 2, Dziki gon czeka, chociaż wersję na PS4 już napoczęłam. Potem kilka tytułów Star Treka (Armada 2, Elite Force 2, Away Team). Mam też rozgrzebane całkiem fajne Tyrannny. Ostatnio męczyłam też ponownie Baldur's Gate i mam nawet plany by zrobić po 3 alignments (good, neutral, chaotic) obiema płciami, które potem pójdą do BG2 i ToB. No i teraz mam fazę na Diablo 3. Nadal korci mnie by wymaksować woja na lvl 50 single w D1. Ostatnio kupiłam remake 3-jki i 4-ki oraz 7-9 na GoG.
Nota bene skusiłam się na Reign of the Waorlock do Diablo 2 Resurrected i po upgradzie kompa powinno mi śmigać bez ustawiania detali na minimum.Po 25 latach wygasły mi ostatnie postacie na classic Battlenet, więc Diablo 2 lod original pójdzie w końcu na emeryture, ale Resurrected godnie zajmie jego miejsce.
3) Potem jeszcze mini backlog gier na Steaam: FF XIII-2 napoczęte, LRFFXIII napoczęte i rzucone w kąt, FFX do skończenia (Pennace i część Dark Aeons, bodaj Ixio9n, bahamut, Anima, Sisters i Yojimbo), FFX-2 napoczęte, chyba nawet skończyłam Chapter 1
Natomiast Rebirth nie planuje kupić. Dla mnie jest tylko jedna FFVII - ta z 1997 r.
1) na PS4 i PS5: Jedi Fallen Order: platynę na PS4 już mam
2) Potem jeszcze OGROMNY backlog gier na GoGu. Nie wymienie tytułów, które czekają na instalację, Mam rozgrzebanego Wiedźmina 2, Dziki gon czeka, chociaż wersję na PS4 już napoczęłam. Potem kilka tytułów Star Treka (Armada 2, Elite Force 2, Away Team). Mam też rozgrzebane całkiem fajne Tyrannny. Ostatnio męczyłam też ponownie Baldur's Gate i mam nawet plany by zrobić po 3 alignments (good, neutral, chaotic) obiema płciami, które potem pójdą do BG2 i ToB. No i teraz mam fazę na Diablo 3. Nadal korci mnie by wymaksować woja na lvl 50 single w D1. Ostatnio kupiłam remake 3-jki i 4-ki oraz 7-9 na GoG.
Nota bene skusiłam się na Reign of the Waorlock do Diablo 2 Resurrected i po upgradzie kompa powinno mi śmigać bez ustawiania detali na minimum.Po 25 latach wygasły mi ostatnie postacie na classic Battlenet, więc Diablo 2 lod original pójdzie w końcu na emeryture, ale Resurrected godnie zajmie jego miejsce.
3) Potem jeszcze mini backlog gier na Steaam: FF XIII-2 napoczęte, LRFFXIII napoczęte i rzucone w kąt, FFX do skończenia (Pennace i część Dark Aeons, bodaj Ixio9n, bahamut, Anima, Sisters i Yojimbo), FFX-2 napoczęte, chyba nawet skończyłam Chapter 1
Natomiast Rebirth nie planuje kupić. Dla mnie jest tylko jedna FFVII - ta z 1997 r.
"Mój świat się składa ze mnie,
Bo żyję tutaj sam
To moje przeznaczenie
Tu tylko ja i tylko ja"
(IRA - Wyspa ego)
Bo żyję tutaj sam
To moje przeznaczenie
Tu tylko ja i tylko ja"
(IRA - Wyspa ego)
Re: Nowe FF7 - Remake, Rebirth - co sądzicie :)
Platynowalam Remake z chęcią, Rebirth miał za dużo grindowania na mój gust, ale były imo piękne i zaskakująco solidne. Czuje się ze obie gry robiono z miłości do oryginału i ze zdrowym dystansem do legendarnego statusu ff7.
Nie jestem przekonana ze ta gra potrzebuje az 3 części, ale to co do tej pory zaserwowali na pewno mnie nie zawiodło. W Rebirth nie przepadam za "Ubisoftowa" mapą z markerami, ale to jest taki piękny jrpg ze im wybaczę. Btw Clair Obscur miało świetną oldschoolową mapę świata i troche szkoda że siódemka nie wygladala tak samo.
Nie jestem przekonana ze ta gra potrzebuje az 3 części, ale to co do tej pory zaserwowali na pewno mnie nie zawiodło. W Rebirth nie przepadam za "Ubisoftowa" mapą z markerami, ale to jest taki piękny jrpg ze im wybaczę. Btw Clair Obscur miało świetną oldschoolową mapę świata i troche szkoda że siódemka nie wygladala tak samo.
Re: Nowe FF7 - Remake, Rebirth - co sądzicie :)
Ja generalnie nigdy nie byłem fanem pierwszej płyty FF7 i dla mnie dopiero po wyjściu świat robiło się ciekawie.
I rebirth bardziej podoba mi się pod tym właśnie względem od remake'a, że mamy w końcu świat - który jest piękny i zdecydowanie jest efekt wow. Zgadzam się, że zmarnowano potencjał tej mapy zbyt schematycznym, ubisoftowym jej rozegraniem - wołałbym coś w klimatach wiedźmina, jakieś ciekawe questy. Ten las przed walką z wężem na bagnach aż się prosi o jakąś mroczną historię
Przez te trzy części i dużą mapę mocno siadło tempo. Natomiast odkrywanie świata było bardzo satysfakcjonujące i ciekawe. Gongaga i Costa del Sol dostały nowe życie.
Podoba mi się ten temat duchów, które, jak rozumiem, symbolizują walkę z przeznaczaniem. Pierwszą część kończymy zerwaniem z tym przeznaczeniem - co sprawia, że w rebirth nie wiemy jak potoczą się losy. I nagle robi się ciekawie, bo człowiek czeka na tą słynną scenę i zastanawia się co się stanie. To zagranie sprawia, że znając oryginał nie możemy być pewni rozwoju historii.
Bardzo zyskały postaci - gra aktorska i emocje dodały bardzo dużo. Kontrast między Tifą a Aeris, ich relacja, randka w Gold Saucer (ty razem jestem team Tifa) wszystko siada dużo lepiej. Nie mówiąc już o świetnym Red XIII. Historia Barreta też ostała fajnie rozwinięta. Przyjemnie się grało całą ekipą a Caith Sith z jego akcentem mnie rozwalił.
Genialnie zrobiona jest muzyka. Mistrzostwo. Aczkolwiek jakbym się miał czepiać to trochę za dużo wariantów jak dla mnie . To sprawia, że mniej zapadają w pamięć - w oryginalnym finalu pewne motywy były "do porzygu" aż ryły beret. W nowej edycji niektórych motyw można nawet nie zauważyć. Genialny battle theme trafia się w grze zaskakująco rzadko. Fantastyczny jest początkowy reaktor i jego wersja bitewna. Z kolei w rebirth brakowało mi porządnej sytuacji z muzyką ancient temple oraz cries of the planet. Co prawda jest scena z tą muzyką w genialnej aranżacji, ale nie ma tego kawałka na soundtracku
(https://www.youtube.com/watch?v=oJtGKumSWzg)
Wolałbym za to klasyczną turową walkę i starty, prosty system materii. Jak grałem w Sea of Stars to mnie urzekła właśnie ta prostota. Clair Obscur ma chyba podobnie, ale nie miałem jeszcze czasu ograć.
I rebirth bardziej podoba mi się pod tym właśnie względem od remake'a, że mamy w końcu świat - który jest piękny i zdecydowanie jest efekt wow. Zgadzam się, że zmarnowano potencjał tej mapy zbyt schematycznym, ubisoftowym jej rozegraniem - wołałbym coś w klimatach wiedźmina, jakieś ciekawe questy. Ten las przed walką z wężem na bagnach aż się prosi o jakąś mroczną historię
Podoba mi się ten temat duchów, które, jak rozumiem, symbolizują walkę z przeznaczaniem. Pierwszą część kończymy zerwaniem z tym przeznaczeniem - co sprawia, że w rebirth nie wiemy jak potoczą się losy. I nagle robi się ciekawie, bo człowiek czeka na tą słynną scenę i zastanawia się co się stanie. To zagranie sprawia, że znając oryginał nie możemy być pewni rozwoju historii.
Bardzo zyskały postaci - gra aktorska i emocje dodały bardzo dużo. Kontrast między Tifą a Aeris, ich relacja, randka w Gold Saucer (ty razem jestem team Tifa) wszystko siada dużo lepiej. Nie mówiąc już o świetnym Red XIII. Historia Barreta też ostała fajnie rozwinięta. Przyjemnie się grało całą ekipą a Caith Sith z jego akcentem mnie rozwalił.
Genialnie zrobiona jest muzyka. Mistrzostwo. Aczkolwiek jakbym się miał czepiać to trochę za dużo wariantów jak dla mnie . To sprawia, że mniej zapadają w pamięć - w oryginalnym finalu pewne motywy były "do porzygu" aż ryły beret. W nowej edycji niektórych motyw można nawet nie zauważyć. Genialny battle theme trafia się w grze zaskakująco rzadko. Fantastyczny jest początkowy reaktor i jego wersja bitewna. Z kolei w rebirth brakowało mi porządnej sytuacji z muzyką ancient temple oraz cries of the planet. Co prawda jest scena z tą muzyką w genialnej aranżacji, ale nie ma tego kawałka na soundtracku
Wolałbym za to klasyczną turową walkę i starty, prosty system materii. Jak grałem w Sea of Stars to mnie urzekła właśnie ta prostota. Clair Obscur ma chyba podobnie, ale nie miałem jeszcze czasu ograć.

