Ja też lubię wielkie lokacje w FF (czytaj: dziesieć ulic zamiast trzech

), choć muszę przyznać, że wioski są sto razy bardziej klimatyczne/urocze (Kalm, Winhill, Kilika, Black Mage Village, etc.

)
W Esthar nigdy nie zabłądziłam, za to na Mt. Gazazet owszem - i to co najmniej kilka razy.
Ale FF to i tak mały pikuś. Przypomina mi się pewna 'niewinna' lokacja w VP, gdzie przez cztery bite godziny miotałam się w kółko, nie mogąc znaleźć wyjścia.
