Tales of Berseria

Final Fantasy to nie wszystko co oferują nam Japończycy!

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
mroczna sarna
Cactuar
Cactuar
Posty: 212
Rejestracja: ndz 31 maja, 2009 23:50

Tales of Berseria

Post autor: mroczna sarna » wt 14 lut, 2017 10:28

Moja recka na steam (pisana na kolanie, bez sprawdzania i poprawiania, wiec wyrozumialosc wskazana):
http://steamcommunity.com/id/mroczna_sa ... ed/429660/

(PS3/PS4/PC) Tales of Berseria
Msciwy demon, pirat z ciazaca na nim smiertelna klatwa, szalona wiedzma, plus mistrz miecza marzacy o zabiciu brata.

Tak mozna ogólnikowo przedstawic bohaterów, z którymi przyjdzie nam wedrowac po krainach Berserii. Trzeba przynac, ze paczka nietypowa, nawet jak na japonskie standardy...a to dopiero poczatek.

Tales of Berseria, to juz szesnasta odslona tej genialnej serii...i trzeba przyznac, ze Japonczycy nabieraja tempa z ksztaltowaniem swiadomosci u zachodnich graczy, gdzie seria nigdy nie byla zbyt popularna i stala w cieniu Final Fantasy. Powoli, acz systematycznie sytuacja sie zmienia, a Namco Bandai po raz kolejny wychodzi poza konsole i serwuje mocna porcje przygód takze graczom pecetowym. Wspominam o tym, gdyz pomimo iz smakowalem wersji ps3 oraz 4, to jednak najlepiej gralo mi sie wlasnie na starym, dobrym pececie. Czas na garsc suchych faktów, po których podziele sie swoimi przemysleniami po 150 (a liczac obydwie konsole, to 200+) godzinach zabawy.

Tales of Berseria, to rasowy jRPG akcji. Gra ukazala sie w Japonii 18 sierpnia ubieglego roku, równoczesnie na Playstation 4 oraz poczciwa Playstation 3, na która zreszta byla oryginalnie tworzona. Gracze spoza Japonii dostali Berserie 24 stycznia w Stanach Zjednoczonych, gdzie premiery gier czesto maja miejsce we wtórki. Europejczycy musieli poczekac do piatku i od 27 stycznia mozna bylo rozkoszowac sie historia theriona, napedzanego zadza zemsty. Nalezy tutaj dodac, ze milym gestem byla mozliwosc wczesniejszego pre-loadu gry na steam, co dawalo graczom mozliwosc zabawy juz od godziny "0". Nie bez echa przeszla równiez mozliwosc przetestowania dema gry, które Namco Bandai udostepnilo kilka tygodni przed premiera gry. Gest naprawde mily, gdyz w dzisiejszych czasach jest to niestety rzadkoscia. Przejdzmy zatem juz do przygód Velvet. Dlaczego ta dziewczyna jest tak wkurzona? Dowiecie sie juz na samym poczatku zabawy...

Przede wszystkim - jesli nie graliscie w poprzednia odslone - Tales of Zestiria, to polecam goraco zapoznac sie najpierw z tym tytulem. Nie jest to obowiazkowe do zrozumienia wydarzen w Berserii, ale zalecalbym, ze wzglednu na mnogosc "smaczków" (lacznie z detalami w zakonczeniu samej Berserii), które uciekna graczom niezapoznanym z historia Zestirii. Te, mozna juz kupic bardzo tanio, zarówno w wersji konsolowej, jak i pc. Historie mozna tutaj okreslic jako luzny prequel do poprzedniczki; pisze luzny, poniewaz wydarzenia w Zestirii maja miejsce 1000 lat po Berserii.

Podobaly Wam sie nieco mroczne klimaty Tales of Xillia 2? Tutaj macie tego wiecej, mocniej, wyrazniej i jeszcze powazniej. Juz sam dobór bohaterów, których mozna raczej sklasyfikowac jako antybohaterów, daje nam pewien rodzaj wskazówki co do klimatu panujacego w grze. Historia tutaj opowiedziana, to typowa tragedia - od poczatku jestesmy postawieni w sytuacji, która zmusza glówna bohaterke do porzucenia idealów, w imie zemsty. Zemsty, która jest jej obsesja, a zarazem przeklenstwem. Czy taka wedrówka moze skonczyc sie dobrze? By sie tego dowiedziec, musicie wyruszyc w przygode - nie tylko z piratem Eizenem na pokladzie okretu, ale równiez w glab siebie, razem z Velvet.

Bohaterowie

Nie mamy tutaj standardowego podzialu z japonskich RPG, jak to zwykle w Talesach bywalo. Kazdy jest na swój sposób skrzywiony, prawie kazdy ma w sobie jakas mroczna tajemnice. Niewazne, czy to mistrz miecza - Rokurou, szukajacy brata - by móc go zabic, czy na pozór wesola wiedzma Magilou, która jest jedna z najtragiczniejszych postaci w Berserii, moim zdaniem. Ciesza rozbudowane watki kazdej z postaci - Namco odrobilo lekcje, której nie zaliczylo przy poprzedniku. W Zestirii mielismy to wszystko slabo wyeksponowane, watki Edny, czy Rose az prosily sie o bardziej szczególowe rozwiniecie. Tutaj nie musimy sie o to martwic, bo kazdy ma swoje "piec minut". Jesli lubicie rozmowy z NPCami oraz zadania poboczne, to dowiecie sie o naszych dzielnych towarzyszach naprawde wiele.

Watki poboczne, dodatkowe questy oraz minigierki. Tych jest dosyc sporo, ale uwaga - wiele z nich odblokujemy dopiero po przejsciu gry i wczytaniu czystego zapisu gry! Chcecie miec walke cameo (to juz tradycja) z bohaterami innej odslony Talesów? Wystarczy zaladowac clear save, udac sie do Reneed i spróbowac swoich sil z glównymi bohaterami innego, popularnego jRPG. Okazuje sie wtedy, ze nagle mamy sporo nowych zadan, oraz ukazuje sie nam zupelnie nowy dungeon do eksploracji. Wracajac jednak do zadan w trakcie watku fabularnego. Sa one z reguly splecione z fabula gry, co uznaje za plus, gdyz mam juz powoli dosyc gier, które zasypuja mnie nudnymi questami typu "przynies x piór z pawia", "ubij x smoków, które kradna mi owce". Tutaj, zabierajac sie za dodatkowe misje, z reguly dowiadujemy sie wiecej o naszych bohaterach, badz co wazniejszych NPCach w grze. Minigierki sa róznorakie; od karcianek, poprzez lowienie ryb, na wciagajacych wyscigach snowboardowych geoboardowych konczac.

Czas na deser, którym w Talesach sa aktywne walki. Po skomplikowanym systemie w Tales of Zestiria, gdzie czesc graczy - szczególnie tych, niezaznajomionych z seria, miala problem z jego opanowaniem - twórcy wyciagneli wnioski, cofneli sie do tego, co bylo dobre i usprawnili to do maksimum. System walk w Tales of Berseria jest przede wszystkim najprzyjemniejszym systemem, jaki kiedykolwiek mielismy w serii. Jest latwy (przy pozornym chaosie) do opanowania, nawet dla niedzielnego gracza. Dodajac do tego brak trofeów zwiazanych z poziomem trudnosci (który mozemy zmieniac w kazdej chwili), jest to najlatwiejsza odslona gry do przejscia w 100%. Poza przyjemnoscia, która czerpiemy ze zmodyfikowanych walk, trzeba pochwalic tez stabilne 60FPS, które dostajemy na starcie (bez uzywania modów Kalaidena). Sa one plynne i potrafia cieszyc oko. Jesli ktos ma problem z jakims bossem - wystarczy zmienic ustawienia na "simple" i voila. To samo tyczy sie weteranów action jRPG; przesuniecie suwaka calkiem w prawo i mamy poziom "chaos", gdzie "prawdziwi twardziele" poczuja sie jak ryba w wodzie. Dodam od siebie, ze poziom trudnosci w grze uwazam za delikatnie obnizony wzgledem poprzedników. Jedynym momentem w grze, kiedy naprawde mialem problem, byla walka opcjonalna z Phoenixem.

Grafika w grze.

Jest to maksimum, które wyciagneli z Playstation 3 programisci Bandai Namco.Zdecydowanie jest to plus tej produkcji, zwazajac na to, iz tworzona byla na jedenastoletnia (!) juz konsole. Silnik, uzyty po raz pierwszy 7 lat temu, przy produkcji Tales of Xillia dopieszczono do granic mozliwosci, a wraz z animacjami od Ufotable cieszy oko. Owszem, to nie realizm i rozmach na miare Final Fantasy XIII (nie porównuje z XV, gdyz to gra tworzona na PS4) - ale to tez nie ten budzet i inne priorytety. W koncu udalo wycisnac sie 60FPS w walkach, co przy aktywnym systemie wnosi wieksza plynnosc i responsywnosc. Jesli chodzi o opcje zaimplementowane w wersji steam - Namco robi kolejny krok i daje nam ich wiecej, anizeli w Zestirii. Sa te podstawowe, jak Vsync, wybór rodzaju tekstur, cieni, antyaliasingu - tutaj mamy podzial na FXAA oraz SMAA i ich jakosc, po te mniej oczywiste dla japonskich developerów (tak Square Enix, do Was pije!): filtrowanie anizotropowe, pole widzenia, bufor redukcji, zmiana framerate, dystans "rysowania" obiektów na mapach z dokladnym podzialem, na NPCów, trawe i inne obiekty. Jestem pod wrazeniem i licze na to, ze inni twórcy jRPG wezma przyklad z tej produkcji. Podsumowujac grafike w Tales of Berseria - nie jest to standard dzisiejszych konsol, bo to nie na nie byla ona tworzona. Jest to natomiast godne pozegnanie serii z poczciwym Playstation 3. Wiesc niesie, ze kolejny tytul bedzie juz na zupelnie nowym silniku, jednoczesnie zrywajac swój romans z jedenastoletnia konsola Sony.

Muzyka

https://www.youtube.com/watch?v=iAIBFAF6-mY

Tutaj mam male zastrzezenia. Motoi Sakuraba to kompozytor wybitny, co udowodnil juz niejeden raz. Jednak tutaj mial chyba zbyt malo czasu i zbyt duzo pracy; Go Shiina nie wspóltworzyl sciezki dzwiekowej tym razem, co skutkuje mniej zróznicowanym soundtrackiem i niestety - czesciowym odswiezeniem utworów znanych nam z Tales of Zestiria (tak, rozumiem, jest to podyktowane fabularnie...). Nie ma tu epickich tonów, jak chocby "Rising Up!" w Zestirii. Sa za to rózne wariacje glównego motywu, jak np. taka:

https://www.youtube.com/watch?v=i2hMFe6rAsw

By podsumowac ten aspekt gry, dodam tylko, ze moim ulubionym kawalkiem w Berserii, jest jeden przeniesiony z Zestirii (nie bede przytaczal tytulu, ani linka, by nie spojlowac wydarzen). Sakuraba odrobil lekcje na 4. Szkoda, bo w polaczeniu z genialna fabula i naprawde ciekawym systemem walk, moglaby powstac kombinacja idealna,a tak - jest lekki niedosyt. Jedyne dwa utwory, które zapadly mi w pamiec z calej gry, to te dwa:

Magilou theme:
https://www.youtube.com/watch?v=I-XVfNPu--Y

oraz z ostatniej lokacji:
https://www.youtube.com/watch?v=EDY-oJLshRA

W kwestii VA powiem krótko - obydwie wersje, zarówno japonska, jak i angielska jest na bardzo dobrym poziomie. Artur brzmi, jak prawdziwy król Artur, a Velvet ma w swoim glosie gdzies gleboko te ciepla barwe, która przypomina nam, ze na poczatku historii, w której wir jestesmy wciagnieci, Velvet byla zwykla dziewczyna, troskliwa, opiekuncza i kochajaca swojego brata.

Panie, a co z gotowaniem? W koncu to Talesy!

Jest! W ciekawej formie, bo polaczone z odkrywaniem nowych ladów i lupieniem tychze po drodze. W trakcie wypraw, na które wysylamy nasz piracki okret, poza cennymi lupami mozemy odkrywac kulinarne preferencje mieszkanców wysp i wysepek. Zbieramy dzieki temu przepisy na róznorakie dania, a gdzieniegdzie zdarza nam sie przywiezc jakies nowe przyprawy oraz inne potrzebne skladniki. Z jedzeniem zastosowano wygodny patent, gdzie gracz nie musi czekac po zjedzeniu potrawy i moze zapychac druzyne ile wlezie. Personalnie uwielbiam gotowac, wiec staralem sie mocno, by poznac sekretny przepis Velvet na jej quiche.

Cos na koniec.

Pomimo slabszych dni Sakuraby i sciezki dzwiekowej nie boje sie wydac opinii, iz jest to najlepszy Tales, w jakiego dotad zagralem. Niebanalna historia, nietuzinkowi bohaterowie, zakonczenie, przy którym mozna uronic lezke badz dwie, oraz cala masa odniesien do poprzednich Talesów (wysylanie okretu by odkrywal nowe lady, to jeden wielki fanserwis dla amatorów serii) i w calej tej mrocznej historii spora dawka humoru, przebijajaca sie przez geste chmury. Do tego nalezy dodac naprawde bledów, które popelniono przy tworzeniu Zestirii, czyli uproszczenie rozwoju postaci (to byla bolaczka nie do przejscia dla wielu w Zestirii) oraz ekwipunku, gdzie wszystko jest bardziej czytelne i efektywnie ulozone. System walk równiez przeszedl pozytywna przemiane, a geoboard i buteleczki ze sklepów pozwalaja nam na szybkie przemieszczanie sie po mapie swiata, bez zmudnego backtrackingu. Poza tym, mamy wszystko co dobre w Talesach: dodatkowe dungeony po przejsciu gry, opcjonalne walki cameo, oraz irracjonalne wrecz zadania poboczne, które wylaniaja sie po zakonczeniu glównej historii (koci recznik?). W jednym zdaniu: kupcie, a nie zawiedziecie sie. W dobie gniotów fabularnych pokroju najnowszego Final Fantasy, Tales of Berseria to perelka, z która warto sie zapoznac.

Na plus:

+ fabula i emocje, które wywoluje w graczu
+ ciekawi bohaterowie, posiadaja "glebie"
+ przyjemny, przyjazny i zróznicowany pod katem charakterów system walk
+ grafika (wycisniecie ostatnich soków z PS3)
+ wiele usprawnien wzgledem poprzedniej odslony
+ port PC z mnogoscia ustawien
+ New Game +

Na minus:

- brak Go Shiina przy tworzeniu sciezki dzwiekowej
- ceny DLC z opcjonalnymi kostiumami

Yakuza 0 (PS4)
, World of Final Fantasy (PS4), Tales of Berseria (PC)&(PS4)

ODPOWIEDZ

Wróć do „jRPG”