Dobre książki

Kącik dla książko- i historyjkożerców. Pochwal jakąś książkę/komiks lub dowiedz się, co warto mieć.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » wt 28 lip, 2009 15:10

"Wgrzesznicy", Pat Cadigan. Uznawana za klasykę amerykańskiego, hardowego cyberpunku. Ale bez obawy - można nie kochać gatunku, ale postacie obronią całą lekturę. Akcja w niezbyt dalekiej przyszłości, może z... 50 - 70 lat naprzód. Cała książka opowiadana jest z perspektywy sporej ilości bohaterów, na początku ich losy powoli się splatają, aż do wybuchu potężnego zakażenia Sieci inteligentnym wirusem, który jest w stanie zabijać ludzi podłączonych do niej przez nowe, jeszcze eksperymentalne gniazda do VR. Standardowo, wśród bohaterów jest grupka hakerów (Sam, Fez, Keely, Rosa, Gator...), ale i sporo pracowników potężnej korporacji Diversifications (Gabe); do tego pracownicy firmy produkującej teledyski VR (Gina, Marek, Beater) i garstka osób z ich otoczenia. Plus 'nie-osoby', ale tego zdradzać nie można ;] Jakkolwiek by to miało nie brzmieć, fabuła mimo że dosyć standardowa na cyberpunk, (VR, wirus, ucieczka z ciała do sieci, samoświadomość AI, hakerka, korporacje, granica człowiek-maszyna, koegzystencja, rozpad społeczny itp.) to poprowadzona jest na tyle frapująco (zapoznanie postaci, splecenie ich losów, nikłe ślady tego co się dopiero wydarzy i imponująca katastrofa) plus bardzo wiarygodne psychologicznie postacie to jest zdecydowanie 'to'. Świat jest zdecydowanie bardziej realistyczny, niż w większości cyberpunku - brak tu typowej, policyjno-autorytarnej antyutopii, korporacje mimo że potężne, to nie mają absolutnie usprawiedliwionego prawnie wpływu na wszystko, postacie mają problemy jak każdy normalny człowiek - nie wszystko co mają przed sobą to sprawy s-f i egzystencjalne problemy sięgające Absolutu. Środowisko hakerów, outsiderów, producentów muzycznych i ćpunów też jest realistyczne jak się da, mimo zaawansowanej technologii. Miasta są syfne i zakorkowane - ale nie trzeba po nich chodzić z karabinem. Ogólniej - świat nie jest tak 'czarny' jak w Johny'm Mnemonic'u czy Neuromancer'ze, na ten przykład. Ale dzięki temu jeszcze bardziej wciąga i kopie mocno w scenach, kiedy ludzie stają przeciwko głównemu zagrożeniu i innym problemom zrodzonym z Sieci i jej obecności. Które z resztą przeplatają się mocno z wydarzeniami w normalnym życiu bohaterów. Skomplikowanie postaci i relacje między sobą zdecydowanie napędzają całą opowieść. Sceny halunów Gabea i Giny tłuką w palnik realizmem introspekcji, tak jak zagubienie Sam i niesamowicie opisane przejście Marka na nową drogę egzystencji. Jedyne co może dla niektórych być problemem, to fakt że wspomniane skomplikowanie postaci w połączeniu z miejscami dosyć trudnym żargonem hakerskim i opisowymi scenami hakerki i wchodzenia w VR dają naprawdę trudną książkę. Pierwsze 100 stron wchodzi ciężko, narracja często zmienia perspektywę, przenoszenie się z reala do sieci, plus introspekcje i tripy bohaterów dają bardzo wybuchową mieszankę. Ale im dalej tym lepiej - książka wciąga jak nowy odkurzacz, czytałem jak najszybciej, byle tylko dowiedzieć się co się zaraz stanie. I zdecydowanie będą kolejne podejścia - ilość przemyśleń, egzystencjalnych pytań i nawiązań zdecydowanie przekracza normę, a praktycznie wszystko jest ważne dla akcji i postaci. Na raz naprawdę nie sposób tego ogarnąć, chwilowe wrażenie niezrozumienia danej sceny lub czyjejś reakcji to dosyć częsta rzecz w tym przypadku. Za to książka jest niezmiernie satysfakcjonująca, oddaje 10x wysiłek włożony w lekturę. Jedyny minus - korekta. Nienaturalny szyk wyrazów, rzadko bo rzadko - ale zdarzające się potknięcia stylistyczne, kilka błędów ortograficznych, znaczek "_" wklejony między wyrazami itp. Za to tłumaczenie broni się doskonale, idiomy i neologizmy brzmią naturalnie, bez potknięć. Jak zwykle z tym gatunkiem walę tu kulą w płot, ale polecam zdecydowanie. Problem tylko w dostępności Wgrzeszników. Jedyne wydanie pochodzi z 2004 roku i znaleźć można je już praktycznie tylko w bardzo małej ilości księgarni internetowych.
mroczna sarna pisze:"Toy Wars" Ziemiańskiego.
Zdecydowanie się zgadzam, świetna, diabelnie wciągająca książka. Morderczy, strasznie wredny humor, naprawdę niegłupio poprowadzone postacie (do tego zapadające w pamięć) i dosyć nietypowy świat. Czyta się bardzo szybko, książka na do przeczytania od razu po wzięciu do ręki, ale zdecydowanie warta wydanej kasy. Zdecydowanie rozrywkowa s-f, ale na solidnym poziomie, żadna odmóżdżająca papka.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
kilmindaro
Cactuar
Cactuar
Posty: 528
Rejestracja: pn 18 cze, 2007 21:39
Lokalizacja: Terra

Post autor: kilmindaro » sob 31 paź, 2009 12:55

Grzybek Z Octu pisze:Dziś GZO poleca:

"Szpital przemienienia" - S.Lem

Szczególnie polecam osobom zainteresowanym funkcjonowaniem i życiem pacjentów chorych psychicznie w placówkach leczniczych. Lem w swym niepowtarzalnym stylu ukazuje relacje panujące między chorymi a personelem, spory między lekarzami, wynikające z różnorodnego poczucia moralności, pojmowania etyki, braku dostatecznej ilości pieniędzy dla prawidłowego rozwoju placówki, a także wpływ drugiej wojny światowej na losy szpitala psychiatrycznego, przebywających w nim pacjentów oraz głównych bohaterów.
Kil poleca GZO:
"The Man Who Mistook His Wife for a Hat and Other Clinical Tales " - Oliver Sacks

Jest to zbiór opowiadań wokół różnych stanów psychicznych, chorób umysłowych oraz wad neurologicznych, czy jak to się profesjonalnie nazywa. Pierwsza historia, jak tytuł książki wskazuje, opowiada o człowieku który pomylił swoją żonę z kapeluszem i próbował założyć jej głowę na swoją. Reszty historii spoilerował nie będę, ale jak ktoś jest ciekaw z czym się będzie mierzył niech zerknie chociażby na wpis do wikipedii.
mroczna sarna pisze:Toy Wars
Pamiętam kiedyś czytałem kilka opowiadań z tej serii w pewnym magazynie, bodaj po prostu "Science Fiction" się nazywało, i natenczas bardzo mi się podobało. Jak będzie teraz zobaczę w najbliższej przyszłości, tj jak skończę kilkadziesiąt innych książek.

Awatar użytkownika
Schrödinger
Cactuar
Cactuar
Posty: 514
Rejestracja: czw 16 lis, 2006 14:22
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Schrödinger » sob 31 paź, 2009 19:11

x-lat temu czytalem jego "antropolog na marsie".
historia chirurga z zespół tourette'a była naprawde wzruszajaca :) tez polcam.
"Jestem pączkiem"
J.F. Kennedy 1963 Berlin

Awatar użytkownika
Verkonika
Kupo!
Kupo!
Posty: 125
Rejestracja: wt 02 mar, 2010 15:10
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Verkonika » pn 02 sie, 2010 22:46

Ja ostatnio skończyłam "Intruza" Stephenie Meyer. Podobny z myślą dla dorosłych. Nie bardzo. Język podobny do "Zmierzchu". Fabuła ciekawa, chociaż czasami nie wiedziałam o co jej chodzi. Muszę przyznać, że mi się podobała. Nasza planeta została zaatakowana przez niewidzialnego wroga. Intruz wszedł w nasze umysły i przejął kontrolę nad ciałem. W jedną z ostatnich "prawdziwych" ludzi - Melanie, wszczepiono duszę - Wagabundę. Każdy z ludzi znikał pod władzą dusz. Ale nie Melanie. Pokazywała swoje wspomnienia Wagabundzie. Pokazywała jej Jareda. Wyruszają na poszukiwania mężczyzny, którego obie kochają.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » śr 04 sie, 2010 07:32

Po niedawnym seansie 3 Zmierzchu mam taką alergię, że do Meyer się nie zbliżę chyba nigdy... Chociaż książkę i tak przeczytam, bo dobrej okazji do śmiechu nie odpuszczę ;]

W każdym razie każdemu kto chce poczytać naprawdę dobre i wymagające książki, polecam dowolną książkę Jacka Dukaja. Nawet Wroniec przed którym broniłem się jak oparzony jest niezły. Lód, Inne Pieśni, Czarne Oceany i każda inna zostają w głowie na długo, długo po przeczytaniu i nie ma litości. Bezustannie poruszany motyw rozwoju samego siebie, czy to ewolucyjnego czy naturalnego dojrzewania człowieka, zmian jakie w nim zachodzą i jakie sam chce w sobie samym wymusić stanowi punkt wspólny chyba do każdej jego książki. Sporo ludzi zarzuca jego książkom przeintelektualizowanie i chaos tekstowy, wypychanie dyskusji akademickich na plan pierwszy, ale bez względu na to którą książkę czytamy to postacie prowadzą. Postacie prowadzą i są tak do bólu ludzkie, że chwilami tylko zostaje się samemu ugryźć w palec, kiedy któraś zrobi coś, co zrobiło by się samemu. Czy to tak prawdziwy, że prawie niemożliwy do polubienia Benedykt (za to idealnie prosty do zrozumienia), pan Hieronim Berebelek - ideał postaci dynamicznej, zdradzony przez każdego, albo i Nicolas Hunt: nieodrodne dziecko nadchodzącej przyszłości; nie wspominając o wiecznie targanym wątpliwościami bohaterze Extensy czy zimnej bohaterce Córki Łupieżcy. Inna sprawa - sam tekst sprawia u tego człowieka nieraz potężne problemy. Perfekcyjna Niedoskonałość po prostu wymuszająca znajomość minimum podstaw teorii transhumanizmu i DUŻĄ orientację w prawidłach teorii fizyki kwantowej; Xavras Wyżryn niszczący każdego kto nie zna historii współczesnej i dwa najsroższe przykłady: Lód i Inne Pieśni. Pierwszy poraża gęstością tekstu i idei, pierwszoosobowa narracja Benedykta ma zdolności do wpadania w strumień świadomości i zmusza do czytania w maksymalnym skupieniu. Chaos jest pozorny, Dukaj idealnie oddał przeskakiwanie z myśli na myśl, reakcje bohatera na sprzeczne z jego poglądami wywody innych postaci i milion innych rzeczy, jak np. niemożliwość do przyznania się samemu sobie do tego co się zrobiło, samowymazywanie i samowypieranie niektórych rzeczy z pamięci. Które wracają dopiero w pełni 'chwały' i spływają na bohatera z całym splendorem dopiero w chwili przejrzystości myśli osiągniętej w sytuacji tak ekstremalnej, że nic, już po prostu nic nie da żadna próba zapomnienia, kiedy nic już się nie liczy i można spokojnie powiedzieć wprost sobie to co najgorsze, bo nic już nie będzie w stanie zmienić tego co za chwilę się stanie. Inne Pieśni z kolei rozwałkowują całkowitą zmianą fizyki świata na propagowaną przez greckich filozofów. Składanie się świata z czterech arche, ich oddziaływania i co najważniejsze - anthos i keros. Rozmawiałem o tej książce z kilkoma osobami - każda z nich po przeczytaniu przez bardzo długi czas nie mogła wyjść z myślenia w kategorii anthosu i kerosu. ...co znaczy że nie tylko książka ryje beret, ale i bezceremonialnie jest potężna ;]

Wszystko co Dukaj opublikował wciągnąłem w bodajże 5 miesięcy z przerwami na inne książki i nie mogę się obecnie doczekać zbioru Król Bólu i kontynuacji Perfekcyjnej Niedoskonałości. Od czasu Wiedźmina jakieś 10 lat temu nie było książki która zrobiła na mnie takie wrażenie. A tu z każdą jedną zostaję wdeptany w podłogę. Szczerze polecam.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Diann
Kupo!
Kupo!
Posty: 123
Rejestracja: wt 20 mar, 2007 16:05

Post autor: Diann » wt 10 sie, 2010 23:10

Gveir pisze:Po niedawnym seansie 3 Zmierzchu mam taką alergię, że do Meyer się nie zbliżę chyba nigdy... Chociaż książkę i tak przeczytam, bo dobrej okazji do śmiechu nie odpuszczę ;]
Phew, Eragona, dwie księgi przeczytałem jak i film obejrzałem, i przeżyłem. Jakoś.
Gveir pisze: W każdym razie każdemu kto chce poczytać naprawdę dobre i wymagające książki, polecam dowolną książkę Jacka Dukaja.
Tudzież i ja, w zalewie polskiej pseudofantasy w różnych empikach Dukaj dzielnie trzyma się, jako jeden z niewielu zresztą, sci-fi. Ewentualnie Marek Baraniecki, ale poza "Głową Kasandry" nic ponadprzeciętnego nie napisał.
Gveir pisze: Perfekcyjna Niedoskonałość po prostu wymuszająca znajomość minimum podstaw teorii transhumanizmu i DUŻĄ orientację w prawidłach teorii fizyki kwantowej;
A wiesz czemu nie będzie na razie kontynuacji? Bo, jak sam autor prawi, sam nie dokońca rozumie to co napisał. ^^
Dodając swoje zdanie, książka przyjemna. Ale tutaj nie spełnił się dla mnie w roli "wieszcza przyszłości" jak powinno uznawać się pisarzy sci-fi. Teorie są trochę na wyrost i za bardzo mi śmierdzą ideą "napisać i a nuż się wizja sprawdzi". A, same zmiany ciała, czy raczej powłoki, nigdy mi się nie podobały w tego typu powieściach. Podobnie jak i w "Zmodyfikowanym Węglu" Morgana, który mimo bycia ponoć kanonem cyberpunku - a zdzierżyć go nie mogłem po pierwszych 100 stronach. I jako jedną z niewielu pozycji nie skończyłem.
Xavras Wyżryn niszczący każdego kto nie zna historii współczesnej
Bynajmniej, w tym tytule autor niszczy też pojęcie "patriotyzmu" jako jedynej wartościowej siły. Idealne w odniesieniu aktualnego sporu o wykałaczkę na placu przed oborą w Warszawie. Szkoda, że takie krótkie. Ale zakończenie iście bombowe ;)


Sam mogę "polecić" 'Głowę Kasandry' Marka Baranieckiego. Autor, laureat nagrody Zajdla, właśnie tym rozbudowanym opowiadaniem otworzył sobie drogę ku salonom. Mimo, że jej nie wykorzystał, sama pozycja wciąż jest ciekawa. Opowieść zabiera czytelnika w świat post-atomowy, w okres, gdy globalna wojna atomowa jest już historią. I nie polecę jej ze względu na sam świat, bohatera czy rozwój akcji - tak naprawdę w ostatnich kilkunastu miesiącach jest to jedyna pozycja, która pomimo - moim zdaniem - słabego całokształtu zakończeniem uratowała się na tyle, by ładnie dekorowała półkę w pokoju.
I tak nie zmienia to mojego zdania, że prócz Dukaja polska fantastyka leży i kwiczy o wampirach, sarmatach i inszych lodowych ogrodach. Bleh.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » czw 26 sie, 2010 14:57

Diann pisze:Phew, Eragona, dwie księgi przeczytałem jak i film obejrzałem, i przeżyłem. Jakoś.
Film był nawet fajny. Bezpretensjonalny taki. Za to po lekturze pierwszej części Zmierzchu stwierdzam, że znacznie lepsza od filmu.
Diann pisze:Tudzież i ja, w zalewie polskiej pseudofantasy w różnych empikach Dukaj dzielnie trzyma się, jako jeden z niewielu zresztą, sci-fi.
No, jedno opowiadanko fantasy (Ruch Generała) ma na koncie, ale generalnie w tej chwili chyba nikt nie publikuje takich hard s-f na tym poziomie z naszych autorów. Bo potworki typu "Ostatnia Inkluzja" wykluczam...
Diann pisze:A wiesz czemu nie będzie na razie kontynuacji? Bo, jak sam autor prawi, sam nie dokońca rozumie to co napisał. ^^
Zwłaszcza że na dodatek przyznał, że musi poczekać na sprawdzenie się kilku teorii fizyki kwantowej i porządne kalkulatory fizyczne (coby obliczyć min. jaka ilość kosmicznego pyłu musiała by zaistnieć w naszym wszechświecie, żeby temperatura na naszym świecie była zbyt niska dla powstania życia - motyw min. z Ziemi Chrystusa, ale tu ma być dokładnie wyliczone), żeby nie wstawiać wielkich bzdur. Co mi się podoba, sympatyczne podejście. Uczciwe wobec czytelnika ;]
Diann pisze:A, same zmiany ciała, czy raczej powłoki, nigdy mi się nie podobały w tego typu powieściach.
Mi to zawsze pasi, o ile dobrze opisane. Transhumanizm jednym z mych koników ;]
Diann pisze:Bynajmniej, w tym tytule autor niszczy też pojęcie "patriotyzmu" jako jedynej wartościowej siły. Idealne w odniesieniu aktualnego sporu o wykałaczkę na placu przed oborą w Warszawie. Szkoda, że takie krótkie. Ale zakończenie iście bombowe ;)
Jak i Ruch Generała. Zakończenia pod sztandarem "Wy patrioci z kurnej chaty!" chyba nigdy nie zapomnę. Dygresja: patriotyzm u Dukaja to zawsze cecha ludzi niebezpiecznych. I zawsze jest ambiwalentny.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Diann
Kupo!
Kupo!
Posty: 123
Rejestracja: wt 20 mar, 2007 16:05

Post autor: Diann » czw 26 sie, 2010 16:42

Gveir pisze: Film był nawet fajny. Bezpretensjonalny taki. Za to po lekturze pierwszej części Zmierzchu stwierdzam, że znacznie lepsza od filmu.
Aktorzy muszący mówić tym dziwnym kwiecistym polskim zdecydowanie byli bezpretensjonalnie z tego zadowoleni. Tak jak ja tego słuchając. Brr.
Gveir pisze: Mi to zawsze pasi, o ile dobrze opisane. Transhumanizm jednym z mych koników ;]
E tam, zwykłe przepoczwarzanie się. Post-człowiek jest dopiero ciekawym zjawiskiem.
Swoją drogą, kto zna jakąś dobrą pozycję tyczącą tych zagadnień? Powieść powiadam, nie chcę wywodów a'la Niechtze.

Awatar użytkownika
Verkonika
Kupo!
Kupo!
Posty: 125
Rejestracja: wt 02 mar, 2010 15:10
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Verkonika » sob 01 sty, 2011 12:22

"Głową w mur" Rafała Orkana jest kolejną rozwaloną książką fantasy, którą czytam :D .
Prolog opowiada o sześciorękiej dziewczynie o imieniu Tane Tani. Poznajemy ją w trakcie napadu na jej rodzinną wioskę. Tylko jej udało się umknąć łowcom niewolników. Ucieka do Wiecznego Miasta Vakkerby i dostaje pracę w cyrku.
Autor używa " apologów ", które początkowo wydają się nie mieć nic wspólnego, ale później okazują się być większą całością. Jak na razie mi się podoba. Ale to tylko moje zdanie ;) Książka jest krwawa i dosyć świńska.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » pt 01 kwie, 2011 16:57

No, "Głową w Mur" jest całkiem fajne. Mroczne, krwawe i niezbyt przyjemne. Do tego Orkan ma sympatyczny styl. Książka w sam raz na jedno popołudnie.

Z polecenia przeczytałem "Zaułek Łgarza". Jak zawsze przy mainstreamie mam wrażenie, że zajebiste fragmenty i ciekawe przemyślenia muszą być przeplatane koszmarnie długimi fragmentami nudy. Przy czym, co by nie mówić - książka wali w głowę kilka razy naprawdę konkretnie.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
Verkonika
Kupo!
Kupo!
Posty: 125
Rejestracja: wt 02 mar, 2010 15:10
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Verkonika » pt 01 kwie, 2011 19:10

Polecam książki Magdaleny Kozak ( Nocarz, Renegat, N.I.K.T. )
Jestem teraz w trakcie czytania Fioletu. O kosmicznych, ogromnych fiołkach, które wytwarzają cyjanek. Wielka panika itd. Zarodniki kwiatków wyrastają nocą na 1 metr, by pod wpływem światła słonecznego wznieść się do jakichś 70. Ładunki wybuchowe nic nie dają, roślinka tylko od tego rośnie, ludzi umiera coraz więcej. Specjalna grupa spadochroniarzy " Osy " w trakcie spadania zarodników próbują zniszczyć je w locie. Magda inspiruję się militariami w swojej każdej książce ^^
Ostatnio zmieniony sob 23 kwie, 2011 11:46 przez Verkonika, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
jog
Kupo!
Kupo!
Posty: 27
Rejestracja: ndz 17 kwie, 2011 13:19
Lokalizacja: Wielkopolska
Kontakt:

Post autor: jog » pt 22 kwie, 2011 00:00

Nocarza gdzieś mam pod ręką, ale troszkę przeraziły mnie realia... Średnio się nimi jaram.

Natomiast niemożebnie jaram się "Rudą Sforą" Kossakowskiej. Polecam bardzo. Ogólnie jest o młodym szamanie, który wplątuje się w różne przygody w nadświatach, jak się później okazuje, przygody o wielkim znaczeniu dla losów świata. Strasznie ciekawą drużynę zbiera w zaświatach młody Ergis - towarzyszą mu między innymi: grubiutki gadający koń, ożywiony trup, córka boga ognia... I jeszcze kilka postaci pojawiających się na dłużej lub krócej w podróży. Czytam już od dłuższego czasu, jakoś nie mogę się zabrać za skończenie (nie żeby była nieciekawa, po prostu nie mogę jakoś do niej zasiąść) ale myślę, że niebawem jakoś mi się to uda.

Awatar użytkownika
qfas
Cactuar
Cactuar
Posty: 212
Rejestracja: czw 07 maja, 2009 08:15

Post autor: qfas » pn 04 lip, 2011 22:02

Przy pomocy w przeprowadzce biblioteki osiedlowej w ręce wpadły mi dwie książki Edwarda Gorey'a. Zakurzone, nieczytane - dla dzieci i po angielsku, toteż nic dziwnego, że nikt nie brał. Przejrzałem... i wpadłem. Niby książki dla dzieci ("Gashycrumb Tinies" i "The Epileptic Bicycle"), niby elementarz i bajka, ale te kilkustronicowe opowiastki mają taki klimat, coś jak wypadkowa Gaimana i Burtona, że wprost nie sposób przejść koło nich obojętnie. Oprócz tekstów, które zjeżyłyby włos na głowie niejednego pedagoga ("E is for Ernest who choked on a peach"), książeczki zawierają wspaniałe ilustracje samego autora. Próbkę talentu macie tutaj:

Obrazek

Jeżeli ktoś kiedyś będzie miał okazję wejść w posiadanie którejś z książek tego pana - polecam.
Teksty w podpisach zazwyczaj trącą sztampą.

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Post autor: Go Go Yubari » wt 12 lip, 2011 10:34

Naszło mnie na klasykę. W dodatku taką, ktorej nieprzeczytanie jest w sumie swego rodzaju obciachem. No ok, przynajmniej w moich kręgach.
Panią Jane Austen zwykle omijałam, a jej twórczość znałam głównie z lepszych lub gorszych ekranizacji (w sumie zatrzymałam się po "Rozważnej i romantycznej"... Zaliczyłam ten film i tak dla Alana Rickmana...). Aaaanyway - Obecnie czytam "Dumę i uprzedzenie" i jakże jestem zdziwiona, że nie mogę sie od tej ksiązki oderwać. Zapewne sprawia to niezaprzeczalny urok pana Darcy'ego. Książka bardzo dobrze napisana. Nie ma zbędnych opisów przyrody etc. Jest za to wiele interesujących spostrzeżeń oraz barwnych postaci. Jestem miło zaskoczona i chociaż nie wydaje mi się, aby zakończenie mnie zaskoczyło, to i tak lektura to wielce zacna.

PS: Przerażona jestem kolejnymi ksiażkami "fantazy", których tytuły zwykle oznaczaja anioły lub wampiry. Serio, to jest bardzo niepokojący trend :660:
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki, komiksy”