Klasyki

Zręcznościówki, strzelanki, RTSy, RGPi ; tzw. blockbustery i te mniej znane dla koneserów.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dyzio_USSJ
Kupo!
Kupo!
Posty: 162
Rejestracja: wt 22 sie, 2006 16:04
Lokalizacja: Leszno

Klasyki

Post autor: Dyzio_USSJ » ndz 30 gru, 2007 23:05

Postanowiłem stworzyć temat o wszystkich starszych nawalankach typu Street Fighter, Battle Arena Toshinden, King Of Fighters, Marvel vs Capcom, Mortal Kombat 1 do 3 + Trilogy, chodzonych mordobiciach np. Final Fight itd. itp.
Dziwie się, że jeszcze nie powstał taki temat. Jedną z moich ulubionych bijatyk, do której mam duży sentyment jest, Street Fighter zwłaszcza seria Zero (w wersjach poza Japonią Alpha). Zdecydowanie moją ulubioną postacią jest Ryu, świetne ciosy z systemem X-ism, mimo że mamy tylko jednego speciala. Ma świetne story, które cały czas się rozwija i nie jest oficjalnie zakończone (czekam na ostateczną konfrontacje z Akumą). Dodatkowo plusem jest jego alter ego (Evil). Mimo że bijatyki 2D czy inne klasyki (Toshinden - marzy mi się remake) nie cieszą się taką popularnością jak kiedyś to na szczęście jest MUGEN, który nadal się rozwija.
Wielu z was zapewne grała w większość z tych gierek, więc mam nadzieję, że temat nie zniknie lub nie umrze tak szybko śmiercią naturalną.

Awatar użytkownika
Grzybek Z Octu
Moderator
Moderator
Posty: 582
Rejestracja: pt 04 sie, 2006 23:04
Lokalizacja: Z nasienia

Post autor: Grzybek Z Octu » pn 31 gru, 2007 02:12

Też się dziwię, że podobny temat jeszcze nie powstał o.O ale skoro już tu jestem, to napiszę, że z mojego dzieciństwa najbardziej zapadła mi w pamięci saga Mortal Kombat.

Co tu dużo mówić - Mortal zmiótł z powierzchni ziemi konkurencyjne bijatyki i zapanował nad światem. Było to w czasach, gdy przychodziło się z kumplami po lekcjach w podstawówce [albo w trakcie :D] na automaty grać w część drugą. Baraka. Szatkowanie, naskok z nogą, odskok. Tył, przód, dół, przód, low punch - FATALITY

Będąc utrapieniem ludzkości, nieokrzesanym i beznadziejnym szczylem, kozim smarkiem i dyletantem... czyli mając co najwyżej 15 lat, byłem zafascynowany krwistymi efektami i całą tą mortalową 'fabułą'. Miałem nawet plakat z Liu-Kangiem, który dołączony był do któregoś z popularniejszych czasopism o grach komputerowych.

Okazało się, że pomimo tego idiotycznego wieku udało mi się dostrzec prawdziwy klejnot wsród gier - bo bez wątpienia MK nim jest. Pal licho bezsensowną jatkę, w której niskie instynkty gniewnych gówniarzy bywały zaspokajane, albowiem największą przyjemność stanowiła możliwość rozbebeszenia oponenta - ta gra miała swoją specyficzną estetykę, którą po dziś dzień podziwiam.

I tak. Dwójka. Zdecydowanie. Czwórkę, pomimo popsucia klasycznej konwencji mortalowego kombata, też stawiam wysoko z uwagi na dynamikę i sporą dawkę brutalnych detali w wykończeniach.


Czas przyjdzie też na opisania w zdaniach paru Toshindena, jednak nie dziś, ani jutro. Dobranoc.
Frankly my dear...I don't give a damn (because you haven't brushed your pubic hair for months) !

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » pn 31 gru, 2007 04:04

aww, Guilty Gear się nie kwalifikuje?

Z wymienionych tutaj największą sympatią darzę Toshindena (aczkolwiek MK jest też dość wysoko w moim rankingu). W radosnych czasach podstawówki katowaliśmy z kumplami wszelkie możliwe mordobicia w miejscowym "salonie gier" (takim z konsolami). Najpierw wszelkiego rodzaju Mortale, Dragon Ball i inne cudeńka z Mega Drive aż nastała era PSXa i przyszedł czas na Toshindena. Grafika przyprawiała wtedy o zawrót głowy, do tego niesamowita muzyka (jedynak ma chyba najlepszy soundtrack z całej serii) podkreślała klimat gry. Pamiętam jak raz przyszedł jeden gościu i pokazał nam desperation moves. Dla nas, którzy potrafiliśmy wykonać co najwyżej proste specjale gość był masterem.

Z całej serii najwięcej katowałem trójeczkę. Po pierwszym Toshindenie była to druga część jaką udało mi się zdobyć. Muszę przyznać, że nieźle gę opanowałem. Bardzo dużo czasu spędzałem w practice mode na wyszukiwaniu combosów i kopałem tyłek mojemu kuzynowi w pojedynkach:)

Jeśli chodzi o formę serii, to jest to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się serii. Toshinden 1 i 2 oferowały dość podobny system walk, choć uważam, że ten z 1 był "pewniejszy" - tzn. postacie były łatwiejsze do kontrolowania i lepiej ustawiały się względem przeciwnika. Również uniki lepiej spełniały swoją funkcję.

Toshinden 3 wprowadził wiele zmian do systemu. Zrezygnowano z aren, z których można spaść i walki toczyły się w zamkniętych klatkach. Siła specjali została zminimalizowana i damage trzeba było zadawać głównie kombosami. Trójeczka ma też największą liczbę postaci. Otóż, każda podstawowa postać posiadała swoje "alter ego" w postaci członka sekty, z którą walczyło się w tej części. Niektóre z postaci były dość wykręcone, a jedna z nich to klon Michaela Jacksona z czasów "Bad". Kiedy pierwszy raz grałem w T3, w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy ja rzeczywiście gram w Toshindena i... kiedy w końcu będzie ostatni boss! W T3 w trybie dla jednego gracza nie walczymy z podstawowymi postaciami, tylko z ich "sobowtórami", do tego trzeba pokonać ich wszystkich. Łącznie 14 postaci (plus bossowie), a że walki w tej części są raczej długie przejście gry może zająć nawet pół godziny. Ah, i ostatnia ukryta postać. Trochę mnie zaskoczyła.

Toshinden 4 to połączenie systemów z poprzednich części. Mamy tu areny rodem z pierwszych dwóch części, oraz coś w stylu aren z Tekkena (z tym, że ograniczone). System najbardziej przypomina ten z T3, z tym że dodano do niego rzeczy, bez których nowe mordobicia nie mogą się obejść - countery i inne tego typu rzeczy. System pojedynków przypomina ten z King of Fighters - mamy drużynę trzech wojowników, którzy wystawiani są do walki kolejno po sobie w razie porażki któregoś z nich (jest pewien wyjątek). Jako, że akcja gry dzieje się 10 lat po T3, ze starej gwardii pozostały 3 postacie (z czego 2 ukryte). Część nowych posługuje się podobnymi stylami walk do wojowników z poprzednich odsłon, a część oferuje nowe, niekiedy nieco wykręcone (Bang Boo) style. Klimat gry również uległ zmianie. Zgodnie z nowymi trendami, większość postaci ma lat naście i ogólnie jest trochę ziomalsko. A jedna z postaci walczy z pomocą małej, różowej świnki.
Dodatkową atrakcją gry jest 8 minigierek do odblokowania, m.in. kilka odmian gier "tetrisowych" a nawet biedny klon Bust a Groove.


Dla wielu Toshinden się skończył po drugiej części. T3 wyszedł już za czasów Soul Blade, w porównaniu z którym wypadał gorzej pod względem efekciarstwa i od tamtego czasu seria przeszła do gier z "kategorii B". Pojawienia się T4 chyba nikt nawet nie zauważył. Mimo wszystko jest to jedna z moich ulubionych serii.
Grzybek Z Octu pisze:Miałem nawet plakat z Liu-Kangiem, który dołączony był do któregoś z popularniejszych czasopism o grach komputerowych.
Secret Service #31 też to kupiłem dla plakatu. tak się złożyło, że opisywali tam Sailor Moon to przy okazji zaraziłem się Manią na M&A :D
Grzybek Z Octu pisze:I tak. Dwójka. Zdecydowanie.
Popieram. Najbardziej skatowana przeze mnie część. Mam nawet nagrane na taśmie magnetofonowej przejście gry Liu Kangiem :lol: kilka miesięcy temu zrobiliśmy sobie z kumplem nocny maraton z mordobiciami 2D. Zaczęło się od GG a potem coraz starsze rzeczy. Przy MKII mieliśmy niezłą polewkę. Dalej lubię tą część, ale sposób, w jaki postacie się tam poruszają i padają na ziemię rozbawił nawet mnie.

[ Dodano: Pon 31 Gru, 2007 04:08 ]
http://sikretia.w.interia.pl/ODNOSNIK31.html
ehh, tyle miłych wspomnień ta okładka przywołuje...

Awatar użytkownika
Dyzio_USSJ
Kupo!
Kupo!
Posty: 162
Rejestracja: wt 22 sie, 2006 16:04
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Dyzio_USSJ » pn 31 gru, 2007 10:24

Co do Guilty Gear jest osobny temat :) ale jeśli chcecie możecie również pisać. Co do Toshindena to tak, jedynka ma zdecydowanie najlepszy soundtrack. Eiji Theme i wszelkie jego remiksy miażdżą wszystko. Osobiście miałem zaszczyt grać w 1 i 2. BAT 2 niestety na PC a jak wiadomo ta konwersja jest bardzo okrojona mimo to Sogetsu widze, że jesteś niezłym znawcą Toshindena, (bodajże w temacie o Tekkenie jak mnie pamięć nie myli pisałeś coś o T) więc mam pare pytań :P. Wiesz może jak w T2 na PC wykonać special gdy napełniony jest pasek Overdrive'a w którym to Eiji wyrzuca przeciwnika w góre i zadaje efektowną serie ciosów mieczem? Raz mi się udało ale zupełnie przypadkiem i za cholere nie moge sobie przypomnieć kombinacji. No i odnośnie fabuły co się wydarzyło w T3 z Vermilionem, Kayinem, Sho?? Eiji zmierzył się w końcu z Sho czy nadal nie?
Byłbym zapomniał oglądając intra z każdej części stwierdzam, że najlepsze ma część 4 (trójka jest fajna pod koniec bo z początku to takie buczenie). Bardzo klimatyczne i naprawdę świetna muzyka.

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » pn 31 gru, 2007 12:31

Dyzio_USSJ pisze:BAT 2 niestety na PC a jak wiadomo ta konwersja jest bardzo okrojona
z tego co się orientuję to ta "konwersja" jest jakimś zrzutem z automatów. nawet grałem w to; przez całą grę jeden i ten sam krótki motyw muzyczny, brak intra i zakończeń i ogólna bieda.
co do tego ciosu, Jigokumon, wykonuje się go tak jak wszystkie inne overdrive'y: wszystkie cztery ataki jednocześnie (na PSX: /\+O+X+[], na PC powinno być podobnie).

co do fabuły Toshindena 3 (również spoilery z Toshinden 4):

Kod: Zaznacz cały

Turniej został zorganizowany po to, aby zdobyć krew wojowników potrzebną do ożywienia boga Agonteosa. Vermilion był tu członkiem (nie jestem pewien czy nie przywódcą, albo raczej kimś kto pociąga za sznurki z ukrycia) sekty, która tą edycję turnieju zorganizowała. Plan ożywienia bożka się raczej nie powiódł, bo w Toshinden 4 Vermilion dlaej walczy w tym samym celu (tym razem chodziło jednak o zdobycie 4 świętych broni).
Kayin w którymś momencie adoptował Naru, która jest ostatnią ukrytą postacią w T3, i po odkryciu staje się ostatnim bossem. trochę to dziwne, bo w T3 dziewczynka ma ok 5 lat, ledwo potrafi udźwignąć miecz ojca (przypomnijmy - Kayin walczy Claymorem) i sepleni przy wykonywaniu ataków (Shonikku Shulasshu!, Dettoli Leei!). Za to w Toshinden 4 Naru wyrosła na smakowitą pannę :) To co się wydarzyło z Kayinem, jak i z większością zawodników, przedstawione jest chyba w anime, bo w T4 Kayin już chyba nie żyje - w zakończeniu Naru rozmawia z jego duchem, przynajmniej tak to wygląda.
Co do Eijiego i Sho, nie jest jasno powiedziane (znów - w grze, nie wiem jak w anime) czy się ze sobą zmierzyli. Sho dla Eijiego był kimś w rodzaju niedoścignionego ideału, ale w zakończeniu T3 pisze, ,że teraz pozostało mu się zmierzyć z sobą samym... nie pamiętam już zakończenia Eijiego z T4, tam też rozmawia z duchem Sho). w każdym bądź razie, motyw kompleksu brata jest pociągnięty, tym razem w relacji Subaru - Eiji)
a co do intra, to fakt, oglądając to z Toshinden 4 ciarki mnie przechodzą :)

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » wt 01 sty, 2008 15:23

Ech... pamiętam czasy spędzone z Mortalami na Pegasus'a.. Pirackie konwersje rocks XD Tyle tego było, że nawet nie mam zamiaru pisać o poszczególnych (a niektóre były naprawdę profesjonalne - jak Pegasus'owy MK Trilogy, który spokojnie mógł uchodzić za dzieło Midway). Ale najlepiej grało się w Trilogy na PSX i ową darzę potężnym sentymentem :] Od groma postaci, najlepsza grafika ze wszech edycji i sporo typowego humoru w Fatality i reszcie wykończeń - których było nota bene bardzo dużo... to było coś. Ulubieniec Cage i jego wredne specjale idealnie jadące skaczących i szarżujących... Typowo turniejowy Liu Kang ze standardowym, ale wrednym wachlarzem ciosów... Dłuuugo by wymieniać. Ogólnie od tego zaczęła się ma przygoda z mordobiciami i tak jak u Grzybka wielka to była fascynacja postaciami i fabułą :] A jak już się obejrzało film (nadal uważam że pierwsza kinówka była bardzo dobra) to całkiem :lol: Za to MK4 nie spodobał mi się - co prawda miał mortalowego ducha, ale gdyby został wykonany w 2D na najwyższym poziomie jaki wtedy mógł zostać osiągnięty, to efekt byłby tysiąc razy lepszy, a tak mechanika się raczej nie sprawdzała i pojedynki nie przypominały tych z poprzednich części. No i mało postaci było. Jedynymi plusami była fabuła (mortalowa ^^ ), fajne projekty aren i naprawdę świetnie zrobione Fatality. Plus genialny narrator.

Ze Street Fighter'em miałem zbyt mały kontakt żeby się wypowiadać... Komiks i granie w SF2 Turbo raz na dwa/trzy lata u kumpla na SNES to za mało :lol:

Chodzone bijatyki... też niewiele, oprócz Double Dragon na Pegasus'a, ale o tym już pisaliśmy (w starociach) ;]
Sogetsu pisze:aww, Guilty Gear się nie kwalifikuje?
A szkoda, bo to wielce zacne mordobicie jest!
Sogetsu pisze:http://sikretia.w.interia.pl/ODNOSNIK31.html
ehh, tyle miłych wspomnień ta okładka przywołuje...
/wali pokłon/ To była gazeta ^^ A wspomnień moc...
Sogetsu pisze:a co do intra, to fakt, oglądając to z Toshinden 4 ciarki mnie przechodzą :)
Widziałem raz w supermarkecie puszczone na potężnej plazmie. Zaiste było bardzo ładnie zanimowane :]
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » wt 01 sty, 2008 16:07

w podstawówce miałem kumpla, który był wymiataczem w mordobicia 1/1. w czwartej klasie Street Fighter 2 przechodził na jednym żetonie. wszystkie inne mordoklepki też szybko łapał i potrafił naciskać przycisk z prędkością młota pneumatycznego. kiedyś grając w Samurai Shodown jako Haohmaru przegrał z Charlotte. tak się wkurzył, że wrzucił żeton tylko po to, żeby wybrać Charlotte i dać się skopać Haohmaru sterowanemu przez CPU.
Gveir pisze:Chodzone bijatyki...
Streets of Rage (aka Bare Knuckle) i Golden Axe, i więcej mówić nie trzeba. sztandarowe mordobicia z Segi Mega Drive, przy których spędziłem wiele godzin i w które do dziś gram z przyjemnością.

Awatar użytkownika
Dyzio_USSJ
Kupo!
Kupo!
Posty: 162
Rejestracja: wt 22 sie, 2006 16:04
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Dyzio_USSJ » wt 01 sty, 2008 20:55

Mortal Kombat tak zacna seria zwłaszcza Trilogy. Sporo postaci, multum ciosów, jedynie co mnie odrobine denerwowało w MK to ograniczone juggle przez co trzeba było uczyć się combosów na pamięć i w odpowiednim momencie użyć ale i tak MK ma sporą grywalność ^^. Guilty Gear byłoby idealna bijatyką (w sumie jest to chyba jedyna gra która może się mierzyć z produktami Namco czy Bandai) gdyby była maksymalna interakcja z otoczeniem czego mi zawsze brakowało w 2D. Rozstrzaskiwanie aren, ścian, bullet time przy lepszych combosach i mielibyśmy bijatyke która biłaby na głowę Tekkeny, DB: Tenkaichi Budokai i DOA.

Niezła interakcja była w Marvel Vs Capcom 1 i 2 i X-men: Children of The Atom naprawde świetne bijatyki.

Co do chodzonych bijatyk zdecydowanie przewaga w tym Capcom: AvP, Punisher, Cadillac & Dinosaurs czy oczywiście Final Fight ale najbardziej lubie VIOLENT STORM. Ta gra ma niesamowitą grywalność, muzyke, bossów wszystko mimo że gra ma oklepany moment, że wielki boss porywa jakąś piekną kobietę a grupa miejscowych bohaterów odbija ją. Przykłady takich gier: Vendetta, Final Fight ale tak czy siak VS to zdecydowanie najlepsza gra tego typu.
Przydałoby się pare remaków zwłaszcza Toshindena który moim zdaniem ma lepszy system walki niż Soul Calibur, mówcie co chcecie ale dla mnie przywrócenie paru gatunków gierek na pewno byłoby dobrym pomysłem. Zmienienie systemu, interakcja, nie znikanie przeciwników i naprawde powstawałby by genialne gierki. Swojego czasu nawet taki Fighting Force był przełomem nie mówiąc już o Die Hard Arcade, który jest niestety tylko na automatach.


Piszta wiara :)

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » ndz 23 mar, 2008 00:24

miał ktoś może okazję zagrać w to:

http://www.vgmuseum.com/images/3do/01/way.htm

?? gra wygląda jakby ją robili po niezłym paleniu.

Awatar użytkownika
Boni
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 2376
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003 21:08
Lokalizacja: Z róży.
Kontakt:

Post autor: Boni » sob 29 mar, 2008 23:53

Moja pierwsza bijatyka: Kung Fu na pegasusa. omg
glamorous vamp

Sogetsu
Malboro
Malboro
Posty: 1050
Rejestracja: sob 18 lut, 2006 00:19

Post autor: Sogetsu » pn 31 mar, 2008 23:24

ciekawy artykuł o glitchach z wczesnej wersji MKII z automatów: http://bbh.marpirc.net/mk2/ . polecam.

Miras

Post autor: Miras » pt 30 maja, 2008 14:32

Heh, może i ja dodam kilka groszy w tym temacie. Z bijatykami zapoznałem się w salonach gier, dawne dzieje. Znane tytuły, przy których miło spędzałem czas to: Mortal Kombat, Turok?, Samurai Shadown, no i parę innych, niestety już nie pamiętam :). Najczęściej na automatach arcade grałem raczej w Metal Sluga ;).
Jak wielu miałem też pegazusa i tu też natknąłem się na MK III i III special edition, często do mnie kumpel wpadał na mały turniej i przegrywał xD.
MK to w końcu klasyk, na PC miałem wcześniej I i II, później dopiero IV oraz trylogy.
Na czas obecny, jak mam ochotę zagrać w bijatykę to odpalam emu.
Ulubione tytuły to: King of Fighters 98; 2002, Marvel vs Capcom: "Clash of Super Heroes",
Marvel Super Heroes vs SF, Street Fighter Zero III, Samurai Shadown II itp.

Awatar użytkownika
Dyzio_USSJ
Kupo!
Kupo!
Posty: 162
Rejestracja: wt 22 sie, 2006 16:04
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Dyzio_USSJ » sob 14 cze, 2008 10:41

Fakt, ino dziękować za to, że jest możliwa emulacja i na PC można zagrać w tyle wspaniałych gier!

Widział ktoś trailery Street Fightera IV?? Niby fajne, ale troche sztywne w porównaniu z starymi częściami i zdecydowanie mogłoby być bardziej grywalne lub w ogóle nie robić w 3D, ale w ostro podrasowanym 2D by były takie same efekty albo nawet lepsze niż w filmikach MK vs. SF (zwłaszcza w 3) Proxicide'a. Ponoć IV ma wyjść na PC.

Co do chodzonych bijatyk :P, Violent Storm najlepsze.

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » sob 14 cze, 2008 19:46

Dyzio, my wciąż nie wiemy jak bardzo to jest grywalne, azali jeszcze nikt z nas w to nie grał :P Co do sztywności itp. to chwila do premiery jeszcze jest, parę rzeczy zapewne podrasują... Capcom to Capcom, oni znają się na rzeczy, ale przez to 3D właśnie się obawiam, mając w pamięci Ex w 3D - nie dość że grafa jako tako słabowała, to właśnie lekko mulaste było. Tyle że to będzie pełnoprawna, kolejna część i chyba nie pozwolą sobie na takie kiksy. Oby. W każdym razie, o ile tym razem wygląd postaci jest znośny, to jednak wolałbym znacznie, oj znacznie żeby były w starym, dobrym rysowanym stylu - to jednak była klasyka i przylgnęła do SF na stałe IMO. A być tak powinno tym bardziej, że jest to część jubileuszowa...
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
Ababeb
Dark Flan
Dark Flan
Posty: 1244
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005 15:12
Lokalizacja: Czwórmiasto

Post autor: Ababeb » sob 14 cze, 2008 21:02

Przeczesywałem kiedyś neta w poszukiwaniu polskiej produkcji na PC z (chyba) wczesnych lat dziewięćdziesiątych, mianowicie gierki zatytułowanej "Slaterman". Poszukiwania były bezowocne - nigdzie nie było ani jednej wzmianki o wersji PCtowej, tak jakby nikt jej nie wydał. W internetach była jedynie wersja na C64, a z tym nie chciało mi się męczyć. Mogę co prawda włączyć exeka, ale od kiedy zmieniłem wersję DOSBoxa obecna instalacja nie pozwala mi pójść dalej niż ekran tytułowy. (pokazuje komunikat, żebym zainstalował grę ponownie, a dyskietek już nie mam) Ot, ekran:
Obrazek
To prościutka platformóweczka, w której celem jest dojście do rakiety po drugiej stronie poziomu (widać ją na lewo od menu) zbierając przy tym kanisterki z benzyną. Niekiedy bohaterowi towarzyszy niewielki robot (również widoczny) który może służyć jako podest lub wsparcie ze swoimi granatami. Patrząc teraz, to niczym specjalnym się nie wyróżniała, ale jak ja bym w to zagrał...
The Schrödinger's cat paradox outlines a situation in which a cat in a box must be considered, for all intents and purposes, simultaneously alive and dead. Schrödinger created this paradox as a justification for killing cats

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne gatunki gier”