Walki, potwory i strategie.

Następczyni słynnej FF 7 i niezaprzeczalnie kontrowersyjna część cyklu sagi.

Moderator: Moderatorzy

Ulubiony boss?

Ultimecia
34
36%
Adel i Rinoa
5
5%
Raijin & Fujin
10
11%
NORG
0
Brak głosów
Tonberry King
16
17%
Edea
9
9%
Elvoret
6
6%
Seifer
14
15%
Iguions
0
Brak głosów
Abadon
1
1%
 
Liczba głosów: 95

Awatar użytkownika
Go Go Yubari
Ifrit
Ifrit
Posty: 4614
Rejestracja: pn 20 gru, 2004 20:07
Lokalizacja: Gotham

Walki, potwory i strategie.

Post autor: Go Go Yubari » śr 07 lis, 2007 12:41

Który potwór najbardziej zalazł wam za skórę? Którą walkę najmilej/najgorzej wspominacie? Przy okazji podzielcie sie swoja strategią ;)
<uwaga, to nie ma być temat od przechwalania sie i samej strategii>

Irytował mnie Jumbo Cactuar. Nie wiem czemu, coś nie lubię kaktusów, a ten na dodatek był zaparty i potrafił dokopać -_-'

Ulubiony: Tonberry King. Uroczy, przytulaśny i zielony. XD

UFO: Squall robi za Muldera, Quistis za Scully i wio. Chyba najoryginalniejsze, co widziałam _^_' Zabił mnie fakt, że mało ambitne to coś XD

Ankieta jest, by była. Nie dałam rady wszystkiego wcisnąć.
"Getting killed made me feel alive for the very first time"

Awatar użytkownika
Jamal
Kupo!
Kupo!
Posty: 28
Rejestracja: pt 22 wrz, 2006 15:54
Lokalizacja: Jamajka

Post autor: Jamal » śr 07 lis, 2007 15:14

Zagłosowałem na Seifera gdyż zawsze uwielbiam mu dokopać. Zawsze walcze tylko Squallem: rzucam na niego wszystkie statusy jakie można przywale ze dwa razy gunbladem przy okazji okradając go a na koniec aura i Renzokuken a jak przeżyje to Ultima załatwia sprawę.

Co to ankiety to szkoda że nie ma w niej Ultima i Omega Weaponów.
Ţ&#8224;&#8225;&#710;&#8222;ÚÝ.= +,ô˙řööůűú÷óůý%

Awatar użytkownika
kwazi
Redaktorzy
Redaktorzy
Posty: 2062
Rejestracja: ndz 05 cze, 2005 19:55
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: kwazi » śr 07 lis, 2007 15:25

Żadne Bossy... Żadne Weapony... Tylko Malboro się liczy w tej części O__o' Jak nie mamy zabezpieczenia (xD) albo nie wyskoczy nań Odin -> R.I.P.

Bad Breath w tej części zabija na dłuższą metę cały skład.

Ponadto Ruby Dragon na wysokim LV również zabójczy jest :] Breath -> jaka drużyna? T__T

Awatar użytkownika
Raziel
Kupo!
Kupo!
Posty: 69
Rejestracja: śr 24 sty, 2007 14:58

Post autor: Raziel » śr 07 lis, 2007 16:55

Jamal pisze: Co to ankiety to szkoda że nie ma w niej Ultima i Omega Weaponów.
Bo wtedy ankieta była by niemal jednomyślna :P

Ja głosuję na Ultimecia, wszak to gł. boss. Walka była dosyć długa i nawet ciekawa.
Jeśli chodzi o zachodzenie za skórę to jakoś żaden ni nie zaszedł, no może z wyjątkiem GF Diablosa, z nim nie było tak łatwo :)

Co do strategi to ja stosuje zawsze strategie: "Wszędzie, bele by nie z fabułą". Tzn. łażę gdzie popadnie, trzymając się z dala od faktycznego miejsca przeznaczenia tak długo, jak to możliwe. W ten sposób można nabić lv, nazbierać czarów itp. Przez co walki stają się znacznie łatwiejsze ;)
Żadne Bossy... Żadne Weapony... Tylko Malboro się liczy w tej części O__o' Jak nie mamy zabezpieczenia (xD) albo nie wyskoczy nań Odin -> R.I.P.
Często można jeszcze uciec ;)

Awatar użytkownika
Haichi
Cactuar
Cactuar
Posty: 324
Rejestracja: pt 26 maja, 2006 15:06
Lokalizacja: Irlandia
Kontakt:

Post autor: Haichi » śr 07 lis, 2007 20:32

Edea - to był pierwszy boss z którym miałem olbrzymie problemy xD ... wiem to głupie, ale FFVIII była moją pierwszą częścią z serii i jeszcze nie bardzo kapowałem o co chodzi. Poza tym dawno to juz było xD ... anyway, teraz przechodzę ją bez problemu, ale kiedyś to mi za skórę zalazła :roll:

Kyho
Kupo!
Kupo!
Posty: 61
Rejestracja: pn 16 lip, 2007 22:00

Post autor: Kyho » wt 13 lis, 2007 14:06

Ja lubie walczyć z Adel i Rinoą ^_^ . Ponieważ niemożna na niej używać GF XD Lubię też Tiamant :P

Awatar użytkownika
Gveir
Moderator
Moderator
Posty: 2961
Rejestracja: pn 22 maja, 2006 18:37
Lokalizacja: Newport City

Post autor: Gveir » ndz 18 lis, 2007 14:17

Ogólnie rzecz biorąc VIII miała naprawdę udanych bossów. A w moim ranking zazwyczaj najwyżej plasowali się ci, na których Squall używał specjalnych wersji Renzokuken'a.

Bahamut - bitwa była wręcz epicka. Smok wspaniały i potężny, nie było wcale łatwo go pokonać.
Ultima Weapon - bo wyglądał naprawdę nieźle, Renzokuken na nim wykonywany był fenomenalny, do tego walka była bardzo szybka i nie dawała czasu na wytchnienie.
Krysta i Red Gigant - za projekt, bo jakoś tak walki z nimi specjalnie trudne nie były.
Jumbo Cactuar - za humor i potęgę wroga! Oj jak się z nim namęczyłem swego czasu to hej (słabymi postaciami atakowałem...).
Tonberry King - tak samo jak Go. Bo Tonberry fajne są!
Adel - DWA dni z nią walczyłem za pierwszym razem, dopiero potem cudem wygrałem. A potem już z podpakowanymi postaciami nie było potrzeba się martwić...

Ale tak czy tak, najwredniej było z Malboro i Ruby Dragon. Przy nich niemal KAŻDY boss kapituluje.
We are the outstretched fingers,
That seize and hold the wind...

Awatar użytkownika
Lenneth
Moderator
Moderator
Posty: 2189
Rejestracja: sob 30 paź, 2004 11:53
Lokalizacja: W-wa

Post autor: Lenneth » ndz 02 gru, 2007 00:46

Głosuję na Tonberry Kinga, bo za każdym razem, kiedy przechodziłam grę, jego design kompletnie mnie rozbrajał. Pozato ataki Tonberrych są słodkie - walące się na ciebie garnki, doink, etc. - a sama lokacja, w której występuje boss i jego podopieczni, należy do moich ulubionych, m.in. ze względu na klimatyczną muzykę i aurę tajemnicy.

Cactuar też plasuje się wysoko w moim rankingu. Pamiętam, że dawno temu, kiedy walczyłam z nim po raz pierwszy, nieźle dał mi się we znaki, a cała potyczka polegała na ciągłym przyzywaniu Leviathana i trwała wieki. _^_

Najwięcej nerwów najadłam się w Deep Sea Research Center, walcząc z Bahamutem. Stresujące było już samo skradanie się do światełka i dwa Ruby Dragony na przystawkę - podczas walki z Bahamutem tylko się modliłam, żeby nic nie spieprzyć i nie musieć przechodzić wszystkiego od nowa. (Niestety, Load Game i tak był w użyciu.)

Tiamant, coś a'la brat bliźniak Bahamuta, też mi się podobał ze swoim odliczaniem do Dark Flare. :)

Last but not least - Seifer, wkurzający jak cholera. Praktycznie nigdy nie znosiłam tej postaci, a konieczność ciągłego kopania mu tyłka i oglądania cutscenek z tym związanych nieźle mnie irytowała. Miło wspominam jedynie ostatnią walkę w Lunatic Pandora. Dawno temu godzinami mogłam patrzeć, jak Seifer rozcina Odina - whoa, ja rymuję! - i jakiś czas później zostaje wgnieciony w ścianę przez Gilgamesha. :) Oczywiście fajnie było w czasie trwania samej walki nadużywać Aury i kroić niegrzecznego chłopca Lionheartem. :> (Satysfakcja porównywalna do tej, jaką odczuwam, kiedy Junior wykonuje Dragonfly na Dimitrim i przykopuje mu w twarz z półobrotu. ^^ ...But I digress. XD)


*ZOMG. Nie grałam w FFVIII od wieków, a nadal sporo rzeczy mogę odtworzyć z pamięci. Fanatyzm? _^_

LiZaRd

Post autor: LiZaRd » śr 05 gru, 2007 17:28

Diablos - walka z nim na samym poczatku jak tylko dostajemy magical lamp :) kiedy postacie nie umieja jeszcze dobrze drawowac i sa jak nowe jesli chodzi o lv i eq :) miodzio :twisted: samo przeniesienie do innego wymiaru- niezłe :)
Szkoda, ze nie wymyślili systemu przywoływania większej ilości bossow z itemów, np. pod koniec gry :) takie przenośne training center :) np. zbieraloby sie itemy od pokonanch bossow a po creditsach w NG albo NG+, albo jeszcze przed skonczeniem gry (przed walka z ostatnim bossem, kiedy można jeszcze sie wrócic na mape - pakować drużyne), mozna by walczyc z nimi ponownie :)

matiu222
Kupo!
Kupo!
Posty: 121
Rejestracja: czw 06 gru, 2007 09:02

Post autor: matiu222 » czw 06 gru, 2007 09:51

Tylko Omega Weapon a poza tym jak masz level 99 to wszystkie potwory pokonujesz zwykłem mieczem bez limitów.

LiZaRd

Post autor: LiZaRd » czw 06 gru, 2007 10:22

matiu222 pisze:a poza tym jak masz level 99 to wszystkie potwory pokonujesz zwykłem mieczem bez limitów.
taaa, a w szczególności Malboro :roll:
Ostatnio zmieniony czw 06 gru, 2007 11:32 przez LiZaRd, łącznie zmieniany 1 raz.

matiu222
Kupo!
Kupo!
Posty: 121
Rejestracja: czw 06 gru, 2007 09:02

Post autor: matiu222 » czw 06 gru, 2007 10:36

Malboro to bez problemu. Tylko trzeba mieć odporność o ile dobrze pamiętam na confuse, berserk, dark, sleep. A poza tym bardzo łatwo się nakłada odporności postaciom bo tylko wystarczy pozbierać czary.

LiZaRd

Post autor: LiZaRd » czw 06 gru, 2007 11:16

matiu222 pisze:Malboro to bez problemu.
"Jeden z najgroźniejszych szeregowych potworów w FF 8. Za sprawą Bad Breath nakłada na całą drużynę wszystkie możliwe statusy (z wyjątkiem Doom i Death), a następnie osłabia przez Eerie Sound Wave lub Disolving Acid. Koniecznie trzeba zabezpieczyć minimum jedną postać przed Berserk, Confuse i Sleep lub doczekać chwili, gdy Malboro obudzi jednego z bohaterów i brać nogi za pas lub wyprowadzić zabójczy atak. Można też liczyć na Odina (jeśli go posiadasz)." - bez problemu :lol:

[center]MALBORO FIGHT [/center]

matiu222
Kupo!
Kupo!
Posty: 121
Rejestracja: czw 06 gru, 2007 09:02

Post autor: matiu222 » czw 06 gru, 2007 11:53

Zabezpieczyć tylko przed tym co uniemożliwia walkę. Ja są najlepsze bronie to przy zwykłych uderzeniach można go zabić ale najlepiej przez limit.

LiZaRd

Post autor: LiZaRd » czw 06 gru, 2007 11:58

matiu222 pisze:Zabezpieczyć tylko
mnie osobiscie Malboro za kazdym razem sprawia problem, fakt dobrze przygotowany team jest w stanie go pokonac bez problemu, ale ze wzgledu wlasnie na te spore przygotowania poprzedzajace stacie, nie uzywam wobec tego przeciwnika słowa "tylko"- szacunek :twisted:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Final Fantasy VIII”